Porsche Taycan ostro traktowane w pierwszym teście
Premiera pierwszego elektrycznego Porsche wciąż przed nami, ale w sieci pojawiły się już pierwsze wrażenia dziennikarza motoryzacyjnego, który miał możliwość sprawdzić w praktyce możliwości Taycana.
Jonny Smith to bardzo szczęśliwy człowiek. Był nie tylko pierwszym dziennikarzem, który przejechał się Taycanem, ale też pierwszą osobą nie będącą pracownikiem Porsche (jeśli nie liczyć Marka Webbera), której dano taką możliwość. Sam test odbywał się co prawda na wynajętym lotnisku, ale i tak można dowiedzieć się z niego sporo ciekawych rzeczy.
Pracownicy Porsche odpowiedzialni za powstanie Taycana nie byli przesadnie rozmowni, ale Smithowi udało się potwierdzić kilka interesujących faktów na temat tego modelu. Powstał on na zupełnie nowej płycie podłogowej, w której ukryto baterie pracujące pod napięciem 800 volt. Pytani o ich pojemność inżynierowie nabierają wody w usta. Wiemy tylko, że mają zapewnić zasięg na poziomie 515 km, a naładowanie ich od 0 do 80% ma trwać 40 min (używając ładowarki o mocy 150 kW).
Taycan napędzany jest dwoma synchronicznymi silnikami elektrycznymi – przedni ma około 200 KM, a tylny około 400 KM. Dane techniczne produkcyjnej wersji nie zostały jeszcze potwierdzone, ale inżynierowie Porsche obiecują przyspieszenie do 100 km/h w czasie poniżej 3,5 s. Prędkość maksymalna została ograniczona do 250 km/h z uwagi na żywotność baterii oraz silników.
Osiągi elektrycznego Porsche nie robią aż tak dużego wrażenia, kiedy zestawi się je z możliwościami największego konkurenta – Tesli Modelu S w wersji P100D, która przyspiesza do 100 km/h w 2,6 s. Porsche przyznaje, że celem inżynierów nie było uzyskanie najlepszych możliwych osiągów, ale sprawienie, by były one powtarzalne. Uruchamiając w Tesli tryb Ludicrous, dający dostęp do pełni możliwości układu napędowego, jesteśmy proszeni o potwierdzenie naszej decyzji i ostrzegani o znacznie szybszym zużywaniu się baterii oraz silników. Dlatego Porsche wyposażyło Taycana w układ wodnego chłodzenia akumulatorów oraz elektrycznych motorów, co pozwala na ciągłe korzystanie z osiągów bez żadnych obaw o przegrzanie.
Potwierdził to test Jonny’ego Smitha, którego Porsche poprosiło, aby sprawdził czy auto poradzi sobie z serią startów z gazem w podłodze. Dziennikarz 30 razy rozpędził się do ponad 200 km/h i nie zrobiło to na Taycanie żadnego wrażenia.
Samochód sprawia przy tym wrażenie lekkiego i z łatwością zmienia kierunek, chociaż waży około 2 tony. Jest wielce prawdopodobne, że po pewnym czasie do oferty dołączą słabsze wersje – takie z napędem tylko na tylną oś i z mniejszą baterią, a więc i lżejsze. Obecnie to jedynie spekulacje.
{{ image(20969) }}
Smith zwraca też uwagę na wygląd Taycana. Auto, którym jeździł było zamaskowane i miało naklejki maskujące prawdziwy kształt reflektorów. Dziennikarz pokazuje na filmie, że przednie są tak naprawdę prostokątne, zupełnie jak w koncepcyjnym Mission E. Pierwsze elektryczne Porsche trafi do klientów pod koniec tego roku, a producent przyjął już ponad 20 tys. zamówień na ten model. Cenowo ma plasować się pomiędzy Cayenne Turbo, a Panamerą Turbo, co daje kwotę około 740 tys. zł.
Najnowsze
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prowadzi zaawansowane prace nad Obwodnicą Aglomeracji Warszawskiej – inwestycją, która otoczy stolicę drogowym pierścieniem o długości blisko 160 kilometrów. Właśnie ogłoszono nowe przetargi, a władze drogowe przedstawiły precyzyjny harmonogram dla poszczególnych odcinków. -
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
-
Oto najwyższa estakada w Polsce – 80 metrów nad ziemią! Rakieta Falcon 9 mogłaby się zmieścić pod spodem
-
Mercedes VLE: luksusowa limuzyna, van, a może statek kosmiczny? Dokąd zmierzasz motoryzacjo…
-
Xpeng P7+ za 198 tys. zł: luksus jak w Porsche i ładowanie w 12 min. Testowałam go w Chinach – Tesla ma się czego obawiać!
Zostaw komentarz: