Test Kawasaki KLX 125 - mały, ale figlarny

04 stycznia 2012
25
1
Kawasaki zwykle kojarzy się początkującym motocyklistom z wściekle zielonymi, supermocnymi jednośladami, które raczej dla adeptów dwóch kółek się nie nadają. Jednak w minionym roku japońska marka wprowadziła na rynek nowego KLX 125, którym swobodnie można opanować technikę jazdy i... zakochać się w offroadzie.
Kawasaki KLX125 dobrze sprawdzi się w mieście.

fot. Kawasaki

Model KLX 125 to maszyna z kategorii dual purpose - czyli podwójnego przeznaczenia. Czy jest uniwersalna? Raczej nie, za to poręczna i całkiem żwawa, a i owszem. Największą zaletą dla początkujących adeptów jednośladów jest jej niska masa (zaledwie 113 kilogramów). Motocykl ten można kupić za niecałe 14 tysięcy złotych, a potem serwisować przy użyciu niedużych nakładów pieniężnych. Brzmi zachęcająco? Zobaczmy, jak się sprawdzi w warunkach, na które wskazuje jego wygląd - czyli w terenie. Potem wypróbujemy motocykl w innych okolicznościach - miejskich.

Dla każdego coś miłego
Nowy KLX 125 dzięki niewielkiej mocy - ponad 10 KM - pozwala na łatwe opanowanie podstaw techniki jazdy. Wszystko działa tu intuicyjnie, jest poręczne i ergonomicznie zaprojektowane. Nie trzeba się głowić, co i gdzie znaleźć - wystarczy wsiąść i jechać. Nauka przyjdzie na nim zapewne szybciej, niż na motocyklach o pojemnościach 250 wzwyż.

Wyglądem KLX niewiele różni się od większego brata - KLX250 - zwłaszcza nieduże motocyklistki będą się na nim idealnie prezentować. Im wyższy wzrost czy waga potencjalnej użytkowniczki, tym 125-tka może nie być właściwym wyborem.

Gdy spojrzymy na cyfrowy kokpit, wszystko ogarniemy w mig: czytelny prędkościomierz, przydatny obrotomierz, ale i licznik kilometrów z możliwością ustawienia przebiegu dziennego, czy lampki ostrzegawcze układu wtrysku. Należy docenić także kontrolkę rezerwy, bo pozostanie o zmierzchu w środku leśnej zabawy bez paliwa w motocyklu może nie być już tak wesołe. Ważna dla początkujących będzie lampka "zapomniałaś wyłączyć kierunkowskaz" (przy donośnym dźwięku jednostki i zaaferowaniu treningiem, czy jazdą w korku, to wcale nie są odosobnione przypadki). Również znalezienie biegu jałowego będzie bardziej proste, bo zapala nam się wówczas zielona kontrolka na panelu przyrządów. Przyda się również zegarek - gdy radość z jazdy przesłoni nam upływ czasu, możemy zamiast ciepłych ramion ukochanej osoby w domu, pocałować zimną klamkę.

KLX 125 jest bliźniaczą konstrukcją do D-trackera 125.

 

Na dojazdy do pracy, czy w teren? Oba przeznaczenia Kawasaki KLX125 mają rację bytu.
fot. Kawasaki

W omawianym Kawasaki zamontowano czterosuwowy silnik jednocylindrowy, dwuzaworowy, chłodzony powietrzem, z wtryskiem paliwa, który został skonfigurowany z 5-biegową skrzynią. Wystarczy wrzucić jedynkę by poczuć, że nie jest to kliknięcie myszką, a raczej dźwięk i odczucie chrobotu młynka do pieprzu - cóż daleko KLX do najdelikatniejszych skrzyń przełożeniowych na świecie. Ale ale! Musimy zdać sobie sprawę, że w ciężkim, endurowym bucie, właśnie taka obsługa dźwigni zmiany biegów, nieco sadystyczna i obcesowa, ma rację bytu. Tak zatem powinno być i trzeba się z tym po prostu pogodzić.

Panie zapewne docenią, że zamiast kopniaka, przy którego natarczywym traktowaniu większość motocyklistek zziaja się niemożebnie, w KLX-ie zastosowano rozrusznik elektryczny. Wystarczy przekręcić kluczyk, nacisnąć starter i sprzęt sam sobie poradzi ze ssaniem.

KLX-ie! Puchu marny!
Dla lekkich jak piórko, filigranowych motocyklistek, które zwykle borykają się nie tylko z wyborem odpowiedniego jednośladu, ale potem z bezpiecznym manerwowaniem, ta 125-tka będzie nie tylko łatwa w prowadzeniu, ale również przyjazna podczas "akrobacji" parkingowych. Dzięki lekkości maszyny i jej dobremu wyważeniu, operowanie nią przy niskich prędkościach, cofanie pod górkę z użyciem własnych mięśni, czy manerwowanie między samochodami, jest przyjemną igraszką. Niskie panie niech nie przeraża wysokość siedziska - 830 milimetrów - to wygląda tak źle tylko na ekranie komputera. Warto się przysiąść do maszyny, aby poczuć, jak jej wąska konstrukcja umożliwia godziwy kontakt stóp z podłożem. Zaletą dla płci pięknej może być także świetne rozłożenie mas (choć - jak to w jednośladach terenowych bywa - środek ciężkości położony jest stosunkowo wysoko). Zarówno podczas jazdy, jak i np. przestawiania motocykla - nie czujemy tej ponad setki kilogramów. Czasem ma się wrażenie operowania nieco cięższym rowerem.

Czytelny zestaw przyrządów, ergonomia i porządek.

fot. Kawasaki

Motocyklistki powyżej 175 centymetrów wzrostu niech jednak nie patrzą łakomym okiem na ten sprzęt - będzie dla nich za niski. Bo gdy w życiu prywatnym lubimy być odmładzane, to na motocyklu wolimy wyglądać normalnie, a nie śmiesznie - KLX 125 pod wysokimi będzie się prezentował jak juniorski...

Pierwsze szlify w terenie
KLX został niby stworzony do jazdy w terenie, choć należy to traktować jako jazdę dla początkujących. Owszem, prowadzi się bardzo radośnie - jest poręczny, dziarski, z werwą pokonuje trudności. Byle nie za bardzo wymagające. Oczywiście niewielka masa i opony terenowe (Dunlop, przednie 19", tylne 16") sprawiają, że jazda na nim jest całkiem rozkoszna - jest przyczepnie, stabilnie i bezpiecznie. Z łatwością KLX poradzi sobie z utwardzoną, szutrową drogą, leśnym duktem, czy niedużymi hopkami - nawet seria nierówności zdaje się być dla niego zabawą, a nie przeszkodą. Pewności w treningu dodają też skuteczne hamulce (z tarczami o obrysie falistym). Jednak gdy ścieżka robi się bardziej kopna, grząska, czy błotna, lepiej omijać 125-tką ten rewir chyba, że ma się w pobliżu chętną do pomocy ekipę ewakuacyjną. Gdy jednak zjedziemy do stacji benzynowej z radością zapewne przyjmiemy fakt, że tam, gdzie mała pojemność zaniemogła, w zużyciu paliwa nas oszczędziła - jednostka spala średnio około 3,5 litra na 100 kilometrów.

Gdy nabierzemy już doświadczenia w terenie, możemy dostrzec pewne mankamenty KLX125, np. brak możliwości złożenia dźwigienki do zmiany biegów, czy hamulca, co naraża nas na pogięcie, lub wręcz urwanie tych elementów przy nawet niegroźnej glebie. Warto po wyjechaniu z salonu, a przed wjazdem w polne ścieżki zdjąć gumowe ochraniacze założone na podnóżki. Przy mokrej nawierzchni łatwo się w takich warunkach ześliznąć, a po zmianie - mamy bezpieczny kontakt z ostrymi, metalowymi podnóżkami.

 

Na kawałku owiewki za siedziskiem można zamocować akcesoryjną torbę.

fot. Kawasaki

Szosa, korki i miejskie uliczki
Gdy najdzie nas ochota na miejskie szaleństwo - lub prozaicznie, zechcemy dojechać do pracy - szybko zauważymy, jak przyjazny jest do tego celu nasz niewielki motocykl. Z jednej strony nieco wyższy niż ścigacze, czy nakedy, więc i pole widzenia do przodu i na boki mamy zdecydowanie większe. Do zalet wspomnianych motocykli podczas poruszania się w korkach zwykle nie należy też mały promień skrętu, czy wybitna manewrowalność. Z KLX-em możemy w korku naprawdę zmieścić się w najmniejszą lukę poprzeczną (to również zasługa średniej wielkości kół), za to między pasami jezdni trzeba - jak zawsze - zwracać uwagę na szeroko rozstawione lusterka. Jednak, właściwie przede wszystkim, pokonanie krawężników, kolein, czy nawet płytkich dziur nie stanowi dla tej Kawy problemu - już po chwili miejskiej jazdy ma się wrażenie, że samemu szuka się takich "atrakcji".

Wyskok w bok - za miasto?
Cóż, to raczej nie ma sensu. Ani długie dystanse, ani podróżowanie we dwoje nie należą na KLX125 do niebywale komfortowych. Motocykl - przez swoją lekkość i wysokość - jest podatny na uderzenia bocznego wiatru, a poza tym nie gwarantuje praktycznie żadnej ochrony przed złymi warunkami atmosferycznymi. Na kanapie z tyłu jest symboliczna ilość miejsca, za nią idealnie zmieści się niewielka, akcesoryjna torba. Ale żeby od razu się rozpędzać? Gdy przekroczymy 80 km/h zaczyna być średnio przyjemnie. Lepiej odpuścić sobie także wyścigi spod świateł - zasięg na jednym baku może być krótki, bo zbiornik mieści 7 litrów paliwa. Zresztą - przecież nie do tego typu eskapad stworzono KLX'a...

Motocykl jest dostępny jedynie w dwóch malowaniach - biało-zielonym i w pełni białym.

Widzi mi się
Kawasaki KLX 125 jest ciekawym wyborem dla wszystkich tych, którzy zaczynają przygodę z motocyklami - to właśnie od jazdy po szutrze, umiejętnego operowania gazem i hamulcem, sprawnego zachowania się w sytuacjach poślizgu - powinno się zaczynać. Dla nieprzekonanych do jazdy terenowej, może to być początek ich miłości do offroadu, a być może zalążek jazdy wyczynowej. Od czegoś należy zacząć, a opisywana Kawa spełnia wszelkie parametry, aby nasz motocyklowy start należał do przemiłych, radosnych doświadczeń, których nigdy nie zapomnimy i będziemy z sentymentem wspominać.

KLX125 Specyfikacja
Typ silnika Chłodzony powietrzem, jednocylindrowy, 4-suwowy
Pojemność skokowa 125 cm³
Średnica x skok tłoka 54.0 x 54.4 mm
Stopień sprężania 9.5:1
Układ rozrządu/ilość zaworów SOHC, 2 zawory
Moc maksymalna 7.6 kW (10.3 KM) / 8,000 obr/min
Maksymalny moment obrotowy 10 Nm (1.0 kgfm) / 6,400 obr/min
Układ zasilania Wtrysk paliwa: φ20 mm x 1 (Keihin)
Zapłon Elektroniczny, DC-CDI
Rozrusznik Elektryczny
Smarowanie Wymuszone, z mokrą misą olejową
Skrzynia biegów
5 biegowa
Przeniesienie końcowe napędu Łańcuch
Przełożenie podstawowe 2.880 (72/25)
Przełożenie biegu 1 2.917 (35/11)
Przełożenie biegu 2 2.000 (32/16)
Przełożenie biegu 3 1.474 (28/19)
Przełożenie biegu 4 1.182 (26/22)
Przełożenie biegu 5 1.000 (24/24)
Przełożenie całkowite 3.357 (47/14)
Sprzęgło Wielotarczowe, mokre
Typ ramy Obwodowa, stalowa
Kąt pochylenia główki ramy / Wyprzedzenie 27.2˚ / 101 mm
Przednie zawieszenie Widelec teleskopowy 33 mm
Tylne zawieszenie Układ dźwigni Uni-Track
Skok przedniego zawieszenia 175 mm
Skok tylnego zawieszenia 180 mm
Opony, przód 70/100-19
Opony, tył 90/100-16
Hamulec przedni Tarcza pojedyncza 240 mm, zacisk dwutłoczkowy
Hamulec tylny Tarcza pojedyncza 190 mm, zacisk jednotłoczkowy
Kąt skrętu, lewy / prawy 43˚ / 43˚
Wymiary (D x S x W) 1,980 mm x 770 mm x 1,090 mm
Rozstaw osi 1,285 mm
Prześwit 255 mm
Wysokość siedzenia 830 mm
Pojemność zbiornika paliwa 7.0 litra
Masa pojazdu gotowego do jazdy 113 kg
Cena 13 900 złotych

Komentarze

Młodzik
08 kwietnia 2016 17:08
Na większe góry też wyjeżdża tylko troszkę te opony w tym przeszkadzają jeśli jeździ sie nim głównie w lesie ;) polecam kupić takie jak w crossach