Zobacz, jak sprawdza się, czy fotoradar poprawnie mierzy prędkość
Mieliście kiedyś wątpliwości, czy jakiś fotoradar działa prawidłowo? Nieprawidłowe pomiary prędkości są raczej mało prawdopodobne, ponieważ każdy musi regularnie przechodzić legalizację. Oto jak taka legalizacja się odbywa.
Każde urządzenie pomiarowe wykorzystywane przez służby, musi mieć homologację Głównego Urzędu Miar. Nie jest ona jednak przyznawana na cały okres użytkowania i co roku trzeba przeprowadzać test, który kończy się wydaniem świadectwa legalizacji.
Przy polskich drogach staną setki nowych fotoradarów!
Zajmują się nim pracownicy wspomnianego urzędu, których wspomagają funkcjonariusze Inspekcji Transportu Drogowego (ITD obsługuje system CANARD zarządzający stacjonarnymi fotoradarami). W prezentowanej na poniższym nagraniu operacji, potrzebne było również wsparcie policji, która na jakiś czas zablokowała drogę.
Nie rozpoznasz osoby na zdjęciu z fotoradaru? Sprawa może trafić do sądu!
Sprawdzanie fotoradaru w miejscu jego instalacji (w tym przypadku jest to skrzyżowaniu ulic Sikorskiego i Sobieskiego w Warszawie) było niezbędne, ze względu na rodzaj urządzenia. Mieszkańcy stolicy znają je dobrze – to charakterystyczny żółty słup, które znajdziemy w różnych lokalizacjach. Wokół tych urządzeń było swego czasu głośno, ponieważ nie tylko mierzą prędkość, ale też robią zdjęcia kierowcom, przejeżdżającym na czerwonym świetle.
Nie wskazał, kto prowadził auto na zdjęciu z fotoradaru, dostał 10x większą karę!
Aby było to możliwe, radar nie wysyła żadnych wiązek, które odbijają się od samochodów. Zamiast tego wykorzystuje się pętle indukcyjne, umieszczone w drodze. W ten sposób urządzenie dokładnie „wie”, kiedy jakiś pojazd wjedzie na skrzyżowanie, kiedy już nie powinien. Takich pętli jest kilka – po dwie na każdy pas ruchu. Na podstawie obliczenia czasu przejazdu między nimi, fotoradar potrafi wykryć przekroczenie prędkości. A ponieważ każdy pas ruchu ma osobne pętle, nie ma wątpliwości co do tego, który kierowca przekroczył prędkość.
Najnowsze
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?
Kiedy Mercedes zaprezentował elektryczną wersję G-Klasy, część fanów modelu niemal odruchowo ogłosiła to profanacją. Trudno się dziwić – mówimy przecież o samochodzie, który przez dekady budował swoją legendę na potężnych jednostkach spalinowych, surowym charakterze i terenowych możliwościach. Tymczasem dziś pod kultowym nadwoziem pracują wyłącznie silniki elektryczne. Czy jednak Mercedes G 580 EQ rzeczywiście zatracił swój […] -
Ubezpieczenie assistance – dlaczego to kluczowy element ochrony każdego kierowcy?
-
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
-
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach