Ducati Riding Experience z Troyem Bayliss!

Ducati Riding Experience poinformowało właśnie o planach na sezon 2011. Jak co roku, kursy odbędą się na profesjonalnych torach pod okiem czujnych instruktorów, zazwyczaj mistrzów świata w wyścigach motocyklowych. Tym razem gwiazdą wśród instruktorów będzie Troy Bayliss.

fot. Ducati

Niezależnie od tego, czy dopiero zaczynasz przygodę z motocyklem, czy jesteś wprawionym kierowcą, jeśli tylko chcesz poprawić swoje umiejętności jazdy na torze, warto zwrócić uwagę na kursy Ducati Riding Experience. W tym roku Ducati nawiązało współpracę z Troy’em Bayliss, trzykrotnym mistrzem Świata w wyścigach motocyklowych w klasie Superbike. Oprócz niego instruktorami będą również: Marco Lucchinelli i Dario Marchetti.

Pierwszy kurs odbędzie się już pod koniec kwietnia. Jak zwykle na uczestników czeka sporo atrakcji, m.in. takie motocykle, jak: Monster 796, 848EVO i 1198SP. Szkolenia będą odbywać sie w grupach, w zależności od stopnia zaawansowania kierowców, od tych zupełnie początkujących, aż do reprezentujących najwyższy poziom, tzw. „master”. Uczestnicy będą mieli okazję jeździć po najlepszych włoskich torach wyścigowych, takich jak Imola, Adria, Monza czy Mugello, pod okiem doświadczonych i wysoko wykwalifikowanych kierowców, którzy będą dbali o to, by włos z głowy nikomu nie spadł.

fot. Ducati

Równocześnie z DRE odbywać się będą też kursy nauki jazdy z Troy Bayliss Academy. Jednak ta grupa kursantów będzie ograniczona jedynie do czterech zawodników dziennie. Każdy z członków otrzyma na cały dzień do dyspozycji Ducati 1198 SP i własnego instruktora.

Za udział w Ducati Riding Experience, w zależności od poziomu, trzeba będzie zapłacić od 350 do 2000 euro (w przypadku nauki jazdy z Troy Bayliss Academy). W cenie każdy z uczestników będzie miał do dyspozycji motocykle, opony, instruktora, paliwo i posiłek. Na kurs można się zapisywać od 20 stycznia tego roku.

 

 

Harmonogram:

27-28 kwiecień – tor Adria

10-11-12 maj – tor Imola

17 czerwiec – tor Mugello

7-8 lipiec – tor Monza

14-15 sierpień – tor Mugello

Szczegółowe informacje można znaleźć na oficjalnej stronie Ducati Riding Experience. Być może na jeden, czy dwa dni kursu nie opłaca się jechać specjalnie tyle kilometrów, ale jeżeli ktoś planuje na przykład wakacje we Włoszech, warto zainteresować się bliżej szkoleniami Ducati, choćby tylko dla świetnej zabawy połączonej z nauką. Maszyny już czekają…

Zobacz jakie emocje przeżywała Sheela Nair, uczestnicząc w kursie kilka lat temu:

Najnowsze

Relacja z III eliminacji Motocaina Cup – wyniki, galeria

Już po raz trzeci uczestniczki zawodów kartingowych dla kobiet stanęły w szranki w walce o najwyższe trofeum Motocaina Cup  oraz cenne nagrody. Gdy rywalizacja toczy się o upragnione punkty w klasyfikacji generalnej, na torze atmosfera wrze...

Tym razem na starcie stanęło 28 zawodniczek. Część z nich nie jeździła w ogóle gokartem, niektóre panie nigdy nie jeździły na torze N-Gine Grand Prix, inne są lojalnymi uczestniczkami zawodów organizowanych przez nasz portal.

Od początku pucharu atmosfera była gorąca. Nie trudno było zauważyć, że nawet paniom plasującym się poza pierwszą dziesiątką – które do tej pory podchodziły do rywalizacji z większym dystansem niż liderki walczące o nagrody finałowe – udzielił się sportowy duch rywalizacji. Właśnie w takim nastroju i w duchu fair play upłynęły treningi i kwalifikacje III eliminacji Kartingowego Pucharu Kobiet.

fot. Motocaina

Pewnym novum dla dotychczas startujących pań, było uzyskanie podczas kwalifikacji niesamowitego czasu przez Krakowiankę, Monikę Jaworską, która z rezultatem: 19.756 pobiła rekordowe wyniki liderki zawodów, 14-letniej Marty Paśnik (19.960). Gdyby tego było mało, Monika deklasowała najlepsze wyniki uzyskane na torze N-Gine Grand Prix kiedykolwiek! Tym samym w Top 10 najszybszych okrążeń toru znalazły się trzy zawodniczki Motocaina Cup (także młodziutka Małgosia Rdest, z czasem 19.815, która plasuje się obecnie na 4 pozycji najlepszych czasów okrążeń toru).

Ponieważ w klasie Gość uczestniczyły dwie zawodniczki posiadające licencje kartingowe, na ich prośbę, do ich wyścigu finałowego dołączyły trzy panie, które uzyskały najlepsze czasy w kwalifikacjach 3 eliminacji: Marta Paśnik, Monika Jaworska oraz Dorota Chodorska.  Cieszy nas, że nie tylko uczestniczki mają okazję brać udział w zawodach, gdzie dochodzi do zaskakujących zwrotów akcji i niespodziewanych wyników, ale także kibice są świadkami niecodziennych konkurencji. Amatorki z profesjonalistkami? Dlaczego by nie? Okazało się, że Magdaleny Rdest – liderki klasy Gość – nikt nie jest w stanie wyprzedzić. Druga zawodniczka klasyfikowana w tej klasie, Idalia Czarnocka, uległa naporom zarówno Moniki Jaworskiej, jak i Marty Paśnik – dwóch, najmocniejszych zawodniczek w Motocaina Cup.

Podczas wyścigu w klasie Amator emocje zarówno zawodników, jak i obserwujących konkurencje kibiców, sięgnęły zenitu. Trudno się dziwić, bo liderki tych zmagań walczą o wyjątkowo cenne nagrody – wyjazd na jazdy bolidem Formuły 1, kursy doskonalenia techniki jazdy w Szkole Jazdy Renault, Renault Laguna Coupe na dwa tygodnie, czy Renault Megane CC na tydzień. Ze względu na falstarty, czy kolizje uniemożliwiające dalszy bieg zawodów, start do wyścigu był kilkakrotnie powtarzany. Stres udzielił się każdemu – nie tylko zawodniczkom, jednak to właśnie im adrenalina buzująca w żyłach nie pozwoliła na w pełni sportowe zachowanie. Próby oszukiwania sędziów już na polach startowych, czy nie dostrzeganie flag informujących o dublowaniu jest absolutnie niedopuszczalne i rodzi potrzebę stosowania w kolejnej eliminacji bardziej restrykcyjnych konsekwencji takich poczynań.

fot. Motocaina

Wreszcie wyścig ruszył.  Na czoło wysunęła się startująca z pierwszego pola Monika Jaworska. Tuż za nią podążała Marta Paśnik – obie zawodniczki zostawiły w tyle inne uczestniczki rywalizacji, które zaciekle walcząc o pozycje, „jechały zderzak w zderzak”. Zaraz po pierwszym okrążeniu, kilkadziesiąt metrów za prostą startową,  Marta Paśnik z impetem uderzyła w Monikę Jaworską na pierwszym zakręcie i wymijając ją, wysunęła się na pierwszą pozycję. Wyprzedzonej zawodniczce wyraźnie opadły chęci do ścigania. Po chwili Monika jednak znów siedziała na ogonie gokarta Marty. Tymczasem z tyłu rozgrywały się dantejskie sceny: zbity peleton zawodniczek po kilku okrążeniach przestał istnieć: doszło do kolizji 3 gokartów, którą sprytnie wykorzystała, jadąca pod koniec stawki, Karolina Matuszewska. Tym samym zawodniczka wskoczyła na trzecią pozycję w wyścigu. W tym czasie liderki powoli zbliżały się do najwolniej jadącej uczestniczki – Edyty Żak. Gdy sędziowie machali niebieską flagą (dubel) na ustąpienie miejsca szybszej Marcie i Monice, zawodniczka przepuściła początkowo jedynie tę pierwszą, skutecznie blokując i spowalniając – jadącą jako drugą w stawce – Monikę Jaworską.  Ostatecznie linię mety jako pierwsza minęła Marta Paśnik, druga zameldowała się Monika Jaworska, a na trzeciej pozycji uplasowała się Karolina Matuszewska.

Podczas poniedziałkowych zawodów rozegrany został także konkurs wśród kibiców, który polegał na wymyśleniu hasła reklamującego Kartingowy Puchar Kobiet. Darmowe przejazdy na torze wygrali dwaj panowie – autorzy haseł: „Motocaina – frajda i adrenalina” oraz „Nie siedź na garze, startuj w pucharze!”. Za wesołe i kreatywne podejście do hasła pucharu nagrodę, w postaci darmowego przejazdu na symulatorze jazdy Formułą 1, otrzymał Kraków Team. Wszystkie hasła zamieścimy niebawem.

Także wśród zawodniczek wylosowano 5 pań, które mogły zasiąść za „kierownicą” symulatora. O tym niesamowitym sprzęcie przeczytasz tutaj.

Na zakończenie warto dodać, nieco z przymrużeniem oka – że wynik Moniki Jaworskiej „zalazł” za skórę pracownikom toru. Kobieta ma mieć najlepszy czas obiektu?! Nigdy! Mężczyźni jeździli do skutku, aby pobić jej rezultat, co – jak można było przypuszczać – ostatecznie się udało. Mamy cichą nadzieję, że po kolejnej eliminacji, która odbędzie się już 7 lutego, znów na pierwsze miejsce w N-Gine Grand Prix wskoczy kobieta!

Najnowsze

Fabia Monte Carlo – więcej sportu bez RS

Marzysz o Fabii RS, ale nie stać Cię na nią? Być może usatysfakcjonuje Cię wersja Monte Carlo, która z wersją RS, poza silnikiem rzecz jasna, ma wiele wspólnego.

Tylko „zwykły” zderzak i brak oznaczenia zdradza, że nie jest to Fabia RS…
fot. Skoda

Wraz z nadchodzącym Rajdem Monte Carlo, poszerzy się linia modelowa Fabii. Nowa wersja modelu będzie oferowana jako hatchback ze sportowym zawieszeniem. Wprowadzona z okazji 110. rocznicy obecności Skody w sporcie motorowym, ta specjalna edycja zostanie po raz pierwszy zaprezentowana podczas styczniowego Rajdu Monte Carlo. Dynamiczny wygląd, czarne dodatki, wnętrze w stylu Fabii RS – to główne cechy stylistyczne modelu, który swoją oficjalną premierę będzie miał podczas Genewskiego Salonu Samochodowego, jeszcze w tym roku.

Fabia Monte Carlo po sportowym tuningu pokaże się w ruchu po raz pierwszy podczas Rajdu Monte Carlo, gdzie króluje model obecnie reprezentujący markę, Fabia S2000. Samochód odniósł znaczące sukcesy: czwarte miejsce w swojej kategorii podczas debiutu w 2009, oraz drugie, trzecie i piąte miejsca w roku 2010.

We wnętrzu Fabii Monte Carlo panuje sportowy klimat…
fot. Skoda

Odmieniona Fabia ma czarne elementy zewnętrzne nadwozia: czarny dach, osłony lusterek, listwę nad osłoną chłodnicy, a także szyby osłonowe reflektorów przednich i wykonane ze stopu metali lekkich 16-calowe obręcze kół. Także wnętrze ma kolorystykę czarną, lub opcjonalnie – czarno-czerwoną. Obie wersje są wyposażone w podsufitkę w kolorze czarnym, sportowe siedzenia, „mały” pakiet skórzany (kierownica pokryta perforowaną skórą z czerwonym ściegiem, dźwignia hamulca ręcznego i gałka skrzyni biegów również pokryte są skórą), a na pedałach znajdują się metalowe nakładki.

Wyposażenie wnętrza bazuje na wersji Style. Nowy model będzie dostępny z szeroką gamą silników: 1.4 16V/63 kW, 1.2 TSI w obu wersjach mocy (tj. 63 kW i 77 kW) oraz 1.6 TDI (66 kW i 77 kW). Wszystkie Fabie Monte Carlo będą wyposażone w ręczną przekładnię i w sprzedaży pojawią się już w lutym br.

Najnowsze

Jak spakować bagaż na zimowy wypad

Często, jadąc w dalszą podróż, kierowcy nie zastanawiają się zbytnio, co i jak zapakować do samochodu. Wrzucają bagaże „jak leci", a przecież prawidłowe zapakowanie bagażu jest bardzo istotną czynnością. Od tego zależy komfort jazdy, ale też bezpieczeństwo - zarówno podróżującego jak i innych użytkowników dróg.

Rozplanowanie bagażu przed daleką podróżą to istotny element wpływający na nasze bezpieczeństwo.
fot. Citroen

Przedstawiamy kilka wskazówek, na co warto zwrócić uwagę, wybierając się w dłuższą podróż.

1. Nie zapominajmy, że najważniejsi w całej podróży są właśnie pasażerowie, a nie bagaż. Ich bezpieczeństwo powinno być dla nas nadrzędne. Przed wyruszeniem w drogę, warto więc upewnić się, czy wszyscy mają zapięte pasy. Zanim zapakujemy bagaże, lepiej też od razu zamontować fotelik dla dziecka, bo później może to być utrudnione.

2. Rzeczy, których będziemy potrzebować w czasie podróży (takie jak jedzenie, napoje, pieluszki i zabawki dla dziecka, lekarstwa) powinniśmy zapakować jako ostatnie tak, by znalazły się na samym wierzchu, aby w razie czego mieć do nich łatwy dostęp.

3. Zabezpieczajmy bagaż. Przestrzeń wokół pasażerów powinna być pusta. Wszelkie rzeczy, które bezwładnie przemieszczają się po samochodzie, jak butelki, tusze do rzęs i inne drobiazgi nie powinny luźno turlać się po podłodze – łatwo mogą się dostać pod nasze nogi albo pedał hamulca, co bardzo zagraża naszemu bezpieczeństwu.

Najcięższe bagaże najlepiej ułożyć na samym dnie bagażnika.
fot. Opel

4. Duże ciężkie bagaże starajmy się układać na samym dnie bagażnika. Nie chodzi nawet o to, by nie przygniotły innych, delikatniejszych bagaży. Ważne jest, by przechowywać je jak najdalej od pasażerów. Starajmy się, w miarę możliwości, zmieścić wszystko w bagażniku, by wokół podróżujących nic się nie znajdowało. Przy uderzeniu nawet najmniejszy przedmiot zyskuje na wadze. Przykładowo, telefon komórkowy podczas zderzenia przy prędkości 50 km/h waży około 6 kilogramów! Pomyślmy, co będzie jeżeli jeden z nich akurat uderzy pasażera…

5. Dobra widoczność to podstawa, unikajmy więc pakowania bagaży powyżej linii okien. Jeśli mamy naprawdę dużo rzeczy do zabrania, być może warto pomyśleć o przyczepie? Używajmy siatek i gumek, które utrzymają bagaż w ryzach i zapobiegną jego przemieszczaniu się przy ewentualnych ostrych manewrach.

6. Korzystajmy mądrze z bagażnika dachowego. Przede wszystkim, rzeczy znajdujące się na dachu nie mogą być ani zbyt wysokie, ani zbyt ciężkie. Musimy pamiętać o tym, że bagaż na dachu wpływa na zwiększone zużycie paliwa. Warto zainwestować w specjalny boks na dach samochodu, który ma opływowe kształty i nie będzie powodował zawirowań powietrza.

Czasem nie można ulegać błagalnym spojrzeniom psich oczu mówiących „wypuść mnie”…
fot. zwierzosfera.pl

7. Jeśli podróżujemy z jakimś zwierzakiem, nie zapominajmy, że najbezpieczniej jest przewozić je w klatkach lub specjalnie do tego celu stworzonych wentylowanych pojemnikach. Można też zamontować specjalną kratę oddzielającą psa od pasażerów. Od wygody psa ważniejsze jest nasze bezpieczeństwo – zwierzę wędrujące sobie luźno po samochodzie przy nagłych manewrach może zranić innych podróżujących.

Więcej o poradach dotyczących podróżowania z psem przeczytasz tutaj.

8. Dostosujmy styl jazdy. Nie zapominajmy, że obciążony samochód zachowuje się na drodze zupełnie inaczej niż pusty. Należy pamiętać o tym, że samochód załadowany w pełni pasażerami i bagażami ma gorsze przyspieszenie (uwaga przy manewrach wyprzedzania!) i o wiele dłuższą drogę hamowania.

Każdą dłuższą podróż należy więc dobrze zaplanować, przemyśleć strategię rozmieszczenia bagażu oraz później samego prowadzenia auta. Jeżeli zrobimy to z głową, bezpieczeństwo nasze i innych użytkowników dróg znacznie wzrośnie.

O tym, jak poskromić bałagan w aucie przeczytasz tutaj.

Najnowsze

Sztuka według Mercedesa – galeria, film

Dopracowane w każdym detalu wnętrze samochodów Mercedes-Benz to od lat część filozofii producenta. Projektanci niemieckiej marki stworzyli nawet specjalną rzeźbę, aby podkreślić swą dbałość o szczegóły środka swych pojazdów.

fot. Mercedes-Benz

Kilkumetrowa rzeźba stworzona przez najlepszych designerów niemieckiego producenta, nazwana Mercedes-Benz Aesthics No. 2, ma symbolizować perfekcyjne wnętrza samochodów ze Stuttgartu.

Szef designu Mercedesa, Gorden Wagener twierdzi, że puszczając wodze fantazji artyści -designerzy próbowali zawrzeć różnorodność, a jednocześnie perfekcyjność natury, estetykę i ergonomię w jednym, czyli to, czym charakteryzuje i zapewne wciąż będzie charakteryzować się wnętrze Mercedesów.

Figura mierząca dokładnie 5,6 x 1,83 x 2,6 metra została polakierowana w kolorze Alubeam (w takim odcieniu dostępny jest też m.in. Mercedes SLS AMG). Gdzieniegdzie można się doszukać elementów wykonanych z kości słoniowej. Czy tak będą wyglądać wnętrza Mercedesów za 10 lat? Zapewne nie dokładnie tak, ale już wiemy, w którym kierunku zmierzają designerzy niemieckiego producenta.

Najnowsze