Edyta Klim

Jestem mała, ale jak odkręcę manetkę to się zdziwisz!

Patrycja Jankowska „małaDT” ma 17 lat i mimo niskiego wzrostu postanowiła spróbować swoich sił na motocyklach crossowych.

Co „małaDT” na co dzień porabia?  

Na co dzień uczęszczam do 2-giej klasy liceum mundurowego. W wolnych chwilach, poza śmiganiem na motocyklu, przeżywam wspaniałe przygody w Fiacie 126p wraz z moją ciocią, a zarazem najlepszą przyjaciółką pod słońcem! Przez krótki czas trenowałam piłkę nożną, ale z czegoś trzeba było zrezygnować i wygrał motocykl. Wiadomo, jak każda nastolatka lubię też czasem poszaleć ze znajomymi, pojeździć rowerem, czy też popstrykać sobie fotki. A jak mam wenę to tworzę filmiki na youtube z moim udziałem  i na stronce projektuję ubrania http://malawear.90.pl/ . 

Kiedy dokładnie w Twoim życiu pojawiły się motocykle?

Pamiętam, że już od dziecka zawsze motocykle mi się podobały i gdy tylko jakiś przejechał – to wywoływał uśmiech i iskierki w oczach. Wyobrażałam sobie, że może kiedyś tak samo na mnie będą się patrzeć inni. Gdy skończyłam 6-tą klasę zrobiłam kartę motorowerową i z tej okazji tata kupił mi moją pierwszą maszynę, taki zwykły skuter Kymco Agality. Strasznie się cieszyłam i to nie tylko dlatego, że nie  musiałam pieszo chodzić do sklepu po bułki, ale dlatego, iż wiedziałam, że to będzie początek mojej pięknej przygody! Po około 2 latach postanowiłam sprzedać Kymco i przesiąść się na coś z biegami, tylko nie do końca wiedziałam, jaki  typ motocykla wybrać. Na szczęście mój kolega pokazał mi, że tak powiem „cały ten świat off-roadu”. Po czym bez wahania stwierdziłam, że jazda po błocie i w niezbyt sprzyjających warunkach będzie dla mnie jak najbardziej odpowiednia! Na początku musiałam oczywiście bardzo dobrze ogarnąć te najprostsze rzeczy i po prostu wczuć się w jazdę, tak więc wybrałam sobie trochę mniejszego crossika Loncin KXD 125ccm „mandarynę”. Chwilę na nim polatałam, wprawiłam się i wtedy nadszedł czas na nowy motocykl Yamahę MBK X-limit (DT), którą mam do teraz (w sumie to już wystawiona na sprzedaż).

Samochody też Cię kręcą?

Tak, samochody także lubię, jednak najbardziej te z epoki PRL-u. Moje przygody z maluszkami zaczęły się w sumie przez moją ciocię – ona pasjonuje się fiacikami i ma taką jedną perełkę. Podczas wakacji przejechałyśmy około 1000 km na kołach do Warszawy na ogólnopolski zlot malucha. Niby maluch, ale dzielny i dał radę nawet na autostradzie! Do tego atmosfera panująca w środku takiego maleństwa jest po prostu nie do opisania, coś pięknego! Dużo ludzi, gdy tylko widzi, że przejeżdżamy od razu się uśmiecha i lajkuje. Pewnego razu, podczas naszej wyprawy na mistrzostwa Polski w motocrossie, niestety zabłądziłyśmy, bo GPS źle nas poprowadził i wtedy fiacik zmienił się w malucha enduro! (śmiech) To była przygoda! Zagubione na jakiejś polnej drodze, otoczone lasem, nikogo w pobliżu i jeszcze ciemność nadchodziła… Ale udało się! Mamy za sobą bardzo dużo przebytych kilometrów i to nie tylko w pięknej słonecznej pogodzie, ale bywały także ostre nawałnice. Jeżeli chodzi o maluszki to myślę, że te nasze przygody (moje i „Joaannn”) były, są i będą zawsze niezwykłe. Tak więc, jak tylko zrobię prawo jazdy to zakupię takie maleństwo i będziemy razem jeździć na zloty. Oczywiście to zarażanie pasją działa w dwie strony, bo „Joaannn” także planuje kupić niedługo crossa (śmiech). 

Nie jest łatwo radzić sobie z wysokimi motocyklami crossowymi dziewczynie o niskim wzroście?

Mam 153 cm i nie ukrywam, że do ziemi praktycznie nie dosięgam.  W tym motocyklu mam akurat założone mniejsze koła i obniżone zawieszenie, więc na koniuszkach palców daję radę. Większość ludzi na prawdę dość mocno mnie krytykuje pod tym względem, że nie nadaję się do jazdy i taka moja „pierdziawka” 70ccm i tak jest dla mnie za mocna, a na innym to mogę sobie już tylko posiedzieć. Dlatego też chciałam pokazać wszystkim, że się mylą i dosiadłam 2-suwowej 250tki mojego chłopaka i pod jego okiem na niej trenuje. Jest to już dość duża maszyna i nie ma z nią żartów, więc jak najbardziej chciałam spróbować. Początek jest zawsze najtrudniejszy, bo jak tu ruszyć skoro do ziemi mi brakuje kilku centymetrów? Ale dla mnie to nie kłopot – szybko ogarnęłam jazdę, choć muszę przyznać, że jest ciężko, łapki bolą, no oraz ten mój wzrost… Przy ruszaniu muszę mieć coś pod nogą lub czasami po prostu wskoczę wraz z ruszeniem. A zatrzymywanie się tak samo – nigdy nie wiadomo czy uda mi się na odpowiednią stronę przerzucić ciało i zeskoczyć. Ale zawsze trzeba wierzyć w siebie! Udało mi się i właśnie pokazuje wszystkim, że pomimo moich niewielkich rozmiarów daje rade! Jestem mała, ale jak odkręcę manetkę to się zdziwisz! (śmiech). 

Kto Cię najbardziej wspiera w Twojej pasji?

W mojej pasji na pewno wspiera mnie śp. dziadek Edmund, choć niestety nigdy go nie poznałam. Babcia mi opowiadała, że interesował się motocyklami, naprawiał je, konstruował i jeździł. Startował w zawodach żużlowych i nawet wygrał Złoty Kask. Myślę, że na pewno byłby bardzo dumny, widząc jak bardzo pochłania mnie pasja i miłość do jednośladów. Gdy wsiadam na motocykl to naprawdę czuję jego obecność, siłę i wsparcie. W rodzinie tylko ja jeżdżę, więc niezbyt jest możliwość wspólnej ekscytacji motocyklami czy majsterkowania, ale oczywiście mama zawsze jest ze mną i w każdej chwili mogę liczyć na jej pomoc, rozumie i wspiera mnie. Teraz znalazłam też chłopaka z którym dzielę pasje i który daje mi sporo motywacji do działania i spełniania swoich marzeń. 

Twoje jazdy motocyklem to bardziej treningi czy dobra zabawa?

Powiem tak – ogólnie zawsze jeździłam tylko dla siebie, najczęściej sama i nie robiłam zbytnio jakiś tam treningów. Po prostu jak miałam ochotę czy zły dzień, siadałam na motocykl i po prostu jeździłam, nie myśląc nawet gdzie, po różnych terenach, lasach, polach itp. Z czasem pokonywałam coraz to trudniejsze odcinki trasy, jakieś przejazdy przez rzeczkę, wielkie gąszcze trawy, błota, w których się zatapiałam (śmiech). Można w sumie powiedzieć, że była to forma zabawy, ale każdy wyjazd jednak uczył mnie czegoś nowego, pokonywania słabości oraz doskonalenia jazdy. 

Jaki jest Twój docelowy i wymarzony motocykl?

Moim wymarzonym motocyklem, w sumie takim, dosłownie wyśnionym jest Husqvarna FE. Teraz pytanie skąd mi się to wzięło? A mianowicie, gdy kiedyś przed kupieniem „mandaryny”, jak jeszcze nie znałam zbytnio marek i ogólnie byłam niedoświadczona – miałam sen, w którym właśnie latałam takim, ładnie prezentującym się białym motocyklem, na którym zauważyłam napis Husqvarna. Po przebudzeniu chciałam sprawdzić w ogóle, czy coś takiego istnieje, wpisałam nazwę w wyszukiwarkę i się uśmiałam, bo wyskoczyły mi kosiarki. Jednak po chwili, gdy zjechałam w dół dostrzegłam motocykl z mojego snu, taki wyśniony i wymarzony. Trzeba gonić za swoimi marzeniami, więc myślę, że kiedyś uda mi się to marzenie „złapać”!

 Jak w tym momencie swojego życia widzisz swoją przyszłość?

Na pewno dość pozytywnie myślę o przyszłości, że rozwinę swoje umiejętności i ciężką pracą czegoś dokonam. Zamierzam wejść w nowy dla mnie, etap sportowy i dlatego właśnie mam świetnego trenera, który pomoże mi w przygotowaniach do startu w moich pierwszych zawodach motocrossowych. Jeszcze nie wiem dokładnie kiedy to nastąpi, pewnie jak pojawi się nowy motocykl. Myślę, że już niebawem… Ale nie ma co zbytnio wybiegać w przyszłość, bo to w sumie nigdy nic nie jest zagwarantowane i bardziej liczy się co tu i teraz. 

Życie bez pasji zabija – MałaDT.

Najnowsze

Piękne zakończenie sezonu wyścigowego Magdy Wilk

Finał Góskich Samochodowych Mistrzostw Polski w Korczynie okazał się dla Radomianki Magdy Wilk pasmem sukcesów. Zawodniczka startująca Renault Clio Sport zarówno podczas 13. jak i 14. Rundy GMSP stanęła na podium w klasie N-2000 i Clio Cup.

Wyścig Górski Prządki rozegrany został w dniach 23-26 września.  Na Podkarpaciu pojawili się zarówno zagraniczni jak i polscy kierowcy. 13. i 14. Runda były już ostatnimi rundami Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski w sezonie 2016.

– Korczyna zdobyta! Koniec sezonu zakończony lepiej niż to mogłam sobie wymarzyć. W sobotę 3. miejsce w klasie N-2000 i 2. miejsce w Clio Cup a w niedzielę – 2.miejsce w N-2000, 3. miejsce w grupie N i 2. miejsce w Clio Cup. Zawsze powtarzam, że miejsce kobiety jest „przy garach” ale tym razem to te „garnki” ledwo co zmieściły mi się w bagazniku. Aczkolwiek nie do końca jestem jednak zadowolona z moich przejazdów bo niestety ale wraz z końcówką sezonu skończyły nam się opony więc ciężko było poprawić czasy. Bałam się też czy auto wytrzyma bo wyszło przy okazji kilka kwestii ale… finalnie wszystko zakończyło się pomyślnie. Z pewnością po uzyskaniu wystarczającej przewagi trochę podeszłam strategicznie do tematu, szczególnie, że kilka osób dość mocno rozbiło swoje auta więc wystarczyło pojechać swoje – spokojnie, bez podejmowania nadmiernego ryzyka. Ale czasami też tak trzeba. Tak czy inaczej cały sezon uważam za udany, szczególnie, że zamieniłam tylnonapędowe BMW na Renault Clio. Pierwszy start w Załużu i już podium a potem kolejne cenne kilometry i zdobywanie nowego doświadczenia. Początki nie były łatwe bo przerażało mnie uczenie się trasy na pamięć i te podjazdy tak „z miejsca” na czas ale jak widać poczyniliśmy z zespołem progres i to mnie cieszy! Z pewnoscią nie byłby on możliwy gdyby nie wsparcie Kacpra Wróblewskiego, który swoim know-how doprowadził mnie do tego miejsca, w którym jestem. Również podziękowania dla moich partnerów i patronów:  RallyAddict, 2BRally, motocaina.pl, WrOOOOm TV oraz    Automobilklub Polski, w tym koło Młodych Automobilklubu Polski i oczywiście da wszystkich kibiców, którzy tworzą niesamowitą atmosferę tych zawodów, dla organizatorów wszystkich rund, pań i panów z OA i BK, dla wszystkich ludzi z każdego PO i oczywiście dla zawodników, którzy bardzo ciepło mnie przyjęli, służyli pomocą i radą. Mimo, że to koniec sezonu w wyścigach górskich to mam nadzieję, że jeszcze na jakiejś imprezie spotkamy się w tym sezonie – podsumowuje Magda Wilk.

Najnowsze

Papieskie Golfy na sprzedaż

O tych samochodach można bez problemu powiedzieć, że służyły na niedzielne dojazdy do kościoła i były użytkowane przez starszego właściciela. Trzy granatowe Volkswageny Golf Sportsvan używane przez papieża podczas ŚDM trafiły na licytację.

To z pewnością nie lada gratka dla wszystkich fanów watykańskich gadżetów. Trzy egzemplarze Golfa Sportsvan o numerach rejestracyjnych K1, K2 i K3 POPE trafiły na aukcję. Potwierdzeniem na obecność papieża na tylnej kanapie mają być certyfikaty dyrektora Caritas Archidiecezji Krakowskiej ks. Bogdana Korduli, oparte na oświadczeniach BOR-u, że były używane przez papieża Franciszka.

Pod maską każdego z egzemplarzy pracuje silnik TSI o mocy 110 KM połączony z dwusprzęgłową skrzynią DSG. Jedyną opcją wyposażenia dodatkowego są dywaniki. Reszta udogodnień na pokładzie to wyposażenie seryjne. Cena wywoławcza to ok. 80 tys. zł, ale organizatorzy aukcji liczą, że ostateczna kwota licytacji będzie dużo wyższa. Pieniądze uzyskane ze sprzedaży oraz licytacji specjalnych cegiełek zostaną przekazane na cele prowadzonej przez Caritas Archidiecezji Krakowskiej akcji charytatywnej „Misericordes”. Do tej pory w ramach akcji udało się zebrać blisko 200 tys. zł.

Samochody można licytować pod adresem: charytatywni.allegro.pl/papamobile.

Najnowsze

Obowiązkowe rękawice na jednoślad we Francji

Wybierasz się do Francji motocyklem? Już od 20 listopada wszystkie osoby poruszające się jednośladem (motocykl lub motorower) będą musiały być odziane w rękawice spełniające normy EC.

Francuzi podchodzą bardzo restrykcyjnie do motocyklistów. Od trzech lat obowiązują tam przepisy nakazujące noszenie rękawic dla kierowców, którzy chcą zdawać egzamin na prawo jazdy kategorii A. Teraz wchodzą w element obowiązkowego wyposażenia nie tylko motocyklistów i motorowerzystów, ale również ich pasażerów. Nakaz obowiązuje także kierujących trajkami i quadami. Za brak rękawic grozi mandat w wysokości 68 euro.

Według statystyk przeprowadzonych na zlecenie francuskiego rządu, aż 12 procent kierujących jednośladami deklaruje, że nie używa rękawic. Z tego powodu obrażenia rąk są jednym z najczęściej występujących urazów. Zarówno kierowca motocykla jak i pasażer podczas upadku odruchowo podpierają się rękoma. 

W zeszłym roku we Francji uchwalono przepisy, które nakazują posiadanie odblaskowej kamizelki. Kierowca motocykla nie może też korzystać ze słuchawek podczas jazdy. Grozi za to mandat do 135 euro. 

Najnowsze

Matt LeBlanc głównym prowadzącym Top Gear!

Władze BBC ogłosiły pełen skład nowego sezonu Top Gear. Głównym prowadzącym będzie Matt LeBlanc, który wynegocjował dwa razy większy kontrakt.

Nadchodzi kolejny sezon najpopularniejszego, motoryzacyjnego show na świecie. W zeszłym roku wymieniono ekipę prowadzących, ale słabe wyniki oglądalności i fala krytyki spowodowały, że w ekipie nastąpiły kolejne przetasowania. Odszedł Chris Evans, a jego miejsce zajmuje teraz Matt LeBlanc, który w poprzednim sezonie był jedynie współprowadzącym.

Wraz z nim skład uzupełniają Eddie Jordan, Sabine Schmitz, Chris Haris oraz Rory Reid. BBC idzie mocno na rękę nowemu prowadzącemu. Kalendarz produkcji nowego Top Gear zostanie dopasowany do prac nad serialem „Man With a Plan”, w którym jedną z głównych ról odgrywa Matt LeBlanc.

Amerykańskie media donoszą, że Matt LeBlanc podpisał bardzo lukratywny kontrakt. W pierwszym sezonie miał zarabiać pół miliona funtów. Obecny kontrakt podpisany na dwa lata opiewa na kwotę 2 mln funtów. Stacja BBC potwierdziła jedynie informację o przedłużeniu współpracy. Przedstawiciel stacji podkreślił, że Matt jest lubiany wśród widzów za humor, pogodę ducha, a także pasję do motoryzacji.

Tymczasem była ekipa Top Gear, czyli Clarkson, Hammond i May startują już jesienią z pierwszym sezonem The Grand Tour. Program będzie dostępny na kanale Amazon Prime.

Najnowsze