Test Opel Corsa 1.2 T GS Line – przyjaciel każdej kobiety

14 października 2020
33
Zgrabny i elegancki, ale z pazurem – tak w skrócie można opisać Opla Corsę GS Line. To zwinne miejskie auto, które świetnie sprawdza się również w trasie. Jeśli się na niego zdecydujecie z pewnością zostanie waszym dobrym przyjacielem, gotowym wspomóc was swoimi czterema kółkami w każdej sytuacji.

Gdy patrzę na Opla Corsę GS Line i myślę o jego potencjalnej właścicielce, widzę silną kobietę, która wie czego chce od życia i czerpie z niego pełnymi garściami. Nie lubi wtapiać się w tłum, ma swoje zdanie i nie boi się go głośno wyrazić. Mieszka w mieście i potrzebuje maszyny, która ułatwi jej szybkie przemieszczanie się z miejsca na miejsce i nie będzie wymagająca jeśli chodzi o wielkość miejsca parkingowego. A jeśli zajdzie taka potrzeba ruszy w trasę i zawiezie właścicielkę nawet na drugi koniec Polski.

Tak właśnie wyobrażam sobie potencjalną właścicielkę Opla Corsy. I jestem pewna, że Opel Corsa GS Line nie zawiedzie swoich potencjalnych właścicielek (no dobra... właścicieli też).

To bardzo dobrze przemyślany samochód, którym Opel otworzył nowy rozdział swojej historii, wprowadzając do segmentu aut zazwyczaj „ubogich technologicznie” szereg nowoczesnych rozwiązań, oraz atrakcyjną stylistykę.

Miejskie auto z pazurem

Szósta generacja Corsy z silnikami spalinowymi zadebiutowała w Polsce w grudniu zeszłego roku.

Mierzący 4,06 metra długości pięciodrzwiowy samochód jest oferowany z bardzo oszczędnymi silnikami benzynowymi i wysokoprężnymi o mocy od 55 kW (75 KM) do 96 kW (130 KM). I właśnie tę ostatnią 130-konną wersję miałam okazję testować. Trzeba przyznać, że to całkiem sporo mocy, jak na „mały”, miejski samochód. I to czuć. I to jest świetne uczucie.

Opel Corsa GS Line z turbodoładowanym silnikiem 1.2 o mocy 96 kW/130 KM z ośmiobiegową przekładnią automatyczną osiąga prędkość maksymalną 208 km/h i przyspiesza od 0 do 100 km/h w 8,7 sekundy.

Oczywiście, z taką prędkością nie będziemy poruszać się po mieście (jeśli mamy w głowie odpowiednią ilość zdrowego rozsądku), ale już po trasie... ten mały „mieszczuch” przy dużych prędkościach doskonale trzyma się drogi, śliskie nawierzchnie nie są mu straszne, a systemy wspomagania czujnie „opiekują się kierowcą”. Jadąc szybko po łuku samochód będzie pilnował, żebyśmy z niego nie wypadli i trzymali się naszego pasa ruchu. Tak samo na prostej drodze auto dba, żebyśmy przypadkiem, przez naszą nieuwagę nie zjechali komuś wprost pod koła.

Kierownica chodzi bardzo miękko, w sposób typowy dla aut miejskich, i kręci się nią bardzo łatwo, co pozwala na wyjątkowo proste i przyjemne manewrowanie samochodem na parkingach. Reakcja kół również jest szybko wyczuwalna, a to cecha pożądana w ruchu miejskim.

Zawieszenie jest odrobinę twarde, ale nie przesadnie. Charakteryzuje je bardzo optymalne zestrojenie, które nieźle wybiera nierówności i praktycznie niweluje przechyły.

Podsumowując Opel Corsa to generalnie auto posłuszne, bardzo zwrotne i łatwe w prowadzeniu, którego wyczucie przychodzi w sposób naturalny. 

Testowany przeze mnie model poszczycił się nienajgorszym spalaniem. Jeżdżąc po mieście przez większość czasu w „trybie sportowym”, średnie zużycie paliwa wyniosło około 7,1 litra. Jadąc jednak w trybie „eco”, rozsądnie i kulturalnie, można liczyć na wynik oscylujący wokół 6,5 litra, a być może nawet niższy. 

Wspomaganie jazdy

W wyposażeniu standardowym Opla Corsy otrzymamy ESP z ABS i kontrolą trakcji, wspomaganie ruszania na pochyłościach, pakiet NCAP (ostrzeganie przed kolizją, rozpoznawanie ograniczeń prędkości, wykrywanie zmęczenia kierowcy), radio z ekranem dotykowym, Bluetooth i USB oraz sterowanie multimediami z kierownicy i tempomat. 

W kolejnych poziomach za dopłatą możemy dostać panoramiczny dach lub adaptacyjne matrycowe reflektory IntelliLux LED, które pozwolą na jazdę w trybie świateł drogowych (tzw. długich). Za pomocą umieszczonej z przodu auta kamery Ople Eye, system rozpozna pojazd nadjeżdżający z przeciwka lub jadący przed nami i dostosuje wiązkę światła tak, aby nie oślepiać pozostałych uczestników drogi.

Nadal jednak będzie stawiać na maksymalne bezpieczeństwo, pozwalając na doświetlenie dalszego odcinka drogi niż w przypadku podstawowych lamp – miałam okazję jechać Corsą wieczorem w całkowitej ciemności, bo na ulicy akurat wysiadł prąd... w całkowitej ciemności? A gdzie tam... droga przede mną i pobocze były doskonale oświetlone, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że Opel samodzielnie oświetlając drogę wykonał lepszą robotę niż stojące przy niej latarnie.

Przyjemne dla oka i co najważniejsze wygodne wnętrze

W Oplu Corsie siedzi się wygodnie. Początkowo fotele wydają się trochę twarde, ale z czasem to wrażenie mija. W modelu, który miałam okazję testować, fotel kierowcy można było ustawić na wszystkie możliwe sposoby – do przodu, do tyłu, do góry, do dołu – każdy więc bez problemu znajdzie dla siebie odpowiednio komfortowe ustawienia. Dodatkowo fotel można było wyprofilować tak, by podpierał odcinek lędźwiowy kręgosłupa. Wersja, w której siedziałam oferowała także masaż. Wszystkie fotele obszyte są przyjemnym w dotyku materiałem.

To co zwróciło moją uwagę, to delikatnie zwrócona w stronę kierowcy konsola centralna. Świetna sprawa, która prowadzącemu trochę ułatwia życie, a pasażerowi nie utrudnia obsługi multimediów. Wszystko jest bardzo proste i intuicyjne w obsłudze. Opel Corsa posiada klasyczne pokrętła – do regulacji głośności, klimatyzacji czy też natężenia oświetlenia wskaźników.

Całość jest bardzo ładnie wykończona, cieszącymi wzrok drobnymi detalami, jak np. przeszycia szwów na drzwiach czy fotelach. Atrakcyjność wnętrza podnoszą też czerwone i grafitowe akcenty na desce rozdzielczej i sportowych fotelach. Bardzo ciekawy jest też efekt przetłoczeń na wierzchnim płacie deski rozdzielczej.

Co istotne, Corsa ma bardzo dobrze wyciszoną kabinę. Silnik słychać głównie podczas intensywnego przyspieszania w trybie sportowym, gdy pracuje na wyższych obrotach.

Ilość miejsca na nogi w Corsie jest przyzwoita. Co prawda z tyłu na lekką ciasnotę mogę narzekać osoby o wzroście powyżej 180 cm, ale w tym segmencie aut nie powinno to zaskakiwać. W końcu nie jest to samochód typowo rodzinny.

Bagażnik wyjściowo oferuje 309 litrów. Po złożeniu siedzeń jego ładowność rośnie do 1015 litrów. Więc walizki na babski wyjazd z przyjaciółką się zmieszczą.

Niestety, jedna rzecz nie została do końca dobrze pomyślana. Lampa kierunkowskazu na lusterku została tak zamontowana, że kierowca widzi jak miga. Miga tak samo, jak znajdujący się tuż obok system monitorowania martwego pola. W momencie wykonywania manewru zmiany pasa jest to trochę kłopotliwe. Powoduje to moment zawahania i skonfundowania, które normalnie nie miałyby miejsca.

Ile kosztuje „przyjacielski mieszczuch”?

Ceny podstawowej wersji modelu z silnikiem benzynowym zaczynają się od 49 990 zł. Cena tej testowanej przeze mnie, najmocniejszej, 130-konnej odmiany Opla Corsy, dostępnej w dwóch najlepiej wyposażonych wersjach: Elegance i GS Line, po wybraniu kilku opcji zbliża się do 100 tysięcy złotych.

Opel Corsa to auto posłuszne, bardzo zwrotne i łatwe w prowadzeniu, którego wyczucie przychodzi w sposób naturalny. To bardzo dobrze przemyślany samochód, którym Opel otworzył nowy rozdział swojej historii, wprowadzając do segmentu aut zazwyczaj „ubogich technologicznie” szereg nowoczesnych rozwiązań, oraz atrakcyjną stylistykę.

NA TAK:

- atrakcyjne nadwozie

- łatwość i przyjemność prowadzenia

- dużo systemów bezpieczeństwa w standardzie

NA NIE:

- mylące kierowcę, migające światła kierunkowskazów na lusterkach

Dane techniczne Opel Corsa 1.2 T GS Line:

Silnik benzynowy, turbo
Moc maksymalna 130 KM przy obrotach 5500/min
Maksymalny moment obrotowy 230 Nm przy obrotach 1750/min
Rodzaj napędu na przednie koła
Skrzynia biegów 8-biegowa przekładnia automatyczna
0-100 km/h 8,7 sekundy
Prędkość maksymalna 208 km/h

 

 

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!