Kaski motocyklowe w kolekcji The Blonds na Fashion Week

Znaczenie słów klasyka: "Born to be wild" znalazło swoje odwzorowanie w modzie. Na Fashion Week w Nowym Jorku para projektatnów znanych szerszej publice jako The Blonds, zaprezentowała swoją kolekcję, w której motywem przewodnim był kask motocyklowy.

fot. The Blonds na Fashion Week

Główną inspiracją dla projektu był motocykl wykorzystany w filmie „Tron: Dziedzictwo”, którego – jak na kosmiczne pochodzenie przystało – kształty i wykonanie nie przypominają znanych nam jak dotąd jednośladów, a prezentują pojazd zupełnie nowej ery.

fot. The Blonds na Fashion Week

W nowej kolekcji Davida i Phillipe Blond wyraźnie widać dominację elementów takich, jak skórzane materiały, gorsety czy ćwieki, które mają na celu podkreślenie dzikiej oryginalności ich użytkownika. Największe zainteresowanie jednak wywołały kaski, do których doczepione zostały kuce sztucznych włosów.

Czy ta moda aby na pewno się przyjmie?

fot. The Blonds na Fashion Week

Najnowsze

Dywaniki i pokrowce samochodowe od Ed Hardy?

Don Ed Hardy - amerykański mistrz sztuki tatuażu, a także słynny na całym świecie projektant odzieży, swoją ofertę rozszerzył o kolekcję akcesoriów stworzoną wprost dla miłośników i miłośniczek czterech kółek.

fot. Ed Hardy
fot. Ed Hardy

Ed Hardy to firma głęboka zakorzeniona w amerykańskiej kulturze ulicznej, gdzie największe inspiracje czerpano z rozpowszechniającej się sztuki tatuażu. Wieloletnia obecność na rynku i miliony wiernych fanów, powodowały kolejne pojawianie się lifestyle’owych kolekcji, począwszy od zbioru akcesoriów dla entuzjastów komputerów, przez gadżety dla urządzeń moblinych, a skończywszy na przekąskach sygnowanych logo autora.

fot. Ed Hardy

Grono to zasiliła niedawno atrakcyjna oferta wyposażenia samochodowego, obejmująca między innymi: dywaniki, pokrowce siedzeń, ozdoby koła kierownicy, obramowania lusterek, czy odświeżacze powietrza. Wszystkie elementy zostały opatrzone unikalnymi wzorami charakterystycznymi dla deseni ze świata tatuażu.

Ceny wyżej wspomnianych akcesoriów przedstawiają się różnie. Kupno całego zestawu to koszt 110 dolarów, za parę chodników zapłacimy 32 dolarów, zaś za same pokrowce 50 dolarów.

Pełna oferta dostępna na: http://edhardyshop.com/

Najnowsze

Jayne Kay w drodze do wyścigowego rekordu

Osiemnastoletnia blondynka, uczestniczka konkursu piękności i do tego za kierownicą wściekle różowego samochodu. Nie, nie dajcie się zwieść – Jayne Kay nie ma w sobie nic stereotypowego. Młodziutka piękność z Manchesteru zamierza zawojować świat wyścigów równoległych.

Upodobanie do wyścigów Jayne wyniosła z domu. Jej ojciec, Gary, zdobywał laury kierowcy wyścigowego w latach 90., jeszcze zanim córka przyszła na świat. Gdy miała trzy czy cztery lata, zabrał ją na tor. To przeżycie wywarło na niej głębokie piętno.

Jayne Kay
fot. Andy Willsheer

Jayne nie znosi, gdy sądzi się ją po pozorach. Jest zdeterminowana, żeby udowodnić na własnym przykładzie, że kobiety sprawdzają się za kółkiem równie dobrze, jak mężczyźni, a uroda bynajmniej nie przeszkadza w biciu rekordów prędkości. Nie oznacza to, że wstydzi się swojej płci. Jej różowy bolid wyróżnia się z tłumu już z daleka i natychmiast sygnalizuje, jakiej płci jest właścicielka.

Jayne i jej „Różowa Dama”
fot. Andy Willsheer

Różnica polega na tym, że oprócz cukierkowego wyglądu ta maszyna ma również świetne osiągi, jest w stanie dotrzeć do stu mil na godzinę w ciągu 1,9 sekundy. Jayne jest w stanie rozpędzić swoją „Różową Damę” do 200 mil na godzinę, ale jej największą ambicja to sięgnięcie pułapu 300 mph. W tej najwyższej klasie osiągów nie ma kobiet. Jayne pragnie być pierwszą z nich. A żeby dodatkowo zaakcentować swoją niechęć wobec stereotypów, w 2011 roku wzięła udział w konkursie Miss Anglii, gdzie dotarła do półfinałów, zajmując ostatecznie piąte miejsce.

Aż chciałoby się rzec – nie sądź książki po okładce…

Najnowsze

Pokazaliśmy, na co nas stać! Wrażenia Klaudii Podkalickiej po rajdzie na Węgrzech

Zakończył się węgierski rajd XLavina IV. Rábaköz Cup, rozpoczynający tegoroczną rywalizację o Puchar FIA-CEZ. Ekipa otoMoto Team w składzie Klaudia Podkalicka – Piotr Binaś, po wygranym prologu, karach organizacyjnych i usterce zawieszenia ukończyła rajd na 8. pozycji w klasie T2.

„Dojechaliśmy do mety! I to jest najważniejsze. XLavina IV. Rabakoz Cup 2012 udało nam się ukończyć na dobrej, 8. pozycji w klasie T2. Rajd był bardzo trudny i niezwykle wymagający. Pierwsze kilometry oesów bardzo ciekawe, ale po wjechaniu w teren zaczął się koszmar. Potężne dziury, wszechobecny kurz i dość często pojawiające się cegły i gruz. Przedostatni oes ukończyliśmy z drugim czasem w klasie T2. Było szybko! Udało nam się wyprzedzić kilka załóg, ale kara, jaką nam przyznali organizatorzy, mocno oddaliła nas od podium… tego węgierskiego, bo przed nami jeszcze cztery rundy RMPST” – mówi Klaudia Podkalicka.

Klaudia Podkalicka
fot. materiały zawodniczki

Bez wątpienia Klaudia może zaliczyć do udanych piątek, 11 maja. Wspólnie z pilotem najlepiej odnaleźli się na odcinku inauguracyjnym rajdu i zajęli pierwsze miejsce w klasie T2 i piętnaste w klasyfikacji generalnej. Klaudia Podkalicka powróciła do rywalizacji w niedzielę, po usunięciu awarii zawieszenia w Mitsubishi Pajero (na ostatnim z sobotnich odcinków specjalnych), zajmując – po przejechaniu trzech odcinków specjalnych o łącznej długości 122 km – kolejno czwarte, drugie i szóste miejsce w T2.

Rozradowana ekipa pełna nadziei na kolejne starty
fot. materiały zawodniczki

„Podczas węgierskiego rajdu udało nam się wykręcać czasy na stałym, wysokim poziomie, co pozwala nam pozytywnie myśleć o nadchodzących rundach. Doskonałym przykładem naszych możliwości był wygrany prolog. Najważniejsze to kolekcjonować mety i cenne punkty! Baja Carpathia już 29 czerwca! Damy z siebie wszystko” – dodaje Klaudia Podkalicka

Klaudia była jedyną kobietą kierowcą startującą w tym rajdzie. Wygrany prolog i osiągane na oesach czasy pokazały, że w Europie może z powodzeniem konkurować ze ścisłą czołówką w rajdach cross country.

Najnowsze

Kobiety w Rajdzie Mazowieckim – podsumowanie

W dniach 11-12 maja 2012 roku w okolicach Kozienic odbył się 10. Rajd Mazowiecki. Trzecią rundę Rajdowego Pucharu Polski ukończyła tylko jedna pilotka i jedna kobieta za kierownicą.

Klaudia Temple za kierownicą Hondy Civic ukończyła Rajd Mazowiecki na 27. miejscu w klasyfikacji generalnej i 4 w klasie 9. Początek był bardzo obiecujący:

„Rajd Mazowiecki zaczęliśmy rewelacyjnie i wszystko układało się po naszej myśli. Po pierwszej pętli drugie miejsce w klasie 9, czas, który traciliśmy do lidera, był do odrobienia. Niestety fantazja mnie poniosła, na pierwszym odcinku drugiej pętli za bardzo opóźniłam hamowanie do lewego, ciasnego zakrętu i uderzyliśmy w ogrodzenie. Szkody nie były duże, jednak skrzywiona geometria nie pozwoliła nam na dalsza walkę – jedynie na pokorne dojechanie do mety. Trasy rajdu były bardzo szybkie i trudne, co pokazuje liczba aut na mecie, ale z pierwszej pętli jestem bardzo zadowolona – osiągane czasy pokazują, że coraz lepiej mi się jeździ nowym samochodem. Mam nadzieję, że już podczas następnego startu od początku do końca będziemy jechać szybkim i bezpiecznym tempem” – mówi Klaudia, a my trzymamy kciuki za jej kolejny rajd!

Klaudia Temple
fot. Ewelina Neska

Onboard z rajdówki Klaudii:

Andrzej Krawczyk upodobał sobie kobiety na prawym fotelu, więc w zastępstwie Oli Krawczyk na Rajdzie Mazowieckim wystąpiła Iza Pankrac. Niestety załoga rajdu nie ukończyła:

„Rozpoczęłam sezon Rajdem Mazowieckim, w którym startowałam po raz pierwszy, natomiast z Andrzejem miałam okazję jechać już na zeszłorocznym (też pechowym) Rajdzie Karkonoskim. Wtedy jechaliśmy Astrą, teraz Clio. Porównując te starty widać ogromny progres kierowcy w nowym aucie” – mówi Iza.

Iza Pankrac
fot. Jola Żuk

„Jechało nam się świetnie, a po piątym OS-ie dostaliśmy informację, że mamy trzecie miejsce w klasie. Niestety na OS6 tylne opony (których nie mogliśmy dogrzać) spowodowały, że się obróciliśmy i spadliśmy na miejsce czwarte. Wcale tym niezrażeni i pełni zapału wystartowaliśmy z serwisu do Kozienic. Niestety po drodze auto zgasło… i już nie odpaliło. Mimo usilnych prób ożywienia pompy paliwa – nie udało się. Na domiar złego pojechaliśmy na ten rajd bez mechaników (bo przecież jak się „francuz” zepsuje, to się go w 30 minut nie naprawi) i całe szczęście ktoś nam przywiózł lawetę, bo chyba musielibyśmy stopa do Ułęża łapać (śmiech). Dziękujemy mechanikom Felixa, którzy pomogli, jak mogli! Panowie, na następny rajd upiekę wam ciasto (śmiech). Dziękuję też ekipie utopionego Clio (vel „oszukać przeznaczenie”) za pomoc na serwisie. Wrażenia z „Rajdu Tysiąca Prostych” i tak przywiozłam pozytywne!” – podsumowuje zawodniczka.

Drugą załogą, której nie widzieliśmy na mecie, byli Małgorzata Malicka-Adamiec u boku kierowcy – Grzegorza Sikorskiego. Ich Peugeot 206 odmówił posłuszeństwa już podczas pierwszego odcinka specjalnego.

Jedyna pilotka na mecie Kozienicach to Iza Białorudzka, jadąca u boku Emila Leszczyńskiego. Załoga BMW ukończyła rajd na trzecim miejscu w klasie E30 i 26. w klasyfikacji generalnej:

Iza Białorudzka w BMW, jedyna pilotka na mecie
fot. Maciej Niechwiadowicz

„Plan został wykonany w 100%. Udało nam się dojechać do mety, zdobyć pierwszy punkt do licencji R-co driver. Na drugiej pętli zaczął padać deszcz, a opony które mieliśmy ze sobą, kompletnie nie trzymały przyczepności, co skutkowało kilkoma wyjazdami z trasy oraz jedną większą „agroturystyczną” przygodą na przedostatnim odcinku – na szczęście zakończonej jedynie nabraniem sporej ilości zioła pod płytę. Do ostatniego odcinka wystartowaliśmy z przeświadczeniem, że załoga za nami w klasie ma do nas ponad 3 minuty straty, więc zdecydowaliśmy się trochę poślizgać na zakrętach dla kibiców. Z ogromny, zdziwieniem dowiedzieliśmy się na mecie, że przed startem mieliśmy zaledwie 18 sekund i ostatecznie oddaliśmy dwiema sekundami drugie miejsce. Mimo naszych własnych błędów taktycznych (opony) i organizacyjnych (brak pełnej informacji o czasach), rajd uznajemy za udany. Rewelacyjnie się bawiliśmy i z pewnością planujemy powrócić na trasy Rajdu Mazowieckiego za rok” – podsumował kierowca.

A już w dniach 1-3 czerwca czeka na zawodniczki kolejne wyzwanie – 27. Rajd Karkonoski. Będzie to runda Rajdowego Pucharu Polski, a także mistrzostw Polski i Pucharu Łużyc.

Najnowsze