Każda mama rapować może! Reklama Fiata 500L

W zalewie niemal identycznych filmów reklamowych, których treść zapomina się natychmiast po obejrzeniu, nowy spot Fiata zapowiadający premierę Fiata 500L zdecydowanie wyróżnia się pozytywnie. Kobieta rapująca o blaskach i cieniach macierzyństwa – rozwiązanie tyleż proste, co pomysłowe!  

Film przedstawia młodą kobietę, która w towarzystwie trójki dzieci i z Fiatem 500L w tle rapuje o tym, jak jej życie się zmieniło, gdy założyła rodzinę. Tekst jest humorystyczny, miejscami nawet trochę pikantny, wywołuje uśmiech na twarzy i niewątpliwie przemawia do matek, które w bohaterce spotu widzą siebie.

fot. Fiat

Pomysł na taką formę reklamy został oparty na wynikach badań przeprowadzonych przez grupę Fiat na początku roku. Kobiety, zapytane o codzienne życie, często podkreślały, jak bardzo im zależy na zachowaniu własnego stylu i nowoczesności nawet w starciu z rodzinnymi obowiązkami.

fot. Fiat

Nowy Fiat 500L ma być po części odpowiedzią na te zapotrzebowania. Jest przeznaczony dla młodych rodzin, większy od swojego poprzednika i bardziej pojemny. Czy wystarczająco pojemny dla matki z trójką dzieci? To akurat może okazać się dyskusyjne (chociaż nie uprzedzajmy wydarzeń), ale w żadnym razie nie umniejsza oryginalności i wdzięku filmu reklamowego.

Drogie mamy, odnajdujecie w tekście echa własnego życia…?

Najnowsze

Uważaj wioząc świąteczne dary

Koniec świata podobno odwołany, co oznacza, że wiele z nas wyruszy jutro w podróż do rodziny na święta. Prawdopodobnie przyjdzie nam podróżować po ciemku. Prezentujemy kilka rad, jak zachować bezpieczeństwo, podróżując wieczorem i w nocy.

Zaplanujmy podróż tak, żeby znaleźć czas na postój co najmniej raz na dwie godziny. Prowadzenie samochodu w nocy oznacza zwiększone zmęczenie.

Jeśli to możliwe, zamieniaj się z kimś za kierownicą.

W ekstremalnych sytuacjach, kiedy czujesz, że wyczerpanie daje ci się we znaki, wypij kawę i zdrzemnij się na 20 minut. Ten kopniak energetyczny możesz zastosować tylko raz podczas podróży – powtórka nie przyniesie pożądanych efektów.

fot. materiały prasowe

Przed podróżą szczególnie zadbaj o czystość reflektorów, szyb i lusterek. Sprawdź światła i płyn w spryskiwaczach.

Zwracaj uwagę na znaki drogowe i ostrzeżenia. Zachowaj bezpieczną odległość od pojazdu przed tobą – w nocy trudniej jest ocenić odległość. Jeśli zdarzy się awaria, zatrzymaj się jak najdalej od drogi. Ustaw trójkąt odblaskowy i włącz światła awaryjne. Zadbaj o to, by nikt nie siedział w pojeździe, jeśli przy drodze są barierki – stańcie za nimi. Dopiero przy zachowaniu tych wszystkich zasad bezpieczeństwa skontaktuj się z pomocą drogową.

Szerokiej drogi i spokojnej podróży!

 

Najnowsze

W 888 dni dookoła świata – rozmowa z Martą Owczarek

Dwa lata i pięć miesięcy - to czas, w którym Marta Owczarek i Bartłomiej Skowroński przeżyli wyprawę swojego życia. W 2008 roku oboje porzucili swoje codzienne zajęcia i wyruszyli w podróż dookoła świata. Z Martą porozmawiałyśmy o motocyklach, napotkanych ludziach i przeżytych przygodach.

Jak wpadliście na pomysł podróży dookoła świata? Wydaje się, że wiedliście dosyć ustabilizowany tryb życia – co zatem wpłynęło na taką decyzję?

To chyba zawsze siedziało gdzieś w naszych głowach, już wcześniej wiele podróżowaliśmy. Tyle tylko, że były to normalne, wakacyjne wyjazdy. Na pomysł dłuższej podróży nie trzeba było wpadać, trzeba było go wreszcie wyartykułować.

A inspiracją do tego okazała się pewna para Holendrów jadąca przez Afrykę rozklekotaną terenówką, których spotkaliśmy kiedyś w Ghanie. Byli wyluzowani, zadowoleni, tacy jacyś ogólnie fajniejsi. „Ile podróżujecie?” – zapytaliśmy. Odpowiedzieli, że pół roku. „A kiedy wrócicie?” – zadaliśmy kolejne pytanie. „Trudno powiedzieć, może za rok” – odpowiedzieli.  Wtedy stwierdziliśmy, że też tak byśmy mogli. Po dwóch latach od tego spotkania wyruszyliśmy. Trzeba było zrezygnować z ciepłych posadek w korporacjach, pożegnać się z wygodnym życiem, ale jakoś nie przyszło nam to z trudem.

fot. byledalej.waw.pl

Jaki był pierwotny plan trasy? 

Planowaliśmy mniej więcej rok, ale się faktycznie wydłużyło. Ruszając mieliśmy zarys trasy: Azja (od Mongolii po Indonezję), Australia i Nowa Zelandia, wreszcie Ameryka Południowa. Całkiem nieźle przygotowaliśmy się do pierwszego etapu, czyli Mongolii. Potem większość planów z różnych powodów zmienialiśmy, te najciekawsze powstawały spontanicznie i na bieżąco. W rezultacie doszliśmy do wniosku, że nie ma co układać trasy na dłużej niż miesiąc – dwa naprzód.

Skąd te motocykle?

Do tego, że najlepiej podróżuje się na motocyklach, dochodziliśmy aż półtora roku. Najpierw były nieśmiałe próby podróżowania na rowerach elektrycznych po Chinach, później na skuterach po Azji południowo-wschodniej. Po skuterach zrobiliśmy niechcący za duży przeskok i w Australii jeździliśmy nawet samochodem. Po samochodzie – ze skrajności w skrajność – cofnęliśmy się do rowerów. Dopiero po tych doświadczeniach przyszło oświecenie. W Argentynie kupiliśmy nieduże motocykle i tak już zostało do końca.

fot. byledalej.waw.pl

A jak było z Twoimi uprawnieniami do jazdy motocyklem?

Bartek zrobił prawo jazdy na motocykl tuż przed wyjazdem z Polski, ja go nie miałam. Początkowo myśleliśmy, że nikt nie będzie robił z tego zagadnienia, ale zaczęli nas straszyć problemami z południowoamerykańską policją i się wystraszyłam. Dziś, z perspektywy czasu, uważam, że to była głupota, ale wtedy uparłam się, żeby jeździć legalnie i wyrobić argentyńskie prawo jazdy. To niestety wiązało się ze zdaniem egzaminu teoretycznego po hiszpańsku i potem praktycznego. Wkułam w nocy na pamięć po omacku hiszpański test (zapamiętując pary słów z pytania i prawidłowej odpowiedzi), jakimś cudem udało się następnego dnia wystrzelać dobre odpowiedzi. A na praktycznym podstawili skuter. Prawko wydali od ręki. Jedyne, co zapłaciliśmy, to pomijalna, oficjalna opłata egzaminacyjna.

Jakimi motocyklami wyruszyliście w trasę po zdobyciu uprawnień w Argentynie?

Wyruszyliśmy Hondą XR 250 Tornado (Bartek) i Hondą XL 200 (Marta). Jak widać, nie były to potwory, ale na bezdrożach i wysokościach 5000 n.p.m. radziły sobie doskonale.

fot. byledalej.waw.pl

Napotkaliście na swojej drodze jakieś niespodzianki, śmieszne sytuacje, a może coś szokującego?

Tyle tego było, że trudno wybrać. W podróżowaniu chodzi przecież właśnie o to, żeby znaleźć się w miejscach zupełnie innych niż te, które znamy. Na pewno jednym z najciekawszych przeżyć, czymś, co było jak podróż w czasie i przeniesienie się do świata znanego tylko z książek podróżniczych, okazał się czas spędzony w amazońskiej wiosce Indian Huaorani w Ekwadorze. To, jak wyglądali, jak mieszkali, jak polowali, jak doskonale znali dżunglę… Tam jednak nie da się dotrzeć na motocyklach. Jedyny sposób to dłuuuga podróż łódką.

Czy coś szczególnie zaskoczyło Was w obyczajach, tradycjach spotkanych ludzi?

Były niespodzianki kulinarne: embriony kurczaków prosto z surowego jajka w Laosie czy ośle przyrodzenie w Chinach (tam zresztą je się niemal wszystko…). Krajem pełnym rytuałów są Indie: składanie w ofierze zwierząt w świątyniach, oczyszczające kąpiele w Gangesie. Zresztą samo przejście brudną, rozwrzeszczaną indyjską ulicą, wśród odzianych w sari kobiet, świętych krów, starców sadu popalających haszysz, jest niezapomnianym doznaniem. Z kolei Ameryka Południowa, zwłaszcza Boliwia, Peru i Ekwador, to fascynująca mieszanka indiańskich wierzeń i tradycji z narzuconym chrześcijaństwem. Nawet w trakcie katolickich świąt wciąż dużą rolę odgrywają szamani, katoliccy księża muszą iść na kompromis i respektować lokalne zwyczaje.

fot. byledalej.waw.pl

Planujecie zmianę motocykli na większe? I może jakąś kolejną podróż?

Południowoamerykańskie motocykle sprzedaliśmy w Kolumbii przed powrotem do domu. Niedawno pojechaliśmy na miesięczne wakacje do Stanów, gdzie kupiliśmy Suzuki DR 200 (dla Marty) i Suzuki DR 650 (dla Bartka), przejechaliśmy na nich Arizonę, Utah, Newadę i Kalifornię a na zakończenie włożyliśmy na statek i sprowadziliśmy do Polski. Jak widać upgrade nie jest powalający, ale do takiego podróżowania, jakie lubimy, niczego więcej nie trzeba. Na wiosnę pewnie na nich wyruszymy, ale to już zupełnie inna historia.

fot. byledalej.waw.pl

Spotkałaś się z jakimiś, powiedzmy, „dziwnymi” zachowaniami wobec kobiet w tamtych krajach?

W naszej podróży miejsc, w których kobiety traktowano jako obywatelki drugiej kategorii, było w zasadzie niewiele. Poza tym nawet w tych krajach białe turystki mają taryfę ulgową. Nie doznałam też nigdy jakoś dotkliwie zaczepek czy prowokacyjnych zachowań. Może dlatego, że podróżowałam z facetem. Prawdopodobnie samotnej kobiecie byłoby pod tym kątem trudniej.
Sytuacja kobiet w Indiach – trudno powiedzieć coś sensownego w trzech słowach. Wprawdzie minęły czasy, gdy wdowie wypadało spłonąć wraz z mężem na stosie, jednak w wielu miejscach, zwłaszcza na prowincji, samotna kobieta to ciężar dla rodziny. Dlatego matki tak bardzo hołubią tam synów: to synowie się nimi zajmą, gdy zabraknie mężów. Dziewczynki zdecydowanie nie są oczkami w głowie rodziców.

Przebieg całej podróży był bezpośrednio relacjonowany na blogu autorów: www.byledalej.waw.pl. Zachęcamy również do zapoznania się z książką autorów „Byle dalej: w 888 dni dookoła świata”. 

 

Najnowsze

Nowe oznaczenia samochodów Infiniti

Od roku modelowego 2014 nazwy samochodów będą zaczynać się od liter Q lub QX. Nowe nazewnictwo symbolizuje nowy kierunek rozwoju marki pod kierownictwem Johana de Nysschena.

Korzystanie z oznaczeń Q i QX odzwierciedla inspirację dla następnej generacji modeli Infiniti, a jednocześnie odnosi się do korzeni, których symbolem jest Q45. Pierwszym Infiniti z nowym znakiem Q będzie sportowy sedan Q50, który zadebiutuje podczas styczniowego salonu samochodowego w Detroit.

Infiniti Q45 z 2003 roku
fot. Infiniti

Przedrostek Q będzie pierwszym członem nazw sedanów i kabrioletów, zaś QX – modeli typu crossover i SUV. Każdy z nich będzie dodatkowo oznaczony dwucyfrową liczbą wskazującą segment.

Nowe nazewnictwo Infiniti będzie wprowadzane w etapach wynikających z rozszerzania istniejącej oferty produktowej i pojawiania się nowych wersji modelowych. Plany marki na przyszłość obejmują szereg modeli Infiniti następnej generacji, które będą oznaczane symbolami Q i QX od momentu swoich debiutów.

Najnowsze

Video: Lamborghini Aventador w świątecznym klimacie

Podobnie jak wiele innych marek motoryzacyjnych w okresie przedświątecznym, Lamborghini również przedstawiło swoje video związane z wybranym, charakterystycznym symbolem świąt. W tym krótkim filmie producent skupił swoją uwagę na Świętym Mikołaju.

fot. Lamborghini

W filmie spotykamy świętego Mikołaja siedzącego przy barze gdzieś na Biegunie Północnym. Jest już 18.30, a pan w czerwonym ubraniu wciąż siedzi przy barze i zamawia mleczne napoje. Zegar wybija 22 i ku niezadowoleniu barmana, Mikołaj nie rusza się z miejsca. Wreszcie, kiedy dochodzi północ bohater wsiada do Lamborghini Aventador LP700-4 Roadster i odjeżdża, by rozwieźć prezenty.

 

 

Nie da się ukryć, że ta reklama wypada marnie na tle innych, na przykład reklamy BMW z zawodnikiem DTM w roli głównej – Martinem Tomczykiem, którą możecie zobaczyć tutaj. A co Wy myślicie? 

 

Najnowsze