Za nieodpowiedzialność instruktora ukarali kursantkę

18 marca 2010
Pięćset złotych mandatu otrzymała kursantka szkoły jazdy w Lubuskiem za nieważną legitymację jadącego z nią instruktora. Istotnie nie miał prawa prowadzić szkolenia, przez co i kursantka nie miała prawa siedzieć za kierownicą pojazdu, jednak z drugiej strony nie była ona tego świadoma, więc brakowało tu czynnika umyślności...

O sprawie poinformowała OIG OSK z siedzibą w Koszalinie. Jedna ze zrzeszonych tam szkół jazdy opisała następujące zdarzenie:
- Instruktor zatrudniony u nas na umowę o dzieło podczas kontroli policyjnej został ukarany za brak pieczątki w legitymacji - opowiada chcąca zachować anonimowość właścicielka jednej ze szkół jazdy w Zielonej Górze.
- Była to jego pierwsza jazda wynikająca z tej umowy. Wcześniej, kiedy zawierana była umowa, miał on wszystkie ważna badania oraz podbitą legitymację. Z czasem, widząc, że upływa termin ważności legitymacji, skierowaliśmy instruktora na badania. Po ich odbyciu poprosił o oryginały wyników badań, by móc sporządzić kopie i złożyć do swoich dokumentów i tak uczynił. Instruktor został również pouczony, żeby niezwłocznie zgłosił się do wydziału komunikacji w celu otrzymania nowej pieczęci, mimo że jeszcze był czas do upływu ważności legitymacji. Instruktor zapewnił, że to zrobi, a potem, że już to zrobił.

fot. Motocaina
Niedługo później, podczas rutynowej kontroli pojazdu szkoleniowego, policja odkryla, że jednak instruktor nie dopełnił formalności. Policjanci odkryli, że w legitymacji instruktora brakuje jednak pieczęci. Instruktor został na miejscu ukarany mandatem w wysokości 500 zł i to nie budzi większych kontrowersji, jednak podobnym mandatem została również ukarana kursantka, która odbywała akurat lekcję ze wspomnianym instruktorem.
- To był szok, że policjanci w ogóle ukarali kursantkę mandatem za „kierowanie pojazdem bez uprawnień do kierowania" - wspomina właścicielka OSK. - Początkowo nie chciała przyjąć mandatu, ale policjanci wzięli ją do samochodu i zawieźli na posterunek. To młoda dziewczyna, wystraszyła się i jednak przyjęła. To był dla niej wielki stres.

- Trudno jest komentować tego typu działania - mówi nadkomisarz Grzegorz Sudakow, szef zachodniopomorskiej drogówki. - Instruktor w chwili zatrzymania istotnie nie miał prawa prowadzić szkolenia, przez co i kursantka nie miała prawa siedzieć za kierownicą pojazdu, jednak z drugiej strony nie była ona tego świadoma, więc brakowało tu czynnika umyślności. Na pewno karę powinien ponieść instruktor. Pamiętajmy, że w sytuacjach, gdy nie jesteśmy pewni zasadności nakładanej przez policję kary, można odmówić przyjęcia mandatu lub wnioskować o jego anulowanie. Myślę, że w sytuacji, gdy to z winy instruktora kursantka została narażona na tego typu koszta, to powinna zwrócić się do OSK o rekompensatę kosztów związanych z zapłatą mandatu.

fot. Motocaina
Zdaniem zarządu OIG OSK, fakt stwierdzenia nieważności legitymacji stanowi wątpliwe i dyskusyjne naruszenie obowiązku określonego w ustawie Prawo o ruchu drogowym, który mówi, że instruktor jest obowiązany mieć w czasie szkolenia legitymację instruktora i okazać ją na żądanie.
- Nie ma tu mowy o ważności legitymacji - mówi Roman Stencel, prezes zarządu OIG OSK z siedzibą w Koszalinie. - W związku z brakiem przeciwwskazań takich jak decyzja administracyjna o skreśleniu instruktora z ewidencji oraz nieposiadanie przez instruktora orzeczenia lekarskiego o braku przeciwwskazań zdrowotnych do kierowania pojazdem, brak pieczęci w legitymacji nie powinno być, moim zdaniem, traktowane, jako brak uprawnień instruktora do nauczania. Powinno się to rozpatrywać jedynie w kategorii wykroczenia spowodowanego brakiem posiadania wymaganych dokumentów.

Wynikałoby z tego, że kursantka nie powinna ponosić tu żadnej odpowiedzialności, jednak mandat otrzymała. Jak podkreśla właścicielka ośrodka, zważywszy na bezzasadność kary oraz ciężką sytuację finansową kursantki, stara się o anulowanie mandatu przez sąd. Pozostaje jednak sprawa odpowiedzialności OSK za zaistniałą sytuację.

 - Moim zdaniem, opisane okoliczności nie stanowią rażącego naruszenia przez przedsiębiorcę warunków prowadzenia OSK, określonych w art. 104 ustawy Prawo o ruchu drogowym - komentuje Stencel. - Dlatego w tych okolicznościach nadzorujący starosta może co najwyżej przeprowadzić kontrolę w OSK celem sprawdzenia, czy zatrudnieni instruktorzy spełniają wymogi ustawowe oraz w jaki sposób przedsiębiorca je monitoruje.

fot. Kursant
Zarząd OIG OSK konkluduje więc, że nie widzi podstaw prawnych, aby wszczęto procedurę wykreślenia przedsiębiorcy z rejestru przedsiębiorców prowadzących OSK. Właścicielka OSK nie miała jeszcze żadnych sygnałach od starostwa w tej sprawie, jednak nie obawia się, gdyż - jak podkreśla - dwa lata temu ośrodek przeszedł kontrolę wzorowo i tak będzie z pewnością i tym razem. Na razie instruktor nie współpracuje już ze szkołą, kursantka otrzymała od OSK zwrot kosztów poniesionych w tej sprawie i kontynuuje szkolenie, oczekując na decyzję sądu w sprawie mandatu.

Źródło: Szkoła Jazdy

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!