Będzie brał cię w aucie?
Zamieszczamy zabawny felieton naszej norweskiej korespondentki, wg której seks w samochodzie jest przereklamowany. Podobnie jak łowienie ryb ekscytuje głównie męską część populacji, podczas gdy damska - wyłącznie z dobrego serca - udaje, że ją również.
| Sex w samochodzie, często bywa spontaniczny; zdarza się, że igraszkujący nie są odpowiednio zabezpieczeni… |
![]() |
|
fot. Motocaina
|
W norweskiej telewizji jest teleturniej, w którym zawodnik musi zgadnąć, jaki procent ankietowanych coś zrobił lub pomyślał. Trochę jak Familiada, ale bez rodziny i Karola Strasburgera oraz jego ciętych jak kwiaty żartów. Program jest interesujący, bo padają w nim pytania, które nigdy nie były i raczej nie będą przedmiotami zainteresowania dużych ośrodków badań opinii społecznej, zaś odpowiedzi na nie to niezwykle barwne fragmenty definiujące współczesnego człowieka.
Na przykład odpowiadając na pytanie: „jaki procent Norwegów choć raz w życiu dotknął elektrycznego pastucha”, jeden z uczestników śmiało obstawił 30%, ale nie pomógł mu nawet dziesięcioprocentowy margines błędu, bowiem prawidłową odpowiedzią było 76%. Wyobrażacie sobie? 3 miliony ludzi było w stanie narazić się na ból, byle by tylko sprawdzić, czy to naprawdę działa i jak bardzo telepie.
Czekam, aż padnie pytanie o to, jaki procent społeczeństwa uprawiał seks w samochodzie. Chcę się dowiedzieć, dla ilu milionów igraszki w aucie okazały się spełnieniem marzeń. Jeszcze lepiej, gdyby można było zobaczyć statystyki obrazujące różnicę poglądów w zależności od płci pytanych.
| Czy aby na pewno, miłość w samochodzie należy do przyjemności? Może powinna stać sie dyscypliną sportu? |
![]() |
|
fot. Motocaina
|
A teraz panowie są proszeni na lewo, a panie na prawo. Ręka w górę, kto TO tam robił? Proszę się nie wstydzić, już po dobranocce. I raz jeszcze ręka w górę ci, którym się podobało i którzy pragną to powtórzyć. Dziękuję.
Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie, ale ja się lasu rąk po prawej stronie nie spodziewam. Seks w aucie uważam za przereklamowany. Hm chyba, że w definicję „auta” wciśniemy kampery. Karierę fantazji o igraszkach w samochodzie można co najwyżej tłumaczyć faktem, że w dziedzinie fantazji erotycznych mamy z biegiem czasu coraz większą skłonność do powracania przeróżnymi drogami do doświadczeń, pierwszych, świeżych, może nie dziewiczych, ale niezaawansowanych i ekscytujących w swojej nowości.
W dziedzinie seksu samochód bywał i nadal bywa jednym z najlepszych przyjaciół nastolatka. Auto, z racji zdolności do parkowania za borem i pod jaworem, było w czasach szkoły średniej jednym z niewielu miejsc, w którym niemal na pewno nie mogli cię nakryć rodzice. Stąd właśnie tęsknota za obściskiwaniem na tylnym siedzeniu malucha i pocałunkach w polonezie wykradzionym pod nieobecność ojca. Człowiek dojrzały, posiadający mieszkanie, albo chociaż kartę kredytową, potrafi już znaleźć bardziej wygodne miejsce na szał ciał i z auta korzystać nie musi. Nie życzy sobie, żeby ktoś mu pukał w zaparowaną szybę lub udając strażnika leśnego świecił latarką po gołych lędźwiach.
| Kobiecy brzuch i szybkie auto w tle… No jakie mamy skojarzenia z tym obrazkiem? |
![]() |
|
fot. Motocaina
|
Nie idzie mi o to, że jeśli seks, to tylko w sypialni, przy zgaszonym świetle, koniecznie po ślubie i wyłącznie z zabezpieczeniem. Raczej o to, że mało co tak sprzyja intymności, jak drążek zmiany biegów wbijający się w kręgosłup, noga zgięta przy suficie i uczucie, że ma się przynajmniej o rękę za dużo. Seks w samochodzie, gdyby go rozpisać na skali opisującej komfort wydarzenia, plasuje się tuż za igraszkami w samolotowej toalecie i przed amorami w przebieralni hipermarketu. Każdorazowa próba dokonania replikacji genetycznej w jednym z tych miejsc ma więcej wspólnego ze sportem niż z seksem.
Co prawda zarówno miłosne igraszki jak i sport wywołują przynajmniej kilka podobnych emocji i właściwie dziwić się można, czemu np. całowanie nie weszło jeszcze do programu dyscyplin olimpijskich, ale wciąż wyczyny seksualno-sportowe zdają się bardziej podniecać płeć brzydką od pięknej. On marzy, by brać cię w aucie… I co tu poradzić? W końcu nie każdego stać na komfortowego kampera. Na szczęście z seksem jest podobnie jak z wychodzeniem na przyjęcia – ważniejsze z kim, niż w czym. Jeśli jesteś na etapie relacji zwanym „och, jak on przesłodko chrapie!”, nie zwrócisz uwagi na drążek zmiany biegów wbijający się w plecy, stopę pod sufitem zawiniesz w trąbkę, a ręce pozwolisz zdrętwieć. W końcu seks w samochodzie jest taki spontaniczny i kojarzy się ze wszystkim, co kiedyś bywało wbrew zasadom!
Zostaw komentarz:
Najnowsze
-
Test Alpine A290 GTS – świetny elektryk, ale czy rasowy hot hatch?
Alpine A290 GTS to samochód, który na pierwszy rzut oka robi dokładnie to, co powinien: przyciąga wzrok i sugeruje, że pod tą karoserią kryje się całkiem sporo sportowego charakteru. Bazuje na Renault 5, ale nie próbuje ukrywać, że chce być czymś więcej niż tylko jego “bardziej ekstrawagancką” odmianą. Jest szersze, mocniejsze, ma bardziej wyraziste detale […] -
TEST Renault Clio E-Tech. Niepozorny bohater codzienności
-
TEST Alpine A390 GT – Nauczy Cię wszystkich swoich sztuczek
-
Test Alfa Romeo Junior Elettrica. Włoski charakter nadal tu mieszka
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?



Komentarze:
Anonymous - 5 marca 2021
No cóż, moim zdaniem sex w samochodzie nie jest taki zły, wcale nie wbija mi się w plecy skrzynia biegów, nie mam nóg pod sufitem, wręcz przeciwnie – mam swobodę siedząc na kolanach mojego faceta na tylnym siedzeniu.
Anonymous - 5 marca 2021
Ech to byly czasy 🙂 jak dostalo sie fure od ojca to bylo cos! Ba fure! Maluch.. jakiz upragniony dupowoz 😉 W maluchu faktycznie to byla prawdziwa ekwilibrystyka ale juz w poldku to jak w hotelu na lozu malzenskim 😉
Pozdrawiam autosexouprawiaczy 🙂
Anonymous - 5 marca 2021
No cóż, moim zdaniem sex w samochodzie nie jest taki zły, wcale nie wbija mi się w plecy skrzynia biegów, nie mam nóg pod sufitem, wręcz przeciwnie – mam swobodę siedząc na kolanach mojego faceta na tylnym siedzeniu.
Anonymous - 5 marca 2021
Ech to byly czasy 🙂 jak dostalo sie fure od ojca to bylo cos! Ba fure! Maluch.. jakiz upragniony dupowoz 😉 W maluchu faktycznie to byla prawdziwa ekwilibrystyka ale juz w poldku to jak w hotelu na lozu malzenskim 😉
Pozdrawiam autosexouprawiaczy 🙂