Ducati Diavel Titanium – Tytanowy diabeł
Prezentowany podczas ostatnich targów w Bolonii motocykl wreszcie trafił do produkcji. Chętni muszą jednak pospieszyć, bowiem powstanie tylko 500 egzemplarzy.
Ducati rozpoczęło właśnie produkcję swojego wyjątkowego modelu Diavel Titanium. Będzie on uzupełnieniem do gamy modelowej Diavel, ale od reszty będzie się wyróżniał dużą dbałością o detale, a także ekskluzywnym wyglądem.
Tak jak wskazuje nazwa, Diavel Titanium będzie zbudowany w dużej mierze z tego drogiego i wytrzymałego metalu, który zapewni lekkość i wytrzymałość. Elementy takie jak pokrywa baku czy obudowa lamp zostały poddane chemicznej obróbce, która wydobyła z nich satynowy połysk. Do tego całość uzupełniają elementy wykonane z włókna węglowego.
Inżynierowie Ducati wykorzystali również karbon do stworzenia szerszych i agresywniejszych wlotów powietrza. materiał ten pojawił się między innymi na osłonie chłodnicy, błotnikach, osłonach zębatek, a nawet przy zegarach i osłonie wlewu paliwa.
Agresywny, sportowy wygląd nie przeszkodził by maszyna wyglądała ekskluzywne. Siedzenie zostało obszyte Alcantarą oraz skórzanymi wstawkami. Rama została pokryta czarnym chromem, a na wydechu pojawiła się ciemna, ceramiczna powłoka. Specjalna wersja została wyposażona w felgi wykonane z kutego aluminium.
Sercem Ducati Diavel Titanium jest silnik Testastretta 11° DS. Jednostka rozwija 162 KM przy 9 250 obr./min. Do tego dysponuje maksymalnym momentem obrotowym o wartości 130,5 Nm, dostępnym przy 8 000 obr./min. Na wyposażeniu seryjnym montowane jest zawieszenie Sachs, sześciobiegowa skrzynia, kontrola trakcji, system wyboru trybów jazdy oraz ride-by-wire.
Chętni na motocykl muszą się spieszyć, bowiem powstanie tylko 500 egzemplarzy i będą one dostępne u wybranych dealerów tej marki. Ta piekielna maszyna została wyceniona na ponad 120 tys. zł.
Diavel w specjalnej wersji waży 5 kg mniej niż standardowy model. Jego całkowita masa to 205 kg.
Najnowsze
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?
Kiedy Mercedes zaprezentował elektryczną wersję G-Klasy, część fanów modelu niemal odruchowo ogłosiła to profanacją. Trudno się dziwić – mówimy przecież o samochodzie, który przez dekady budował swoją legendę na potężnych jednostkach spalinowych, surowym charakterze i terenowych możliwościach. Tymczasem dziś pod kultowym nadwoziem pracują wyłącznie silniki elektryczne. Czy jednak Mercedes G 580 EQ rzeczywiście zatracił swój […] -
Ubezpieczenie assistance – dlaczego to kluczowy element ochrony każdego kierowcy?
-
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
-
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
Zostaw komentarz: