Hyundai i10 nowej generacji również w wersji N Line i Premium N Line. Znamy ceny!

Hyundai ogłosił ceny i specyfikacje i10 Nowej Generacji w wersjach N Line. Wiemy, ile będzie kosztować ten "mieszczuch" i czego możemy się spodziewać w wyposażeniu.

Wersje N Line wyróżniają się przeprojektowanym grillem ze zintegrowanymi światłami do jazdy dziennej LED i czerwonymi wstawkami, oznaczeniem wersji na przednim zderzaku i błotnikach, lusterkami bocznymi w kolorze czarnym błyszczącym, czerwonym logo i10 na słupku C, tylnym zderzakiem z dyfuzorem, a także chromowaną, podwójną końcówką układu wydechowego. Dla wersji N Line przewidziano również dedykowane 16-calowe felgi aluminiowe.

Znaki rozpoznawcze wersji N Line, które znajdują się we wnętrzu to dedykowana tapicerka, czarna podsufitka, obszyta skórą kierownica i dźwignia zmiany biegów z logo N, przeszycia i elementy dekoracyjne w kolorze czerwonym oraz metalowe nakładki na pedały.

Hyundai i10 Nowej Generacji również w wersji N Line i Premium N Line. Znamy ceny!

Wszystkie wersje i10 wyposażono w asystenta utrzymywania pasa ruchu (LKA), asystenta świateł drogowych (HBA) i asystenta zapobiegania kolizjom czołowym (FCA), który wykrywa nie tylko samochody, lecz także pieszych. System monitorowania poziomu uwagi kierowcy (DAW), który również jest standardem dla wszystkich wersji wyposażenia, ostrzeże akustycznie i wizualnie kierowcę, jeśli zarejestruje oznaki zmęczenia. Ponadto każda wersja wyposażona jest w 6 poduszek bezpieczeństwa, w tym przednie, boczne i kurtynowe, a także system ratunkowy eCall.

{ gallery(2741) }}

Wersja N Line z silnikiem 1.2 MPi o mocy 84 KM kosztuje 55 800 zł, natomiast wersja Premium N Line z tą samą jednostką napędową została wyceniona na 63 000 zł. Dopłata do turbodoładowanego silnika 1.0 T-GDi o mocy 100 KM wynosi 2 800 zł dla obu wersji.

Hyundai i10 Nowej Generacji również w wersji N Line i Premium N Line. Znamy ceny!

Do wersji N Line można dokupić pakiet Tech 2, w którego skład wchodzą tylne czujniki parkowania, system multimedialny z 8-calowym kolorowym wyświetlaczem dotykowym i możliwością integracji ze smartfonami poprzez Android Auto™ i Apple Car Play™, System Bluetooth ze sterowaniem głosowym, tylne głośniki oraz zaciemniane tylne szyby. Cena pakietu Tech 2 wynosi 3 000 zł.

Wersję Premium N Line można wzbogacić o kosztujący 3 500 zł pakiet Navi, który zawiera fabryczną nawigację z usługami Hyundai Live oraz system telematyczny Bluelink. Dzięki aplikacji Bluelink klienci mogą zlokalizować swój samochód, zdalnie zablokować lub odblokować go czy też zobaczyć dane pojazdu, takie jak poziom paliwa. Usługi Hyundai LIVE podają w czasie rzeczywistym informacje o ruchu drogowym, miejscach do parkowania, pogodzie, a także lokalizacje stacji tankowania, wraz z cenami paliw.

Hyundai i10 Nowej Generacji również w wersji N Line i Premium N Line. Znamy ceny!

Podstawowym kolorem dla wersji N Line jest lakier Polar White. Dla Klientów pragnących się wyróżnić przewidziano paletę lakierów metalicznych oraz perłowych wycenionych na 2 000 zł. Opcjonalnie można wybrać, również dach w kontrastowym kolorze za 1 500 zł.

Najnowsze

Kabotaż i cross-trade na nowych zasadach w 2022 roku. Pakiet mobilności to ogromne wyzwanie dla branży

Eksperci branży TSL z Belgii wyliczyli, że każdy dzień tak zwanego zamrożenia kabotażu, co będzie wynikało z przyjętego przez Parlament Europejki pakietu mobilności, może kosztować tamtejszych przewoźników nawet 24 miliony euro rocznie.[

Transport and Mobility Leuven – belgijski instytut badawczy, którego celem jest wspieranie decyzji politycznych – w swoim ostatnim raporcie analizującym wpływ „Mobility Package I” na transport drogowy ze szczególnych uwzględnieniem krajów peryferyjnych wskazał, że nawet o 30 proc. może zmniejszyć się udział państw Europy Środkowo-Wschodniej w kabotażach na terenie UE.[3] Co więcej, nowe zasady dotyczące wykonywania operacji kabotażowych mogą spowodować wzrost kosztów w unijnym transporcie aż o 3,4 mln euro w skali roku. Przy czym i tak największymi beneficjentami pakietu mobilności będą państwa zachodnie tzw. Starej Unii, w tym Francja, Austria czy Niemcy. Prawo zmieniono natomiast na niekorzyść peryferyjnych członków UE, w tym Polski, Rumunii i Litwy na czele.

Częstym modelem biznesowym w polskim transporcie drogowym jest sytuacja, gdy firma z taborem liczącym na przykład 15 samochodów pracuje w ramach kontraktu z niemiecką spedycją, która kompleksowo prowadzi pojazdy w systemie 3/1. Nie gwarantuje jednak zjazdów i wyjazdów z Polski. Bywa, że poszukiwanie eksportów i importów do kraju na giełdach transportowych po prostu nie jest opłacalne. Dlatego przedsiębiorcy nie ściągają ciężarówek do kraju, tylko dowożą kierowców busami do Niemiec.

W kontekście przegłosowanego niedawno pakietu mobilności coraz częściej mówi się o negatywnym wpływie na środowisko naturalne. Chodzi głównie o puste przejazdy ciężarówek, które będą musiały zjeżdżać do bazy co 8 tygodni. To zaś nie idzie w parze z European Green Deal i neutralnością klimatyczną Europy do 2050 roku.

Zgodnie z wytycznymi zasadami delegowania pracowników są również objęte przewozy typu cross trade. Zatem, obok kabotażu, również te operacje transportowo-spedycyjne mogą stać się mniej opłacalne z uwagi na wzrost kosztów pracowniczych. Te – według wyliczeń analityków OCRK, rozliczających czas pracy ponad 30 tys. kierowcom zawodowym – mogą się zwiększyć nawet o 30 proc. Przykładem częstego w Polsce modelu pracy w firmie przewozowej jest transport sezonowy, głównie chłodniczy. Uzależniony jest między innymi od okresów występowania konkretnych produktów jak owoce, warzywa, które sprowadza się do Polski z krajów o cieplejszym klimacie – Włochy czy Hiszpania, ale także Grecja i państwa Półwyspu Bałkańskiego.

Pakiet mobilności wyłącza tranzyt z delegowania. Oznacza to, że te przewozy pozostają bez zmian. Jednak takich intratnych biznesów w Polsce jest zdecydowanie mniej niż firm opierających swoją działalność na kabotażu czy uzupełniających swoją ofertę przewozami cross trade. Przykładem może być tutaj transport chemiczny cysternami. Polski przemysł chemiczny jest stabilny. Przewoźnicy zajmujący operacjami ADR w zdecydowanej większości pracują na zasadzie „kółek” Polska – pozostałe kraje UE – Polska. 

Z naszego państwa często eksportuje się takie produkty jak olej bazowy czy adblue. Import dotyczy na przykład glikoli i lateksu. Pakiet mobilności nie zachwieje tą branżą. Firmy te zachowując taki system pracy nie będą musiały wypłacać pracownikom świadczeń na nowych zasadach, ponieważ wyłączeni oni będą z nowych zasad delegowania. Pojedyncze „awaryjne” przypadki przerzutów po zachodzie nie wpłyną istotnie na ich rentowność. Jest to też dosyć zamknięta grupa przewoźników, koszt wejścia w taki transport jest wysoki ze względu na ceny potrzebnego sprzętu (drogie naczepy), dodatkowo zlecenia na taki typ pojazdów nie są zbyt popularne na giełdach. Królują tutaj przewoźnicy o dłuższym stażu, którzy wyrobili sobie markę i kontakty. Zlecenia rozchodzą się najczęściej wewnętrznymi kanałami, bez wystawiania ich na zewnątrz.

Najnowsze

BMW Group uruchomi pilotażową fabrykę ogniw litowo-jonowych

BMW Group poinformowała, że stworzy zamknięty i zrównoważony łańcuch dostaw ogniw akumulatorowych. Koncern zamierza uruchomić pilotażową fabrykę ogniw litowo-jonowych podlegających recyclingowi.

Pilotażowy zakład produkcyjny powstanie w Parsdorfie niedaleko Monachium. Oddanie obiektu do użytku jest planowane na koniec 2022 r. Całkowita wartość projektu wyniesie niemal 110 milionów euro, a w zakładzie znajdzie zatrudnienie około 50 osób. Głównym zadaniem nowego zakładu będzie optymalizowanie wydajności produkcji, kosztów oraz jakości.

W listopadzie 2019 r. BMW uruchomiło odrębne centrum kompetencji w zakresie ogniw akumulatorowych w Monachium. Działalność tej jednostki dotyczy całego łańcucha dostaw ogniw akumulatorowych, począwszy od prac badawczo-rozwojowych poprzez skład chemiczny i konstrukcję ogniw aż po możliwości ich produkcji na szeroką skalę.

Do 2021 r. jedna czwarta pojazdów BMW Group sprzedawanych w Europie ma być wyposażona w elektryczny układ napędowy, do 2025 roku jedna trzecia, a do 2030 roku połowa. Jak informuje bawarski koncern, obecnie nawet 40% emisji CO2 związanej z pojazdami elektrycznymi wiąże się z wytwarzaniem ogniw akumulatorowych.

W celu opracowania zrównoważonej produkcji baterii BMW Group utworzyła konsorcjum z firmami Northvolt oraz Umicore. Northvolt zamierza wytwarzać ogniwa akumulatorowe we własnej gigafabryce w Skellefteå w północnej Szwecji od roku 2024, a niezbędną do ich produkcji energię będzie pozyskiwać wyłącznie z elektrowni wodnych i wiatrowych. Z kolei Umicore zaangażuje się w opracowanie ogniw nadających się do recyklingu.

BMW Group uzgodniła ze swoimi partnerami, że przy wytwarzaniu ogniw akumulatorowych piątej generacji do pojazdów koncernu będzie wykorzystywana wyłącznie energia ze źródeł ekologicznych. Ogniwa tego typu znajdą zastosowanie w debiutującym w 2020 r.  BWW iX3 oraz w modelach planowanych na kolejny rok: iNEXT oraz i4.

Jak informuje bawarski koncern, w miarę zwiększania produkcji, w najbliższych latach wykorzystanie energii ze źródeł ekologicznych zmniejszy skalę emisji CO2 o około 10 milionów ton. To mniej więcej taka sama ilość CO2, jaką emituje rocznie ponad milion mieszkańców miasta takiego jak Monachium.

Najnowsze

Jak strażacy wyciągają kierowcę z wraku pojazdu? Zobacz całą akcję na filmie

Chociaż mówi się „straż pożarna” wszyscy doskonale wiemy, że formacja ta robi o wiele więcej i ratuje ludzi nie tylko z pożarów. Ich pomoc jest nieoceniona między innymi podczas wypadków drogowych, a jak wygląda akcja rozcinania pojazdu i wyciągania kierowcy, możecie zobaczyć na tym nagraniu.

Wideo to zapis z kamery jednego ze strażaków. Dołączamy do akcji ratowniczej już w momencie dojazdu na miejsce zdarzenia, więc jest okazja, żeby rozejrzeć się, jak wygląda wnętrze wozu strażackiego z perspektywy pasażera.

Tir zajechał drogę wozowi strażackiemu!

Sama akcja ratownicza rozpoczyna się od 1:25, kiedy to strażak z kamerą wyskakuje z wozu i biegnie po hydrauliczne nożyce. Tym razem pomocy wymagał kierowca MAN-a TGM. Samochód dostawczy uderzył w drzewo i kierujący został zakleszczony w kabinie. Na nagraniu możecie zobaczyć jak strażacy, przy użyciu różnych narzędzi hydraulicznych, próbują go wydostać. Wbrew pozorom nie jest to takie proste.

Najnowsze

Spróbował „driftu” przednionapędowym autem, policja chciała postawić go przed sądem!

Celowe wprowadzanie samochodu w poślizg może dawać sporą frajdę, ale pod warunkiem, że wiemy co robimy i nie robimy tego na drodze publicznej. Ta chwila „zabawy” mogła skończyć się dla kierowcy bardzo poważnie.

Patrz – ciepło jest w aucie przez to, że jest ogrzewanie, nie? A ja ci pokażę, że tobie może być ciepło za chwilę – patrz.

Tymi słowami zaczyna się nagranie, które ma w tytule słowo „drift”. Driftowania to jednak nie zobaczymy, a jedynie zaciągnięcie ręcznego podczas zawracania przy niewielkiej prędkości. Zwróciliście uwagę na samotny samochód, stojący na światłach naprzeciwko? To właśnie był nieoznakowany radiowóz.

Nieoczekiwany drift na rondzie w Seicento

Policjanci wszystko widzieli, a także nagrali wideorejestratorem, a ich interwencja była natychmiastowa. Czyn kierowcy zakwalifikowali jako „kierowanie pojazdem z prędkością niepozwalającą na panowanie nad nim” i zaproponowali 500 zł mandatu.

Tak się kończy driftowanie na ręcznym na mokrej kostce

Na tym sprawa by się zakończyła, ale zatrzymany zaczął dopytywać, czy może zobaczyć nagranie z wideorejestratora. Taka możliwość zawsze istnieje i policjanci się zgodzili. Ale zatrzymany poszedł dalej i zapytał czy może sobie nagrać to wideo na swoją kamerkę. Reakcja jednego z policjantów była natychmiastowa – skoro zatrzymany chce mieć nagranie na pamiątkę, to najwyraźniej cała sytuacja go bawi i zamierza się nią chwalić przed kolegami. Funkcjonariusz odparł, że kierowca w takim razie nie rozumie powagi sytuacji i mandat to za mało – proponuje skierowanie sprawy do sądu. Na szczęście dla zatrzymanego, to był tylko straszak.

Kierowca nie zauważył, że droga przed rondem skręca. Trafił na słup

Na koniec policjant ostrzega jeszcze kierowcę, że jeśli upubliczni jego wizerunek, to spotkają się w sądzie. Warto przypomnieć, że można nagrywać policjanta wykonującego czynności służbowe. Ale chodzi tu o zdobycie ewentualnych dowodów dla prokuratury i sądu, na wypadek gdyby doszło do przekroczenia uprawnień. Upublicznianie wizerunku policjanta, nawet na służbie, nie jest dozwolone.

Najnowsze