Cofając samochodem wpadła pod koła – „mistrzyni” parkowania

Do kuriozalnego zdarzenia doszło kilka dni temu w gdańskich Kowalach. Kobieta zaparkowała na prywatnym miejscu postojowym. Gdy na miejsce przyjechał właściciel zaczęła cofać, wysiadła z samochodu i prawie skończyła pod jego kołami.

Na jednym z parkingów w Gdańsku kamera monitoringu zarejestrowała nietypowe zdarzenie. Kobieta najpierw zajęła prywatne miejsce parkingowe i uszkodziła blokadę. Po chwili pojawił się właściciel tego miejsca. Wtedy kobieta zaczęła cofać, uszkadzając jeszcze mocniej blokadę. 

W pewnym momencie kobieta wysiada z samochodu, który cały czas cofał. Kobieta upada, będąc w połowie w samochodzie. Auto rusza do przodu i wtedy wpada pod koła własnego samochodu. Na szczęście sytuację zauważył przechodzień, który wskoczył do jadącego samochodu i go zatrzymał.

Żaden z uczestników tego zdarzenia nie ucierpiał. Kobieta uszkodziła tylko swój samochód i blokady zabezpieczające. Finalnie sprawa nie trafiła na policję. 

Zobaczcie nagranie z monitoringu.

MISTRZYNI

MISTRZYNI 😀 https://www.tvn24.pl/gdansk-cofajac-wpadla-pod-kola-swojego-samochodu,820674,s.html

Opublikowany przez Policja Pro na 8 marca 2018

Najnowsze

Goodc

„Let’s Ride”, czyli motocykl dla niewidomych i niedowidzących

Aldona, motocyklistka z Litwy, zorganizowała w Wilnie pierwszą wycieczkę motocyklową dla osób niewidomych i niedowidzących.

Aldona Temperatura (Pieva) jest nauczycielką, dziennikarką, DJ-em, organizatorką i uczestniczką rajdów enduro. Pewnego dnia postanowiła zrealizować pomysł na przybliżenie motocykli osobom niewidomym i niedowidzącym:

– Jazda motocyklem daje takie radosne poczucie wolności, a ludzie, którzy nie widzą, nie mogą samodzielnie jeździć motocyklem. Pomyślałam, że może po prostu podarujemy im to poczucie wolności? Inicjatywa przyciągnęła tak wiele osób i myślę, że było to dobre zarówno dla jeźdźców, jak i ich pasażerów – mówi Aldona.

Intensywne przygotowania trwały miesiąc i wcale nie były łatwe. Przede wszystkim pomysł musiał zyskać rozgłos, a Aldona musiała zgromadzić chętnych motocyklistów i w pewnym sensie nieznajomym zaufać. Starała się zachować grupy znajomych i tak dopasowywać kierowcę do pasażera oraz do grupy, by w swoim towarzystwie czuli się dobrze. Chętnych na przejażdżkę z Litewskiego Stowarzyszenia Niewidomych i Niedowidzących było tak wielu, że brakowało motocykli. Na szczęście udało się zorganizować podwójne kursy. Łącznie w akcji wzięło udział ok. 150 osób.

Organizatorka mogła liczyć na wsparcie lokalnej policji, dzięki czemu przejazd przez miasto mógł odbyć się bezkolizyjnie, a krótka trasa za miastem kończyła się wspólnym posiłkiem. Inicjatywa podarowała wiele radości osobom niewidomym i niedowidzącym. Zmieniła postrzeganie motocyklistów, dała wiele nowych wrażeń i pozytywnej energii.

Blog Aldony: https://motorcyclistshe.wordpress.com/

Najnowsze

Test Hyundai i30 – koreański hit?

Hyundai jest doskonałym przykładem marki, która jeszcze 10 lat temu była synonimem obciachu i kompletnej ignorancji motoryzacyjnej swojego właściciela. Modele koreańskiego producenta prezentowały niezły poziom techniczny, ale zdecydowanie słynęły z prostoty, braku polotu i zapożyczeń od producentów japońskich. I nagle miarka się przebrała. Ambitni Koreańczycy przenieśli swoje biura projektowe do Europy i nastąpił gwałtowny zwrot akcji.

Hyundai i30 wygląda bardzo dobrze. Nadwozie nie jest zbyt ekstrawaganckie, ale miękkie linie ładnie komponują się w całość. I dokładnie takiego podejścia do motoryzacji oczekuje większość klientów ze starego kontynentu. Jako auto masowe, nie może być zbyt ostentacyjne, ale nie może te być nijakie. Tu bardzo dobrze odrobiona lekcja. Wnętrze to również nowy rozdział w historii koncernu. Przyzwoite materiały i nowoczesny design zaskakują już przy pierwszym kontakcie. Odnoszę wrażenie, że jeśli zrobiłabym test i zakryła logo samochodu, przechodnie wymienialiby nazwy wielu renomowanych producentów, ale nie wpadliby sami na to, że przed nimi stoi Hyundai.

Zegary są czytelne, kierownica dobrze leży w dłoniach, a wokół na drobiazgi czekają liczne schowki. Większość z nich wyściełane są gumowymi matami, które łatwo zdemontować i wyczyścić, ale ich największą zaletą jest to, że pozostawione w nich rzeczy nie hałasują podczas jazdy. Fotele są obszerne i bardzo wygodne. Siedziska dobrze podpierają uda, a i do jakości tapicerki trudno się przyczepić. Może plastiki użyte do budowy deski rozdzielczej i boczków drzwi mogłyby zostać wykonane z bardziej miękkich materiałów. Na usprawiedliwienie dodam tylko, że u konkurentów w tej klasie też nie jest różowo. Jedyny element, który nie przypadł mi do gustu, to niebieskie podświetlenie zegarów i przycisków konsoli centralnej. Wymaga ono przyzwyczajenia i jest chyba ostatnim ogniwem, które łączy starego Hyundaia z jego nowym obliczem.

Z tyłu wygodnie będzie dwóm dorosłym pasażerom. Oparcie kanapy ustawione jest pod dobrym kątem, a długie siedziska dbają o wygodę podczas długiej podróży. Zmieszczą się tam także dwa duże foteliki dla dzieci. Tylne części przednich foteli zrobione są z twardego tworzywa. Nie są może najbardziej wyjściowe, ale skutecznie chronią tapicerkę przed małymi bucikami, które wesoło wędrują po ich powierzchni. Bagażnik ma pojemność 378 litrów i to jest bardzo dobry wynik w klasie kompaktów. Na jego plus przemawia to, że jest ustawny, a także ma pod podłogą schowek – zmieścić można tam przedmioty, które niechcący mogą zwiedzać podłogę na zakrętach. Kanapa jest dzielona i składa się tworząc idealnie płaską powierzchnię. Jedynym mankamentem jest wysoki próg załadunku, który może utrudniać pakowanie większych przedmiotów.

Auto wyposażono w benzynowy, wolnossący silnik o pojemności 1,6 l i mocy 135 KM. Ponieważ silnik nie został wyposażony w turbosprężarkę, na przyrosty mocy trzeba czekać, aż osiągnie on wysokie obroty. Maksymalny moment obrotowy przypada na 4850 obrotów i legitymuje się wartością 164 Nm. Hyundai i30 nie jest demonem prędkości, ale też nie jest zawalidrogą. Pierwszą setkę osiąga po dokładnie 10 sekundach, a jego prędkość maksymalna to 195 km/h. I tu znów niespodzianka, bo kabina jest dobrze wyciszona. Dźwięk silnika nie jest zbyt natarczywy, a szumy pochodzące od opon i opływającego powietrza, nie wnikają do wnętrza. Może to stwarzać sytuację, w której zachwiane zostanie poczucie prędkości. I w tym miejscu należy uważać, bo zawieszenie zostało zestrojone tak, aby dawać maksimum komfortu. Choć samochód zaprojektowano w Niemczech, to charakterystyką bliżej mu do konstrukcji francuskich. Szybko pokonywane zakręty, to wyzwanie dla i30. Samochód przechyla się i zaczyna być podsterowny. Nie zachęca do sportowej jazdy. Umiarkowane jest za to zuzycie paliwa. Średnio w teście Hyundai zużył 7,4 litra, co jak na silnik o dość dużej pojemności jest wynikiem bardzo przyzwoitym.

Podsumowując, Hyundai wykonał dobrą robotę, konstruując swój kompaktowy model. Auto jest pojemne, wygodne, wyprodukowane z użyciem dobrych materiałów, a co najważniejsze odpowiada gustom Europejczyków. Miło jest obserwować, jak marka, która traktowana była jak brzydkie kaczątko, rozwija się i staje powoli łabędziem, który z dumą i bez kompleksów przedstawia swoje walory.

NA TAK
– obszerne wnętrze;
– wygodne fotele;
– duża liczba schowków;
– pojemny i ustawny bagażnik.

NA NIE
– nieco ospały silnik 1,6;
– wysoki próg załadunku w bagażniku;
– twarde plastiki na desce rozdzielczej.

Dane techniczne Hyundai i30

Silnik:

Benzynowy, wolnossący R4

Pojemność skokowa:

1591 cm3

Moc:

135 KM przy 6300 obr./min

Maksymalny moment obrotowy:

164 Nm przy 4850 obr./min

Skrzynia biegów:

Manualna, 6 biegów

Prędkość maksymalna:

195 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h

9,9 s

Długość/szerokość/wysokość:

4300/1780/1470 mm

Najnowsze

Goodc

Test Rolls-Royce Wraith – luksus za dwa miliony

Luksusowy, ekskluzywny, niszowy - te określenia naprawdę nie oddają tego, jaki jest Rolls-Royce Wraith. Dlatego właśnie ten tekst jest z gruntu skazany na porażkę - dopóki sami nie zasiądziecie we wnętrzu tego arystokraty szos, być może nie zrozumiecie, a na pewno nie poczujecie wyjątkowości Rolls Royce’a. Dziś opowiem Wam krótko jak ja się czuję obcując z tak elitarnym autem.

Człowiek za kierownicą tego samochodu czuje się nadzwyczajny, może nawet lepszy niż jest. Jakby posiadł na świecie dosłownie wszelkie dobra, stać go było na wszystko, miał świetne zdrowie, udane relacje z rodziną, po prostu wiódł szczęśliwe życie. Gdy wsiada zatem za gustowny wieniec kierownicy Wraitha chce się poczuć dopieszczony pod każdym względem. I firma Rolls-Royce właśnie takie poczucie mu oferuje – dzięki programowi Bespoke można zamówić absolutnie jedyny, zaprojektowany pod własne potrzeby, egzemplarz na świecie. Tego nie zapewni najbardziej ekskluzywny Mercedes, ani np. BMW 7, do którego najczęściej próbuje się porównać Wraitha – nie bez przyczyny rzecz jasna, bo rzeczywiście to coupe powstało na bazie modelu Ghost, lecz zostało zbudowane na platformie największej beemki.  Jednak takie porównanie jest sporym nadużyciem i oddaje klimat zestawiania ubrań z sieciówek z najbardziej markowymi, unikatowymi dziełami światowych projektantów mody.

Słowo Wraith w języku polskim znaczy widmo – duch tego auta rzeczywiście może być ulotny jak zjawa. Auto jest niebywale szybkie – sprint do setki zajmuje temu kolosowi o masie 2,5 tony i mierzącemu ponad 5 metry długości – zaledwie 4,6 sekundy! Prędkość maksymalna? Jest ograniczona elektronicznie do 250 km/h. To najbardziej potężny i najszybszy samochód z fabryki w Goodwood, jedyny model wybitnie zaprojektowany ze względu na wrażenia kierowcy, a nie pasażerów podróżujących z tyłu., choć i Ci mają tu komforotowo.

Kultowe logo „Double R”, figurka „Flying Lady”, grill w kształcie Partenonu, to uosobienie marki Rolls-Royce. Figurka zmieniała się na przestrzeni lat: była duża i stojąca albo klęcząca i pochylona do przodu. Wykonywana ze złota, srebra, z kryształu i ze stali nierdzewnej, a także ozdabiana klejnotami; świeciła się lub była podświetlana. Na masce Wraitha wysuwa się powolnie po uruchomieniu silnika i chowa, gdy zamykamy auto.

Pod prawym pedałem można ujarzmiać 624 KM drzemiących pod maską, które wyrywają się z jednostki z podwójnym turbodoładowaniem: V12 o pojemności 6,6 litra. Na koła może nawinąć się maksymalnie 800 Nm momentu obrotowego, który jest już dostępny praktycznie od muśnięcia stopą pedału przyspieszenia, czyli od 1500 obr./min. Ale ja obrotów silnika ani nie słyszę, bo wnętrze jest pierwszorzędnie wyciszone, ani też nie zaobserwuje ich wskazań na obrotomierzu, którego… nie ma. Jest za to wskaźnik rezerwy mocy dający informacje, ile procent koni nie może się wprost doczekać aby popuścić im lejce.

8-biegowa, automatyczna skrzynia biegów ZF – w tym wykwintnym wydaniu bez łopatek przy kole kierownicy – jest tu skonfigurowana z danymi z GPS. Jeśli wprowadzę cel do nawigacji – niechaj to będzie jakaś poskręcana jak loki Fernando Alonso droga wysoko w Alpach – to skrzynia, przewidując kolejne zakręty przede mną, wybierze przed winklami najbardziej optymalne biegi. Czy to czuć? Otóż nie! Ta wysublimowana elektronika działa tak wytwornie, aby nie ingerować w żaden sposób w zamysły kierowcy, aby niewyczuwalnie go wspomagać.

Co jeszcze zrobiło na mnie wrażenie? Urokliwe, ręcznie wyszywane w podsufitce światłowody imitujące rozgwieżdżone niebo, puszyste, przemiłe w dotyku dywaniki zrobione ze specjalnej wełny amerykańskich owiec, wysuwana automatycznie parasolka w barwie wnętrza… Pięknie wyglądają też trzy kolory w środku auta – jeden jest identyczny jak lakier karoserii. Panel nawigacji i schowki na panelu centralnym można zakryć drewnianym panelem. Wszystko jest tu szykowne, nie ostentacyjne, delikatne. I ta cisza panująca wewnątrz jest tak odprężająca.

A prowadzenie? Auto płynie niczym stylowy jacht. Jest w swej elegancji dostojne, stabilne. Cieszy tylny napęd, a dodatkowo producent pozwala wyłączyć całkowicie ESP i kontrolę trakcji – choć nie sądzę, aby kiedykolwiek było to zasadne. Poza tym są tu smaczki znane z innych samochodów premium:  head-up display, adaptacyjne oświetlenie, bezkluczykowe otwieranie bagażnika, czy komendy głosowe w stylu: nawiguj do najbliższego salonu Coco Chanel.

Ile to wszystko kosztuje? 1,5 mln złotych plus podatek vat – ale to jedynie kwota wyjściowa. Gdy dorzucimy własne pomysły na indywidualizację wnętrza, gwiaździste niebo w podsufitce, wyrafinowany, 18-głośnikowy system audio, czy wymyślne barwy trzykolorowej karoserii, cena gwałtownie zbliży się do dwóch milionów. Ale już wiecie, że w tym samochodzie kompletnie nie chodzi o pieniądze, ale o spokój, unikatowość i niewątpliwie prestiż.

A ja? Szybko przyzwyczaiłam się do luksusu!

Najnowsze

Test Jaguar E-Pace – z charakterem

Powstał po to, by zagospodarować dla Jaguara klientów, którzy do tej pory mogli wybierać jedyne z propozycji niemieckiej „wielkiej trójki”. Jaguar E-Pace jest bezpośrednim konkurentem takich modeli jak Mercedes GLA, BMW X1 oraz Audi Q3. Czy ten wydawałoby się niewielki crossover jest w stanie zagrozić swoim konkurentom na tyle, by zgarnąć Niemcom klientów?

Zacznijmy od wyglądu. Oczywiście, estetyka to kwestia gustu, ale karoseria Jaguara została zaprojektowana z wielkim polotem i zdecydowanie wyróżnia się na tle konkurentów. Jej konstrukcja została wykonana w całości z wytrzymałych stopów aluminium. Według producenta zapewniać ma to wyjątkową sztywność nadwozia. Zastosowanie metali lekkich nie przełożyło się jednak na ogólną masę pojazdu (1843 kg. jest cięższy od konkurentów o ok. 150 kg). Samochód ma za to największy rozstaw osi, jest najszerszy i najwyższy.

Wnętrze to nowa jakość. Brytyjski producent znany jest ze stosowania materiałów najwyższej jakości. Środek przenosi nas w świat premium. Mięciutka skóra foteli, miękkie tworzywa otulają pasażerów – czujemy się jakby środek był uszyty na miarę. W E-Pace nie ma miejsca na jakiekolwiek ustępstwa w kwestii jakości wykonania, a tworzywa użyte do budowy wnętrza mogą stanowić wzór do naśladowania. Odważny design nadwozia znajdziemy wewnątrz kokpitu. Deska rozdzielcza spada kaskadą w dół i płynnie przechodzi w konsolę środkową. Ten stylistyczny zabieg potęguje wrażenie przestrzeni. Fotele są wygodne i sportowo ukształtowane. Kierownica nie należy do najmniejszych, ale dobrze leży w dłoniach. Za nią znajdują się zegary, które – zgodnie z duchem czasu – są w pełni cyfrowe. Z tyłu miejsca będzie dość dla dwójki dorosłych, nawet dla modelek, chcących dostać się Jaguarem na paryski tydzień mody. Kanapa jest obszerna, a pod fotelami przednimi jest dość miejsca, by wyciągnąć nogi. Jeśli będziecie chcieli przewozić z tyłu dzieci, to miejsca wystarczy na dwa foteliki.

Pojemność bagażnika to 577 litrów – jest ustawny, pakowny i z powodzeniem można sie tu spakowac na dłuższy wypad we dwoje. Z jednym dzieciem i wózkiem jest optymalnie, a dla rodziny dwa plus dwa z pewnością przyda się boks nadachowy. Kufer jest duży, ale trzeba chwilę pokombinować, aby klapa – która jest sterowana elektrycznie, co jest bardzo wygodne – mogła się sama domknąć.

Zobacz nasz video-test Jaguara E-Pace!

Testowy E-Pace wyposażony został w wysokoprężny silnik o pojemności dwóch litrów i mocy 180 koni mechanicznych. O ile moc plasuje się w średniej dla tej pojemności, to moment obrotowy 430 niutonometrów deklasuje rywali. Dostępny jest on od 1750 obrotów na minutę i pcha małego Jaguara do przodu z ogromną siłą. E-Pace nie jest najszybszy w sprincie do setki, bo przyspieszenie zajmuje mu 9,3 sekundy, za to elastyczność w trasie doskonale rekompensuje to małe niedociągnięcie. Nie zapominajmy o dużej masie auta.

Zawieszenie sprzyja dynamicznemu pokonywaniu trasy. Jest dość sztywne. Podczas jazdy po gładkim asfalcie resorowanie jest bardzo przyjemne i zdradza sportowy charakter. Wąskie drogi i szybkie zakręty zdecydowanie są jego żywiołem. Odczucia zmieniają się, gdy trafimy na drogę, o której istnieniu drogowcy zapomnieli. Wtedy zawieszenie wyraźnie stara się dostarczyć nam komfortu i to czuć.

Podczas gorszych warunków atmosferycznych z pomocą kierowcy spieszy napęd na wszystkie koła. Systemy bezpieczeństwa szybko reagują na uślizgi kół i ustawiają samochód torze jazdy. Dopiero w trybie dynamicznym układ przeniesienia napędu pozwala na wykorzystanie możliwości sportowego zawieszenia. System przesuwa preferencje w kierunku osi tylnej, dzięki czemu na śniegu, czy luźnej nawierzchni możemy pobawić się w driftera.

Trudno jest stworzyć  auto uniwersalne, które świetnie sprawdza się w mieście, jak i na dłuższych dystansach, czy na ciasnym parkingu. Producent E-Pace’a z pewnością nie chciał iść na kompromis pod względem właściwości jezdnych, wyraźnie czuć tutaj doświadczenie z innego brandu z grupy (Land Rover). Ta solidna konstrukcja zdaje się nie uginać przed żadnym wyzwaniem, a jazda po ośnieżonych górach jest dla niego błahostką.

Podczas normalnej eksploatacji Jaguar zachowuje się wręcz świetnie. Przyspiesza pewnie i dynamicznie, zachowując się przy tym wystarczająco cicho. Silnik, choć czterocylindrowy, brzmi bardzo dobrze, jednak trzeba zaznaczyć, że w aucie tej klasy nikt nie oczekuje gardłowego „soundu rzędowej szóstki”, czy basowego pomruku silnika V8. Także automatyczna skrzynia biegów sprawuje się doskonale. Jaguar zrezygnował tu ze swego znaku rozpoznawczego, jakim jest pokrętło zmiany biegów i zastosował „zwyczajny” drążek.

Jeśli komuś „przeszkadzać” będzie dźwięk silnika, powinien skorzystać z fabrycznego zestawu audio i wypełnić wnętrze samochodu swoją ulubioną muzyką. Zestaw brzmi dobrze i choć daleko mu do referencyjnego systemu sygnowanego marką Meridian, powinien zaspokoić oczekiwania większości użytkowników.

Najtańszego E-Pace’a możecie mieć już za 145 900 złotych. Będzie to samochód w podstawowej wersji ze 150-konnym silnikiem zasilanym olejem napędowym. Nasz testowy egzemplarz skonfigurowano za 260 470 złotych, ale jeśli jesteście w stanie zaszaleć, dobijecie spokojnie do 300 000 złotych. Rynek aut premium kieruje się swoimi prawami, a możliwość bycia oryginalnym musi kosztować. Decydując się na Jaguara E-Pace, zdecydowanie nie pozostaniecie niezauważeni. Ten samochód z pewnością większości kierowców się spodoba. Terenowy look i typowo brytyjska aparycja przyciągną wzrok na ulicy, a zdecydowany kolor karoserii podkreśli upodobania właściciela.

NA TAK
– dynamiczny silnik;
– atrakcyjny wygląd;
– wygodne wnętrze;
– dobre wyposażenie.

NA NIE
– cena mocno doposażonej wersji.

Dane techniczne Jaguar E-Pace D180

Silnik:

Wysokoprężny R4

Pojemność skokowa:

1999 cm3

Moc:

180 KM przy 4000 obr./min

Maksymalny moment obrotowy:

430 Nm przy 1750 obr./min

Skrzynia biegów:

Automatyczna 9 biegów

Prędkość maksymalna:

205 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h

 9,3 s

Długość/szerokość/wysokość:

4395/1984/1647 mm

Najnowsze