Zderzenie motocyklistów przed przejściem. „Znowu to pierwszeństwo pieszych”
Sytuacja jaka niedawno miała miejsce w Koninie, jest doskonałą przestrogą. Przestrogą dotyczącą uważania na drodze, a także rozumienia sytuacji drogowych w kontekście przepisów o pierwszeństwie pieszych.
Nagranie zaczyna się od tego, że dwóch motocyklistów wyprzedza auto z kamerą. Drugi jedzie bardzo blisko pierwszego, ale nie wiemy, czy dlatego, że chciał zdążyć wyprzedzić osobówkę jeszcze przed przejściem, czy tylko ma taki mało bezpieczny styl jazdy. Bez względu na powód, sytuacja szybko się na nim zemściła.
Piesi zaatakowali kierowcę na pasach, więc stracił prawo jazdy. Ale sam jest sobie winien
Pierwszy motocyklista zauważył pieszego zbliżającego się do przejścia i zahamował. Drugi, mimo że miał trójkołowca, którego droga hamowania jest zauważalnie krótsza, nie zdążył zareagować. Doszło do zderzenia, obaj riderzy wylądowali na asfalcie, a maszyna pierwszego uderzyła jeszcze w pojazd jadący z naprzeciwka.
Nie ma wątpliwości co do tego, że całą winę za zdarzenie ponosi drugi z motocyklistów. Jechał zbyt blisko pierwszego i do zwiększenia dystansu lub zjechania do prawej krawędzi nie skłonił go fakt, że zbliżali się do przejścia, więc musi mieć dobry ogląd na sytuację oraz być gotowy na nagłe zatrzymanie.
Mimo to, popatrzmy na całe zdarzenie jeszcze dokładniej. Prawo nakazuje ustąpić pierwszeństwa pieszemu wchodzącemu na przejście. A motocyklista zaczął hamować, gdy pieszy nadal szedł chodnikiem wzdłuż drogi. Pieszy zbliżający się do przejścia to nadal nie wchodzący. Można powiedzieć, że motocyklista niepotrzebnie hamował. Może jest nadgorliwy. A może wie, że zarówno domorośli eksperci jak i (niestety) nie jeden policjant przekonywaliby go, że znajdowanie się o kilka metrów od przejścia jest równoznaczne z wchodzeniem na nie.
Naszym zdaniem zmienione przepisy o pierwszeństwie pieszych, miały przede wszystkim uczulić kierujących na obecność pieszych na drodze i zmusić ich do większej uwagi w okolicach przejść. Jak widać na załączonym obrazku efekt jest taki, że jedni zrobili się przesadnie i na wyrost ostrożni, a inni nadal nie reagują i nie przewidują sytuacji drogowej.
Najnowsze
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?
Kiedy Mercedes zaprezentował elektryczną wersję G-Klasy, część fanów modelu niemal odruchowo ogłosiła to profanacją. Trudno się dziwić – mówimy przecież o samochodzie, który przez dekady budował swoją legendę na potężnych jednostkach spalinowych, surowym charakterze i terenowych możliwościach. Tymczasem dziś pod kultowym nadwoziem pracują wyłącznie silniki elektryczne. Czy jednak Mercedes G 580 EQ rzeczywiście zatracił swój […] -
Ubezpieczenie assistance – dlaczego to kluczowy element ochrony każdego kierowcy?
-
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
-
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
Zostaw komentarz: