Edyta Wrucha
Redaktor

Jestem mała, ale jak odkręcę manetkę to się zdziwisz!

27 września 2016
9
Patrycja Jankowska „małaDT” ma 17 lat i mimo niskiego wzrostu postanowiła spróbować swoich sił na motocyklach crossowych.

Co „małaDT” na co dzień porabia?  

Na co dzień uczęszczam do 2-giej klasy liceum mundurowego. W wolnych chwilach, poza śmiganiem na motocyklu, przeżywam wspaniałe przygody w Fiacie 126p wraz z moją ciocią, a zarazem najlepszą przyjaciółką pod słońcem! Przez krótki czas trenowałam piłkę nożną, ale z czegoś trzeba było zrezygnować i wygrał motocykl. Wiadomo, jak każda nastolatka lubię też czasem poszaleć ze znajomymi, pojeździć rowerem, czy też popstrykać sobie fotki. A jak mam wenę to tworzę filmiki na youtube z moim udziałem  i na stronce projektuję ubrania http://malawear.90.pl/ . 

Kiedy dokładnie w Twoim życiu pojawiły się motocykle?

Pamiętam, że już od dziecka zawsze motocykle mi się podobały i gdy tylko jakiś przejechał - to wywoływał uśmiech i iskierki w oczach. Wyobrażałam sobie, że może kiedyś tak samo na mnie będą się patrzeć inni. Gdy skończyłam 6-tą klasę zrobiłam kartę motorowerową i z tej okazji tata kupił mi moją pierwszą maszynę, taki zwykły skuter Kymco Agality. Strasznie się cieszyłam i to nie tylko dlatego, że nie  musiałam pieszo chodzić do sklepu po bułki, ale dlatego, iż wiedziałam, że to będzie początek mojej pięknej przygody! Po około 2 latach postanowiłam sprzedać Kymco i przesiąść się na coś z biegami, tylko nie do końca wiedziałam, jaki  typ motocykla wybrać. Na szczęście mój kolega pokazał mi, że tak powiem „cały ten świat off-roadu”. Po czym bez wahania stwierdziłam, że jazda po błocie i w niezbyt sprzyjających warunkach będzie dla mnie jak najbardziej odpowiednia! Na początku musiałam oczywiście bardzo dobrze ogarnąć te najprostsze rzeczy i po prostu wczuć się w jazdę, tak więc wybrałam sobie trochę mniejszego crossika Loncin KXD 125ccm „mandarynę”. Chwilę na nim polatałam, wprawiłam się i wtedy nadszedł czas na nowy motocykl Yamahę MBK X-limit (DT), którą mam do teraz (w sumie to już wystawiona na sprzedaż).

Samochody też Cię kręcą?

Tak, samochody także lubię, jednak najbardziej te z epoki PRL-u. Moje przygody z maluszkami zaczęły się w sumie przez moją ciocię - ona pasjonuje się fiacikami i ma taką jedną perełkę. Podczas wakacji przejechałyśmy około 1000 km na kołach do Warszawy na ogólnopolski zlot malucha. Niby maluch, ale dzielny i dał radę nawet na autostradzie! Do tego atmosfera panująca w środku takiego maleństwa jest po prostu nie do opisania, coś pięknego! Dużo ludzi, gdy tylko widzi, że przejeżdżamy od razu się uśmiecha i lajkuje. Pewnego razu, podczas naszej wyprawy na mistrzostwa Polski w motocrossie, niestety zabłądziłyśmy, bo GPS źle nas poprowadził i wtedy fiacik zmienił się w malucha enduro! (śmiech) To była przygoda! Zagubione na jakiejś polnej drodze, otoczone lasem, nikogo w pobliżu i jeszcze ciemność nadchodziła… Ale udało się! Mamy za sobą bardzo dużo przebytych kilometrów i to nie tylko w pięknej słonecznej pogodzie, ale bywały także ostre nawałnice. Jeżeli chodzi o maluszki to myślę, że te nasze przygody (moje i „Joaannn”) były, są i będą zawsze niezwykłe. Tak więc, jak tylko zrobię prawo jazdy to zakupię takie maleństwo i będziemy razem jeździć na zloty. Oczywiście to zarażanie pasją działa w dwie strony, bo „Joaannn” także planuje kupić niedługo crossa (śmiech). 

Nie jest łatwo radzić sobie z wysokimi motocyklami crossowymi dziewczynie o niskim wzroście?

Mam 153 cm i nie ukrywam, że do ziemi praktycznie nie dosięgam.  W tym motocyklu mam akurat założone mniejsze koła i obniżone zawieszenie, więc na koniuszkach palców daję radę. Większość ludzi na prawdę dość mocno mnie krytykuje pod tym względem, że nie nadaję się do jazdy i taka moja "pierdziawka" 70ccm i tak jest dla mnie za mocna, a na innym to mogę sobie już tylko posiedzieć. Dlatego też chciałam pokazać wszystkim, że się mylą i dosiadłam 2-suwowej 250tki mojego chłopaka i pod jego okiem na niej trenuje. Jest to już dość duża maszyna i nie ma z nią żartów, więc jak najbardziej chciałam spróbować. Początek jest zawsze najtrudniejszy, bo jak tu ruszyć skoro do ziemi mi brakuje kilku centymetrów? Ale dla mnie to nie kłopot - szybko ogarnęłam jazdę, choć muszę przyznać, że jest ciężko, łapki bolą, no oraz ten mój wzrost... Przy ruszaniu muszę mieć coś pod nogą lub czasami po prostu wskoczę wraz z ruszeniem. A zatrzymywanie się tak samo - nigdy nie wiadomo czy uda mi się na odpowiednią stronę przerzucić ciało i zeskoczyć. Ale zawsze trzeba wierzyć w siebie! Udało mi się i właśnie pokazuje wszystkim, że pomimo moich niewielkich rozmiarów daje rade! Jestem mała, ale jak odkręcę manetkę to się zdziwisz! (śmiech). 

Kto Cię najbardziej wspiera w Twojej pasji?

W mojej pasji na pewno wspiera mnie śp. dziadek Edmund, choć niestety nigdy go nie poznałam. Babcia mi opowiadała, że interesował się motocyklami, naprawiał je, konstruował i jeździł. Startował w zawodach żużlowych i nawet wygrał Złoty Kask. Myślę, że na pewno byłby bardzo dumny, widząc jak bardzo pochłania mnie pasja i miłość do jednośladów. Gdy wsiadam na motocykl to naprawdę czuję jego obecność, siłę i wsparcie. W rodzinie tylko ja jeżdżę, więc niezbyt jest możliwość wspólnej ekscytacji motocyklami czy majsterkowania, ale oczywiście mama zawsze jest ze mną i w każdej chwili mogę liczyć na jej pomoc, rozumie i wspiera mnie. Teraz znalazłam też chłopaka z którym dzielę pasje i który daje mi sporo motywacji do działania i spełniania swoich marzeń. 

Twoje jazdy motocyklem to bardziej treningi czy dobra zabawa?

Powiem tak - ogólnie zawsze jeździłam tylko dla siebie, najczęściej sama i nie robiłam zbytnio jakiś tam treningów. Po prostu jak miałam ochotę czy zły dzień, siadałam na motocykl i po prostu jeździłam, nie myśląc nawet gdzie, po różnych terenach, lasach, polach itp. Z czasem pokonywałam coraz to trudniejsze odcinki trasy, jakieś przejazdy przez rzeczkę, wielkie gąszcze trawy, błota, w których się zatapiałam (śmiech). Można w sumie powiedzieć, że była to forma zabawy, ale każdy wyjazd jednak uczył mnie czegoś nowego, pokonywania słabości oraz doskonalenia jazdy. 

Jaki jest Twój docelowy i wymarzony motocykl?

Moim wymarzonym motocyklem, w sumie takim, dosłownie wyśnionym jest Husqvarna FE. Teraz pytanie skąd mi się to wzięło? A mianowicie, gdy kiedyś przed kupieniem „mandaryny”, jak jeszcze nie znałam zbytnio marek i ogólnie byłam niedoświadczona - miałam sen, w którym właśnie latałam takim, ładnie prezentującym się białym motocyklem, na którym zauważyłam napis Husqvarna. Po przebudzeniu chciałam sprawdzić w ogóle, czy coś takiego istnieje, wpisałam nazwę w wyszukiwarkę i się uśmiałam, bo wyskoczyły mi kosiarki. Jednak po chwili, gdy zjechałam w dół dostrzegłam motocykl z mojego snu, taki wyśniony i wymarzony. Trzeba gonić za swoimi marzeniami, więc myślę, że kiedyś uda mi się to marzenie "złapać”!

 Jak w tym momencie swojego życia widzisz swoją przyszłość?

Na pewno dość pozytywnie myślę o przyszłości, że rozwinę swoje umiejętności i ciężką pracą czegoś dokonam. Zamierzam wejść w nowy dla mnie, etap sportowy i dlatego właśnie mam świetnego trenera, który pomoże mi w przygotowaniach do startu w moich pierwszych zawodach motocrossowych. Jeszcze nie wiem dokładnie kiedy to nastąpi, pewnie jak pojawi się nowy motocykl. Myślę, że już niebawem... Ale nie ma co zbytnio wybiegać w przyszłość, bo to w sumie nigdy nic nie jest zagwarantowane i bardziej liczy się co tu i teraz. 

Życie bez pasji zabija – MałaDT.

    Komentarze

    AJ11
    27 września 2016 19:55
    :)
    Patrynio DRZ
    27 września 2016 21:03
    Kymco Agility a nie agality :)
    Ktoś
    27 września 2016 22:09
    pierdu pierdu będzie wiosna, dosiadła 250cc i użyła jakiegoś 1 konia mechanicznego tej yamahy.Pasja super jak najbrdziej polecam ,ale nie przesadzajmy z tą jazdą w terenie bo rowerem można robić lepszy offroad niż na filmikach które widziałem na jej kanale.Z tego co widzę to 90% zdjęć a do enduro daleko.
    MXBoy > Ktoś
    27 września 2016 23:23
    heh od czegoś trzeba zacząć kogoś tu przypadkiem nie ma bólu dupy ? z zazdrości :))
    Pozdro > MXBoy
    28 września 2016 13:36
    Może wogóle nie jeździ i może sobie tylko pomarzyć więc dlatego płace ;)
    Pozdro > Pozdro
    28 września 2016 13:36
    płacze*
    ktoś > MXBoy
    30 września 2016 22:02
    Nie,po prostu dla mnie to obraza jeżeli ktoś twierdzi że dosiadł 250cc w sumie to jak bym pokazał 1 lepszej osobie jak ruszyć to też mogła by twierdzić że okiełznała 250? Widzę że nie masz pojęcia jaką to ma moc i jak się tego używa zwłaszcza że to 2suw ale przypierdolisz i jedziesz i wtedy rzeczywiście możesz twierdzić że to okiełznałeś ,albo jak w tym przypadku nagrywasz filmiki i robisz zdjęcie dla lansu bo innego uzasadnienia w tym nie widzę.Każdy zaczyna od mniejszego sprzętu nic w tym złego ,ale przesiadamy się na coś większego chcąc się dalej rozwijać a tego nie tutaj nie widać. Jaki jest sens zmieniać moto na mocniejsze by jeździć jeszcze gorzej ? czy może cykać fotki. na koniec tej odpowiedzi cytuję kolegę niżej "Zajebista pasja ! Ale moze trochę mniej chwalenia sie a wiecej robienia" bo głównie o to mi chodzi,a zazdrościć to nie mam czego zwłaszcza że trochę już w życiu polatałem ale to nie istotne pisząc ten komentarz chciałem tylko uświadomić fanów takich jak ty że więcej z tego przehwalanek niż pasji.
    Dawidek
    27 września 2016 23:20
    Zajebista pasja ! Ale moze trochę mniej chwalenia sie a wiecej robienia
    iki
    25 lutego 2017 21:14
    ale tu zieje kompleksami - jak kogoś cos denerwuje to zwykle znaczy ze sam by chcial ale nie robi. i boli go pupa ze taki krasnal mimo ze nie ma gabarytu robi to czego oni nie robią mając gabaryt! ps. nie przejmuj sie tym co tu pisza niedowartościowane żłoby - to twoje zycie twoja kasa i twoje marzenia !