Jak wynająć auto? Wynajem krótko i długoterminowy

Nie masz samochodu, a potrzebujesz coś nim załatwić czy przewieźć? Twoje auto się zepsuło, a serwis nie dostarczył zastępczego? A może chcesz po prostu mieć czym pojechać na wakacje? Jest na to sposób: wynajem samochodu.

Jak wynająć samochód?
Najłatwiej jest wynająć samochód poprzez wypełnienie internetowego formularza rezerwacji, dostępnego z każdego miejsca na świecie, który oferuje większość firm tego typu. Wystarczy podać datę i miejsce odbioru oraz zwrotu samochodu, wybrać preferowaną klasę auta jakim chcemy podróżować, zamówić wyposażenie dodatkowe (np. nawigację, bagażnik dachowy, uchwyty na rowery, uchwyty na narty, foteliki dla dzieci i inne) i dokonać płatności. Potwierdzeniem dokonania rezerwacji jest mail zwrotny wysłany na podany w formularzu adres. Jeśli nie masz akurat dostępu do Internetu, zawsze można skontaktować się telefonicznie z pracownikiem firmy – telefon jest zwykle podany na stronie.

Ile to kosztuje?
Po wypełnieniu formularza odrazu wiesz, ile Cię to będzie kosztowało. Za weekendowe wypożyczenie samochodu niskiej klasy cena nie powinna przekroczyć 100 złotych / dzień. Jeśli planujesz wynajem samochodu na dłużej, np. tydzień, kwota ta obniży się do około 80 złotych / dzień. Warto też ją negocjować z usługodawcą. Do sprawdzenia najnowszej promocyjnej oferty zaprasza np. wypożyczalnia samochodów Gdańsk – www.exel.gda.pl. Auto wystarczy zarezerwować online.

Co zawiera cena wynajmu samochodu?
Cena zawiera ubezpieczenie: od skutków kolizji (CDW), kradzieży pojazdu (TW), wynajęcie pojazdu i ewentualanych akcesoriów czy elementów wyposażenia (nawigacja), zaznaczonych w formularzu.

Firma może Cię poprosić o wpłatę zwrotnej kaucji, czyli np. zablokować środki na karcie kredytowej, debetowej lub płatniczej na czas wynajmu samochodu. Jeśli karta nie posiada funkcji pre-autoryzacji (blokady) wówczas pracownik wypożyczalni dokona transakcji sprzedaży, a po zwrocie samochodu środki zostaną zwrócone na kartę.

Jakie dokument są potrzebne, aby wynająć samochód?
Podstawowym dokumentem potrzebnym do wynajmu jest prawo jazdy odpowiedniej kategorii. Drugim dokumentem potwierdzającym tożsamość może być: dowód osobisty lub paszport.

Jak wynająć auto z OC sprawcy wypadku?
Można wynająć auto na koszt ubezpieczyciela sprawcy kolizji lub wypadku. Zgodnie z przepisami auto zastępcze należy się osobie, której samochód został uszkodzony z winy innego uczestnika ruchu drogowego. Koszt wynajmu pokrywa ubezpieczalnia sprawcy zdarzenia. Towarzystwo ubezpieczeń nie ma prawa wskazywać konkretnej wypożyczalni.

Do wynajmu auta wystarczą chęcii prawo jazdy. Cena nie jest zwykle wygórowana.

W wypożyczalni samochodów możesz zatem otrzymać auto zastępcze bez ponoszenia kosztów; to firma wynajmująca przejmuje ryzyko związane ze zwrotem od ubezpieczyciela kosztów wynajmu samochodu zastępczego.

Jakie warunki należy spełnić, aby wynająć auto z OC sprawy wypadku?
Należy spełnić następujące warunki: być właścicielem uszkodzonego pojazdu, w ciągu 7 dni od zdarzenia zgłosić szkodę w TU i przekazać firmie wynajmującej pojazd otrzymany numer szkody. Należy pozostawić uszkodzony samochód w serwisie, który ma podpisaną umowę o obsłudze bezgotówkowej z ubezpieczalnią sprawcy oraz mieć zaświadczenie od Policji potwierdzające odpowiedzialność sprawcy.

 

Najnowsze

Chcesz testować samochody i mieć darmowe przeglądy?

Testy samochodów w weekendy, udział w szkoleniach z bezpiecznej jazdy autem, rabaty na usługi, akcesoria czy zakup samochodu a także darmowe przeglądy - to wszystko możesz mieć za jednym kliknięciem myszki. Dołącz do Ladies Bemo Motors Club i weź udział w konkursie!

Jako członkini klubu możesz liczyć na odebranie i dostarczenie samochodu przez przedstawiciela serwisu – nie musisz nawet wychodzić z domu lub pracy!

Bemo Motors to grupa salonów i serwisów samochodowych marek: Ford, Volvo, Mitsubishi, Hyundai, Suzuki, Mercedes, Mazda. Jeśli jesteś posiadaczką jednego z modeli tych marek, marzy Ci się zakup nowego lub używanego auta, lub po prostu fascynuje Cię motoryzacja (można być posiadaczką samochodu innej marki niż oferowane w Bemo Motors) możesz dołączyć do klubu kobiet, które interesuje dokładnie to samo!

Jak dołączyć do klubu?
Aby zostać członkinią Ladies Bemo Motors Club, wejdź na stronę www.ladiesclub.com.pl wypełnij formularz rejestracyjny – to zajmie tylko dwie minuty!

W formularzu zostawiasz jedynie swoje imię i nazwisko oraz mail kontaktowy oraz zaznaczasz maksymalnie trzy z wymienionych przywilejów:

– samochód zastępczy;
– prasa kobieca w salonie;
– door to door – mechanik Bemo Motors odbiera samochód oraz odstawia go w umówione miejsce;
– darmowe przeglądy letnie i zimowe
– przypominanie o przeglądach i ubezpieczeniach
– pomoc doradcy serwisowego przez telefon lub mail
– stacje przyjazne dzieciom, np. mini place zabaw, przewijaki;
– zaproszenia na imprezy klubu;
– udział w szkoleniach, np. bezpieczna jazda, pierwsza pomoc;
– rabaty na akcesoria samochodowe;
– rabatu na prace serwisowe;
– weekendowe jazdy testowe;
– liczne konkursy z atrakcyjnymi nagrodami, np. kurs prawa jazdy;
– rabat przy zakupie nowego samochodu

Członkiniom Ladies Bemo Motors Club oferowana jest prasa kobieca w poczekalni serwisu; relaksujesz się, podczas gdy Twoje dziecko bawi się na mini placu zabaw w salonie.

Jak już wybierzesz maksymalnie trzy z wymienionych przywilejów, z których chcesz korzystać jako członkini klubu, teraz wystarczy tylko dopisać własny pomysł dotyczący obsługi kobiet w Bemo Motors.

Po wypełnieniu formularzu jesteś oficjalnie zarejetrowaną członkinią klubu, a Twój formularz weźmie udział dodatkowo w konkursie.

Na czym polega konkurs Ladies Bemo Motors Club związany z rejestracją do klubu?
Konkurs polega na tym, abyś do 30 listopada dokonała rejestracji na stronie www.ladiesclub.com.pl w sposób opisany powyżej. Spośród wszystkich formularzy z pomysłami na dodatkowe (czyli nie te wymienione powyżej i na stronie, tylko samodzielnie wymyślone) przywileje, komisja konkursowa wyłoni 50 najciekawszych pomysłów. Regulamin konkursu znajdziesz tutaj.

Co można wygrać?
50 pań, które napiszą w formularzu rejestracyjnym najciekawsze pomysły na przywileje, które chciałyby mieć w Ladies Bemo Motors Club, otrzymają członkostwo oraz  jedną z nagród:
– darmowy przegląd samochodu – 20 nagród;
– wypożyczenie samochodu na weekend – 10 nagród;
– akcesoria (bagażniki, opony, kosmetyki samochodowe, odtwarzacze dvd dla dzieci) – 30 nagród.

Co dalej?
Jeśli wygrasz, zostaniesz powiadomiona o tym fakcie mailem, 14 dni po zakończeniu konkursu (około16 grudnia 2013 roku). W mailu otrzymasz informacje o sposobie odbioru nagrody.

Panie, które dokonały rejestracji, ale nie miały szczęścia w konkursie czeka wiele atrakcji i możliwości w przyszłości, wynikających właśnie z przynależności do klubu. Jego celem jest wsparcie i ułatwienie wszelkich spraw związanych z posiadaniem, eksploatacją, serwisem, zakupem, czy sprzedażą samochodu.

Zalety przynależności do klubu potwierdza znana aktorka i pasjonatka motoryzacji, Anna Dereszowska, pierwsza honorowa członkini i ambasadorka Ladies Bemo Motors Club.

– Kobietom aktywnym zawodowo, ale także matkom przydatna  może okazać się usługa  door to door.  Nasz mechanik odbierze  auto z domu czy z biura i po przeglądzie, po kilku godzinach odwiezie go z powrotem.  A my ze spokojną głową, nie tracąc czasu w warsztacie, będziemy mogły po pracy odebrać dziecko z przedszkola, czy w ciągu dnia ugotować obiad – mówi Anna Dereszowska.

Więcej informacji na temat klubu tutaj lub na naszej specjalnej sekcji poświęconej klubowi – tu.

Fanpage Ladies Bemo Motors Club na Facebooku.

Najnowsze

Test Mazda MX-5 – jesienią z otwartym dachem

Choć to nie jest jedyny roadster na rynku, to właśnie jemu Jeremy Clarkson chciał dać czternaście gwiazdek w pięciogwiazdkowej skali. Gdzie tkwi fenomen tego auta? Postanowiłam to sprawdzić i porównać z największym konkurentem Hondą S2000.

Jesień? Z otwartym dachem swobodnie można podróżować i nie zmarznąć w Maździe MX-5.
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Zabawka – przedmiot służący do zabawy nie tylko dzieciom, ale również dorosłym. Jej głównym zadaniem jest dostarczanie jak największej frajdy. Czy nową Mazdę MX 5 można nazwać zabawką?

Składany dach, dwa miejsca, napęd na tylną oś – Mazda MX 5 to typowy roadster. Choć to przecież nie jedyny tego typu samochód na rynku, to właśnie o nim Jeremy Clarkson powiedział w 2009 roku: „Nic nie będzie w stanie dać więcej satysfakcji na drodze. Nic nie da tyle radości. Jedyny powód, dla którego daję temu autu pięć gwiazdek to to, że nie mogę dać mu czternastu”. Gdzie tkwi fenomen? Postanowiłam poszukać.

Skradzione serce…
Testowany egzemplarz to już trzecia generacja Mazdy MX-5. Auto trafiło na rynek w 2005 roku i cztery lata później przeszło drobny lifting. Zatem z czym teraz będę mieć doczynienia? Rzędowy, czterocylindrowy silnik MZR 2.0 o mocy 160 KM, maksymalny moment obrotowy 188 Nm przy 5000 obr./min., lekkie nadwozie, podwójna końcówka wydechu i 17-calowe obręcze – uśmiecham się radośnie. Zresztą, kto by tego nie zrobił stając z nią oko w oko? Ksenonowe oko.

Podoba się. Nawet bardzo. Stop! Przecież nie mogę dać się tak omamić już na samym początku. Czujna jak ninja wsiadam do środka.

W środku czarno i sportowo; siedzi się nisko. „Kierownica jest odrobinę za duża…” – myślę sobie próbując przyczepić się do czegoś jeszcze. Mazda skutecznie się broni. Deska rozdzielcza została starannie zaprojektowana, pokrętła są duże i łatwe do „odnalezienia” bez odrywania wzroku od drogi. Konkurencyjna Honda S2000 problem dekoncentracji kierowcy postanowiła rozwiązać w prosty sposób – na desce rozdzielczej nie umieściła praktycznie nic.

Przekręcam kluczyk. Jest głośno. Wciskam pedał gazu –  robi się jeszcze głośniej, ale nie tylko ze względu na rosnące obroty jednostki napędowej, ale za sprawą wzmacniacza dźwięków dolotu (induction sound enhancer, ISE), który daje silnikowi sportowe brzmienie. To prawdziwa gratka dla fanów rasowych dźwięków, dostępna w MX-5 w wersji z manualną, sześciobiegową skrzynią. Jeżeli ktoś jednak preferuje New Kids on the Block to odtwarzacz oraz system 7 głośników Bose skutecznie „przekrzyczy” pracę silnika.

Mazda MX-5 – auto może się podobać.
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Samochód prowadzi się wyśmienicie. Siedzę za kierownicą zaledwie od kilku minut, a odnoszę wrażenie jakbym jeździła Mazdą MX-5 od kilku lat. W przeciwieństwie do konkurentów to auto nie wymaga od kierowcy umiejętności Roberta Kubicy. Nie straszy twardym, sportowym sprzęgłem, nie gaśnie na niskich obrotach, lewarek ma krótkie skoki, a skrzynia świetnie zestopniowane przełożenia. Silnik jest bardzo elastyczny i po prostu genialny; stworzony zarówno do spokojnej codziennej jazdy jak i do wyśmienitej zabawy. Jazda MX-5 ma być frajdą, a nie walką o przetrwanie i faktycznie radości z jazdy – ku mojemu zadowoleniu – jest tu w nadmiarze. Pomaga w temu idealny rozkład mas 50:50, nisko umieszczony środek ciężkości, no i – rzecz jasna – napęd na tylną oś. Tak się robi zabawki dla dorosłych.

Z otwartym dachem na jesieni?
Ulegam pokusie. Otwieram dach, który składa się w czasie 12 sekund – i to jest świetny wynik. Złożony kawał metalu nie zajmuje miejsca w bagażniku, zatem dalej mam do dyspozycji 150 litrów pojemności kufra.

Ludzie stojący na przystanku obserwują, siedzący w autobusie patrzą, w samochodach obok uśmiechają się. Jazda kabrioletem zawsze ma w sobie odrobinę magii – jedziesz i czujesz, że możesz zmieniać świat. Wychodząc na ulicę nago nie zrobicie takiego wrażenia na otoczeniu jak przemykając po mieście za kierownicą kabrio.

Konkurencyjna Honda S2000 to równie piękna propozycja jednak wymaga doświadczonego kierowcy. 240 KM mocy jednostki napędowej to już nie są żarty. Ma nieduży prześwit i jest do tego bardzo twardo zawieszona, zatem przejeżdżanie przez muldy, których w mieście pełno, każdorazowo wymaga wstrzymania za nami całego ruchu. Fantastyczny silnik 2.0 VTEC – wręcz stworzony do zabawy – poniżej 2500 obr./min. się dławi, więc ruszanie Hondą z miejsca wymaga pewnej wprawy. Dodatkowo S2000 ma miękki dach, po złożeniu którego solidnie wieje (nie ma tradycyjnego windstoppera, tylko niewielką szybkę między fotelami). Jednym słowem agresywny samochód na tor, nie na ulicę.

 

Zgrabny tył Mazdy Mx-5.
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Podczas spokojnej jazdy w cyklu miejskim, ze schowanym dachem, komputer pokładowy umieszczony między zegarami pokazuje spalanie 9,5 litra na setkę. Im mocniej wciskam gaz, tym większy w efekcie Mazda ma apetyt na paliwo – to oczywiste. Gdy cennego płynu w baku zabraknie, to warto wiedzieć jak dostać się do zbiornika; łatwiej znaleźć życie na Księżycu niż guzik otwierający wlew – został on skrzętnie ukryty w schowku pomiędzy oparciami foteli.

Miłą niespodzianką jest mx’owe zawieszenie: można je określić mianem sportowe, choć zapewnia tę odrobinę komfortu, która na polskich drogach jest na wagę złota. Znów gorzej wypada w tym wypadku Honda S2000 – jeden dzień za kierownicą i jazda po Warszawie skutkuje tym, że boli wszystko, łącznie z tęczówką w oku.

Zbliża się wieczór – nie chcę wysiadać z MX-5. Jest listopad, temperatura gwałtownie spada. Ku mojej radości fotele w Maździe mają 5 stopniowe podgrzewanie, dzięki czemu jeszcze długo po zakończeniu lata można się cieszyć jazdą z otwartym dachem – nawet przy 13 stopniach Celcjusza. Ludzie stojący wieczorem na przystankach i siedzący w autobusach, zdają się o tym nie wiedzieć, dlatego tym razem patrzą na mnie z nieskrywanym zdziwieniem.

Jak przy fotelach jesteśmy – chciałoby się zabrać choć jeden do domu. Są dobrze wyprofilowane, pokryte czarną skórą, z doskonałym trzymaniem bocznym – jednocześnie niezbyt twarde i komfortowe na dłuższych dystansach. Istna bajka w porównaniu z Hondą S2000, która fotele ma tak twarde, że podróżowanie nią przypomina siedzenie w wannie bez wody.

Rozkładanie dachu trwa jedynie 12 sekund.
fot. Jan Zagrodzki, jzshots.tumblr.com

Miasto to istny poligon dla sportowych aut: krawężniki, „leżący policjanci”, strome wjazdy i zjazdy do garaży podziemnych. Mazda ze swoim prześwitem 136 mm radzi sobie doskonale.

Widzi mi się
Po kilku dniach z MX-5 chcę nosić jej zdjęcie w portfelu. To samochód, który przyniesie naprawdę dużo radości. Przede wszystkim jest ładny. Prowadzi się wręcz perfekcyjnie; jazdą po zakrętach ucieszy niejednego ponuraka. Silnik lubi wysokie obroty, pokazuje też kulturę na niskich.

Przy wyborze tego typu samochodu zawsze powinno się słuchać serca. Jak rozum dojdzie do głosu to już po zakupach. Ze względu na dwa fotele oraz mały bagażnik samochód, nie grzeszy praktycznością jednak za tę kwotę otrzymamy istne 3 w 1: ładny i przyjemny środek transportu do codziennej jazdy, sportową zabawkę oraz kabriolet ze sztywnym dachem. I co równie ważne – drogie Panie – jazda tym samochodem to ciągła walka z męskim zainteresowaniem, które będzie Was osaczać na każdym kroku. Tylko raz wykazałam brak asertywności, w efekcie czego dwóch panów skutecznie zatrzymało mnie w garażu na 30 minut.  Gwarantuję, że w tym samochodzie każda z Was poczuje się jak króliczek Playboy’a. Dodatkowo fanklub Mazdy MX-5 jest najlepiej rozwiniętym i najprężniej działającym fanklubem motoryzacyjnym w Polsce- czy to za kierownicą, czy poza nią, ale z tym samochodem nie będziecie się nudzić. Nie wierzycie? Blisko milion aut sprzedanych od początku produkcji oraz wpis do księgi rekordów Guinnessa jako najlepiej sprzedające się dwuosobowe, sportowe auto w historii, 178 istotnych nagród w branży motoryzacyjnej – czy są jeszcze jakieś pytania?

Na szczęście Japończycy nie spoczywają na laurach – trwają testy kolejnej, najnowszej Mazdy MX-5.

Ceny nowej Mazdy MX 5 zaczynają się od 107 900 złotych.

Na TAK:

– bardzo elastyczny silnik

– krótkie skoki lewarka i dobre zestopniowanie skrzyni biegów;

– dość komfortowe zawieszenie jak na roadstera

– rewelacyjne fotele

Na NIE:

podczas jazdy z zamkniętym dachem dość głośno słychać jednostkę napędową.

Dane techniczne Mazda MX-5 Roadster Coupe

Silnik – benzynowy MZR 1999 cm3

Moc – 160 KM przy 7000 obr./min.

Moment – 188 Nm przy 5000 obr./min.

Nadwozie – roadster coupe, 2-drzwiowe, 2 –osobowe

Rozmiary – 402/172/125 cm

Napęd – na tylne koła

Dach – sztywny, składany

Masa – 1090 kg

Prędkość maksymalna – 218 km/h

Skrzynia biegów – 6 biegowa, manualna

Poj. bagażnika – 150 l

Średnie zużycie paliwa – 7,6 l

Najnowsze

Warszawa najbardziej zakorkowanym miastem w Europie?

Stolica zajęła miejsce na podium według raportu przygotowanego przez Tom Tom za drugi kwartał 2013, w którym opublikowano wyniki pomiarów poziomu zatłoczenia dróg w 59 największych miastach europejskich.

Z raportu wynika, że aglomeracja warszawska jest trzecim – po Moskwie i Stambule – najbardziej zakorkowanym miastem w Europie. W raporcie zostały uwzględnione najważniejsze europejskie metropolie powyżej 800 000 mieszkańców. Z globalnego raportu TomTom Traffic Index wynika, że kierowcy na całym świecie średnio tracą w korkach 8 dni roboczych w ciągu roku.

Jak się jeździ po Warszawie? Dowiesz się tutaj.

Aglomeracja warszawska na 3. miejscu
Z europejskiej części globalnego raportu wynika, że średni poziom zatłoczenia w aglomeracji warszawskiej w drugim kwartale 2013 wyniósł 44 proc. Oznacza to, że średni czas podróży w stolicy Polski był dłuższy o 44 proc., niż wtedy, gdy ruch przepływał swobodnie. W szczytach porannym i wieczornym poziom zakorkowania wynosił 89 proc. i 95 proc odpowiednio. Takie wyniki uplasowały aglomerację warszawską na trzecim miejscu spośród 59 największych europejskich miast, objętych raportem. Największe spowolnienie ruchu przypadało na poniedziałkowe poranne godziny szczytu oraz wieczorne godziny szczytu w piątki. Najbardziej zakorkowanym dniem w aglomeracji warszawskiej był 25 maja 2013r., było to związane ze znacznymi opadami deszczu od samego rana i zalanymi ulicami. Co pocieszające poziom zakorkowania w analizowanym kwartale był nieco niższy niż w analogicznym okresie w 2012 roku: ogólny był o 1 punkt procentowy niższy, a poranny o 4. Przy czym wskaźnik ten wzrósł w przypadku wieczornych korków: z 91 do 95 proc.

Korki w Warszawie to codzienność.
fot. Motocaina.pl

W praktyce oznacza to, że jeśli w drugim kwartale 2013 codziennie podróżowaliśmy pół godziny, to w korkach spędziliśmy 110 godzin (średnia na cały rok). Przy czym
w odniesieniu do szczytów porannych i wieczornych czas podróży był niemal dwa razy dłuższy niż w przypadku swobodnego ruchu.

„Analizując dane z 2011 i 2012 roku warto zauważyć, że sytuacja praktycznie nie ulega zmianie, nawet pomimo otwarcia autostrady A2 i drogi ekspresowej S8 Konotopa-Powązkowska. Niestety podobna sytuacja mogła nastąpić także po otwarciu drogi ekspresowej S2 Konotopa – Puławska, co będzie można sprawdzić po opublikowaniu wyników Tom Tom Traffic Index za cały 2013 rok” – powiedział Jan Jakiel, prezes SISKOM. – „Spadek zatłoczenia po otwarciu nowej inwestycji jest chwilowy, a w dłuższej perspektywie na skutek wzbudzenia ruchu następuje powrót zatłoczenia do pierwotnego poziomu. Pewną poprawę może tutaj przynieść dopiero uruchomienie II linii metra, planowane na koniec 2014 r.”.

Co ciekawe takie zakorkowanie miasta jest jedną z głównych przyczyn tzw. efektu „zatrzymania – ruszania” opisanego w badaniu firm Castrol i TomTom[1]. Duża ilość takiego zatrzymywania – ruszania przyczynia się do szybszego zużywania silnika. Dla Warszawy wskaźnik ten wynosi 16200 postojów/ rocznie/ pojazd.

W Polsce króluje aglomeracja łódzka
Równolegle do raportu dotyczącego największych miast w Europie firma TomTom zbadała również zakorkowanie miast poniżej 800 tysięcy mieszkańców. W zestawieniu znalazły się dwie polskie aglomeracje: łódzka oraz krakowska. Okazało się, że zakorkowanie w tej pierwszej było wyższe niż nawet w aglomeracji warszawskiej: ogólny współczynnik wyniósł aż 53 proc., w porannym szczycie – 76,8 proc.,
a w wieczornym – 103 proc.. Kraków w tym zestawieniu wypadł zdecydowanie lepiej niż stolica: ogólny współczynnik wyniósł 29,8 proc., w porannym szczycie – 54,9 proc., a w wieczornym – 66,8 proc.

Korki w Europie
Najbardziej zakorkowaną aglomeracją w Europie w drugim kwartale 2013 była Moskwa. Średni czas podróży w stolicy Rosji był dłuższy o 65 proc. w porównaniu z okresem, gdy ruch przepływał swobodnie, i o 114 proc. dłuższy podczas porannych godzin szczytu. Wieczorem czas podróży wydłużał się o 133 proc.

Na drugim miejscu uplasowała się aglomeracja stambulska. Średni czas podróży w tureckiej stolicy był dłuższy o 57 proc. w porównaniu z okresem, gdy ruch przepływał swobodnie oraz o 81 proc. podczas porannych godzin szczytu. W szczycie wieczornym czas spędzony za kierownicą wydłużał się o 127 proc.

Kolejne miejsca zajęły Palermo, Marsylia, Rzym, Paryż, Sztokholm, Bruksela oraz Lyon.



[1] W badaniach przeprowadzonych przez firmę TomTom na zlecenie Castrol przeanalizowano informacje z satelitarnych systemów nawigacyjnych używanych przez kierowców z 50 miast na całym świecie. Celem było podkreślenie obciążeń, jakim poddawane są samochody przy zmiennych warunkach na drodze.

 

Najnowsze

Debiut motocyklistki Moniki Marin – „Kroniki Saltamontes”

Debiutancka książka Moniki Marin, motocyklistki i kierowcy wyścigowego, pokazała się właśnie w księgarniach internetowych. Pytamy autorkę o genezę powstania powieści.

„Kroniki Saltamontes – Ucieczka z mroku” Monika Marin
Monikę Marin możecie kojarzyć z Motocyklowych Mistrzostw Polski, gdzie startowała w latach 1994-1998. Pisała też do Motocykla, Playboya i Voyage. Niedawno opublikowała swoją pierwszą książkę.

Subiektywny wybór książek dla motocyklistek Ani Dąbrowskiej tutaj; inne zestawienie przygotowała Edyta Wrucha – kliknij tu.

„Kroniki Saltamontes – Ucieczka z mroku” to pełna przygód i wzruszeń powieść przygodowa dla całej rodziny. Adam i Aleks – dwóch chłopców z sierocińca, jeden obdarzony nieprzeciętną intuicją, a drugi inżynieryjnym umysłem – wyruszają w podróż. Wcześniej jednak skonstruują Maszynę do Produkowania Szczęścia, której powierzą swoje sekrety. Chłopcy marzą o odnalezieniu domu i zaskakujących przygodach. Ich życie nabierze tempa, gdy w średniowiecznych podziemiach odnajdą tajemnicze księgi. Od tej pory spotkają ich sytuacje niebezpieczne i pełne emocji. Ale najważniejsze jest aby przeprawili się przez całą Europę i dotarli do miejsca, które wspólnie wylosowali na mapie. No i oczywiście aby ich wynalazek uszczęśliwił nie tylko ich, ale i ludzi o dobrym sercu.

Lektury samochodowe – kliknij tu.
Lektury motocyklowe – kliknij tu.

– Na to, o czym jest ta książka, oraz jak wygląda złożyło się wiele rzeczy – mówi dla Motocaina.pl autorka książki Monika Marin. – Po pierwsze, sama mam dzieci i doskonale orientuję się jakie książki są dostępne na rynku. Dużo wspólnie czytamy i nagle olśniło mnie: że w literaturze brakuje mi „czegoś”. Jest dużo magii, szaleństwa, smoków, cyborgów; ale gdzieś tak w głębi duszy zapragnęłam takiej książki…w starym stylu. Takiej, którą znalazłabym u dziadka na strychu i czytała z wypiekami na twarzy. I co się okazało? Że takich książek już nie ma! Możemy oczywiście wrócić do „Ani z Zielonego wzgórza”, albo „przygód Tomka Sawyera”, ale poza tym?… Pomyślałam wtedy, że zamiast „klonować” kolejnego Harry Pottera, napiszę książkę, która jest inna, choć… tak naprawdę nie jest. Nie zrobiłam niczego ponad powrotem do korzeni literatury, i wyciągając na swoje biurko cały warsztat jaki posiadam, a jest to warsztat dziennikarski, podróżniczy, oraz ten oparty na wiedzy pedagogicznej, zabrałam się za pisanie. I tak powstała książka przygodowa, w której dwaj dzielni chłopcy na przekór wszelkim trudnościom przemierzają całą Europę, aby odnaleźć swój wymarzony dom. Cieszę się również, że mimo iż książka adresowana jest do dzieci, chętnie czytają ją też dorośli. Jest więc szansa, że rodzic czytający dziecku do snu, również się wciągnie w tę przygodę. No i oczywiście, z wiadomych przyczyn, nie mogłam się oprzeć aby wpleść wątek motocyklowy. Ale nie będę teraz zdradzać tajemnicy – podsumowuje Monika Marin.

„Kroniki Saltamontes – Ucieczka z mroku” to powieść dla dzieci i młodzieży, po którą z przyjemnością sięgnie niejeden dorosły.
Kroniki Saltamontes. Ucieczka z mroku
Autor: Monika Marin
Wydawnictwo: Pinus Media , Październik 2013
Cena 29,99 złotych. Książkę można kupić np. tu.
Więcej o autorce dowiesz się tutaj i na jej oficjalnym fanpage’u – kliknij tu.

Najnowsze