Carlos Sainz będzie startował w F1

Renault Sport Formula One Team ogłosiło, że w sezonie 2018 do zespołu dołączy w roli kierowcy Carlos Sainz.

Carlos zadebiutował w 2015 roku podczas Grand Prix Australii. Dotychczas 23-latek wystartował w 53 wyścigach Formuły 1. Do dziś zdobył 100 punktów i czterokrotnie zajął szóste miejsce, które było jego najlepszym wynikiem.

Przed startami w Formule 1 Carlos wygrał Formułę Renault 3.5 Series w 2014 roku oraz Formułę Renault 2.0 NEC w 2011 roku.

Cyril Abiteboul, dyrektor generalny Renault Sport Racing:
„Carlos Sainz jest bardzo obiecującym kierowcą. Interesujemy się nim już od jakiegoś czasu, a szczególnie od kiedy odniósł sukcesy w promocyjnych formułach Renault. Cieszymy się bardzo, że możemy potwierdzić współpracę z Carlosem w sezonie 2018. Wybór ten jest zgodny z naszym średnioterminowym planem strategicznym. Jesteśmy przekonani, że Nico i Carlos będą się uzupełniali na torze i poza nim. Takie połączenie sił powinno pomóc w zdobywaniu przez nas wyższych pozycji w stawce. Chciałbym podziękować Helmutowi Marko za „wypożyczenie” Carlosa na ten sezon. Winni jesteśmy także podziękowania Jolyonowi Palmerowi za jego nieprzerwaną pracę i wysiłek włożony w zespół w ciągu ostatnich dwóch sezonów. To bardzo oddany i zdolny kierowca i życzymy mu wielu sukcesów w dalszej karierze”.

Carlos Sainz:
„Jestem bardzo szczęśliwy z przejścia do Renault Sport Formula One Team. Być kierowcą Formuły 1 w oficjalnym zespole konstruktora to zaszczyt i mam nadzieję, że nie zawiodę zaufania Renault osiągając bardzo dobre wyniki na torze. Postępy jakich dokonuje Renault Sport Formula One Team są obiecujące i dlatego tym bardziej jestem dumny, że dołączam do zespołu w tak ważnym momencie jego historii. Nie mogę się doczekać chwili, gdy będę mógł rozpocząć współpracę ze wszystkimi członkami ekipy w Enstone i Viry i wystartuję w roli kierowcy w towarzystwie Nico Hülkenberga. Od zawsze byłem blisko z Renault, na początku mojej kariery i w Formule 1. Znam ich motywację i potencjał. To jest początek nowego, bardzo ekscytującego rozdziału w mojej karierze. Chciałbym podziękować Red Bullowi za zaufanie i wsparcie, a także za umożliwienie mi skorzystania z tej szansy. Chcę też gorąco podziękować wszystkim ludziom pracującym w Toro Rosso. To wspaniały zespół profesjonalistów i życzę im wszystkiego najlepszego na przyszłość”.

Dr Helmut Marko, konsultant Red Bull Racing Motorsport:
„Jesteśmy bardzo zadowoleni, że doszło do porozumienia, dzięki któremu Carlos wystartuje jako kierowca Renault Sport Formula One Team w sezonie 2018. Ma ogromny talent, a praca w zespole konstruktora, u boku bardzo doświadczonego kierowcy będzie dla niego rozwijająca. Będzie to nowe wyzwanie dla Carlosa. Będziemy śledzić
z uwagą jego postępy, gdyż nadal jest członkiem rodziny Red Bulla. To bardzo dobra wiadomość zarówno dla Carlosa, jak i dla Renault Sport Formula One Team. Ponadto jest to dla nas szansa na wprowadzenie nowego talentu do Formuły 1”.

Najnowsze

8-letnia Marcelina trenuje karting z intercomem

8-letnia Marcelina z Mkarting na torach kartingowych ściga się z zawodnikami kilkukrotnie starszymi od siebie. Dzięki interkomowi motocyklowemu może pozostawać w stałym kontakcie z trenerem i bić kolejne rekordy.

W sportach motoryzacyjnych stała łączność zawodnika z trenerem staje się standardem, nie tylko w wyścigach Formuły 1, ale wszędzie tam, gdzie szybkie przekazywanie informacji i natychmiastowe reagowanie na błędy decydują o wyniku. Zawodniczka Kieleckiej Ligi Kartingowej, 8-letnia Marcelina, oraz jej trener postanowili przetestować na torze zestaw do bezprzewodowej komunikacji Cardo, wykorzystywany zwykle w ośrodkach szkoleniowych i egzaminacyjnych.

 

– Przedstawiciele Mkarting zwrócili się do nas z prośbą o wskazanie urządzenia, które pozwoli na stały kontakt między zawodniczką a trenerem, zarówno podczas treningu jak i na zawodach – mówi Radosław Czaban, specjalista ds. sprzedaży i wsparcia technicznego Cardo w Polsce. – Uznaliśmy, że Scala Rider Instructor Kit świetnie sprawdzi się w tej roli, zwłaszcza ze względu na duży zasięg i świetną jakość dźwięku.

– Sporty motorowe to nie tylko ogromna praca umysłowa i szereg analiz toru jazdy biegnących w tempie setnych sekund, ale i ogrom wkładanej w jazdę siły fizycznej. Z każdym okrążeniem tej siły zaczyna brakować, a mózg przestaje odpowiednio pracować skupiając się na pokonywaniu wysiłku. Nie mogliśmy sobie pozwolić na stratę czasu i przekazywanie uwag w odstępach kilkuminutowych, dlatego sięgnęliśmy po system CARDO, jako według nas najlepszy system łączności bezprzewodowej na świecie – powiedział Jakub Kowalczyk, członek zespołu Mkarting.

– Już od pierwszego treningu Cardo zmieniło nasz system treningowy. Od teraz dzięki łączności Wawrzyńca, naszego trenera, z Marceliną mogliśmy podczas jednego niemal 1-minutowego okrążenia przekazać jej dziesiątki informacji i reagować praktycznie natychmiastowo na błędy. Co ciekawe, już na pierwszym treningu Marcelina dzięki pracy z systemem Cardo pobiła 2 z 4 rekordów życiowych toru, na którym trenuje! To był właśnie ten krok milowy, który jest już z wielką uwagą obserwowany przez innych zawodników.

Najnowsze

Jesień z Ducati 2017 – relacja

Tym razem na testowanie motocykli udałyśmy się w Tatry Wysokie na wydarzenie "Jesień z Ducati", ostatnią imprezę z cyklu z Ducati Tour 2017.

Wjeżdżając serpentyną w górę, poszukując wzrokiem w pięknej scenerii gór i lasów nazwy hotelu, do którego prowadziła mnie miła Pani z nawigacji, miałam dziwne wrażenie, że pomyliłam drogę. Oniemiałam, gdy u celu mojej podroży znalazłam się w mieście Ducati! Hotel „Harnaś” w Bukowinie Tatrzańskiej, w którym zaczynała się nasza weekendowa przygoda zmienił się dosłownie w markowe miasteczko, gdzie powiewające flagi, balony z logo Ducati i parking zastawiony był dziesiątkami motocykli Ducati, zarówno tych testowych jak i uczestników imprezy – tych przybyło naprawdę wielu. W hotelu ustawiano także stoiska z akcesoriami i ubraniami. W ramach powitania każdy z uczestników otrzymał torbę „Welcome Pack”. To było tylko miłym wstępem do atrakcji, jakie zapewnił organizator wydarzenia.

Przeczytaj też naszą relację z Wiosny z Ducati – tutaj.

Miejsce naszej „bazy” (Hotel „Harnaś”, który jest częścią kompleksu Bukovina Resort, obejmującego termy, w których można było wypoczywać po wyczerpującym, pełnym ekscytujących przeżyć dniu) dobrane było doskonale, zarówno jeśli chodzi o samą lokalizację, jak i logistykę, ale – co najważniejsze – było wspaniałym  punktem widokowym na panoramę Tatr. Za oknem krajobraz zapierał dech w piersiach! Przed kolacją podziwialiśmy popisy znanego stuntera, Fragmenta – niesamowitego Piotra Frąckiewicza z czołówki polskiej sceny stunterskiej, który wyczyniał z motocyklem naprawdę cuda. 

W sobotę rano miasteczko Ducati wrzało! Powitała nas piękna pogoda. Nie wiem, jak organizator tę pogodę załatwił, ale myślę, że nie była to tania rzecz… Pełne słońce, wspaniale widoki i rzecz jasna motocykle. Zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy w trasę, podzieleni na trzy grupy o zróżnicowanym poziomie zaawansowania. Grupy to świetny pomysł! Nie było stresu „nie dam rady”, „będę spowalniać grupę” itp. Oczywiście i tak bez zagubionych osób się nie obyło, ale ahoj przygodo! Będzie co wspominać! W każdym razie wróciliśmy w komplecie. Około 230-kilometrowa trasa zaplanowana przez organizatorów przebiegała po polskiej i słowackiej stronie Tatr. Panoramy, widoki, malownicze krajobrazy zalesionych szczytów Niskich Tatr, zielone łąki Podhala i słowackiego Liptowa, fenomenalne sekwencje zakrętów i serpentyny pozwijane jak loki Valentino Rossiego sprawiają, że każdy miłośnik gór, winkli i jednośladów wzdychał z zachwytu! I wcale nie trzeba jechać do Hiszpanii – wystarczy wyjechać na południe Polski, ewentualnie tuż za granicę, do  Słowacji, żeby pojeździć świetnymi trasami!

Po przemierzeniu około 3/4 trasy, dotarliśmy do Liptowskiego Mara, gdzie na uczestników czekał wyśmienity lunch. Tradycyjna kwaśnica, gorąca pizza z pieca opalanego drewnem i pyszne kanapki z rosbefem. Wspaniała przygoda, świetne towarzystwo, pyszne jedzenie, motocykle i to wszystko w tak malowniczej scenerii doliny Liptowskiego Mara. Idealny czas by nabrać sił na dalszą drogę. W komplecie udało nam się wrócić do hotelu około 17:00.

Wieczorem, po pełnym emocji dniu, kolejnych, energetyzujących pokazach Fragmenta, czekała na nas kolacja plenerowa, w formie grilla, na którą udaliśmy się podstawionym autokarem. Na miejscu grała już góralska kapela, pachniał grill, startowały konkursy i losowanie absolutnie niezwykłych nagród! Oprócz opon Michelin czy gadżetów Ducati, hitem był lot śmigłowcem nad Tatrami, który udało się wygrać kilku szczęśliwcom. Nie brakowało tematów do rozmów, śmiechu, żartów i śpiewów, a złocisty trunek tylko podgrzewał atmosferę. Każdy z wypiekami na twarzy dzielił się swoimi doświadczeniami i przeżyciami z kończącego się właśnie dnia. To był naprawdę udany dzień!

Niedziela to kolejny dzień w raju! Podstawiona flota kilkunastu modeli motocykli Ducati Polska, pozwalała by sprawdzić moc każdego jednośladu (nasz test Ducati Scrambler Cafe Racer już wkrótce!). Szczęśliwi zwycięzcy konkursów z sobotniego wieczoru, zostali przetransportowani na lądowisko, by uczestniczyć w lotach krajobrazowych śmigłowcem.

Podsumowując: doskonała organizacja, rodzinna atmosfera, kreatywność organizatorów i dziesiątki pięknych eksponatów włoskiej motoryzacji – jestem wprost zachwycona tym wyjazdem! Ciekawa jestem czym zaskoczy Ducati Polska wiosną? A może zaskoczy nas jeszcze zimą?

Jesień z Ducati to w moim odczuciu jedna z najlepszych imprez w sezonie – czekam z niecierpliwością na kolejną edycję.  Jeśli lubisz przygody, szukasz rozwiązania na aktywnie spędzone weekendy – ta impreza jest absolutnie dla Ciebie. Co ważne, nie musisz jeździć Ducati, by uczestniczyć w tej imprezie – wydarzenie jest kierowane do posiadaczy wszelkich jednośladów, także innych marek. Zatem pamiętaj o imprezach Ducati planując swój kalendarz 2018! My już mamy je „zaklepane”!

Najnowsze

Co dwie godziny na polskich drogach ginie człowiek

Według danych Komendy Głównej Policji w 2016 roku miało miejsce ponad 30 tys. zdarzeń drogowych, w których zginęło ponad 3 tys. osób, a 40 tys. zostało rannych. Liczba wypadków spada, jednak nadal zajmujemy niechlubną, wysoką pozycję wśród krajów Unii Europejskiej.

Pod względem ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców w 2016 roku Polska uplasowała się na czwartym miejscu od końca w UE – wynika z raportu Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu (ETCS). Za nami jest tylko Łotwa, Rumunia i Bułgaria. Jeszcze gorzej wypadamy pod względem wypadków na liczbę przejechanych kilometrów. W tym przypadku jesteśmy liderem. Statystyki są nieubłagane. W ciągu ostatniej dekady w wypadkach drogowych w Polsce zginęło 40 tys. osób. Mówiąc bardziej obrazowo oznacza to, że w ciągu 10 lat jedno z takich miast jak Puławy, Skierniewice, Kutno praktycznie przestało istnieć. Na tym nie koniec, średnio 135 osób dziennie jest poszkodowanych w wypadkach drogowych. W kontekście bezpieczeństwa na drodze dużo mówi się o nadmiernej prędkości oraz używaniu środków odurzających przez kierowców, natomiast wiele zdarzeń drogowych jest konsekwencją braku odpowiedniej edukacji kierowcy – twierdzi Krzysztof GOS z Akademii Bezpiecznej Jazdy, współinicjator kampanii „Odpowiedzialni na drodze”. – Chcemy wspólnie z firmami Cartrack i DuPont pokazać, że odpowiednia edukacja kierowców przynosi realne korzyści społeczne oraz biznesowe – dodaje.

Bądźmy odpowiedzialni
Eksperci inicjatywy „Odpowiedzialni na drodze” zwracają uwagę na fakt, aby poprawić bezpieczeństwo na polskich drogach, nie wystarczy informowanie kierowców o przekraczaniu dozwolonej prędkości i kierowanie pojazdami  w stanie po użyciu alkoholu, ale równie ważna jest szeroko rozumiana  edukacja praktyczna, która nie powinna polegać na bezmyślnym uczeniu się na pamięć przepisów ruchu drogowego. – Kierowca powinien umieć  analizować sytuacje na drodze i skutecznie przewidzieć niebezpieczne zachowania innych, które mogą wystąpić niemalże w każdych warunkach drogowych. Jadąc  trasą szybkiego ruchu widzę bardzo często pojazdy, które jadą w niewielkich odstępach od siebie, najwyżej 5 metrów z prędkością  130 km/h. Tymczasem w ciągu 1 sekundy, czyli od momentu zauważenia zagrożenia do rozpoczęcia hamowania, samochód przejeżdża aż 36 metrów. Nie trzeba mieć wiele wyobraźni, aby przewidzieć skutek wypadku. Kierowca nie ma najmniejszych szans, aby nie wjechać w tył auta jadącego z przodu przypomina Krzysztof GOS.

Telemetria, edukacja i monitorowanie efektów
Poprawa bezpieczeństwa na polskich drogach to konieczność. Z odsieczą przychodzą nowoczesne technologie, które pomagają osiągnąć oczekiwany efekt. – Telemetria w pojazdach to technologia  dostarczająca danych, które wpływają na zwiększenie bezpieczeństwa kierowców oraz wspierają  ekologiczny styl jazdy. Opiera się ona na danych pozyskanych z GPS, akcelerometru i magistrali CAN pojazdu, które  pozwalają miedzy innymi odczytywać informacje o  obrotach silnika, spalaniu, przyspieszaniu, hamowaniu czy gwałtownych skrętach pojazdu np. w zakrętach dróg. Jest to solidna podstawa do rozpoczęcia  wielopoziomowego i długofalowego procesu edukacji – tłumaczy Kamil Jakacki, Dyrektor Sprzedaży Cartrack.

Pierwszym z nich jest diagnoza zachowań kierowcy, a więc określenie sposobu prowadzenia pojazdu, który może przyczynić się do wystąpienia zdarzenia drogowego. Kolejny to analiza wyników, wyznaczenie obszarów do poprawy i dobranie odpowiednich narzędzi szkoleniowych. – Ostatnim etapem jest ciągłe monitorowanie stylu jazdy kierowcy. Tutaj wykorzystuje się całe spektrum możliwości, jakie daje telemetria, czyli dostęp do danych on-line o zachowaniu kierowcy na drodze.  Dane te przetwarzane są na szereg raportów z grupy EcoDriving obrazujących sposób prowadzenia pojazdu i  parametry eksploatacji mające wpływ na środowisko – dodaje Kamil Jakacki.

48,2 mld złotych – tyle budżet państwa traci na wypadkach
Według Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego roczne koszty społeczne wypadków i kolizji drogowych w 2015 roku wyniosły 48,2 mld złotych, to ogromna strata dla gospodarki. Z kosztów, jakie generują wypadki drogowe coraz częściej zaczynają sobie zdawać sprawę firmy posiadające floty samochodowe gdzie ludzie są najważniejszą częścią każdej organizacji. – Wartości ich zdrowia i życia nie da się oszacować, dlatego w DuPont został wdrożony system weryfikacji umiejętności kierowców samochodów służbowych i zapewniony im wieloetapowy, zindywidualizowany system szkoleń – mówi Anna Okręglicka-Majda, Global Workplace Safety & OH Consultant DuPont. – Program szkoleniowy przyniósł wymierne efekty. Nasi kierowcy od 10 lat nie notują wypadków. Przy flocie 80 aut to dobry wynik, niemniej jednak ciągle pracujemy nad udoskonalaniem naszych działań – dodaje Anna Okręglicka-Majda.

Szacuje się, że firmowych aut jeżdżących po drodze jest około 2 mln. Odpowiednia polityka firm mogłaby znacznie wpłynąć na bezpieczeństwo na polskich drogach. Dla przedsiębiorstw dbanie o bezpieczeństwo pracowników ma również element finansowy, choćby w postaci niższych kosztów ubezpieczenia floty. – Zachęcamy wszystkich do działań mogących skutecznie podnieść świadomość wszystkich uczestników ruchu drogowego i sprawić, aby na polskich drogach było bezpiecznie, ponieważ mamy na to realny wpływ – podsumowuje Anna Okręglicka-Majda.

Najnowsze

Niesłuszny mandat – przyjąć czy iść do sądu?

Nikt nie lubi płacić mandatów, szczególnie tych, które uważamy za niesłuszne. Zawsze możemy odmówić przyjęcia mandatu, a wtedy sprawa zostanie rozpatrzona przez sąd.

Niestety, koszty samego postepowania, szczególnie jeśli sprawa przejdzie kilka instancji, mogą dalece przekroczyć kwotę pierwotnie nałożonej kary. Dodatkowo, zawsze pozostaje ryzyko, że przegramy i poniesiemy koszty rozprawy. Kierowcy mogą mieć jednak na taką ewentualność asa w rękawie w postaci specjalnego ubezpieczenia.

Mandat karny możemy otrzymać w wyniku popełnienia wykroczenia. Maksymalna wysokość mandatu na terenie Polski to 500 lub 1000 zł w przypadku zbiegu wykroczeń. Mandaty dotyczą różnych wykroczeń, lecz najczęściej związane są z ruchem drogowym. Wówczas na kierowcę jest nakładana mandatem kara grzywny oraz otrzymuje on punkty karne. Zdarza się jednak, że decyzja policji jest niesłuszna. W takim przypadku możemy odmówić przyjęcia mandatu i spróbować udowodnić swoją rację przed sądem, który rozpatrzy nasze argumenty i dowody. Jednocześnie eksperci D.A.S. Towarzystwa Ubezpieczeń Ochrony Prawnej S.A., przypominają, że jeśli przyjmiemy mandat, nie będziemy już mogli się odwołać w kwestii wysokości lub zasadności nałożonej kary.

Mandaty – warto odmawiać?
Jeżeli uważamy, że zostaliśmy niesłusznie ukarani, to możemy odmówić przyjęcia mandatu, ale w praktyce nie każdy kierowca się na to decyduje. Dlaczego? Eksperci D.A.S. wskazują przede wszystkim na ryzyko związane z ewentualnymi kosztami w razie przegrania sprawy. – W sytuacji, gdy odmówimy mandatu policja skieruje do sądu wniosek o ukaranie kierowcy. Sąd nie musi jednak przyznać racji kierującemu, co wiąże się ze znacznie surowszą karą pieniężną. Dodatkowo, jeśli Sąd uzna kierowcę winnym popełnienia wykroczenia, wówczas policja obligatoryjnie nakłada punkty karne za wykroczenie wskazane w orzeczeniu. Sąd może też obciążyć kierowcę kosztami sądowymi – wylicza Piotr Kuźmiński, prawnik z D.A.S. Z kolei dla kierowców zawodowych mandat oznacza także konsekwencje zawodowe i ślad w aktach, dodaje ekspert.

W praktyce decyzja o odmowie przyjęcia mandatu nie jest więc prosta. Szanse na wygraną w sądzie są jednak wyższe, jeśli mamy wsparcie adwokata lub radcy prawnego. Jednakże honorarium profesjonalnego pełnomocnika procesowego może przewyższać koszty mandatu. A zatem lepiej przyjąć niesłusznie nałożony lub zbyt wysoki mandat? Niekoniecznie. Ciekawym sposobem na wysokie koszty usług prawnych może być ubezpieczenie ochrony prawnej, które gwarantuje dostęp do natychmiastowych telefonicznych porad prawnych w momencie, gdy zastanawiamy się czy podjąć decyzję o odmowie mandatu. Sfinansuje również koszty wsparcia oraz reprezentacji prawnika lub radcy prawnego w przypadku skierowania sprawy do rozpatrzenia przez sąd. O tym, że o sprawiedliwość przed sądem warto walczyć dowodzą głośne przypadki wygranych kierowców, którzy ustanawiali precedensy, jak chociażby sprawa słynnego wyroku Trybunału Konstytucyjnego o niekonstytucyjności mandatów z fotoradarów obsługiwanych przez Inspekcję Transportu Drogowego.

Niesłuszne oskarżenia mogą być też szczególnie dotkliwe dla profesjonalnych kierowców, którzy ponoszą nie tylko koszt przyznanego mandatu, ale i mierzą się z konsekwencjami zawodowymi. Często zdarza nam się wspierać ich w sprawach, w których zostali niesłusznie oskarżeni, np. o nieodpowiednie zabezpieczenie ładunku i uszkodzenie innego samochodu przez spadające z pojazdu przedmioty. Wiele sytuacji dotyczy też po prostu formalności, np. błędów w naliczeniu opłat za przejazd płatnymi odcinkami dróg. Niektóre z tych przypadków są oczywiste, niektóre bardziej skomplikowane do udowodnienia, jednak każda sprawa wymaga dochodzenia swoich praw przed sądem, co zawsze wymaga czasu i zaangażowania, a niekiedy też wsparcia prawnego – mówi Piotr Kuźmiński z D.A.S.

Opieka prawna w rozsądnej cenie
Z ubezpieczeniem ochrony prawnej decyzja o nieprzyjęciu niesłusznie nałożonego lub zbyt wysokiego mandatu jest dużo prostsza. Polisa pokryje w całości honorarium adwokata lub radcy prawnego, a także ewentualne koszty sądowe. W razie przegranej zapłacimy wyłącznie grzywnę nałożoną przez sąd. Jeżeli wygramy – nie płacimy nic. W dodatku takie ubezpieczenie przyda nam się nie tylko w Polsce, bardzo często obejmuje też bowiem inne kraje. – W D.A.S. polisa ochrony prawnej chroni kierowcę w aż 43 państwach, prawie w całej Europie – wskazuje Piotr Kuźmiński.

Co równie istotne, polisa ochrony prawnej rozciąga się także na pasażerów podróżujących ubezpieczonym autem. Możemy też ubezpieczyć nie tylko prywatny samochód i pojazd firmowy, a nawet całą flotę. – W D.A.S. przygotowaliśmy także specjalną ofertę dla kierowców zawodowych, która rozszerza zakres ubezpieczenia m. in. o sprawy dotyczące warunków wykonywania przewozu lub transportu drogowego oraz czasu pracy kierowców – dodaje ekspert D.A.S.

Przykłady sytuacji związanych z mandatami, w których kierowcy pomóc może ubezpieczenie ochrony prawnej

Kierowca otrzymał mandat za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym, którego nie przyjął. Sprawa została skierowana do Sądu karnego, a dzięki ubezpieczeniu ochrony prawnej ubezpieczyciel sfinansował koszty sądowe, reprezentacji prawnej kierowcy oraz opinii biegłego. Niestety, kierowca został ostatecznie uznany przed sądem winnym złamania przepisów, ubezpieczenie ochrony prawnej pokryło jednak koszty zasądzone na rzecz skarbu Państwa.

Obywatel Polski zakupił pojazd osobowy we Francji oraz niezwłocznie zarejestrował go w Polsce. Po około miesiącu otrzymał mandaty za wykroczenia popełnione już po przerejestrowaniu auta i dokonane na terenie Francji. Właściciel auta nie zgadza się z nałożonymi karami z uwagi na fakt, że nawet nie przebywał na terenie Francji, gdy przedmiotowe wykroczenia zostały popełnione. Po za tym policja francuska wskazała, że pojazd posiadał tablice francuskie, które pierwotnie były przypisane do pojazdu ubezpieczonego. W ramach ubezpieczenia ochrony prawnej ubezpieczyciel przekazał sprawę do niezależnej Kancelarii Prawnej na terenie Francji. Pełnomocnik przeprowadził postępowanie odwoławcze od nałożonej kary grzywny, doprowadzając do umorzenia postępowania i tym samym do uchylenia nałożonej kary na polskiego właściciela.

Kierowca zawodowy, wykonujący transport pojazdem ciężarowym, na terenie Polski, został ukarany karą grzywny ponieważ policja zarzuciła kierowcy nieprawidłowe zabezpieczenie pojazdu, z którego spadł lód uszkadzając pojazd jadący z tyłu. W ramach ubezpieczenia ochrony prawnej ubezpieczyciel przekazał sprawę do niezależnej Kancelarii Prawnej. Pełnomocnik przedstawił stosowne dowody potwierdzające prawidłowe przygotowanie pojazdu do ruchu przez kierowcę. Sąd umorzył postępowanie, tym samym uchylając nałożoną karę grzywny oraz odpowiedzialność ubezpieczonego za uszkodzenia pojazdu jadącego z tyłu.

Najnowsze