Baba za kierownicą – to brzmi dumnie

Powiedzenia „kobieta za kierownicą!” i „jeździsz jak baba!” znamy wszyscy. I nic dziwnego – regularnie słyszymy je na polskich skrzyżowaniach. W świetle badań okazuje się, że te słowa mają zupełnie inne znaczenie, niż mogłoby się wydawać.

Mężczyźni za kółkiem mają doskonałą samoocenę. Według ankiety serwisu rankomat.pl, 68% z nich uważa się za lepszych kierowców niż kobiety. Dodatkowo, 6% panów twierdzi, że ich partnerka jeździ „tragicznie”. Podczas gdy żadna z respondentek nie była tak surowa w ocenie swojego chłopaka lub męża, oni dzielą się swoimi przekonaniami nie tylko w badaniach, ale również na skrzyżowaniach. Panie zdają się ulegać stereotypom i same przestają wierzyć w swoje możliwości. Tylko 49% z nich sądzi, że są równie dobrymi kierowcami jak przedstawiciele płci przeciwnej. Zaledwie co czwarta uważa, że kobiety jeżdżą lepiej. A jak jest naprawdę?

Statystyki policji nie pozostawiają w tej kwestii wątpliwości. Mężczyźni powodują wypadki czterokrotnie częściej niż panie. Od lat ta proporcja jest niezmienna. Nawet jeśli uwzględnimy różnice w liczbie praw jazdy posiadanych przez przedstawicieli obu płci, okaże się, że kobiety są winne kraksy dwa razy rzadziej. Stłuczka zdarza się im raz na 6,7 mln przejechanych kilometrów, panom – co 4,7 mln. Jakby tego było mało, wśród złapanych „na podwójnym gazie” panie stanowią tylko 2,6%. Kobiety powodują co 9. wypadek śmiertelny na polskich drogach. Za pozostałe odpowiedzialni są mężczyźni.

fot. flickr.com

Skąd więc te wszystkie stereotypy? Z jednej strony, mogą wynikać z różnic w stylu jazdy. Panowie jeżdżą szybciej, bardziej dynamicznie i ryzykownie. Częściej wyprzedzają i chcą mieć na liczniku więcej od innych użytkowników drogi. Mają skłonność do rywalizacji i stawiania sobie za punkt honoru, by być najlepszymi rajdowcami w okolicy. Nic dziwnego, że denerwują ich kierowcy, którzy nie ruszają z piskiem opon, gdy tylko zgaśnie czerwone światło.

Z drugiej strony, mężczyźni zdają się nie widzieć swoich wad. Mimo obiektywnie dużych rozbieżności w tej kwestii, do spowodowania w ostatnich latach wypadku przyznaje się, według Barometru Ubezpieczeniowego Link4, 9% pań i 11% panów. Winą za kolizje i trudności obarczają kobiety-kierowców Na szczęście nie wszyscy dają temu wiarę. Naukowcy z brytyjskiej organizacji GEM Motoring Assisst zapytali dzieci w wieku 5-16 lat, z kim wolą jeździć. Większość z nich jest szczęśliwsza i bardziej zrelaksowana, gdy prowadzi mama. W opinii pociech, ojcowie jeżdżą szybko, agresywnie i są bardziej nerwowi. Matki nie okazują za kierownicą gniewu i są wyrozumiałe wobec innych kierowców. Są tak spokojne, że zdarza się im nawet śpiewać!

fot. flickr.com

Dzięki znajomości zagadnień mechanicznych i sile fizycznej, panowie są bardziej samodzielni w wypadku awarii. Według badań rankomatu, tylko 14% mężczyzn prosi innych o pomoc, kiedy złapią gumę. W analogicznej sytuacji 42% kobiet dzwoni do swojego partnera.

Jednak coraz więcej pań doskonale radzi sobie z tego typu usterkami. Koło wymieni samodzielnie 34% z nich. Kobiety są coraz bardziej aktywne również na zarezerwowanym dotychczas dla mężczyzn rynku pracy kierowców. Nie dziwi nas już widok motorniczej ani pani siedzącej za kółkiem w autobusie czy tirze. Jak się okazuje, płci pięknej niestraszne są nawet pojazdy specjalistyczne.

– Panie operują wózkami widłowymi równie dobrze jak panowie – potwierdza Paweł Włuka z firmy Still, producenta wózków widłowych. – Nowoczesne maszyny nie wymagają użycia siły. Operatorki doskonale radzą sobie z ich obsługą i swobodnie przewożą kilkutonowe ciężary.

Wygląda na to, że powiedzenie „jeździć jak baba” powinniśmy traktować jako komplement. Kobieta-kierowca jeździ bezpiecznie i spokojnie. Daje pasażerom poczucie komfortu i nie boi się prosić o pomoc, kiedy jej potrzebuje. Z dumą możemy więc mówić – tak, jestem babą za kierownicą.

Najnowsze

Toyota i-Road – elektryczny trzykołowiec

Podczas Geneva Motor Show Toyota pokazała połączenie motocykla i samochodu. Czy to jest rzeczywiście idealny miejski pojazd?

Pomysł połączenia motocykla i samochodu nie jest nowy, jednak coraz częściej widzimy pojazdy łączące najlepsze cech jednośladów i czterokołowców. Nowa Toyota ma tylko 85 cm szerokości. Pojazd ma zatem pozwalać na łatwiejsze poruszanie się w korkach. Dzięki pełnej karoserii nie ma potrzeby zakładania kasku motocyklowego, a kierowca jest chroniony przed warunkami atmosferycznymi panującymi na zewnątrz. Co ciekawe, trzykołowa Toyota przechyla się jak jednoślad w zakrętach.

fot. Toyota

Toyota i-Road napędzana jest silnikiem elektrycznym. Bateria pozwala na przejechanie około 30 mil, o ile jedziemy z prędkością 30 km/h. Prędkość maksymalna jest bardzo podobna do tej, jaką osiągają skutery o pojemności 50 ccm, czyli około 45 km/h. Pełne naładowanie baterii trwa 3 godziny. Te dane nie powalają na kolana, ale gdyby producentowi udało się zwiększyć zasięg trzykołowca, stałby się on całkiem ciekawą alternatywą dla małego skutera.

fot. Toyota

Produkcja modelu i-Road jeszcze się nie rozpoczęła dlatego nie znamy ani detali technicznych dotyczących tego pojazdu, ani jego ceny.

Najnowsze

Jorge Lorenzo ambasadorem Porsche Barcelona

Zawodnik Yamahy będzie musiał pokazać się na kilku imprezach, ale dostanie za to nowe 911 do jazdy do końca roku.

Po tym, jak Valentino Rossi został ambasadorem modelu Opel Adam, jego kolega z teamu Jorge Lorenzo otrzymał podobną propozycję od Porsche. Zawodnik będzie sponsorowany przez oddział Porsche Barcelona. W zamian za to Jorge zobowiązał się do pokazania na kilku imprezach organizowanych przez sponsora. Wisienką na torcie jest jednak to, że Lorenzo otrzyma na resztę roku model 911 do jazdy. Trzeba przyznać, że na tej umowie Jorge wyszedł chyba lepiej niż Rossi.

fot. Porsche

Przypomnijmy, że Lorenzo, oprócz ścigania się na motocyklach, uwielbia samochody. Brał udział nawet w kilku wyścigach endurance, które zakończył z niezłym rezultatem.

„Jestem wielkim fanem samochodów i bardzo cieszy mnie możliwość jazdy Porsche. Zastanawiamy się też nad możliwością wzięcia udziału w Porsche Cup, o ile rundy nie będą się pokrywać z tymi w MotoGP. Start w Cupie byłby bardzo ciekawym wyzwaniem” – powiedział Jorge Lorenzo.

Najnowsze

MV Agusta nie jest już fajna

Idol nastolatek Justin Bieber dostał MV Agustę F3 na urodziny.

Bardzo współczujemy marce MV Agusta takiej a nie innej reklamy. Ostatnio na swoje, podobno bardzo nieudane, urodziny Justin Bieber otrzymał nową MV Agustę F3. Motocykl dostał nietypowe malowanie w stylu Batmana z dodatkowym podświetleniem napisów na owiewkach. Oprócz tego na F3 znalazło się wiele detali nawiązujących do superbohatera i drobnych smaczków, które indywidualizują maszynę.

fot. materiały prasowe

Prezent był pomysłem ojca Biebera. Skontaktował się on z kanadyjskim importerem MV Agusty w celu zrealizowania tego nietypowego projektu. Model F3 dołączy w garażu 19-latka do Ducati 848, którym Bieber poruszał się wcześniej.

Najnowsze

Triumph Speed Triple SE i Bonneville SE

Angielska marka przedstawia edycje specjalną modeli Speed Triple oraz Bonneville SE.

Bazująca na obecnym modelu specjalna edycja Speed Tripla niestety nie oferuje ani większej mocy, ani na przykład lepszego zawieszenia. W zamian za to dostaniemy biało niebieskie malowanie, karbonowy błotnik czy tank pad. Może to i niewiele, ale sam motocykl nam się podoba.

Speed Triple SE
fot. Triumph

Kurację kolorystyczną otrzymał również stylizowany na retro motocykl model Bonneville. Tu dominująca jest czerń skontrastowana z czerwoną rama i detalami. Jednoślad otrzymał także uchwyt dla pasażera.

Bonneville SE
fot. Triumph

Zmian, oprócz rzucającej się w oczy kolorystyki, nie ma zbyt wiele, ale maszyny wyglądają inaczej i świeżo. Poza tym należy pamiętać, że przerobienie kolorystyki jest najtańszą możliwością pokazania czegoś nowego klientowi i podbicia, przynajmniej na chwilę, zainteresowania danym modelem.

Najnowsze