Iwona Wawrzykowska - kierowca ciężarówki. Rozmowa

21 marca 2013
Kiedy do internetowej wyszukiwarki wpiszemy hasło: kobieta kierowca, wyskoczy nam mnóstwo głupich kawałów i filmików na temat pań za kierownicą. O tym, jak niesprawiedliwie i stereotypowo traktuje się u nas kobiety, świadczy przykład Iwony Wawrzykowskiej.
Iwona Wawrzykowska
fot. forumtransportu.pl

Iwona Wawrzykowska to niewiasta, która łamie stereotypy, walczy z etykietkami i swoim życiem dowodzi, że kobieta potrafi i to bez taryfy ulgowej!

 

Co Iwona Wawrzykowska chciałaby na wstępie powiedzieć o sobie naszym czytelnikom?

I.W.: Urodziłam się w Elblągu. Mam 40 lat. Jestem kochaną żoną i matką trojga cudownych dzieci. Ukończyłam szkolę jako fotograf z dyplomem czeladniczym. Mówią o mnie, że jestem osobą z dużym poczuciem humoru i zwariowaną, szczególnie po tym, jak zamieniłam aparat fotograficzny na kierownicę pojazdu ciężarowego.

Czy wybór takiego zawodu to była w pełni świadoma decyzja, czy np. potrzeba chwili?

I.W.: Wybór obecnego zawodu zrodził się z tego, iż byłam wychowana w środowisku kierowców zawodowych, począwszy od mojego tatusia, który był kierowcą w PKS Oliwa, po brata, męża i kuzynów. Od dzieciństwa lubiłam jeździć i przebywać z ojcem oraz jego samochodami. W późniejszym życiu, u boku mojego męża kierowcy, przy każdej nadarzającej się okazji wyjeżdżałam razem z nim w trasy, aż do momentu, kiedy stwierdziłam, że ja również to potrafię i chcę samodzielnie prowadzić duży skład. Znając zawód od podszewki, postanowiłam zdobyć uprawnienia i zostać kierowcą zawodowym. Choć droga była niełatwa, osiągnęłam swój wymarzony cel.

Jest Pani kierowcą z czteroletnim doświadczeniem. Nie ma przed Panią tajemnic: Europa Zachodnia, Ukraina, Litwa, Łotwa, Estonia, cała Skandynawia. Jaka konkretnie powinna być praca, której Pani poszukuje? Jaki pracodawca?

I.W.: To prawda, mam czteroletnie doświadczenie w samodzielnym prowadzeniu aut ciężarowych na trasach Europy Zachodniej, Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii oraz całej Skandynawii. Praca, której poszukuję i o której marzę, powinna być przede wszystkim niestresująca ze strony pracodawcy i firmy. I tak kierowca ma dużo stresu na drodze, związanego z zachowaniem bezpieczeństwem, częstymi kontrolami policji oraz Inspekcji Transportu, z troską o bezpieczeństwo własne i pojazdu wraz z ładunkiem. Pracodawcy dużo wymagają od kierowcy: sumienności, obowiązkowości itp., a tymczasem nie potrafią lub nie chcą spełnić jego podstawowych i uzasadnionych oczekiwań.

Napisała Pani w ogłoszeniu, że poszukuje tylko poważnych ofert. To znaczy, że zdarzają się niepoważne?

I.W.: Pisałam w ogłoszeniu, że poszukuję tylko poważnych ofert pracy, gdyż często się zdarza, że w czasie rozmowy wstępnej dużo się obiecuje pracownikom, a na dalszym etapie rzeczywistość nie pokrywa się w ogóle z tym, co było deklarowane, czyli pracodawca wymaga, aby tylko wyjechać z bazy w drogę, a dalej liczy na to, że jakoś samo się potoczy.

Zawód kierowcy jest ciężki i czasochłonny, wymaga skupienia. Jak Pani łączy, kiedy pracuje, obowiązki zawodowe z życiem osobistym?

I.W.: Zawód kierowcy jest rzeczywiście czasochłonny i ciężki, kiedy wyjadę, zaraz zaczynam tęsknić za domem i rodziną. Większości kierowców brakuje życia osobistego. Ciężko jest cokolwiek zaplanować, są chwile załamania i narzuca się pytanie: czy dobrze zrobiłam, wybierając ten zawód? Myślę, że nie tylko ja mam takie chwile zwątpienia (nie tylko dlatego, że jestem kobietą) i to mnie dopinguje do dalszego działania. Z drugiej strony, gdy jestem w domu, często uciekam myślami w przyszłość, kiedy wyjadę w trasę, z czego mąż się śmieje i mówi, że jestem prawdziwym kierowcą, bo nie mogę za długo zagrzać miejsca. Jednak przy każdej nadarzającej się okazji zabieram ze sobą moją córkę, aby być razem.

Co najbardziej przeszkadza kierowcy na trasie? Jakie czyhają na niego zagrożenia? Na co musi zwrócić szczególną uwagę, aby nie zyskać złej sławy?

I.W.: Co mi przeszkadza na trasie? Trudne pytanie, tym bardziej, że jestem kobietą i panowie kierowcy różnie do tego podchodzą, w większości są to ludzie uprzejmi, ale najgorzej jest, kiedy znajdzie się "pan kierowca" z dużym ego i z mniemaniem, że baba powinna być przy garach. A przecież pilotowanie myśliwca wojskowego przez kobietę jest większym wyzwaniem niż dwunastokołowy skład. Świat się zmienia nie tylko w tym, że kobieta chodzi w spodniach. Żeby nie zyskać złej sławy, jako kobieta kierowca muszę dosłownie uważać na wszystko, począwszy od cofania pod rampę, po zawierane znajomości w czasie wolnym na postoju. A czyhające zagrożenia, moim zdaniem, są takie same jak na kolegów kierowców.

W czasie trudnych warunków pogodowych tiry często mają duże problemy. Ludzie winią wtedy kierowców za zablokowane drogi, co jest często niesprawiedliwe. Wina dróg, opon czy jeszcze inne powody?

I.W.: Tak, owszem, w czasie trudnych warunków pogodowych tiry maja duże problemy, ponieważ kierowcy muszą zmagać się nie tylko z trudnościami, ale również z gronem niewyrozumiałych kierowców aut osobowych, bo to przecież nie z naszej winy blokujemy podjazdy na wzniesienia, podczas gdy drogi są oblodzone. Niechęć do nas ze strony kierowców samochodów osobowych najbardziej odczuwana jest w naszym kraju. W Europie Zachodniej ludzie są bardziej życzliwi dla kierowców aut ciężarowych i mają zrozumienie dla naszej ciężkiej pracy.

fot. materiały prasowe

Niektórzy uważają, że kierowca to męski zawód, nie dla kobiety. Co Pani na to?

I.W.: Oczywiście nie zgodzę się z tym zdaniem, nawiązując do mojego wcześniejszego porównania, mija czas dyskryminacji kobiet, aczkolwiek nadal często się to zdarza. Moim zdaniem bez względu na płeć każdy powinien robić to, co lubi. Mamy przecież mężczyzn w zawodach: krawiec, kucharz, steward itp., czyli zwyczajowo uznawanych za typowo żeńskie, a my kobiety nic przeciwko temu nie mamy.

Czy zdarzyło się, że pracodawca „kręcił nosem” na kobietę-kierowcę?

I.W.: Bardzo często zdarza się, że pracodawca kręci nosem i dyskryminuje, twierdząc, że kobieta nie da rady w tym zawodzie. Pracodawcy zawsze znajdą jakieś wytłumaczenie. Doznałam tego, kiedy starałam się o etat kierowcy w pewnej firmie. Dopiero gdy nadarzył się szybki kurs, szefowi przestało przeszkadzać, że kierowca jest kobietą i wysłał mnie w drogę. Znam panów kierowców, którzy nie zawsze dają sobie radę z jazdą lub tradycyjną plandeką, kiedy trzeba przygotować do załadunku górą. Pracując w jednej firmie przez długi okres, miałam zwykłą naczepę i częste załadunki bokiem. Spotkałam się wtedy z opinią kolegów z firmy, że jak chciała być kierowcą, to musi zasuwać jak facet, ale co niektórym udowodniłam, że dam sobie świetnie radę. Przejeździłam pół roku z taką naczepą.

Kobiety są równie dobrymi czy lepszymi kierowcami, a może nie zależy to od płci – Pani zdaniem – ale od indywidualnego przypadku?

I.W.: Właśnie, moim zdaniem bycie dobrym kierowca nie zależy od płci. Po prostu trzeba myśleć o tym, co się robi. Ja zawsze sobie tłumacze, że są lepsi ode mnie i nie ma co zadzierać nosa.

Co Pani sądzi o parytetach? Czy są potrzebne kobietom?

I.W.: Oczywiście, że parytety są potrzebne kobietom, chociażby po to, by prawnie wpierać je w ich działaniach i zapobiegać dyskryminacji. Ponieważ jest dużo kobiet, które skrywają różne marzenia zawodowe, a nie mają pozytywnego dopingu drugich osób. Kobietom potrzebne jest takie wsparcie, jakie ja mam od mojego męża i dzieci. Oni zawsze mnie dopingowali i mówili, że dam sobie świetnie radę, ponieważ jestem ambitna i mam odwagę iść naprzód. Za to właśnie jestem mojej rodzince wdzięczna: nigdy we mnie nie zwątpili.

Organizowano już różne konkursy i badania na temat nazwy żeńskiej dla zawodu kierowcy. Pojawiały się w związku z tym „drajwerki”, „kierowniczki”, „kierowczynie” itp. Ma Pani może jakąś własną propozycję takiej nazwy?

I.W.: Myślę, że słowo „driverka” jest najbardziej odpowiednim określeniem dla kobiet kierowców.

M.M.: Co Pani uważa za sukces w swoim dotychczasowym życiu?

I.W.: Moim największym sukcesem jest osiągniecie prawa jazdy kategorii C,C+E, tym bardziej, iż kiedy zdawałam kategorię C, egzaminator nie dopuścił mnie do jazdy, twierdząc, że boi się ze mną jechać, po czym bardzo się zdenerwowałam i udałam się do kierownika ośrodka egzaminacyjnego ze skargą. Ów egzaminator otrzymywał naganę i egzamin został przerwany. Wyznaczono mi kolejny termin, zdałam za pierwszym podejściem bez jakichkolwiek zastrzeżeń.

Co Pani robi w wolnym czasie, aby się zrelaksować?

I.W.: Mój wolny czas spędzam odpoczywając na działce lub wędkując.

O czym marzy Iwona Wawrzykowska, jakie ma postanowienia na nowy rok?

I.W.: Marzeń jest wiele, ale przede wszystkim chciałabym trafić do uczciwej i rzetelnej firmy, a prywatnie nade wszystko życzyłabym sobie i swoim bliskim zdrowia.

Na nowy rok wszystkim mobilkom dużym i małym życzę też szerokości i polskich autostrad!

 

Pani Iwona ma zawód kierowcy we krwi. Świadczy o tym nie tylko tradycja rodzinna, ale i jej podejście do wykonywanej pracy – poważne, sumienne i pełne zapału. Nie domaga się też innego traktowania ze względu na swoją płeć, a jedynie równego traktowania. Wielokrotnie już dowiodła, że ma duże umiejętności i potrafi sobie poradzić w każdych warunkach bez taryfy ulgowej. Nie wywyższa się, ale też i nie ma kompleksów.

W realizacji marzeń zawodowych wspiera ją rodzina, bo Iwona Wawrzykowska to kobieta rodzinnie spełniona, kobieta z pasją, która nie boi się nowych wyzwań.

 

Za: Forum Transportu, redakcja Małgorzata Małecka

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!