Chopper z roślinek
Znamy elektryczne motocykle i skutery, bo jeddnoślady także podlegają trendowi, aby być bardziej eko. Ale tego jeszcze nie było: stworzono organiczny chopper, którego wyprodukowano nie z metali, a z przetwarzanych, naturalnych materiałów.
| Wygląda dziwnie… ale zamysł jest ciekwy. |
![]() |
| fot. Michael Smolyanov |
Ekomotocykl jest dziełem rosyjskiego projektanta Michaela Smolyanov’a. Został nazwany nieco futurystycznie: M-org, czyli stosownie do swojego kosmicznego wyglądu. Może się nieco kojarzyć niektórym z maszynami rodem z Mad Max’a, ale bardzo sie od nich różni. Zamiast stali, ten przedziwny pojazd jest w całości zbudowany z materiałów organicznych, a więc takich, które nie dość, że zostały wytworzone naturalnie, to jeszcze są dużo lżejsze, bardziej trwałe i przede wszystkim bardziej „eko”, niż konwencjonalne tworzywa, z których produkuje się obecnie motocykle.
Oczywiście prezentowany pojazd to na razie tylko model koncepcyjny, ciekawe wydaje się jednak, czy właśnie taka jest przyszłość motoryzacyjnej ekologii. Czy organiczny chopper będzie napędzany równie ekologicznym silnikiem na razie nie wiadomo, wydaje się jednak, że rozsądnym dopełnieniem zamysłu projektanta byłoby zasilanie go biopaliwem. W końcu zbudowany z karbonu i przetworzonych roślin motocykl nie powinien być raczej napędzany czymkolwiek, co szkodzi środowisku..
Najnowsze
-
TEST Alpine A390 GT – Nauczy Cię wszystkich swoich sztuczek
Alpine otwiera właśnie zupełnie nowy rozdział swojej historii. I robi to samochodem, który jeszcze kilka lat temu prawdopodobnie wywołałby u fanów marki niemałe zdziwienie. Oto Alpine A390 GT – elektryczny fastback, który ubiera sportowe emocje w elegancki garnitur. Alpine A390 GT – magnetyczne spojrzenie Już sam wygląd A390 pokazuje, że Alpine nie próbuje kopiować swoich […] -
Test Alfa Romeo Junior Elettrica. Włoski charakter nadal tu mieszka
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?
-
Ubezpieczenie assistance – dlaczego to kluczowy element ochrony każdego kierowcy?
-
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens

Zostaw komentarz: