Alfabet wg Anny Wódkiewicz – pilotki rajdowej

Zamieszczamy ciekawą formę wywiadu, możliwość poznania niesamowitej osoby - Anny Wódkiewicz - pilotki Ariela Piotrowskiego z Ariel Rally Team.

fot. grafii.pl

A jak Anna Wódkiewicz

Nazywam się Ania Wódkiewicz, mam 39 lat, mieszkam w Dzierżoniowie – na Rajdowym Dolnym Śląsku. Pilotką jestem od 2002 roku i myślę, że spełniam się w tej roli. Moje największe osiągnięcie do tej pory to: Mistrzostwo Polski klasy A-7 w Pucharze PZM 2005, gdy jeździłam  z Pawłem Danysem. Później przyszła pora na Rajdowe Samochodowe Mistrzostwa Polski i okres ten trwa do dziś. Spełniam się na prawym fotelu w Citroenie C2R2, jeżdżąc z Arielem Piotrowskim, z coraz lepszymi rezultatami.

  

B jak Big Brother

Bardzo fajna telewizyjna przygoda, w której miałam okazję brać udział. Polecam każdemu, jeżeli tylko będziecie mieli szansę to próbujcie! Od drugiej strony całkiem inaczej to wygląda, a jak? Musicie spróbować i sami ocenicie. Gdybym dostała takową propozycję jeszcze raz – pewnie bym się zgodziła 🙂

fot. grafii.pl

C jak Charaktery

Dopasowanie charakterów w aucie rajdowym na pewno jest koniecznie, nie wyobrażam sobie jazdy z kimś na siłę lub gdyby coś było nie dogadane, już na samym początku.  Dobry kierowca powinien po prostu słuchać swojego pilota, jechać tak – jak mu podyktuję, po prostu musi ufać swojemu pilotowi.
A jeżeli chodzi o pilota, dobrym pilotem jest osoba która umie przekazać wszystkie niezbędne informacje zawarte w opisie w taki sposób, aby trafiły do kierowcy. Jeżeli przy tym ogarnia wszystkie sprawy papierkowe i około-rajdowe to już po prostu ideał 🙂  

D jak Dom i Dziecko

Cały rytm mojej rodziny podporządkowany jest rajdom i tematom około-rajdowym. Oczywiście, moja kochana córka podziela moją pasję i jest moim pierwszym i najwierniejszym kibicem! Podczas wyjazdów zostaje z nią moja kochana mama i razem siedzą przed wynikami śledząc walkę OS po OSie.

 

fot. grafii.pl

E czyli Etapy życia pilota wg Jarka Barana:

1.Etap początkowej euforii
2. Etap przejściowej stagnacji
3. Etap świadomego pilotowania

Jak każdy pilot, tak i jak zaczynałam oczywiście od startów w KJS-ach za kierownicą, był to wymóg (przyp. red. już zniesiony, teraz zdaje się egzamin teoretyczny) do tego aby uzyskać licencję rajdową, pozwalającą na starty w bardziej profesjonalnych zawodach. Od samego początku rajdy były dla mnie czymś bardzo ważnym i zawsze się cieszyłam z każdego wyjazdu i startu. Ale od początku wiedziałam, że moje miejsce jest na prawym fotelu. Po zdobyciu punktów do licencji, przesiadłam sie na prawy fotel rywalizując w pucharze PZM-otu.

Nigdy nie miałam okresu znudzenia rajdami czy też wpalenia się, dałam sobie tylko czas na urodzenie dziecka 🙂 i wtedy nie startowałam. Okres ten szybko minął i od tamtego czasu spełniam się w roli pilota, od jakiegoś czasu w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski. Przez cały ten czas starałam się wykorzystywać każdą formę nauki pilotażu, a także słuchałam cennych rad bardziej doświadczonych kolegów. Przeszłam też kurs pilotażu u Jarka Barana który na pewno dużo mi pomógł. Od początku pilotażu ewoluowały na pewno moje notatki, zapiski etc. co przyszło też wraz z doświadczeniem – każde przejechane kilometry odcinków specjalnych, to cenna nauka którą procentuje w przyszłości.

fot. Frendl

F czyli Fizyczne obrażenia

Fizyczne obrażenia to na pewno, nieszczęsny, ubiegłoroczny Rajd Subaru. Połamana miednica to największa moja kontuzja do tej pory i mam nadzieję, że ostatnia. Dwukrotnie w swojej karierze rajdowej miałam poważny wypadek i dwukrotnie leżałam w szpitalu w Bochni. Więc tak jak ja, to nikt nie zna tego szpitala, i … nie polecam go nikomu. Najchętniej przykuliby człowieka do końca życia do wózka, bo taką właśnie miałam postawioną diagnozę.
Na szczęście udało się opuścić tamten szpital, a operację przeprowadzono w Otwocku. Jak widać z powodzeniem. Już od Elmotu zasiadłam do rajdówki i przejeździłam cały sezon. Do zdrowia wracałam w ekspresowym tempie, bo chciałam wrócić – a przecież chcieć to móc! W międzyczasie, już podczas rehabilitacji w Otwocku, udało mi się wyskoczyć na tor Słomczyn, gdzie rozgrywane były Mistrzostwa Europy w Rallycrossie. Więc nie zrezygnowałam z motorsportu, chociaż był okres, gdzie powiedziałam sobie, że to już koniec. Ale nie da się tak, o poprostu odstawić i rzucić ten sport.

G jak Gorący fotel

Strach ogarniał mnie trochę, na pierwszym rajdzie po wypadku, którym był Rajd Elmot i gdy przyszło nam jechać po mokrej nawierzchni, mieliśmy wtedy spory stres. Ale było minęło, trzeba się przełamać i jeździć albo zrezygnować. Ja wybrałam to pierwsze!

Ciąg dalszy alfabetu wg Anny Wódkiewicz już niebawem!

Zostaw komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wszyskie pola są wymagane do wypełnienia.

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze