Kamila Nawotnik

TEST Renault Clio E-Tech. Niepozorny bohater codzienności

Pora na test miejskiej legendy, czyli najnowszego wcielenia Renault Clio – tym razem w odmianie hybrydowej. Szósta generacja przynosi powiew świeżości zarówno w designie nadwozia, jak i we wnętrzu. Co jeszcze uległo zmianie?  

Renault Clio E-Tech – agresywna stylistyka

Zmiany zaczynają się już z przodu, gdzie przeprojektowano cały pas przedni, razem z reflektorami. Z tyłu również znajdziemy nowe lampy, a cała sylwetka – szczególnie oglądana z boku, stała się wyraźnie bardziej dynamiczna. Samo auto wydłużyło się o prawie 7 cm, co również pozytywnie wpłynęło na jego proporcje. 

Reflektory wykorzystują technologię LED i zostały podzielone na dwa segmenty. Główne światła mają teraz bardzo geometryczny, wręcz bryłowy wygląd. Widać to nie tylko w samym kloszu, ale również w efekcie wielowymiarowości całego projektu. 

Z tyłu również mamy lampy podzielone na dwa segmenty, które nadają samochodowi bardziej charakterystyczny rys. Osobiście mam jednak wrażenie, że tył jest trochę zbyt pusty i niewiele się tam dzieje. Cała sylwetka zdecydowanie nie jest jednak nudna. Jest dynamiczna, miejska i w jakiś sposób ciekawa. 

Renault Clio E-Tech – Wnętrze przeszło sporą metamorfozę

Dużo zmieniło się również we wnętrzu, a szczególnie na desce rozdzielczej, która została zaprojektowana praktycznie od nowa. W zależności od wersji wyposażenia możemy mieć tutaj różne konfiguracje ekranów. Zestaw wskaźników standardowo ma 7 cali, natomiast ekran multimedialny 10,25 cala, ale w wyższych wersjach, takich jak testowana, mamy już zintegrowany zestaw dwóch ekranów o przekątnej ponad 10 cali. 

Jeżeli chodzi o grafikę, czytelność i sam układ informacji, trudno się tutaj do czegoś przyczepić. Wszystko jest wyraźne i intuicyjne. Do tego mamy bezprzewodową obsługę Apple CarPlay i Android Auto, Bluetooth, dwa gniazda do ładowania oraz opcjonalną bezprzewodową ładowarkę do telefonu. Na pokładzie znajdziemy również niemal 30 systemów i asystentów bezpieczeństwa oraz wspomagania jazdy. Co istotne, zdecydowana większość z nich jest dostępna już w standardzie. 

Renault Clio E-Tech – Duża kierownica i mały kompromis

Jedną z rzeczy, które od razu rzuciły mi się w oczy, jest kierownica. Jest naprawdę duża. Na tyle duża, że wizualnie może wydawać się trochę nieproporcjonalna do reszty wnętrza. Z drugiej strony podczas jazdy okazuje się bardzo wygodna. Trzeba się tylko trochę nakręcić przy manewrowaniu, ale po chwili można się do tego przyzwyczaić. 

Jest jednak pewien haczyk. Jeżeli macie 10-calowy ekran za kierownicą i chcecie ustawić fotel oraz kierownicę idealnie pod siebie, może pojawić się problem z widocznością zegarów. Ja preferuję maksymalnie niską pozycję fotela i przy optymalnym dla mnie ustawieniu kierownicy, jej górna część potrafiła zasłonić mniej więcej połowę zestawu wskaźników. 

Ostatecznie musiałam podnieść kierownicę trochę wyżej. Oczywiście wszystko zależy od Waszego wzrostu, pozycji za kierownicą i indywidualnych preferencji, więc nie każdy musi mieć z tym problem. 

Renault Clio E-Tech – waga detali

Wnętrze Clio jest całkiem interesującym połączeniem różnych wykończeń. Na desce rozdzielczej i boczkach drzwi mamy materiał zestawiony z plastikami oraz elementami ekoskóry. Są też drobne detale, które nadają fajny klimat, na przykład elementy na bokach drzwi, które roboczo nazywam „kryształem z pleksi”. Są dodatkowo podświetlane ambientowo, więc po zmroku pojawia się ciekawy kolorystyczny akcent. 

W efekcie wnętrze robi się przyjemniejsze i bardziej przytulne. Miejsca jest naprawdę dużo – zarówno z przodu, jak i z tyłu. Mam natomiast pewne zastrzeżenia do projektu foteli. Są dosyć płaskie i na dłuższej trasie nie należą do najwygodniejszych, więc po pewnym czasie plecy zaczynają się upominać o swoje. Jeżeli jednak traktujecie Clio przede wszystkim jako samochód miejski, nie jest to aż tak duży problem. Typowa miejska trasa raczej nie zajmie kilku godzin, więc można to jeszcze spokojnie przeżyć. 

Renault Clio E-Tech – mocna hybryda

Wraz z szóstą generacją zmieniła się również gama silnikowa Renault Clio. Podstawą jest teraz jednostka 1.2 TCe o mocy 115 KM, natomiast w testowanej przez nas wersji Full Hybrid współpracuje ona z silnikiem elektrycznym, dając łącznie 160 KM. Przyznam, że jak na ten samochód, jest to w zupełności wystarczająca moc. 

Clio jest dynamiczne, przyjemnie reaguje i w mieście zdecydowanie nie brakuje mu wigoru. Momentami można nawet powiedzieć, że jest całkiem zrywne. Jest tylko jeden problem: dźwięk silnika. Jeżeli lubicie ciszę, może nie będzie to dla Was najważniejsza informacja. Jeżeli jednak zwracacie uwagę na takie rzeczy, polecam mieć włączone radio. Szczególnie przy wyższych obrotach, kiedy jedziemy szybciej albo bardziej agresywnie, dźwięk silnika nie należy do szczególnie przyjemnych. 

Mam też pewne zastrzeżenia do pracy skrzyni biegów, zwłaszcza w trybie Sport. Przy mocniejszym przyspieszaniu czasami mam wrażenie, że skrzynia niepotrzebnie długo przetrzymuje przełożenie, zamiast szybciej przejść na wyższe. Przy spokojnej, codziennej jeździe nie jest to jednak szczególnie odczuwalne. 

Do dyspozycji mamy kilka trybów jazdy: Comfort, Eco, Sport i Smart. Ten ostatni ma automatycznie dopasowywać charakterystykę pracy samochodu i przełączać się pomiędzy pozostałymi ustawieniami. Tryby możemy również personalizować. Przykładowo, w trybie Sport możemy zmienić ustawienie wspomagania kierownicy z bardziej sportowego na normalne. Wtedy kierownica stawia mniejszy opór i łatwiej manewrować nią podczas codziennej jazdy. 

Renault Clio E-Tech – Jeden przycisk, aby ukoić nerwy

Jest jeszcze jedna rzecz, za którą Renault naprawdę szanuję. Wszyscy wiemy, jakie mamy czasy, normy i obowiązkowe systemy bezpieczeństwa. Wsiadamy do samochodu, uruchamiamy silnik i… zaczyna się koncert. Ograniczenie prędkości, zmiana pasa ruchu, zmęczenie kierowcy i cała reszta ostrzeżeń. Wszystko oczywiście ma swoje uzasadnienie, ale kiedy po raz kolejny samochód przypomina nam o czymś, o czym doskonale wiemy, potrafi to być zwyczajnie męczące. 

W Clio można to sobie bardzo szybko ułatwić. Mamy tutaj przycisk dedykowany ustawieniom My Safety Perso, umieszczony z lewej strony za kierownicą. Możemy wcześniej skonfigurować, które systemy chcemy dezaktywować, a następnie wyłączyć je podwójnym kliknięciem.  

Renault Clio E-Tech – Full Hybrid

Testowana wersja to Full Hybrid 1.2 TCe o łącznej mocy 160 KM. Zasięg przy normalnej, płynnej jeździe wynosi około 600 kilometrów, choć podczas testu udało się osiągnąć trochę więcej. Rzeczywiste spalanie wahało się od około 5,5 do nawet 6,8–7 l/100 km. 

Te niższe wartości uzyskałam podczas jazdy po obwodnicy Warszawy, przy średniej prędkości około 125 km/h. Przy większej liczbie korków, ruszaniu, zatrzymywaniu i ponownym rozpędzaniu spalanie rosło do okolic 6,8–6,9 l/100 km. 

Z całego testu, obejmującego kilkaset kilometrów i różne warunki – trochę miasta, trochę obwodnicy, spokojniejszą jazdę, ale też momenty bardziej dynamiczne – średnie spalanie wyniosło około 6,4 l/100 km. 

Pod koniec testu samochód pokazywał jeszcze około 320 km zasięgu, a przejechane było już mniej więcej 300 km. Można więc przyjąć, że około 640–650 km realnego zasięgu jest tutaj całkiem rozsądnym założeniem. 

Renault Clio E-Tech – A poza miastem?

Renault Clio zawsze było dla mnie takim uniwersalnym rozwiązaniem dla mieszkańców miasta. To samochód wystarczająco wygodny, nowoczesny i dynamiczny, żeby dobrze sprawdzać się w codziennym użytkowaniu. Ale trzeba w tym miejscu pochwalić coś jeszcze – Clio całkiem dobrze radzi sobie przy wyższych prędkościach. 

Po wjechaniu na autostradę i rozpędzeniu się do 140–145 km/h nadal można podróżować całkiem komfortowo. Samochodem nie rzuca przesadnie na wietrze, a hałas nie jest szczególnie dokuczliwy. Oczywiście nie jest to limuzyna, nie oszukujmy się, ale nie mamy też tego typowego dla wielu małych samochodów ogromnego kontrastu pt. „miasto – super, autostrada – proszę mnie stąd zabrać”. 

Tutaj przejście pomiędzy jednym środowiskiem a drugim jest zaskakująco płynne. 

Renault Clio E-Tech – dobry kompromis?

Mam wrażenie, że właśnie to słowo najlepiej opisuje francuskiego hatchbacka. Ale tym razem jest to raczej pozytywny kompromis. Renault Clio nadal bardzo dobrze odpowiada na typowe potrzeby miejskiego kierowcy. Jest kompaktowe, wygodne, nowoczesne i wystarczająco dynamiczne. Jednocześnie nie zamyka się wyłącznie w mieście i całkiem dobrze radzi sobie również poza nim. 

Mamy kilka rzeczy, do których trzeba się przyzwyczaić – dużą kierownicę, nietypowo umieszczoną dźwignię skrzyni, płaskie fotele czy momentami ospałą reakcję układu napędowego przy bardziej dynamicznej jeździe. 

Ale z drugiej strony dostajemy sporo przestrzeni, nowoczesne wnętrze, bardzo dobrą czytelność ekranów, bogaty zestaw systemów bezpieczeństwa, sensowne spalanie i 160 KM, które w miejskim samochodzie naprawdę robią robotę. To samochód, który nie próbuje być czymś, czym nie jest. I chyba właśnie dlatego to działa. 

Zostaw komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wszyskie pola są wymagane do wypełnienia.

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze