Pierwszy Polak skazany za głośny wypadek na Słowacji! Co z pozostałymi?
Sprawa śmiertelnego wypadku słowackiego kierowcy, o spowodowanie którego oskarżonych zostało trzech Polaków, ciągnie się już od czterech lat. Wreszcie zapadł pierwszy wyrok w tej sprawie.
Przypomnijmy, że zdarzenie miało miejsce we wrześniu 2018 roku w Dolnym Kubinie. Do Polski wracało wtedy razem trzech kierowców, jadących Mercedesem-AMG C 43 Coupe, Ferrari 458 Italia oraz Porsche Cayenne Turbo. Wyprzedzali oni inne pojazdy w niedozwolonym miejscu, kiedy z naprzeciwka nadjechała Skoda, prowadzona przez 57-letniego Słowaka.
Kierujący Mercedesem zdążył bezpiecznie zjechać na swój pas, a kierowca Ferrari gwałtownie zahamował, na co nie był gotowy kierujący Porsche. Oba pojazdy zderzyły się, Cayenne odbiło się od Italii i zjechało na lewą stronę, prosto w Skodę. Jej kierowca zginął, a jego żona w wyniku wypadku jest niepełnosprawna.
Zaraz po zdarzeniu wszyscy trzej zostali aresztowani, chociaż tylko jeden z nich bezpośrednio doprowadził do zdarzenia, a jeden w ogóle nie brał w nim udziału. Przez kilka lat trudno było powiedzieć, co się w tej sprawie dzieje. Rok temu w kwietniu informowaliśmy, powołując się na wypowiedź słowackiego prokuratora, że zakończyło się postępowanie przygotowawcze. Co zmienił kolejny rok?
Jak ustalił Onet, zapadł pierwszy wyrok w tej sprawie. Dotyczy on Adama Sz., który kierował Ferrari. Groziło mu 10 lat więzienia za narażenie innych uczestników ruchu drogowego na śmierć lub poważne obrażenia. Miał on przyznać się do winy, od początku współpracować z prokuraturą i przystać na ugodę. W zamian miał otrzymać niższy, niż maksymalnie mu grożący, wymiar kary, ale nie wiadomo jaki dokładnie.
Nadal toczy się sprawa kierowcy Porsche, któremu grozi 20 lat więzienia oraz kierującego Mercedesem, któremu zarzuca się branie udział w nielegalnym wyścigu i przyczynienie się do wypadku, za co może otrzymać do 3 lat więzienia. Wciąż oczekują oni na rozprawę, która ma się odbyć na przełomie czerwca i lipca.
Najnowsze
-
Test Alpine A110 R Turini – ostatni benzynowy sprint
Przypatrzcie się porządnie i zapamiętajcie ten widok. Alpine A110 R to jedna z ostatnich okazji, by doświadczyć prawdziwej sportowej motoryzacji pachnącej benzyną, a nie kablem do ładowarki. W odmianie R – tej najbardziej radykalnej – Alpine nie udaje, że chce być grzeczne. To auto powstało z myślą o torze, a miasto traktuje raczej jak scenerię […] -
BMW Group Polska w 2025 roku: rekordy sprzedaży i zapowiedź dużych zmian
-
Test Ford Mustang Mach-E Rally – rajdowa stylówka czy coś więcej?
-
Test Mercedes-AMG E 53 Hybrid 4MATIC+. Czy ta hybryda boli?
-
-10°C i niemy diesel na parkingu. Winne są nie świece, a ten zapomniany element
Zostaw komentarz: