Matka zbudowała bolid F1 dla syna
Rzadko się zdarza, że rodzice podzielają pasję swoich dzieci, a nawet jeśli tak jest, to zwykle nie dbają o jej rozwijanie zanadto. Tymczasem pewna fanka zespołu Red Bull Racing oraz Sebastiana Vettela postanowiła zbudować bolid F1 swojemu 4-letniemu synkowi.
Bolid co prawda stworzono z kartonu, jednak jest to prawie wierna replika samochodu Red Bulla RB8, który kobieta odwzorowała na podstawie zdjęć i filmów z premiery pojazdu. Zbudowanie miejsca, w którym syn będzie mógł bawić się grami wideo – głównie dotyczącymi Formuły 1 – zajęło Japonce jeden miesiąc. Jednak efekt jest nie dość, że ujmujący, to niesamowicie precyzyjny. Całość procesu budowy kobieta opisywała na swoim blogu.
Co więcej fanka Vettela – mimo bez wątpienia spektakularnego efektu jej prac – nie jest zadowolona w pełni z wyglądu choćby nosa bolidu. Za to eksperci oceniają tę kopię jako bardzo szczegółową – wspominają o świetnym odzwierciedleniu przedniego i tylnego skrzydła, elementów aerodynamicznych pojazdu, a nawet grafik i loga marek – sponsorówe zespołu.
Na pytanie od kibiców tego pomysłu, czy nie mogłaby zrobić kilku więcej replik dla osób spoza rodziny, Ohana Kugenuma odpowiedziała za pomocą twittera, że bolid zrobiła tylko dla syna, a każdy może sobie zrobić taki sam dla siebie.
Nic prostszego 😉
![]() |
| fot. blog autorki repliki – Ohana Kugenuma |
Najnowsze
-
Test Alpine A290 GTS – świetny elektryk, ale czy rasowy hot hatch?
Alpine A290 GTS to samochód, który na pierwszy rzut oka robi dokładnie to, co powinien: przyciąga wzrok i sugeruje, że pod tą karoserią kryje się całkiem sporo sportowego charakteru. Bazuje na Renault 5, ale nie próbuje ukrywać, że chce być czymś więcej niż tylko jego “bardziej ekstrawagancką” odmianą. Jest szersze, mocniejsze, ma bardziej wyraziste detale […] -
TEST Renault Clio E-Tech. Niepozorny bohater codzienności
-
TEST Alpine A390 GT – Nauczy Cię wszystkich swoich sztuczek
-
Test Alfa Romeo Junior Elettrica. Włoski charakter nadal tu mieszka
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?

Zostaw komentarz: