Znamy zwycięzców konkursu Mercedesa „Eko Gwiazda 2020”!

Mercedes od lat uczy młodych ludzi na temat utylizacji zużytych baterii i akumulatorów. Uczniowie kręcą krótkie filmiki, co należy a czego nie należy robić, by chronić wody gruntowe i generalnie środowisko przed zanieczyszczeniem szkodliwymi substancjami. Najlepsze realizacje otrzymują cenne nagrody. Kto wygrał w tym roku?

W konkursie ekologicznym „Eko Gwiazda 2020”, któremu od 7 lat patronuje Mercedes-Benz Polska, wzięło udział blisko 70 uczniów i nauczycieli z 21 szkół. Zadaniem uczestników było wykonanie krótkiego filmu jak poprawnie utylizować baterie i akumulatory. W sytuacji pandemii i ograniczenia wychodzenia z domu, uczniowie wykazali się zaskakującą kreatywnością. Spośród kilkudziesięciu nadesłanych prac jury wybrało trzy najlepsze realizacje.

Jury w składzie: Ambasador marki EQ, Andrzej Bargiel oraz Dorota Kucharska, Mirosława Rudzka i Ewa Łabno-Falęcka (Mercedes-Benz Polska), pierwsze miejsce przyznało Zuzannie Rucińskiej z II Liceum Ogólnokształcącego im. Jana III Sobieskiego w Legionowie, która pracowała pod opieką pani Anny Gogolewskiej, za film pt. „Bateria ma moc!”.

Znamy zwycięzców konkursu Mercedesa „Eko Gwiazda 2020”!

II miejsce zdobył film Natalii Lorek z XI Liceum im. Mikołaja Reja w Warszawie, pt. „EkoRap”, a III miejsce „Dla nas niewiele, a dla Ziemi przyszłość” autorstwa Gabrieli Maciaszek, uczennicy II Liceum Ogólnokształcące im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w Koninie. 

Ambasadorami tegorocznej edycji konkursu byli Julia Wizowska – autorka bloga nanowosmieci.pl oraz książki „Nie śmieci”, w której sprawdza dokąd trafiają nasze śmieci i w jaki sposób są przetwarzane oraz Janusz Mizerny redagujący blog green-projects.pl, gdzie porusza tematykę ekologii, zielonej energii, zmian klimatycznych i zrównoważonego transportu. Swoimi działaniami zarówno w internecie, jak i w życiu codziennym starają się żyć w zgodzie z ideą „Zero Waste” oraz propagować troskę o środowisko.

Znamy zwycięzców konkursu Mercedesa „Eko Gwiazda 2020”!

Mercedes-Benz Polska od lat wspiera działania pro środowiskowe, angażuje się w projekty rewitalizacji parków (Parku Miejskiego w Jaworze czy polsko-niemieckie „Ogrody” w Parku Skaryszewskim w Warszawie), a na dachu siedziby w Warszawie działa „Pasieka Mercedes”. Plan koncernu Daimler AG to „Ambition 2039” czyli neutralność całej floty oraz zakładów produkcyjnych pod względem emisji CO2 do 2039 r. W Jaworze na Dolnym Śląsku już powstała nowa „inteligentna i zielona” fabryka silników i baterii elektrycznych, zasilana w całości wiatrową energią odnawialną.

Najnowsze

Wielka wypożyczalnia samochodów bankrutuje! Ale kierownictwo wypłaca sobie ogromne premie

Amerykańska firma Hertz włożyła wniosek o upadłość, lecz dalsze jej losy są trudne do przewidzenia. Ale pomimo masowych zwolnień i wielkiego długu, najważniejsze osoby w firmie otrzymały sowite bonusy.

Hertz to firma założona w 1918 roku i obecnie funkcjonuje niemal w 150 krajach. Wydaje się, że taki gigant powinien dać radę przetrwać kryzys wywołany epidemią koronawirusa, ale rzeczywistość okazała się inna. Firma zmuszona była złożyć wniosek o bankructwo.

Przygnębiająca sytuacja dilerów w Polsce. Wielu z nich nie przetrwa epidemii?

Może wydawać się to zaskakujące, biorąc pod uwagę, że Hertz dysponuje miliardem dolarów w gotówce. Długi sięgają jednak aż 17 miliardów! Firma rozpoczęła już masowe zwolnienia oraz wysyłanie pracowników na przymusowe urlopy. Dotyczy to 20 tys. osób, co stanowi niemal połowę wszystkich zatrudnionych.

Rozbił w krzakach Wranglera z carsharingu! Był pijany?

Kierownictwo Hertza zapowiedziało jednak, że firma nie zawiesza swojej działalności. Nie ma też obecnie planów (przynajmniej oficjalnie) sprzedaży samochodów z floty liczącej 570 tys. pojazdów. Gdyby jednak do tego doszło, miałoby to poważny wpływ na rynek aut używanych w USA.

Niedługo po ogłoszeniu bankructwa pojawiły się kontrowersje, kiedy wyszło na jaw, że zaledwie kilka dni przed złożeniem wniosku, kierownictwo Hertza wypłaciło sobie sowite premie. W sumie przeznaczono na nie 16,2 miliona dolarów! Najwięcej otrzymał oczywiście prezes firmy (700 tys. dolarów), a niewiele mniej dyrektor finansowy (600 tys. dolarów). Dyrektor marketingu musiał zadowolić się zaledwie 190 tys. dolarów. Premie otrzymali wszyscy pracownicy w stopniu dyrektora lub wyższym, a przyznano je za ich pracę i starania w okresie epidemii oraz aby zachęcić ich do pozostania z firmą.

Pomimo ogłoszenia bankructwa Hertz prawdopodobnie nie zniknie z rynku. Przejdzie poważną restrukturyzację i nie można wykluczyć, że jeszcze wiele osób straci pracę, ale wraz z rozmrażaniem gospodarki firmie może udać się zażegnać kryzys.

Najnowsze

Rynek samochodów używanych wraca do normy – sprowadzamy coraz więcej aut

Dane dotyczące liczby sprowadzonych w maju samochodów są znacznie gorsze, niż rok temu, ale widać wyraźną poprawę względem poprzednich miesięcy.

Jak podaje Instytut Samar, w maju trafiło do Polski 55 769 samochodów osobowych i dostawczych o dmc do 3,5 t. To nadal o 37,1 proc. mniej, niż przed rokiem, ale aż o 72,9 proc. więcej, niż w kwietniu. Rośnie także sprzedaż nowych samochodów, ale jedynie o 6,7 proc.

Przygnębiająca sytuacja dilerów w Polsce. Wielu z nich nie przetrwa epidemii?

Od początku roku przywieźliśmy zza granicy 304 047 samochodów osobowych i lekkich dostawczych, co oznacza spadek o 28,3 proc. w porównaniu do 2019 roku. Polacy nadal najchętniej sprowadzają auta z Niemiec, na drugim miejscu znalazła się Francja, a na trzecim Belgia.

Sprzedaż jednośladów w Polsce także uległa załamaniu

Najczęściej wybierana marka to Volkswagen (33 612 sztuk), Opel (29 177 sztuk) oraz Ford (26 091 sztuk). Ulubieńcem rodaków pozostaje Audi A4 (10 096 aut), drugim najchętniej sprowadzanym modelem jest Volkswagen Golf (8482 aut), a na trzecim miejscu znalazł się Opel Astra (7911 aut).

Załamanie rynku samochodów w Polsce

Od początku roku nieznaczną przewagę mają samochody z silnikami benzynowymi – stanowiły 51,19 proc. importu. 48,47 proc. należało do diesli, a 0,16 proc. to auta elektryczne. Średni wiek sprowadzonego pojazdu wynosił 11 lat i 7 miesięcy.

Najnowsze

Goodc

Don’t Rush Challenge od grupy motocyklistek enduro „Baby na Motóry!”

Don't Rush Challenge cieszy się coraz większą popularnością. Swoją wersję przedstawiła także grupa motocyklistek enduro „Baby na Motóry!". Zobaczcie, jaka to była przemiana!

Don’t Rush Challenge to krótkie filmiki, które pokazują różne oblicza jednej osoby w ekspresowej przemianie. Następnie łączy się kilka takich filmów w jeden, z podkładem muzycznym muzycznym utworu „Don’t Rush” od Young T & Bugsey ft. Headie One. Ważne jest takie ułożenie scen, by przejście z jednej osoby do drugiej odbywało się w formie wirtualnego przekazania jakiejś rzeczy lub takiego samego sposobu zasłonięcia obiektywu.

Po wersjach ze zmianą odzieży i makijażu, wyzwanie przyjęło się w różnych grupach zainteresowań i grupach zawodowych. Swoje wersje Don’t Rush Challenge pokazały także motocyklistki – zobaczcie je tutaj: Seksowne i odważne-wiele twarzy motocyklistek w Don’t Rush Challenge

Grupa motocyklistek enduro „Baby na Motóry!” postanowiła zmontować własną wersję Don’t Rush Challenge. Na pomysł stworzenia takiego filmu wpadła Eliza Zielińska, którą rozbawiły i zainspirowały filmiki stworzone przez zawodowych żołnierzy, pilotów i polskie stewardessy:

Obejrzałam kilka tego typu challenges – spodobały mi się bardzo wersje polskich stewardess oraz zagranicznych pilotów samolotów i stwierdziłam, że trzeba pokazać kobiecą stronę off-road. Zmotywowało mnie to, że jeszcze nigdzie nie natrafiłam na taką wersję, gdzie motocykle i kobiety będą w takiej, niestandardowej odsłonie. Należę do grupy na Facebooku ,,Baby na Motóry!”, która zrzesza polskie motocyklistki. One nie boją się zjechać z asfaltu i często lubią lądować w błocie, w piachu. Osobiście weszłam do świata enduro i potwierdzam, że jest to super odpoczynek od asfaltu (śmiech).

Mogłoby się wydawać, że to nic trudnego, jednak dobre zgranie scen wymaga doskonałej współpracy wielu osób:

Wstawiłam na grupie świetny filmik polskich stewardess z zapytaniem, czy są w grupie chętne osoby, żeby nagrać coś podobnego. Odzew był szybki i duży! Zaczęło się od komentowania posta, a skończyło na stworzeniu specjalnego czatu dla występujących dziewczyn. Miałam w głowie taką wizję, żeby rozpocząć od seksownego wyglądu, a na kolejnych ujęciach odsłonić piękno motocykli off-road. Stworzyłam wspólny plik do edycji, gdzie napisałam kilka propozycji scen, a dziewczyny mogły go uzupełniać własną weną twórczą. Nakreśliłyśmy całkiem fajny scenariusz, który tak naprawdę, nie był bardzo potrzebny, ponieważ ostatecznie chodziło o kolejność scen, co, która motocyklistka odbiera i jak podaje dalej. Współpraca z dziewczynami na czacie była tak przyjemna, że do tej pory utrzymujemy tam kontakt i czat stał się dla nas czymś więcej, niż więzią ,,służbową” – mówi Eliza.

Po indywidualnych nagraniach trzeba je wszystkie zmontować w jeden film Don’t Rush Challenge:

Dogadałyśmy się, że każda z nas nagra swoje sceny i wyśle mi do montażu. Tu przyszła z pomocą Asia Jankowska-Mazur, która zaproponowała pomoc w łączeniu filmów. Podzieliłyśmy się pół na pół, a w ostateczności Asia przejęła całość, bo ma większe doświadczenie w montażu, a i mi zaczęło brakować na to czasu.

Efekt końcowy moim, i nie tylko moim zdaniem – jest rewelacyjny! Miałyśmy odcinek przedpremierowy, tzn. mogłyśmy w swoim gronie obejrzeć film i się  nim zachwycić. Chwilę później został upubliczniony na YouTube. Jestem bardzo zadowolona ze współpracy z dziewczynami i już myślimy nad kolejnymi, filmowymi odsłonami siebie i naszej pasji. Film wyszedł świetnie, bo z „Babami na Motóry!” nie mogło być inaczej! – podsumowuje Eliza.

Więcej o grupie: Baby na Motóry!

Najnowsze

Bazowa Honda Jazz kosztuje 93 900 zł. Dziękujemy ci, Unio Europejska!

Za nową generację miejskiego Jazza zapłacimy o wiele więcej, niż za kompaktowego Civica. Jest jednak ku temu dobry powód, a komu możemy dziękować za taki stan rzeczy, wiecie już z tytułu.

Powiedzmy to jeszcze raz, pełnym zdaniem. Nowa Honda Jazz, miejski minivan, którego długość ledwie przekracza 4 metry, kosztuje w wersji podstawowej 93 900 złotych. Potencjalny kupujący może zdecydować się też na odmianę Elegance (98 900 zł) lub Executive (105 990 zł). Albo pójść na całość i kupić stylizowanego na crossovera Jazza Crosstar, dostępnego tylko z topowym wyposażeniem, kosztującego 112 900 zł.

Nowa Honda Jazz zaprezentowana. Będzie wyposażona w centralną poduszkę powietrzną

Jakim cudem miejski minivan jest droższy o prawie 16 tys. zł od dłuższego o pół metra, kompaktowego Civica? To proste – Jazza kupimy w Europie tylko w wersji hybrydowej. Napędza go jednostka benzynowa 1,5 l o mocy 97 KM oraz silnik elektryczny mający 109 KM. Honda zdecydowała się na to drogie rozwiązanie ze względu na problemy i koszty dostosowania konwencjonalnego napędu do wymogów unijnych. Zamiast to robić, zrezygnowano ze stosowanego w poprzedniku silnika 1,3 l, dostępnego poza naszym kontynentem, i pozostawiono tylko hybrydę.

Belgijska policja uziemiona przez normy emisji spalin?

Taki napęd pozwala też na zbliżenie się do wymogu emisji CO2 na poziomie 95 g/km. Zbliżenia, ponieważ chociaż według Unii Europejskiej każde nowe auto powinno osiągać taki wynik, jest on nierealny nawet dla małego i lekkiego (trochę ponad 1,2 t) samochodu hybrydowego! Jazz emituje średnio 102 g CO2/km i za każdy gram ponad limit Honda musi zapłacić UE 95 euro od każdego sprzedanego samochodu, co oczywiście też znajduje odzwierciedlenie w cenniku.

Znaczenie ma także bardzo bogate standardowe. Już w bazowej wersji otrzymamy klimatyzację automatyczną, cyfrowe zegary, radio z ekranem dotykowym, światła LED (przód i tył), podgrzewane fotele przednie, adaptacyjny tempomat, asystent pasa ruchu oraz wiele innych elementów. Skrzynia biegów jest oczywiście automatyczna (e-CVT).

Honda zapowiedziała, że do 2022 roku wszystkie sprzedawane przez nią w Europie modele, będą miały napędy wykorzystujące silniki elektryczne. Czas żebyśmy zaczęli się przyzwyczajać, że już niedługo wszystkie auta tego japońskiego producenta będą bardzo drogie. Dziękujemy ci, Unio Europejska!

Najnowsze