Edyta Wrucha

Zrzutka na motocrossowy rozwój Julii

Julia Jantarska ma 6 lat i pokochała terenową jazdę motocyklem. Jej mama założyła zrzutkę, żeby spełnić marzenia dziewczynki o nowym motocyklu, odzieży i profesjonalnych treningach.

Julia miała okazję przesiąknąć motoryzacyjną pasją od urodzenia, a nawet jeszcze wcześniej. Jej rodzice to pasjonaci rajdów off road i driftingu i nawet w brzuchu mamy dziewczynka uczestniczyła w wielu wyjazdach z tym związanych.

Rodzice Julii prowadzą w Zagnańsku warsztat tuningu aut 4×4, jednak to wyciągnięty z garażu stary motocykl brata zafascynował ją najbardziej. Wtedy zapadła decyzja o zakupie pit bike YCF50 w automacie, co było świetnym pomysłem na start motocyklowej przygody dziewczynki.

Julia pokochała jazdę po okolicznych łąkach i lasach, mocno podnosząc swoje umiejętności. Teraz potrzebuje już bardziej sportowego motocykla KTM SX50, który pozwoli jej na pokonywanie piaszczystych torów i tzw. „hopek”. Rodzice chcieliby też wysłać Julię na serię treningów pod okiem instruktora, zakupić jej dobrej jakości odzież ochronną, a później spróbować sił w zawodach dla dzieci.

Bez wątpienia Julia ma sportową rywalizację we krwi, ponieważ w sezonie narciarskim zdobyła Kasprowy Wierch, a na zawodach narciarskich Family Cup zdobyła mistrzostwo regionu. Inspiruje ją Ashley Fiolek, której historię poznała z książki czytanej przed snem pt. „Opowieści dla młodych buntowniczek”, Dominika Orlik i coraz bardziej Tadeusz Błażusiak.

Jeżeli macie ochotę pomóc Julii w jej motocrossowym rozwoju, to zapraszamy do wzięcia udziału w zrzutce na ten cel: https://zrzutka.pl/rozwoj-motocrossowy-dla-julii-6-lat

Najnowsze

Czy można odmówić przyjęcia mandatu?

Nowy taryfikator to wyższe kwoty za wykroczenia, a z policyjnych statystyk wynika, że pouczeniem kończy się jedynie 5% takich sytuacji. Za pozostałe wystawiany jest mandat karny. Czy można odmówić przyjęcia mandatu?

Gdy nie ustąpisz miejsca, kiedy nadjeżdża tramwaj, zapłacisz 250 złotych. Lubisz rozmawiać przez telefon, trzymając urządzenie w ręku? Bądź gotowy na 200 złotych grzywny. Jeśli na drodze zajmujesz więcej niż jeden pas ruchu, możesz dostać 150 złotych kary.

Sankcje finansowe w Polsce nie są wysokie. Podczas gdy w krajach Skandynawii za niektóre wykroczenia nie ma górnej granicy grzywny, polski kierowca za przekroczenie prędkości może zapłacić najwięcej 500 złotych. Czy mandat zawsze jest niewzruszalny, kiedy ulega przedawnieniu oraz dlaczego na funkcjonariuszu spoczywa odpowiedzialność wykazania i udowodnienia, że faktycznie doszło do naruszenia prawa drogowego? Temat komentuje na przykładach Mateusz Górny, prawnik Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców.

Zgodnie z art. 97 Kodeksu postępowania w sprawach wykroczenia mandat karny może zostać nałożony jedynie w następujących przypadkach:                                                            

1) gdy schwytano sprawcę wykroczenia na gorącym uczynku lub bezpośrednio tuż po;                 

2) gdy osoba uprawniona do nakładania grzywny w drodze mandatu karnego stwierdzi popełnienie wykroczenia naocznie pod nieobecność sprawcy, a nie zachodzi obiekcja co do sprawcy czynu (tożsamość zatem nie może budzić wątpliwości);                                                

3) osoba uprawniona do nakładania grzywny w drodze mandatu karnego stwierdzi popełnienie wykroczenia za pomocą przyrządu kontrolno–pomiarowego lub urządzenia rejestrującego, a sprawca nie został schwytany na gorącym uczynku lub bezpośrednio potem. W tym przypadku również nie może zachodzić wątpliwość co do sprawcy czynu.          

Z uwagi na to, że policja raczej rzadko jest świadkiem zdarzenia drogowego, funkcjonariusze, po przybyciu na miejsce, słuchają zeznań poszkodowanego i sprawcy. Jeśli są one spójne i nie budzą wątpliwości w związku z rozmiarem zniszczeń pojazdów, to czynności służbowe kończą się szybko, czyli wystawieniem mandatu. Jedyną konsekwencją prawną dla sprawcy jest wówczas grzywna
i punkty karne. Jeżeli jednak między zeznaniami zachodzi rozdźwięk to sprawa kierowana jest do sądu, co wiąże się często z długą procedurą i kosztami procesu, które ponosi osoba uznana za winną. W tym świetle –
jak ocenia prawnik OCRK, Mateusz Górny – mandat wydaje się być dla obywatela formą łagodniejszą.                                                                                                       

Dziękuję, nie przyjmuję
Gdy kierowca jest przekonany, że danego wykroczenia nie popełnił, ma prawo odmówić przyjęcia mandatu. Wyjaśnijmy to na przykładzie. Kierowca zdążył przejechać przez skrzyżowanie zanim zapaliło się czerwone światło, ale funkcjonariusz ma odmienne zdanie. Co wtedy? Policjant, nakładający na kierującego grzywnę w drodze mandatu karnego, zobowiązany jest do poinformowania go o przysługującym mu prawie do odmowy przyjęcia dokumentu. W przypadku takiej decyzji, odpowiednia instytucja, której pracownikiem jest osoba kontrolująca, występuje do sądu z wnioskiem o ukaranie sprawcy wykroczenia. Co istotne, to na funkcjonariuszu spoczywać będzie obowiązek wykazania i udowodnienia, że faktycznie doszło do naruszenia prawa drogowego, czyli w tym przypadku, przejechania na czerwonym świetle. Jeśli sprawa trafi do sądu, policjanci zobligowani są do tego, by zabezpieczyć dowody, zeznania i przedstawić sprawę w sądzie.

Często w takich sytuacjach konieczna jest opinia biegłych. Sędzia przesłuchuje strony pod kątem ustalenia wszystkich okoliczności spornego zdarzenia, po czym następuje rozstrzygnięcie. Dowodami mogą być: film zapisany na kasecie wideo rejestratora,      zdjęcie wykinane przez fotoradar oraz inne udokumentowane ustalenia, służące jako materiał dowodowy. Co ważne, sąd w ocenie dowodów nie jest związany żadnymi ustawowymi czy też formalnymi zasadami (jest to tak zwana swobodna ocena dowodów), co oznacza, że żadna ze stron nie jest uprzywilejowana. Co jednak zrozumiałe, zdanie osoby kontrolującej jest wysoko cenione – dodaje Mateusz Górny z OCRK.   

Sprawa ulega przedawnieniu                                                             
Karalność za wykroczenia upływa po roku od dnia popełnienia wykroczenia. Należy zaznaczyć,
że nałożenie grzywny w drodze mandatu karnego, w odniesieniu do sprawcy wykroczenia złapanego in flagranti lub bezpośrednio po wykroczeniu, możliwe jest tylko w ciągu 14 dni od daty ujawnienia zabronionego czynu. Po tym terminie funkcjonariusz traci swoje uprawnienia do wystawienia mandatu, a sprawcę można ukarać tylko poprzez wystąpienie do sądu z wnioskiem o ukaranie
– mówi Mateusz Górny. W przypadku, gdy popełnienie wykroczenia zostało przez funkcjonariusza stwierdzone naocznie, termin, w jakim mandat może być wystawiony, wynosi 90 dni od ujawnienia czynu. W odniesieniu do wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary lub inne urządzenia tego typu mandat może być wystawiony najpóźniej w ciągu 180 dni od dnia zdarzenia.

Warto jeszcze wspomnieć o art. 101 Kodeksu postępowania w sprawach wykroczenia, dotyczącym uchylenia mandatu. Jest taka możliwość, ale zachodzi tylko wtedy, gdy grzywnę nałożono za czyn niebędący zabronionym jako wykroczenie. Oznacza to, że jeśli mandat zostanie wystawiony za brak, na przykład, apteczki, kamizelki odblaskowej czy też lewarka, a więc elementów niestanowiących obowiązkowego wyposażenia pojazdu, to tego typu mandat może zostać wzruszony i to mimo swej prawomocności. Uwaga, uchylenie następuje na wniosek ukaranego złożony w terminie 7 dni od daty uprawomocnienia się mandatu lub z urzędu – zauważa prawnik OCRK. Dodajmy, że organem, który może uchylić prawomocny mandat karny, jest sąd właściwy do rozpoznawania sprawy, sąd rejonowy lub grodzki, na którego obszarze działania grzywna została nałożona.                                                                                                                           

Nie do podważenia
Wykazanie, że zostało się obwinionym i ukaranym za czyn, który wykroczeniem nie jest, to w zasadzie jedyna możliwość wzruszenia mandatu. Przyjęcie nałożenia kary stanowi przyznanie się do winy. W taki sposób ustawodawca zabezpieczył się przed możliwością, w której obywatel mógłby po czasie odwołać się od decyzji wydanej i zaakceptowanej. – Odpowiadając zatem na postawione na samym początku pytanie, jeśli ukarany kierowca nie dysponuje niezbitym dowodem zaprzeczającym popełnieniu wykroczenia, powinien przyjąć mandat. Tym bardziej, że sankcje finansowe w Polsce nie są określane jako bardzo wysokie w porównaniu na przykład z krajami skandynawskimi, gdzie za niektóre wykroczenia nie ma górnej granicy wysokości grzywny. Maksymalna sankcja w przypadku przekroczenia prędkości wynosi 500 złotych – dodaje Górny.

Najnowsze

Internetowy kalkulator OC – czy warto?

Średnie ceny ubezpieczenia OC wahają się w granicach 1000 zł. Chcesz sprawdzić, czy masz szansę na nieco niższą wysokość składki? Skorzystaj z kalkulatora internetowego – narzędzia, które niesie za sobą wiele korzyści. Dowiedz się, dlaczego warto zdać się na niego.

Coraz większa liczba kierowców ma świadomość, że za ubezpieczenie OC nie warto przepłacać. Wynika to z obowiązujących przepisów – zgodnie z ustawą regulującą polisę komunikacyjną, zakres ubezpieczenia oraz sumy gwarancyjne są identycznie niezależnie od oferty konkretnego ubezpieczyciela. Stąd zwiększone zainteresowanie serwisami porównywarkowymi – w Rankomat.pl można szybko zestawić oferty poszczególnych towarzystw ubezpieczeniowych.

Jak działa kalkulator OC?
Kalkulator OC jest narzędziem, który bazuje na zaawansowanych algorytmach. Uwzględniają one wiele czynników wpływających na wysokość składki wyliczanej przez konkretnego ubezpieczyciela. Jednak z punktu widzenia użytkownika, takie narzędzie jest łatwe w obsłudze i sprowadza się do wypełnienia prostego formularza.

W pierwszej części należy podać podstawowe informacje o samochodzie, a także wskazać datę rozpoczęcia obowiązywania nowego ubezpieczenia. Kolejny krok to konieczność odpowiedzi na pytania dotyczące auta, np. kolor, przebieg, data pierwszej rejestracji. W trzeciej części należy udzielić odpowiedzi dotyczących właściciela pojazdu. Ostatnia część to historia ubezpieczenia właściciela samochodu.

Potem nie pozostaje nic innego, jak czekać na informację zwrotną o konkretnych ofertach.

Kalkulator OC – poznaj korzyści
Sceptycznie podchodzisz do tego typu narzędzi? Poniżej prezentujemy kilka argumentów przemawiających za takim rozwiązaniem.

  • Łatwy dostęp – każdy może skorzystać z takiego narzędzia bez żadnych ograniczeń. Nie ma przy tym limitu przeprowadzanych kalkulacji.
  • Bez opłat – za korzystanie z narzędzia nie płacisz nic. Kalkulator OC za darmo na Rankomat.pl jest dostępny.
  • Bezproblemowa obsługa – poradzi sobie z nią każdy użytkownik internetu, ponieważ wystarczy tylko wypełnić prosty formularz.

Korzystając z internetowego kalkulatora OC oszczędzasz sporo czasu. Nie musisz samodzielnie zbierać danych od konkretnych towarzystw ubezpieczeniowych. Kalkulacji możesz dokonać w dowolnym momencie – nie istnieją żadne limity.

Co najważniejsze – kalkulator OC pozwala zaoszczędzić na składce. Wybierając najtańszą zaproponowaną ofertę, zyskasz nawet do 50%. Warto, prawda?

Najnowsze

Edyta Wrucha

Klimatyzacja do kasku motocyklowego

Oto jest klimatyzacja w kasku motocyklowym! Wydawałoby się rzecz niewykonalna, a jednak!

Klimatyzator BlueSnap działa poprzez przepuszczanie gorącego, zewnętrznego powietrza przez zwilżony filtr. Jego zamontowanie pozwala na obniżenie temperatury o 6-15 stopni w stosunku do tej, która panuje na zewnątrz. Bateria 2500mAh pozwala na pracę do 10 godzin na jednym ładowaniu (micro USB), które trwa 5-6 godzin.

Klimatyzator pasuje do kasków integralnych, choć czasami może się zdarzyć, że do montażu opaski należy użyć dodatkowego rzepa stabilizującego. Montaż samego klimatyzatora jest bardzo szybki ok. 30 sekund, dzięki funkcji „Snap-and-Go”.

U podstawy korpusu urządzenia umieszczony jest pojemnik na wodę 60 ml z blokadą przepływu. Jego uzupełnienie pozwala na 2h ciągłej pracy. Wyżej jest filtr (trzeba go wymieniać co 3-6 miesięcy) oraz wentylator, który można wyłączyć przy prędkości stałej powyżej 50 km/h, kiedy kask otrzymuje wyższy nawiew zewnętrzny i dzięki temu klimatyzacja nadal działa.

Do plusów tego rozwiązania należy zaliczyć to, że po prostu działa i w krajach, gdzie panuje nieznośny upał to praktyczne rozwiązanie. Użytkownicy widzą także minusy tego urządzenia: zbyt duży rozmiar, brak wskaźnika poziomu wody oraz brak możliwości zatrzymania przepływu powietrza podczas jazdy.

Cena urządzenia to 1948 rupli indyjskich, czyli ok. 104 zł. Więcej informacji i sklep znajdziecie na stronie producenta: https://www.bluarmorhelmets.com

 

Najnowsze

Edyta Wrucha

Dwa koła i rura!

Motocykle i pole dance to jest to, co najbardziej kręci Ewelinę Niewęgłowską. Niski wzrost nie przeszkodził jej w rozwijaniu pasji, a wprost przeciwnie - zmotywował ją do pokonanywania własnych słabości i stworzenia własnej strony.

Twój profil na FB to „Dwa koła i rura” i wcale tu nie chodzi o rurę wydechową

Nie, nie chodzi o rurę wydechową, chociaż można to i w ten sposób skojarzyć. Pierwotnym celem mojej strony była chęć dzielenia się nową pasją motocyklową. Profil na FB powstał, ponieważ chciałam pokazać innym, niskim i drobnym dziewczynom, jak wyglądała moja nauka jazdy motocyklem i że mając 150 cm wzrostu można radzić sobie z jazdą na nim. A droga do ukończenia kursy była owszem usłana różami, ale tylko tymi z największymi kolcami. Była długa, żmudna, ale cholernie satysfakcjonująca! Brzmi dziwnie, ale uwierz mi, gdy wsiadasz pierwszy raz na placu manewrowym na motocykl, który już jest specjalnie obniżony (Yamaha XJ6) i ledwie dosięgasz nogami asfaltu, to serce jest w gardle – 220 kg pod sobą i brak szans na utrzymanie motocykla. To mogło zniechęcić… W międzyczasie rozpoczęłam treningi pole dance i pokochałam tą formę aktywności, dlatego zmieniłam nazwę strony na grę słów: “Dwa koła i rura”.

Ale nie poddałaś się?

Nie! I właśnie gdy skończyłam kurs i zdałam egzamin, to wykiełkował pomysł na stronę. Długo myślałam jak ugryźć temat. Byłam wtedy królową parkingówek (śmiech) i gleby z powodu nieutrzymania motocykla były moją codziennością! Był płacz, ale ze śmiechu – ja leżę, motocykl leży, a faceci się śmieją. No tak! Pomogą, jak przestaną się śmiać, więc sama nauczyłam się podnosić motocykle (śmiech). Wiele parkingówek kończyło się połamaną klamką sprzęgła i to w taki sposób, że dalej nie dało się pojechać, więc przydało się pełne ubezpieczenie i wracałam do domu na lawecie. Po którymś razie mój szwagier nazwał mnie żartobliwie „Laweciarą” (a moja siostra również ma takie magiczne zdolności) i stwierdziłam, że to może być dobry temat. Nie o tym, jak być „Laweciarą”, ale takie dobre rady i wskazówki wyciągnięte z życia, jak być niziołkiem na motocyklu.

Jaki masz motocykl?

Aktualnie jeżdżę na Suzuki GS500, to jest mój pierwszy i do tej pory jedyny motocykl. Wybór przy zakupie był prosty – najniższy z możliwych i w bardzo dobrym stanie. Jako osoba, która uczy się wciąż wszystkiego o motocyklach, poprosiłam o fachową pomoc i po czterech podejściach udało się znaleźć odpowiedni. Inwestuję mocno w motocykl, często odmawiam sobie innych rzeczy, żeby tylko jeździć bezpiecznie, bo to dla mnie bardzo ważne.

O czym konkretnie można na Twojej stronie przeczytać?

Dzielę się tym, jak radzę sobie technicznie z prowadzeniem motocykla przy takim wzroście. Wolne manewry były dla mnie nie lada wyzwaniem – niby banalne, ale wymagały dużo praktyki. Na początku nauki jazdy motocyklem proste zatrzymywanie, gdy ledwo sięgasz do ziemi, jest trudne. Teraz przechylam maszynę i ciężar spoczywa na jednej z nóg, bo na dwóch się nie da. Nauka to jeden ze sposobów. Drugi, to ubrania motocyklowe i to, co jeszcze bardziej może tu pomóc. Zainwestowałam w buty, które w Polsce były mało popularne, a dodają 6 cm do wzrostu, dzięki swojej specjalnej budowie. Można o nich przeczytać na mojej stronie.

Kolejną rzeczą, którą niedługo planuję opisać jest to, na co zwracać uwagę i co można zmienić w motocyklu, aby był lepiej dopasowany do wzrostu. Wyobraźcie sobie sytuację, że pokonujecie zakręt na torze, trzymając kierownicę właściwie jedną ręką, bo druga zwyczajnie nie dosięga. No nie, tak się nie jeździ! Okazało się, że kierownicę mam po prostu za daleko. W codziennej jeździe tego nie czułam, dopiero na treningach motocyklowych, pod okiem instruktora, wyszły takie rzeczy. Trzeba to wiedzieć, a ja takiej wiedzy nie miałam. Wszystko co zmieniłam i będę zmieniać w motocyklu, zawdzięczam doświadczeniu, książkom i ludziom, którzy pojawili się w moim życiu. Tym dzielę się na mojej stronie. Pokazuję, że nie trzeba mieć motocykla stworzonego na zamówienie, żeby jeździć bezpiecznie, będąc niską dziewczyną.

To jakie przystosowanie to niskiego wzrostu w motocyklu zdaje egzamin? Co ty już zrobiłaś, a co masz w planie?

Od razu polecam, żeby przejść się po kilku salonach motocyklowych i usiąść na różnych motocyklach. To coś, co można zrobić jeszcze podczas robienia prawa jazdy i daje ogląd na to, jaki rodzaj motocykla się preferuje, jaką pozycję zajmuje się na nich, a przede wszystkim, które są najlepszą opcją pod własny wzrost. Ważna jest wysokość siedzenia motocykla – im niższa tym lepiej dla niskich, wiadomo. Trzeba pamiętać też o dobraniu wagi motocykla do swoich możliwość. Mierzmy siły na zamiary i wybierajmy motocykl, z którym poradzimy sobie, kiedy będzie miał pełny bak, zapakowane kufry i ew. pasażera.

W 100% zdaje egzamin inwestycja w buty motocyklowe o podwyższonej podeszwie. Dla mnie te dodatkowe 6 cm do wzrostu to był cud! (śmiech) Buty motocyklowe i tak trzeba kupić, więc lepiej zainwestować w takie, które poprawiają bezpieczeństwo i komfort. Inną radą może być wymiana siedzenia motocykla na węższe i cieńsze lub obniżenie jego wypełnienia. Kolejna kwestia to pozycja na motocyklu i odległość rąk od kierownicy. Ale o tym napiszę wkrótce na swojej stronie, a wraz z nowym sezonem opiszę szerzej także powyższe tematy. 

Kiedy zaiskrzyło między Tobą i motocyklami?

Nie byłam typem dziewczyny, która od zawsze marzyła o motocyklach, interesowała się nimi i czekała na moment, gdy będzie jeździć sama. Od kiedy pamiętam, moją główną pasją w życiu był sport, począwszy od różnych form sportów zespołowych (piłka ręczna, która była moja pierwszą sportową miłością, przez koszykówkę) po indywidualne – bardzo dużo biegałam, a teraz trenuję pole dance i w planach mam duathlon. Moment, kiedy zaiskrzyło w kierunku motocykli jest mocno związany z tą moją niezależnością. Po dwóch sezonach jako pasażerka, stwierdziłam, że chcę już jeździć sama, swoim tempem i swoimi drogami. To chyba był taki punkt zapalny, żeby jak kot chodzić swoimi drogami (śmiech), choć lubię wracać na miejsce pasażera, może dlatego, że mój motocykl nie powala prędkością.

W jaki sposób lubisz motocykl użytkować?

Od początku jazda motocyklem była dla mnie sposobem na zwiedzanie, weekendowe wypady, czy wyjazdy urlopowe. Z natury jestem sportowcem, więc najbardziej lubię to zmęczenie po całym dniu jazdy. Pamiętam, jak z moją siostrą (która również jeździ motocyklem), pojechałyśmy pierwszy raz w dłuższą trasę nad morze i jak takie zmęczone, rozczochrane, oglądałyśmy wspólnie zachód słońca. Niejeden ciężki trening nie dorównuje temu zmęczeniu, a i piwo smakuje wtedy najlepiej! (śmiech) Po mieście jeżdżę rzadko, bo mam blisko do pracy, raczej z miasta uciekam. Miałam również okazję uczestniczyć w szkoleniu na torze w Kisielinie i pamiętam każdy przejazd, jaki tam zrobiłam. Od pierwszych, bardzo delikatnych i zachowawczych, po te ostatnie, w których widać już było znajomość trasy, nachylenia toru i tego, jak pracować ciałem, by pokonywać zakręty lepiej i bezpieczniej. W nadchodzącym sezonie również planuje treningi na torze. Gdzie? Zobaczymy…

A co z tą tytułową „rurą”? Czy w naszym kraju pole dance jest nadal postrzegany jedynie w kategoriach erotycznych, czy to się zmienia?

Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć. Trenuję pole dance od ponad roku i spotkałam się z różnymi reakcjami ze strony ludzi. Najczęściej temat nie jest poruszany lub cicho i prawie niezauważalnie przemyka wśród rozmów. Ci bardziej śmiali lub ciekawsi pytają, skąd takie zainteresowanie i czy jest to trudne. Ja sama rzadko poruszam temat. Nie czuję takiej potrzeby.

W pole dance nie można się nudzić – to sport w którym jest taka różnorodność figur, ich stopnia trudności, zaawansowania, ilość kombinacji  i ich zastosowania, że dla mnie prawie nieskończona. Zawsze pchałam się w to co było mało popularne. Pole dance, dla niektórych nie ma nic wspólnego ze sportem, bo niestety postrzegany jest przez pryzmat klubów nocnych i naszpikowanego erotyzmem tańca. Wierzcie mi, nie ma nic erotycznego w tym, jak trenując figury wymagające sporego wysiłku, robisz się czerwona jak burak (śmiech).

Coś jeszcze łączy tą rurę z motocyklem, oprócz Twojej osoby i strony?

Tak i to ciekawe, bo jazda motocyklem wpłynęła na moje treningi pole dance, a treningi pole dance wpłynęły na technikę jazdy motocyklem. Ameryki nie odkryłam – trening siłowy i nasza sprawność fizyczna bardzo wspiera to, jak pracujemy na motocyklu. Gdy zamknęłam sezon motocyklowy 2018, to już w listopadzie poczułam na treningach spadek siły w dłoniach, przedramionach i całych rękach. Zauważyłam słabszy chwyt w dłoniach, moje barki już nie trzymały figur, tak długo jak wcześniej. Wiem jednak, że dzięki treningom pole dance początek sezonu motocyklowego, pod kątem przygotowania fizycznego, będzie przyjemny. I tak to właśnie, trochę przez przypadek, połączyłam obie pasje!

Co wniosły te poszczególne pasje do Twojego życia?

Sport (na początku piłka ręczna) był moją pasją od zawsze, a to przede wszystkim wielka frajda i satysfakcja. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, że trenuje pod okiem człowieka, który trenował kadrę piłkarzy ręcznych Śląska Wrocław. Dla mnie liczyły się dobre treningi i udane mecze. W piłce ręcznej było mało chętnych dziewczyn do gry, bo to zbyt konktaktowy sport, czasem agresywny i treningi z facetami. Bieganie nauczyło mnie dążenia do celu i konsekwencji, ale też swobody. Gdy zaczynałam biegać, nie było to, aż takie popularne. Po dłuższej przerwie od sportu, zaczęłam trenować pole dance i powróciła ta radość z treningów. Stało się to moją pasją i polem, na którego obszarze chcę mocno rozwijać się. Mam z tego satysfakcję, trochę siniaków i ogrom radości.

Motocykl i jazda na nim? Gdy jestem w trasie to dziwnie zwalnia życie, mimo że w sumie przyspiesza. Takie slow motion przy 120 km/h (śmiech). Mimo, że od kiedy motocykl pojawił się w moim życiu, mnóstwo rzeczy i wydarzeń dzieje się tak szybko, czas ucieka – to ja mam wrażenie, że wszystko co mnie spotyka rozwija się spokojnie i powoli, tak jak powinno. Motocykl to przyjemność i radość z jazdy, nauka i doskonalenie techniki, ale dla mnie też docenienie tego, kogo ma się w życiu. Byłam świadkiem kilku wypadków, zabezpieczałam poszkodowaną w wypadku motocyklistkę. Te i wiele innych sytuacji uświadomiły mi, jak ważne jest bezpieczeństwo, stan pojazdu, którym poruszasz się, wyobraźnia i myślenie na drodze, nie tylko za siebie… I jak ważne jest to, by mówić bliskim, że ich się kocha. Jazda motocyklem nauczyła mnie wytrwałości – bez niej nie przeszłabym kursu i nie zdałabym egzaminu. Tak jak chodzenie po górach, które równie mocno kocham, jazda motocyklem nauczyła mnie ogromnej pokory. Dołożyło to sporo siły do mojego charakteru.

Strona Eweliny na FB to: https://www.facebook.com/dwakola.i.rura

Najnowsze