Bugatti Veyron za 60 tys. dolarów
Nie każdego stać na kupno supersamochodu, a co dopiero na kupno Bugatti Veyron. Jednak wystarczy tylko trochę samozaparcia żeby zbudować taki samochód za ułamek ceny.
Pewien Amerykanin wpadł na pomysł żeby zbudować replikę Bugatti Veyron na bazie Mercury Cougara. Samochód prezentuje się na zdjęciach nieźle. Nadwozie wykonano z włókna szklanego, a wszelkie detale zostały dopracowane. Nawet tylny spojler jest aktywny.
Pod maską zamiast jednostki W16 zainstalowano V6 o pojemności trzech litrów. Silnik Duratec pochodzi z modelu Mercury Stable. W jednostce zmodyfikowano układ dolotowy, a wydech został przygotowany specjalnie dla tego egzemplarza. Jak podaje twórca, jego dźwięk robi wrażenie. Pozostaje tylko w to uwierzyć. Jednak nie ma co liczyć na rekordowy sprint do setki i kosmiczną prędkość maksymalną. Silnik oferuje zaledwie 201 KM.
Wnętrze samochodu przeszło dużą metamorfozę, ale daleko mu do oryginalnego z Bugatti. Twórca samochodu spędził jednak sporo czasu na przeróbkach.
Replika Bugatti Veyron została wystawiona na sprzedaż. Cena nie jest niska, ponieważ twórca życzy sobie za niego 59 900 dolarów. Wystarczy dołożyć kilka tys. dolarów więcej i można kupić np. całkiem nowe BMW M3.
Najnowsze
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?
Kiedy Mercedes zaprezentował elektryczną wersję G-Klasy, część fanów modelu niemal odruchowo ogłosiła to profanacją. Trudno się dziwić – mówimy przecież o samochodzie, który przez dekady budował swoją legendę na potężnych jednostkach spalinowych, surowym charakterze i terenowych możliwościach. Tymczasem dziś pod kultowym nadwoziem pracują wyłącznie silniki elektryczne. Czy jednak Mercedes G 580 EQ rzeczywiście zatracił swój […] -
Ubezpieczenie assistance – dlaczego to kluczowy element ochrony każdego kierowcy?
-
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
-
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
Zostaw komentarz: