Škoda ogranicza produkcję w Czechach. Wszystko przez brak części z Ukrainy
Wojna w Ukrainie coraz wyraźniej wpływa na europejską motoryzację. Wiele fabryk boryka się z problemami i zakłóceniami spowodowanymi przerwą w dostawach podzespołów. Jednym z producentów, który postanowił ograniczyć produkcję jest Škoda.
Škoda ogranicza produkcję elektrycznego modelu Enyaq iV w Czechach. W komunikacie producenta, cytowanym przez Reutersa możemy przeczytać:
Ze względu na obecną sytuację na Ukrainie, Škoda Auto boryka się z krytycznymi niedoborami dostaw części od kilku lokalnych dostawców.
Produkcja modelu Enyaq iV w Czechach zostanie ograniczona do odwołania. Nie jest wykluczone, że podobne decyzje zostaną podjęte także w przypadku innych modeli.
Pomimo sankcji, Škoda potwierdziła, że wciąż jest w stanie realizować produkcję w dwóch rosyjskich zakładach należących do koncernu Volkswagena. Przedstawiciele czeskiego producenta, cytowani przez Automotive News Europe, wyznali:
Strategia sprzedaży w Rosji i Ukrainie jest obecnie przedmiotem intensywnych dyskusji. Można spodziewać się spadków sprzedaży na obu rynkach, w związku z ostatnimi wydarzeniami.
Warto wspomnieć, że Rosja jest drugim najważniejszym rynkiem zbytu dla Škody. W 2021 roku czeski producent sprzedał tam ponad 90 tysięcy samochodów.
Najnowsze
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prowadzi zaawansowane prace nad Obwodnicą Aglomeracji Warszawskiej – inwestycją, która otoczy stolicę drogowym pierścieniem o długości blisko 160 kilometrów. Właśnie ogłoszono nowe przetargi, a władze drogowe przedstawiły precyzyjny harmonogram dla poszczególnych odcinków. -
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
-
Oto najwyższa estakada w Polsce – 80 metrów nad ziemią! Rakieta Falcon 9 mogłaby się zmieścić pod spodem
-
Mercedes VLE: luksusowa limuzyna, van, a może statek kosmiczny? Dokąd zmierzasz motoryzacjo…
-
Xpeng P7+ za 198 tys. zł: luksus jak w Porsche i ładowanie w 12 min. Testowałam go w Chinach – Tesla ma się czego obawiać!
Zostaw komentarz: