Dobre wieści dla właścicieli Hondy. Producent przedłuża do pięciu lat gwarancję na wszystkie hybrydy
Honda wprowadziła nową ofertę gwarancyjną, która obejmuje wszystkie modele o napędzie hybrydowym.
Wśród nich znajdziemy auta z rodzin Jazz oraz CR-V, a wkrótce także HR-V. Nowa oferta gwarancyjna została stworzona we współpracy z Helvetia Schweizerische Versicherungsgesellschaft in Liechtenstein AG – szwajcarskim liderem rynku ubezpieczeń.
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom polskich klientów Honda wprowadziła bezpłatny, pięcioletni okres gwarancji na całą gamę aut o napędzie hybrydowym. Właściciele modeli Jazz e:HEV, Jazz Crosstar e:HEV oraz CR-V Hybrid mogą liczyć na darmowe naprawy w autoryzowanych stacjach obsługi przez okres 60 miesięcy.
Wkrótce dołączą do nich także klienci, którzy zakupią najnowszą generację Hondy HR-V. Wszelkie usługi serwisowe dla aut Honda są świadczone na najwyższym poziomie dzięki zaawansowanej diagnostyce i przy wykorzystaniu oryginalnych części zamiennych.
Wszelkie elementy układu hybrydowego samochodów Honda objęte są ochroną przez okres pięciu lat lub do 100 000 kilometrów przebiegu. W tych ramach Honda bezpłatnie usunie wszelkie usterki stwierdzone w samochodzie z uwzględnieniem warunków gwarancji. Właściciele nowych hybrydowych aut Honda mogą liczyć także na ochronę układu wydechowego przez okres 60 miesięcy od zakupu, bez względu na przebieg.
Najnowsze
-
Test Alpine A110 R Turini – ostatni benzynowy sprint
Przypatrzcie się porządnie i zapamiętajcie ten widok. Alpine A110 R to jedna z ostatnich okazji, by doświadczyć prawdziwej sportowej motoryzacji pachnącej benzyną, a nie kablem do ładowarki. W odmianie R – tej najbardziej radykalnej – Alpine nie udaje, że chce być grzeczne. To auto powstało z myślą o torze, a miasto traktuje raczej jak scenerię […] -
BMW Group Polska w 2025 roku: rekordy sprzedaży i zapowiedź dużych zmian
-
Test Ford Mustang Mach-E Rally – rajdowa stylówka czy coś więcej?
-
Test Mercedes-AMG E 53 Hybrid 4MATIC+. Czy ta hybryda boli?
-
-10°C i niemy diesel na parkingu. Winne są nie świece, a ten zapomniany element