Edyta Klim

Brytyjskie motocyklistki na służbie podczas II wojny światowej

Podczas II wojny światowej w Wielkiej Brytanii motocyklistki rozwoziły ważne dla obronności kraju depesze. Zwane były Wrens, czyli Strzyżyki.

Oddział żeńskiej marynarki Women’s Royal Navy Service WRNS powstał w 1939 roku celem wsparcia dla brytyjskiej Royal Navy. Początkowo oddział liczył 3000 członkiń, bo pod koniec wojny osiągnąć ok. 75000. Kobiety pracowały na wojnie w roli: kucharzy, stewardów, maszynistek, a także w lotnictwie. Podliczono, że wykorzystano je podczas wojny do ok. 200 zadań i raczej na lądzie, niż na morzu.

Powstał także pomysł na wykorzystanie kobiet w roli motocyklowego kuriera. Początkowo było to zadanie dla motocyklistek z jakimkolwiek doświadczeniem, także dla zawodniczek z lokalnych torów wyścigowych. Następnie wprowadzono szkolenia z jazdy motocyklem, które wiele pań kończyło z wyróżnieniem. Do ich obowiązków należał także podstawowy serwis maszyny, a zwykle były to modele motocykli: Triumph , Norton , BSA , Matchless oraz Ariel.

To właśnie motocyklowy oddział Wrens zyskał największe uznanie krajowej i światowej opinii publicznej. Dzięki nim możliwa była komunikacja między ambasadami, wojskiem i innymi jednostkami, nawet podczas bombardowania. Motocyklistki pracowały po 8 godzin w dzień i w nocy.

Podczas II wojny światowej w czasie pełnienia służby na motocyklu zginęło ok. 100 motocyklistek. Wiele z nich za swoją służbę zostało nagrodzonych honorowymi odznaczeniami.

Najnowsze

Jaguar i-Pace – pierwszy „kot” na prąd

Większość firm motoryzacyjnych zachęcona sukcesem Tesli podąża w podobnym kierunku. Do grona producentów aut o napędzie elektrycznym dołączył właśnie Jaguar. Brytyjski producent pokazał w Los Angeles nowego SUV-a o nazwie I-Pace.

Samochody z segmentu SUV cieszą się ostatnimi czasy dużą popularnością, dlatego nie powinien dziwić wybór Jaguara. Podczas LA Auto Show zadebiutował model o nazwie I-Pace. Na razie jest to model koncepcyjny, ale za kilka miesięcy zadebiutuje wersja produkcyjna, która ma być bardzo podobna. Auto trafi do sprzedaży już na początku 2018 roku.

Kabina modelu I-Pace przypomina na razie dość mocno auta koncepcyjne. Do wersji produkcyjnej jeszcze daleko, ale producent obiecuje, że postara się zachować jak najwięcej z tego projektu. Na pewno możemy liczyć, że pojawią się duże, dotykowe ekrany. Poza obecnością multimediów nie zabraknie materiałów wykończeniowych o wysokiej jakości.

Nowy, elektryczny SUV Jaguara będzie nie tylko luksusowy, ale również dynamiczny. Za napęd odpowiadają dwa silniki elektryczne. Jeden umieszczony na przedniej, a drugi na tylnej osi. Dzięki temu auto ma napęd na cztery koła. Łączna moc tych silników to 400 KM, a maksymalny moment obrotowy wynosi 700 Nm. 

Takie parametry wystarczą, żeby samochód przyspieszał od 0 do 100 km/h w cztery sekundy. Inżynierowie brytyjskiej marki dopracowali wiele szczegółów, które mają sprawić, że auto będzie dawać frajdę z jazdy. To zasługa między innymi nisko położonego środka ciężkości, dzięki bateriom umieszczonym w podłodze. Producent podaje, że przy optymalnych warunkach zasięg elektrycznego SUV-a wyniesie około 500 km.

 

Najnowsze

Arrinera Hussarya GT debiutuje w Brooklands

Pierwszy, polski producent supersamochodu o patriotycznie brzmiącej nazwie pojawił się w Brooklands. Arrinera poszukuje tam nie tylko polskich korzeni, ale również wyścigowych inspiracji.

To już druga wizyta polskiego producenta na brytyjskiej ziemi. Podczas czerwcowego Festiwalu Prędkości w Goodwood miał miejsce międzynarodowy debiut supersamochodu zbudowanego nad Wisłą. Kilka dni temu dwa egzemplarze Arrinery Hussarya GT pojawiły się na torze wyścigowym Brooklands.  

Miejsce nie jest przypadkowe, bowiem to właśnie tutaj w 1920 roku pokazał swój samochód niejaki Elliot Zborowski. Nietuzinkowa maszyna była pierwszym pojazdem wyposażonym w silnik pochodzący z samolotu. Pod maską skrywała się potężna, 23-litrowa jednostka produkowana przez Maybacha. Mało kto wie, że to właśnie Zborowski był jedną z osób, które zasugerowały charakterystyczny zielony kolor jako oficjalną barwę wyścigową Wielkiej Brytanii. 

To właśnie do tego dziedzictwa nawiązuje Arrinera z modelem Hussarya GT. Oba samochody, które przyjechały do Brooklands zostały pomalowane właśnie w takich barwach. Polskie auto nie zostało wyposażone w silnik od maszyny powietrznej, ale jego aerodynamika została pieczołowicie dopracowana przez specjalistów z Politechniki Warszawskiej pod kierownictwem profesora Janusza Piechny.

Auta są napędzane silnikami V8 od General Motors o pojemności siedmiu litrów. Taka jednostka pozwala na rozwinięcie mocy w zależności od ustawień od 420 do 650 KM. Napęd jest przenoszony na tylną oś za pomocą sześciobiegowej skrzyni automatycznej. W przyszłości pod maską tego samochodu może pracować nawet silnik V12.
Konstrukcja Arrinery jest oparta na stalowej ramie przestrzennej wykonanej ze specjalnej stali, która jest wytrzymała, a do tego lekka. Nadwozie wykonano z włókna węglowego, a wnętrze częściowo z kevlaru. Dzięki temu masa samochodu nie przekracza 1250 kg.

Wyścigowa Arrinera nie jest tania. Samochód kosztuje prawie 140 tys. funtów, co w przeliczeniu daje około 850 tys. zł. Już niebawem firma zamierza zaprezentować wersję drogową, która będzie zbliżona stylistycznie, a pewno tańsza.

Najnowsze

Rząd szykuje ostrą podwyżkę mandatów

Kolejna zła wiadomość dla kierowców. Rządzący szukają sposobów na załatanie dziury w budżecie tłumacząc się dbałością o poziom bezpieczeństwa na drogach. Jednym ze sposobów na poprawieni sytuacji ma być mocna podwyżka taryfikatora mandatów.

Dziennik „Rzeczpospolita” informuje o nadchodzącym projekcie zaostrzenia kar, który właśnie trafił do Rządowego Centrum Legislacji. Zmiany dotyczą najpopularniejszych przewinień, które mają zagwarantować stały dopływ gotówki do budżetu państwa. Tym bardziej, że liczba wykroczeń w latach 2012-2015 znacząco wzrosła. Policjanci przez ten czas wystawili o 25 procent więcej mandatów. W samym zeszłym roku policjanci wystawili 2,25 mln kierowców.

Jazda bez zapiętych pasów bezpieczeństwa podrożeje z 300 do 500 złotych. Za przewożenie dziecka bez obowiązkowego fotelika zapłacimy nawet 500 zł. W tej chwili grzywna wynosi 150 złotych. Kierowcy, którzy podczas jazdy korzystają z telefonów komórkowych muszą się liczyć z karą w wysokości 300 złotych. Do tej pory płacili maksymalnie 200 złotych. 
Oczywiście nie popieramy kierowców popełniających takie wykroczenia. Wręcz przeciwnie. Jednak dużo lepszym rozwiązaniem byłaby odpowiednio przeprowadzona akcja uświadamiająca. Zamiast tego mamy klasyczny „skok na kasę”, co potwierdza fakt, że funkcjonariusze są obecnie uzbrojeni w aparaty z teleobiektywami, których zadaniem jest utrwalenie wykroczenia z dużej odległości.

Warto przy tej okazji wiedzieć, że siedząc za kółkiem nie powinniśmy korzystać nie tylko z telefonu. Przepisy zabraniają używania urządzeń wymagających trzymania w dłoni. Dotyczy to również nawigacji. Chyba, że urządzenie jest umieszczone na specjalnym uchwycie. 

Najnowsze

Biuletyn „Kobiety w Motorsporcie” PZM nr 10 – pobierz!

Publikujemy już dziesiąty numer Biuletynu, a w nim artykuły o między innymi o: Magdzie Wilk, Klaudii Podkalickiej, Gosi Rdest, Katarzynie Jankowskiej, Magdalenie Misiarz i Patrycja Komko. Nie czekaj - pobierz!

{{ download(155) }}

Najnowsze