Karolina Chojnacka

Test Hyundai Tucson – futurystyczna rewolucja, która zachwyca

Hyundai Tucson czwartej generacji to prawdziwa rewolucja w świecie Hyundaia. To pierwszy SUV marki, który został opracowany zgodnie z nową filozofią designu, nazwaną przez Koreańczyków Sensuous Sportiness. Jej założeniem jest nadanie samochodom zmysłowego i emocjonalnego charakteru, uzyskanego za pomocą innowacyjnych technologii i rozwiązań. Czy to się udało?

Uważam, że jak najbardziej.

Samochód charakteryzuje się awangardowym, wyjątkowo futurystycznym i przyciągającym wzrok designem. Z pewnością nikt nie przejdzie, ani nie przejedzie obok Hyundaia Tucsona nowej generacji obojętnie. Jeśli chodzi o mnie – wizualna petarda!

Unikając tradycyjnych metod rysowania i szkicowania, projektanci Hyundaia przy użyciu algorytmów geometrycznych i technologii cyfrowej, opracowali futurystyczne elementy designu. Otrzymany projekt wykorzystuje linie, powierzchnie, kąty i kształty, tworząc estetykę projektu, nazwaną Parametryczną Dynamiką.

Hyundai Tucson

W wizualnej awangardzie

Najbardziej wyrazistym i przyciągającym wzrok elementem projektu jest grill w kolorze ciemnego chromu, w którym ukryto światła do jazdy dziennej. Po włączeniu świateł grill zmienia swój wygląd, dzięki technologii półprzepuszczalnych luster. Światła, przypominające kształtem skrzydła, wyglądają wyjątkowo imponująco w trakcie jazdy po zmroku.

Hyundai Tucson

Rzeźbione powierzchnie bocznych elementów nadwozia samochodu sprawiają wrażenie ciągłego ruchu, nawet podczas postoju. Muskularne kształty SUV-a płynnie łączą się z kanciastymi nadkolami, a felgi aluminiowe dopełniają wygląd mocnej i dynamicznej sylwetki samochodu. Sylwetkę Tucsona dodatkowo podkreśla chromowana listwa, zakończona ostrymi krawędziami, która zaczyna się od lusterek bocznych, a kończy na słupku C.

Hyundai Tucson

Szerokie tylne lampy z ukrytymi parametrycznymi detalami świetlnymi, oddają motyw przewodni projektowania modelu. Tylny zderzak również został pokryty parametrycznym wzorem. Tucson nowej generacji to pierwszy model Hyundaia, w którym zastosowano ukrytą tylną wycieraczkę, umieszczoną pod spojlerem. Całość wieńczy gładkie szklane logo Hyundai, które wygląda na trójwymiarowe, ale w rzeczywistości nie wystaje z zewnętrznej powierzchni, w odróżnieniu od tradycyjnych emblematów stosowanych przez producentów samochodów. W zimowych warunkach gładkie logo znacznie ułatwiało odśnieżanie tylnej szyby.

Hyundai Tucson

Mniej znaczy więcej

Wewnątrz Hyundai Tucson nowej generacji prezentuje luksus w stylu „mniej znaczy więcej” i przypomina samochody klasy premium. W środku samochód jest oryginalny, nowoczesny, a także niezwykle funkcjonalny.

Nowy ekran systemu multimediów i nawigacji o przekątnej 10,25 cala wypełnia środek pojazdu. Projektanci Hyundaia zrezygnowali z fizycznych pokręteł i przycisków. Wszystkimi funkcjami systemu multimediów i klimatyzacji steruje się za pomocą dotyku. Haptyczne przyciski na szczęście reagują bardzo szybko, więc brak klasycznych pokręteł nie stanowi problemu. Całość jest prosta i intuicyjna w obsłudze, więc nie rozprasza nas w trakcie jazdy, ani, co najważniejsze, nie zmniejsza naszego bezpieczeństwa.

Hyundai Tucson

Podłokietnik jest połączony z przyciskami do obsługi skrzyni biegów (tzw. shift by wire), co nadaje całości nowoczesny wygląd i wizualnie „porządkuje” wnętrze. A przyciski są znacznie wygodniejsze w obsłudze niż tradycyjny drążek zmiany biegów.

Hyundai Tucson

Hyundai Tucson – wrażenia z jazdy

Testowałam Hyundaia Tucsona nowej generacji z silnikiem benzynowym 1.6 T-GDI z układem hybrydowym 48V o mocy 150 KM, sparowanym z automatyczną skrzynią dwusprzęgłową (7DCT), w najbardziej najbogatszej wersji wyposażenia Platinum. Cena? 154 900 złotych.

Za tę kwotę można mieć samochód w niczym nie ustępujący dwa razy droższym pojazdom klasy premium, którym jeździ się naprawdę znakomicie.

Hyundai Tucson nowej generacji doskonale trzyma się drogi (bez względu na położenie wskazówki prędkościomierza), pewnie pokonuje wszystkie zakręty i łuki, jest bardzo stabilny i niepodatny na podmuchy wiatru, a adaptacyjne zawieszenie gwarantuje świetną amortyzację w czasie jazdy. Układ jazdny jest sprężysty, zwarty, zachęca do dynamicznej jazdy, szczególnie w trybie „Sport”.

Tucson przyspiesza od 0 do 100 km/h w 9,6 sekundy, a jego prędkość maksymalna to 189 km/h.

Hyundai Tucson

Samochodem, mimo jego sporych rozmiarów (nowa generacja jest o 20 mm dłuższa i 15 mm szersza od poprzedniej) doskonale się manewruje. Tucson jest bardzo zwrotny, a układ kierowniczy daje doskonałe wyczucie tego, co aktualnie dzieje się z kołami.

Hyundai Tucson

Hyundai Tucson jest samochodem napakowanym technologią i posiadającym bogate wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa. Mnie zachwycił podgląd z kamer umieszczonych w lusterkach, który aktywował się, kiedy włączało się kierunkowskaz. Obraz pojawia się odpowiednio na prędkościomierzu (gdy włączono lewy kierunkowskaz) lub obrotomierzu (prawy), ale nie traci się przy tym odczytu danych. Genialne rozwiązanie, znacznie ułatwiające wykonywanie manewrów.

Hyundai Tucson

Przy zmianie pasa, wyprzedzaniu czy na skrzyżowaniach widać bok pojazdu, tylne koło i sąsiedni pas ruchu. Można powiedzieć, że praktycznie zwalnia nas to z konieczności zerkania w lusterko, jeśli odpowiednio wcześniej włączymy kierunkowskaz, a na ciasnych skrzyżowaniach można sprawdzić, czy nie najedziemy tylnym kołem na krawężnik i nie uszkodzimy opony lub felgi.

Jeśli mam być szczera to… Hyundai Tucson całkowicie skradł moje serce. Zachwyca mnie swoim futurystycznym, wyróżniającym go na drodze wyglądem. Oprócz tego, że jest piękny, jest też wyjątkowo praktyczny i wygodny. I co najważniejsze… jazda nim to czysta przyjemność. Wsiadasz, wrzucasz bieg, wciskasz pedał gazu i chcesz, by droga przed tobą była jak najdłuższa.

NA TAK:

– świetne wrażenia z jazdy

– futurystyczny design

– przyciski do obsługi skrzyni biegów

– cena

– doskonale działające systemy bezpieczeństwa

NA NIE:

– zabudowa lusterka wstecznego i klapki osłony przeciwsłonecznej zasłaniały widok na sygnalizację świetlną

– po włączeniu kierunkowskazu, sygnał dźwiękowy natychmiast ostrzegał przed znajdującym się na pasie obok samochodzie, co irytowało, gdy na przykład stało się na prawym pasie do skrętu

Dane techniczne Hyundai Tucson:

Silnik 1.6 T-GDI 48V
Skrzynia biegów 7DCT
Rodzaj napędu  2WD
Moc maksymalna 150 KM
Maksymalny moment obrotowy 250 Nm
Prędkość maksymalna 189 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 9,6 sekundy

Najnowsze

Karolina Chojnacka

DS Automobiles prezentuje ekologiczną kolekcję ubrań, która pochłania CO2

Kolekcja ubrań pochłaniających CO2 jest częścią filozofii DS, „Future Craft”, łączącej francuską wiedzę o „luksusowej ekologii” z innowacyjnymi i trwałymi materiałami.

Francuski producent samochodów, DS Automobiles prezentuje ekologiczną kolekcję ubrań, która pochłania CO2. Pochłaniając dwutlenek węgla z atmosfery, linia odzieży ma podkreślać zaangażowanie DS w dbanie o środowisko i coś, co marka określa jako „ekologiczny luksus”, będący podstawą zelektryfikowanej serii E-TENSE.

DS x EGONlab

Przeczytaj też: DS Automobiles prezentuje wystawę „Inne spojrzenie” i kolekcję ubrań dla kobiet

Kolekcja unisex została stworzona we współpracy z wschodzącą marką modową EGONlab – która pojawiła się w zeszłym roku podczas Paris Fashion Week SPHERE Showroom – i londyńskim studiem projektowym Post Carbon Lab.

Kolekcja składa się z inspirowanej Paryżem kurtki bomberki, trenczu i dwóch t-shirtów, zaprojektowanych wyłącznie dla DS Automobiles przez EGONlab. Elementy garderoby zostały poddane obróbce przez Post Carbon Lab.

DS x EGONlab

Powłoka fotosyntetyczna stworzona przez Post Carbon Lab składa się z warstwy żywych alg na tkaninie odzieży, która pochłania dwutlenek węgla i wydziela tlen. DS Automobiles i projektanci zapewniają, że podczas procesu barwienia i powlekania w ciągu 10 tygodni, kolekcja pochłonęła 1452 g CO2, czyli tyle samo co typowy sześcioletni dąb w ciągu około sześciu miesięcy.

Przeczytaj też: DS Aero Sport Lounge – sztuka podróżowania wg DS Automobiles

Najnowsze

Przesadził z prędkością na śniegu i wpadł w poślizg, ale wini innego kierowcę

Zabawa w jazdę na granicy przyczepności po publicznej drodze ma to do siebie, że kiedy popełnimy błąd, możemy doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji. Tak jak zrobił to autor tego nagrania.

Ta sytuacja dobrze obrazuje, że wcale nie trzeba jechać szybko, żeby stwarzać zagrożenie. Wystarczy jechać zbyt szybko w danej sytuacji. Autor nagrania z pewnością jechał poniżej dozwolonych w mieście 50 km/h. Marne pocieszenie, skoro robił to na zaśnieżonych uliczkach osiedlowych!

Auto aż wzbiło się w powietrze, po tym jak kierowca przesadził z prędkością

Prędkość niełatwo jest oszacować, ale po nagraniu widać, że było za szybko jak na panujące warunki i zaparkowane wkoło samochody. Warto zwrócić uwagę na sam początek, kiedy autor musi objechać wysepkę, skręcając w prawo i natychmiast musi odbić w lewo. Przód jego auta nie jest natychmiast skierowany w kierunku jazdy, więc prawdopodobnie wpadł w tym miejscu w poślizg. Zamiast dać mu to do myślenia, chyba tylko utwierdziło go w przekonaniu, że „ogarnia”.

Przesadził z prędkością w czasie deszczu, cudem uniknął śmierci

Kilkanaście sekund później była podobna sytuacja, ale skręt musiał być już większy. W efekcie przód samochodu autora wypłużył na sąsiedni pas, którym właśnie nadjeżdżało inne auto. Kolizja nastąpiła przy minimalnej prędkości, więc nic poważnego się nie stało. Co zastanawiające, autor nagrania pisze pod nim „widać że pan jeszcze skręca w moją stronę a ja już stałem wrrr”. Czyżby winił kierowcę drugiego auta? Za to że zniosło go minimalnie w jego stronę (prawdopodobnie na skutek hamowania)? Ciekawe czy autor kłócił się po wszystkim, że nie on ponosi odpowiedzialność za kolizję.

Najnowsze

Kampery i przyczepy – kto jest kim w świecie caravaningu?

Większość miłośników samochodów wie, że Mini należy do BMW, a Dacia znajduje się w portfolio Renault. Jest jednak taki segment motoryzacji, który w Polsce pozostaje mało rozpoznany. To potężny na świecie, ale rosnący także w naszym kraju rynek pojazdów turystycznych – kamperów oraz przyczep campingowych.

Rynek nowych kamperów rośnie w siłę na całym świecie, a trend ten możemy zauważyć także w Polsce. Salon Caravaningowy w Poznaniu organizowany w ramach targów Motor Show z roku na rok zajmuje coraz większą powierzchnię, przyciąga więcej wystawców oraz zwiedzających.

Niestety, brakuje w naszym kraju oficjalnych statystyk dotyczących rynku caravaningowego. Nie dysponujemy dokładnymi liczbami dla nowych rejestracji pojazdów rekreacyjnych w Polsce, a wszelkie szacunki byłyby mało wiarygodne, jako że opierałyby się na deklaracjach sprzedawców i nie uwzględniałyby importu prywatnego. Poza tym w Polsce kampery rejestrowane są jako pojazdy specjalne, a więc nie ma dla nich odrębnej kategorii urzędowej.

Wiele marek, ale kilku właścicieli
Odwiedzając salony sprzedaży kamperów czy targi pokroju Caravan Salon w Düsseldorfie wielu pasjonatów caravaningu traci głowę w gąszczu marek i producentów, nie zdając sobie sprawy z ich wzajemnych powiązań. Warto więc uporządkować informacje i podobnie jak w przypadku marek aut osobowych, posiąść orientację, kto jest kim w tym segmencie motoryzacji.

Pierwsze skrzypce na większości zachodnioeuropejskich rynków od dziesięcioleci gra niemiecka grupa producencka Erwin Hymer Group, która górowała nad konkurentami w wynikach sprzedaży. Ale w ostatnich latach musiała ona stawić czoła producentom z południowej Europy, którzy postawili na międzynarodową ekspansję.

Na przełomie roku 2016 i 2017 francuska grupa Trigano przejęła słoweńską Adrię, a ruch ten zbliżył grupę do niemieckiego giganta. Tym bardziej, że wcześniej wcieliła ona już w swoje struktury włoskie marki, takie jak McLouis, Mobilvetta czy Rimor. Na chwilę obecną koncern podzielony zostaje na dwie „odnogi” – włoską (Trigano SpA, zbudowaną głównie wokół marek Caravan International oraz Roller Team) oraz francuską (VDL skoncentrowaną na markach Chausson i Challenger).

Hymer chyba zdał sobie sprawę z rosnącej w siłę konkurencji, co potwierdzają decyzje o przejęciu kanadyjskiej marki Roadtrek czy brytyjskiej grupy The Explorer Group, liczącego się gracza na rynku przyczep campingowych na wyspach – rynku o olbrzymim potencjale, co potwierdza liczba rejestracji w tym segmencie.

Jedna fabryka – wiele marek
Konsolidacja marek ma oczywiście swoje odzwierciedlenie w optymalizacji kosztów i łączeniu zakładów produkcyjnych. Nikogo obeznanego z branżą nie dziwi już fakt, że pojazdy różnych marek powstają w tych samych zakładach.

I tak w Tournon (południowa Francja) w największym zakładzie produkcyjnym Trigano zjeżdżają z taśmy zarówno kampery Chausson i Challenger, jak i przyczepy Sterckeman oraz Caravelair. W Font Vendome natomiast powstają „blaszaki” Karmann Mobil, Autostar buduje zintegrowane pojazdy marki Challenger, montownie Chausson i McLouis niejako „przy okazji” zaangażowane są także w budowę pojazdów nowej marki Forster.

Wszelkie budżetowe „klony” wielkich marek z grupy Erwin Hymer także składane są w jednej fabryce w Neustadt w niemieckiej Saksonii (fabryka Capron zajmuje się produkcją kamperów marek Sunlight i Carado). Alkowy Bürstner powstają w fabryce Dethleffsa, przyczepy Eriba w montowni LMC, a „blaszaki” Hymer Car w zakładach należących do marki Laika we Włoszech.

Najnowsze

Toyota zapowiada nowy model na rynek europejski. Tym razem z segmentu A

Toyota będzie kontynuować swoją obecność w popularnym w Europie segmencie A. Marka opracuje trzeci po Yarisie i Yarisie Cross model na platformie GA-B.

Nowy model zaprojektowany w architekturze TNGA wniesie do segmentu A nową jakość. Platformy z serii Toyota New Global Architecture (TNGA) zapewniają znacznie lepsze właściwości jezdne, pewniejsze prowadzenie, wyższy poziom bezpieczeństwa biernego i bardziej atrakcyjną stylistykę. Te atuty są widoczne we wszystkich nowych modelach Toyoty, które na całym świecie zyskały uznanie i dużą popularność.

Dobrym przykładem jest Yaris czwartej generacji, zbudowany na platformie GA-B, który został bardzo dobrze przyjęty przez europejskich klientów i zdobył tytuł Europejskiego Samochodu Roku 2021. Kierowcy doceniają w tym samochodzie dynamiczną stylistykę, przestronne wnętrze, pojemny bagażnik, bardzo wydajny i mocny napęd hybrydowy, a także świetną dynamikę jazdy i wiodący w segmencie poziom bezpieczeństwa. Drugim modelem, który powstał na platformie GA-B, jest Yaris Cross, który zadebiutuje w tym roku. Toyota przewiduje, że Yaris, Yaris Cross oraz nowy model z segmentu A pozwolą osiągnąć roczną produkcję samochodów opartych na platformie GA-B w Europie na poziomie 500 000 egzemplarzy.

Tak znaczny wolumen pozwoli obniżyć koszty produkcji dzięki efektowi skali i przyczyni się do utrzymania ceny nowego modelu Toyoty na niskim poziomie, zgodnie z oczekiwaniami klientów. W kwestii wyboru rodzaju napędu, Toyota bierze pod uwagę preferencje kierowców zainteresowanych małymi samochodami miejskimi. Obecnie segment A jest zdominowany przez auta z silnikami spalinowymi, co wynika z tego, że w tej klasie samochodów cena jest jednym z głównych czynników wpływających na decyzje zakupowe. Z prognoz rynkowych wynika, że ta tendencja utrzyma się w nadchodzących latach, dlatego nowy model Toyoty otrzyma silnik benzynowy.

Najnowsze