Agresywny pieszy chodzi gdzie mu się podoba

Niektórzy piesi wchodzą pod kola samochodów z nieuwagi lub bezmyślności. Ten pieszy pcha się przed maski aut, bo chyba uważa, że on zwyczajnie może robić wszystko, na co ma ochotę.

Do zdarzenia doszło w Bielsku Białej, na ruchliwej, dwupasmowej ulicy. Pomimo gęstego ruchu nagle wszedł na nią pieszy, zupełnie ignorując jadące czterema pasami samochody. Autor nagrania zatrąbił na niego, w odpowiedzi zobaczył środkowy palec. Zatrąbił jeszcze raz, a wtedy mężczyzna odwrócił się i uderzył auto.

Kierowca nie zatrzymał się, tylko pojechał dalej. Wielu komentujących pisze, że wysiadłoby i „porozmawiało” z tym panem, ale mimo wszystko bardziej rozsądnym rozwiązaniem wydaje się zignorowanie zaczepek i zgłoszenie sprawy na policję. Tak też zrobił autor nagrania.

Najnowsze

Prawie udane driftowanie BMW po rondzie

Pewien kierowca niemłodego już BMW chciał popisać się swoimi umiejętnościami driftowania. Raczej nie tak chciał zakończyć swój „pokaz”.

Rondo i mokry asfalt to idealne warunki do „latania bokiem” starą „beemką”. Co prawda grozi za to mandat i można łatwo rozbić swoje auto, a przy okazji uszkodzić samochód jakiemuś postronnemu kierowcy. Ale kto by się tym przejmował?

Na początku drifter-amator radził sobie całkiem nieźle, ale kiedy chciał opuścić rondo, zmienił kierunek poślizgu i nie opanował samochodu. Auto się obróciło i chociaż w nic nie uderzyło, sytuacja była niebezpieczna, bo BMW zatrzymało się na przejściu dla pieszych i częściowo na chodniku. Nikogo tam na szczęście nie było.

Najnowsze

Motobranża boi się Brexitu, ale zamiast działać czeka na rozwój wydarzeń

40% przedstawicieli motobranży w Polsce odczuwa niepokój związany z Brexitem, ale tylko 4% firm podejmuje proaktywne działania i wynajmuje dodatkowe przestrzenie magazynowe.

Producenci z Polski, najbardziej ze wszystkich analizowanych krajów, obawiają się konsekwencji Brexitu (40%). Podobne nastroje panują na Słowacji i w Niemczech. Natomiast najmniejszą niepewność obserwujemy w Portugalii, Rumunii i Rosji – odpowiednio 13%, 11% i 10% wskazań. Obawy o skutki wystąpienia Wielkiej Brytanii z UE nie idą w parze ze wzmożonymi przygotowaniami. Okazuje się, że najlepiej w tym zakresie radzą sobie… firmy z UK. Już 24% z nich deklaruje, że wynajęło dodatkowe magazyny, a 4% przeniosło produkcję do innego kraju. Nieźle radzą sobie nasi sąsiedzi ze Słowacji oraz Czech. Największą bierność obserwujemy za to w Rosji, gdzie nikt nie działa zapobiegawczo przed Brexitem, a w Polsce, na Węgrzech i Rumunii odpowiednio tylko 4%, 6% i 7% firm zabezpieczyło swoje magazyny.

Niepewność nadal będzie się utrzymywać? Pewne jest, że do Brexitu dojdzie. Pytanie tylko na jakich zasadach. Przed nami 11 miesięcy okresu przejściowego – wymiana towarów będzie odbywać się w niezmieniony sposób, a politycy mają czas na wypracowanie nowego porozumienia handlowego. Jeśli to się nie uda, handel obejmą zasady WTO, co oznacza przywrócenie pełnej kontroli granicznej, wysokie cła i problemy z homologacją. Dlatego decyzja o sposobie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej będzie kluczowa dla sektora motoryzacyjnego. Politycy z obu stron obawiają się odpowiedzialności, co oznacza, że negocjacje mogą się przeciągać w nieskończoność.

Patrząc długofalowo cena utrzymywania status quo może okazać się wysoka. Na Wyspach 2019 był trzecim rokiem z rzędu, w którym spadła produkcja aut (-14,2%), osiągając poziom 1,3 mln sztuk – najniższy od 2010 r. 1 Niepewne jutro blokuje także inwestycje, które spadły ze średnio 2,5 mld funtów w poprzednich latach do 90 mln funtów w I półroczu 2019 roku 2 . W pozostałych krajach UE decyzje inwestycyjne również są często wstrzymywane do czasu rozstrzygnięcia brexitowej sagi. Europejska motobranża zamiast się modernizować i rozwijać, stoi w miejscu. A innowacyjna konkurencja z Chin czy USA rośnie.

Podkreśla się, że okresy na 3-4 tygodnie przed spodziewaną datą Brexitu zawsze są napięte. Tak było m.in. w październiku 2019 roku, gdy 1/3 producentów motoryzacyjnych zredukowała zatrudnienie w obawie przed potencjalnym, twardym Brexitem. Jeśli do niego dojdzie, nałożone zostaną 10% taryfy celne WTO, przez które produkcja aut na Wyspach i ich eksport na kontynent mogą stać się nieopłacalne. Zagrożona likwidacją byłaby m.in. fabryka Nissana w Sunderland, która wysyła 70% swojej produkcji do UE. Pozostali japońscy producenci w UK także musieliby rozważyć przeniesienie zakładów. Nad wyprowadzką na kontynent zastanawia się także Ford, zatrudniający 13 tys. osób. Paradoksalnie taki rozwój wypadków i relokacja inwestycji może okazać się szansą na rozwój m.in. dla Rumunii.

Najnowsze

Volkswagen przekaże 2,5 miliona dolarów dla Australii!

Volkswagen zapowiedział przekazanie 2,5 miliona dolarów australijskich (równowartość 1,55 miliona euro) dla osób dotkniętych katastrofalnymi pożarami lasów na wschodzie i południu Australii oraz na odbudowę zniszczonej infrastruktury.

„Z powodu tej bezprecedensowej katastrofy nadal cierpią tysiące ludzi” – powiedział dyrektor Volkswagen Australia, Thomas Bartsch. „Od lat 50. Volkswagen jest częścią australijskiego życia, dlatego uważamy za słuszne i konieczne pomóc tym, którzy stoją na czele frontu walki z kryzysem, a potem podejmą żmudne dzieło odbudowy”.

Bartsch poinformował, że 500.000 dolarów australijskich zostanie przeznaczonych dla straży pożarnej oraz na pomoc dla osób poszkodowanych przez pożary. Milion dolarów ma trafić do organizacji zajmujących się ratowaniem zagrożonych zwierząt. Pozostała kwota w wysokości miliona dolarów ma być wykorzystana do ponownego zalesienia spustoszonych obszarów.

Najnowsze

Opel Grandland X Hybrid 4 300 KM – pierwsze jazdy: przygoda w Schwarzwaldzie

Unia Europejska nie zwalnia tempa i wprowadza coraz bardziej rygorystyczne normy emisji spalin dla samochodów osobowych. Producenci dwoją się i troją, żeby sprostać nowym przepisom, ale doszli do momentu, w którym konieczne jest przejście na zasilanie prądem. Można to zrobić na dwa sposoby. Pierwszym jest zbudowanie samochodu zasilanego wyłącznie elektrycznością, drugi to połączenie silnika spalinowego z elektrycznym. W przypadku rodzinnego SUV-a Opel poszedł drugą drogą, ale stworzył samochód, który jest w stanie zadowolić kierowców o sportowym zacięciu. Jak zachowuje się 300-konna hybryda, sprawdziłam na południu Niemiec.

Opel Grandland X Hybrid4 — to pierwsza w ofercie marki hybryda plug-in. I to jaka! Samochód napędzany jest trzema silnikami: czterocylindrowym turbodoładowanym 1.6 o mocy 200 KM oraz dwoma elektrycznymi. Pierwszy, o mocy 110 KM współpracuje z ośmiobiegową przekładnią automatyczną, drugi napędza koła tylne, a jego moc to 113 KM.

Łączna moc zestawu to równe 300 KM i ogromny moment obrotowy aż 520 Nm. Dobrze czytacie, 300 koni mechanicznych! Ta moc czyni z Grandlanda X Hybrid 4 drugiego (zaraz po Insignii OPC) najmocniejszego Opla w historii, pomijając oczywiście słynną Omegę stworzoną w latach 90-tych ubiegłego wieku przez Lotusa. Rodzinne auto przyspiesza do 100 km/h w 6,1 sekundy i osiąga prędkość maksymalną 235 km/h (135 km/h w trybie elektrycznym).

Opel informuje, że Grandland X Hybrid 4 jest w stanie pokonać dystans 59 kilometrów korzystając jedynie z napędu elektrycznego, co według badań producenta praktycznie pokrywa dzienne zapotrzebowanie standardowej europejskiej rodziny. Baterie litowo-jonowe naładować można w pełni w około 2 godziny, przy wykorzystaniu ładowarki naściennej o mocy 7,4 kW, a hybryda odzyskuje energię także z hamowania. Umieszczono je pod tylnymi siedzeniami, co tylko nieznacznie zmniejszyło wielkość bagażnika. Pod podłogą wygospodarowano miejsce na kabel do ładowarki i drobiazgi, które zwykle wozimy w bagażniku. Ciekawą funkcją jest „e-Save”, która pozwala zachować część energii na tak zwaną „czarną godzinę”, czyli moment, w którym niezbędne będzie korzystanie z napędu elektrycznego. Dzięki Oplowi będziecie mogli wrócić do domu później niż zwykle i nie zauważy tego wścibska sąsiadka…

System multimedialny Multimedia Navi został przystosowany do nowej rzeczywistości i zawiera mapy 105 tysięcy stacji ładowania w całej Europie. Ciekawą opcją jest aplikacja „myOpel”, która umożliwia sprawdzenie stanu naładowania akumulatora lub zaprogramowanie czasu ładowania z ładowarki naściennej Wallbox w domu. W ten sposób sterować można także klimatyzacją i ogrzewaniem. Nawigacja monitoruje ruch w czasie rzeczywistym i zaproponuje objazd, gdy tylko natrafi na zator na naszej trasie. Na pokładzie znajduje się także system On Call, który w razie wypadku wezwie służby ratownicze, ale jest on u Opla standardem od przynajmniej dwóch lat.

Energia elektryczna zgromadzona w bateriach wykorzystywana jest nie tylko do napędzania kół, ale pracuje też dla naszego komfortu. Warto wspomnieć choćby o klimatyzacji, której sprężarka napędzana jest na postoju właśnie energią elektryczną. Nie jest to wcale takie oczywiste i tu zdecydowany plus dla Opla.

Wewnątrz zmiany w stosunku do klasycznych wersji silnikowych są kosmetyczne. Na pokładzie znajdziecie doskonałe fotele z certyfikatem AGR i wygodne multimedia. Nowa jest sportowa, spłaszczona u dołu kierownica oraz drążek zmiany biegów, znany z samochodów Peugeot. To pierwszy „namacalny” znak przynależności Opla do koncernu PSA. Do tej pory elementy wspólne, takie jak silniki i układ napędowy, ukryte były pod karoserią. 

Z zewnątrz hybrydową wersję Opla Grandland X rozpoznacie po klapkach wlewu paliwa po obu stronach samochodu. Pod tym po stronie kierowcy kryje się gniazdo ładowania. Pamiętajcie o tym, żeby nie było śmiechów pod dystrybutorem.

Jak jeździ zelektryfikowana wersja niemieckiego SUV-a? zmienna pogoda w niemieckim Schwarzwaldzie pozwoliła mi wypróbować Opla w różnych warunkach pogodowych. Przy granicy ze Szwajcarią panowała już praktycznie wiosna, a szeroka autostrada korciła mnie, żeby trochę przycisnąć. Hybryda rozpędza się błyskawicznie i trzeba uważać, żeby nie przekroczyć dozwolonej prędkości. Grandland X Hybrid 4 pozbawiony jest najczęstszej niedogodności napędów hybrydowych, czyli skrzyni bezstopniowej. Tu z silnikiem współpracuje 8-biegowy automat, dlatego we wnętrzu panuje cisza, a moc rozwijana jest bardzo równomiernie. Dopiero po przekroczeniu dozwolonych w Polsce prędkości do uszu kierowcy zaczynają dochodzić delikatne szumy opływającego powietrza. Z autostrady zjechałam na boczną, krętą drogę, która prowadziła mnie do punktu spotkania z ekspertami Opla.

Nagle wiosna zamieniła się w regularną zimę, a Opel miał okazję pokazać swoją przydatność w trudnych warunkach. Auto doskonale trzyma się drogi i rusza pod górę jak rasowa czteronapędówka. Co ciekawe, potrafi to zrobić bezszelestnie, korzystając jedynie z silników elektrycznych. Możecie więc pojechać w góry i nie obudzicie ani świstaków, ani niedźwiedzi drzemiących w gawrach. Grandland X pewnie pokonuje zakręty, choć podczas szybkiej jazdy czuje się zwiększoną masę samochodu. Auto chętnie korzysta także z napędu elektrycznego i w trybie „Hybrid” przy nadarzającej się okazji błyskawicznie przełącza się w opcję bezemisyjną. Po przejechaniu testowego dystansu komputer wskazywał 3,4 l/100 km. Katalog obiecywał nieco ponad 2 litry na 100 kilometrów, ale korzystałam przecież z autostrady i górskich dróg. Jak dla mnie rewelacja! 

Opel w swoich reklamach bardzo często nawiązuje do klasy premium, oferując wyposażenie z najwyższej półki. Auto w bogatej wersji Elite wycenione zostało w Polsce na 192 450 złotych. Swoją ceną ociera się o produkty marek premium, ale Opel Grandland X Hybrid 4 to auto niemal sportowe i kompletnie wyposażone.

Na tak:
– dynamiczny zespół napędowy
– możliwość korzystania wyłącznie z napędu elektrycznego
– napęd na wszystkie koła
– wygodne wnętrze

Na nie:
– wysoka masa
– wysoka cena zakupu

Silnik Hybrydowy plug-in
(benzynowy R4 + 2 elektryczne)
Pojemność skokowa 1 cm3
Moc 300 KM przy 6000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy 520 Nm przy 500-2500 obr./min
Skrzynia biegów Automatyczna 8-biegowa
Prędkość maksymalna 235 km/h (135 km/h w trybie elektrycznym)
Przyspieszenie 0-100 km/h 6,1 s
Długość/szerokość/wysokość 4477/1906/1609 mm

 

Najnowsze