Auto – godowy atrybut mężczyzn XXI wieku?
Kiedyś musieli być odważni, dzielni i koniecznie na białym koniu. Dziś oręż zmienił się w gruby portfel, a zwierzę w maszynę. Od wieków to, czym mężczyzna jeździ, w pewien sposób jest symbolem jego atrakcyjności seksualnej.
![]() |
|
fot. Motocaina
|
Kolejne badania, tym razem przeprowadzone przez amerykański miesięcznik psychologiczny „Journal of Personality and Social Psychology”, dowodzą, że samochód jest ważnym dodatkiem do… mężczyzny. Do kobiety, jak się okazuje – niekoniecznie.
Już kiedyś pisałyśmy o tym, że podobno dla kobiet bardzo istotnym jest, czy ich mężczyzna jeździ Bentleyem, czy też Fiestą. Tym razem przebadano prawie 500 osób. Jednych mężczyzn posadzono za kierownicą Porsche Boxster, a innych za kierownicą Hondy Civic. Efekt chyba nikogo już nie zaskoczy?
Kobiety, choć intuicyjnie wyczuwały, że posiadacze Porsche są bardziej „krótkodystansowi” zdecydowanie wolały właśnie ich. Ci właśnie postrzegani są jako nieokiełznani i szaleni, w przeciwieństwie do „nudziarzy” w Hondzie. Wniosek? Gdyby miały wybór, wolałyby krótką intensywną znajomość na wysokich obrotach ryczącego Boxstera, niż długi i nudny eko-driving w Hondzie.
|
Samochód również sam w sobie może być seksowny, niezależnie od tego kto w nim siedzi… |
Badania potwierdziły też, że w odwrotnej sytuacji tak już nie jest. Generalnie, mężczyźni mają w nosie to, czym jeżdżą kobiety. Badania wykazały, że rodzaj auta, w którym zasiada wybranka, nie porusza ich wyobraźni seksualnej – najzwyczajniej w świecie jest im to po prostu obojętne. Bardzo rzadko Panom się zdarza, że wiążą się z kobietą dlatego, że jeździ na przykład Ferrari.
Jaki z tego płynie wniosek? Drogie Panie, kupujcie takie auta, w jakich czujecie się najlepiej, a nie takie, jakie Wam mężczyzna wybierze.
Tak, czy inaczej, wychodzi więc na to, że w stwierdzeniu „samochód jako przedłużenie męskości” jest ziarnko prawdy…
Najnowsze
-
Test Alpine A290 GTS – świetny elektryk, ale czy rasowy hot hatch?
Alpine A290 GTS to samochód, który na pierwszy rzut oka robi dokładnie to, co powinien: przyciąga wzrok i sugeruje, że pod tą karoserią kryje się całkiem sporo sportowego charakteru. Bazuje na Renault 5, ale nie próbuje ukrywać, że chce być czymś więcej niż tylko jego “bardziej ekstrawagancką” odmianą. Jest szersze, mocniejsze, ma bardziej wyraziste detale […] -
TEST Renault Clio E-Tech. Niepozorny bohater codzienności
-
TEST Alpine A390 GT – Nauczy Cię wszystkich swoich sztuczek
-
Test Alfa Romeo Junior Elettrica. Włoski charakter nadal tu mieszka
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?

Zostaw komentarz: