Czterech złodziei chciało ukraść auto, lecz właściciel pokazał, co potrafi. Niewiele, ale wystarczyło
Sieć podbija nagranie, na którym, według relacji mediów, właściciel samochodu bohatersko odpiera atak czterech złodziei. Nie do końca tak to wyglądało, ale auto rzeczywiście udało się obronić.
Czterech złodziei próbowało ukraść samochód
Nagranie z monitoringu pokazuje podjazd przed domem, na którym stoi czerwone Inifinit Q50. Nagle na podjazd wbiega podejrzany mężczyzna, otwiera drzwi samochodu i próbuje uruchomić silnik. Nie udaje mu się to i próbuje uciec, ale w tym momencie dopada go właściciel samochodu.
Rozpoczyna się szarpanina, a na pomoc złodziejowi przybiega jego kolega. Potem jeszcze jeden, aż dołącza do nich czwarty. Uciekli dopiero, gdy usłyszeli kobiecy głos, krzyczący, że dzwoni na policję. Złodzieje czmychnęli do swojego samochodu i odjechali. W ten sposób udało się uratować Infiniti, a jego właścicielowi, choć trafił do szpitala na badania, nic poważnego mu się nie stało.
Właściciel bohatersko uratował swój samochód? Tak, ale nie
Media obwołały mężczyznę bohaterem, ale popatrzmy raz jeszcze na nagranie. Złodziej wsiadł do samochodu, bo ten był otwarty. Bardzo rozsądnie ze strony właściciela. Przestępca prawdopodobnie sądził, że w środku mogły też zostać kluczyki – dlatego wcisnął hamulec i starter, aby sprawdzić, czy kluczyk znajduje się w zasięgu systemu bezkluczykowego. Silnik się nie uruchomił, więc złodziej próbował uciec.
Obstawiamy, że na tym zakończyłaby się cała sytuacja. Nadbiegł jednak właściciel i zaskoczył złodzieja, ale ten bez problemu powalił większego od siebie mężczyznę. Później zaś kilku przestępców uderzało i kopało właściciela auta, który kurczowo trzymał jednego z nich. Co tym osiągnął? Parę siniaków.
Mężczyzna odważnie zareagował, ale ani nie zapobiegł kradzieży auta (zapobiegł jej brak kluczyka w środku), ani nie miał szans z napastnikami, którzy starali się po prostu uciec. Może mówić o ogromnym szczęściu, że nic poważnego mu nie zrobili.
Najnowsze
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?
Kiedy Mercedes zaprezentował elektryczną wersję G-Klasy, część fanów modelu niemal odruchowo ogłosiła to profanacją. Trudno się dziwić – mówimy przecież o samochodzie, który przez dekady budował swoją legendę na potężnych jednostkach spalinowych, surowym charakterze i terenowych możliwościach. Tymczasem dziś pod kultowym nadwoziem pracują wyłącznie silniki elektryczne. Czy jednak Mercedes G 580 EQ rzeczywiście zatracił swój […] -
Ubezpieczenie assistance – dlaczego to kluczowy element ochrony każdego kierowcy?
-
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
-
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
Zostaw komentarz: