Specjalne skutery na 70. urodziny Vespy

Jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek skuterów na świecie obchodzi w tym roku swoje 70. urodziny. Z tej okazji producent zaoferuje trzy modele (PX, Primavera, GTS) dostępne w specjalnym malowaniu oznaczone jako Settantesimo.

To właśnie wiosną 1946 roku z fabryki w Pontedera zjechały pierwsze egzemplarze skuterów Vespa wyposażone w silniki o pojemności 98 cm3. Przez następne dekady włoska marka budowała swą potęgę w świecie małolitrażowych jednośladów. 

W tym roku z okazji 70. urodzin zostaną wyprodukowane specjalne wersje Vespy Settantesimo. Będą się wyróżniały malowaniem i kolorem kanapy. Przygotowano lakiery w odcieniach błękitu oraz szarości, czyli Azzuro 70 i Grigio 70. Te barwy nawiązują do klasycznych skuterów Vespy z początków produkcji.

Egzemplarze oznaczone jako Settantesimo mają nową kanapę w kolorze brązu z beżowymi lamówkami. Na szczycie siedzenia pojawi się wytłoczone logo nawiązujące do 70-lecia. Kufer dostępny w specjalnej wersji będzie również pomalowany w kolorze kanapy. Okolicznościowe logo pojawi się zarówno na nim, ale także na osłonie nóg.

Vespa będzie sprzedawać trzy modele w specjalnej serii: PX, GTS oraz Primavera. Ten ostatni model w wersjach silnikowych 125 i 150 będzie wyposażony w standardzie ABS.

Najnowsze

Policja zabiera masowo prawo jazdy

Coraz częściej policjanci korzystają z prawa do tzw. spodziewanego zakazu i zatrzymują kierowcom prawo jazdy, mimo że sądy zwykle nie przyznają im racji i zwracają dokumenty. Tylko w pierwszym kwartale tego roku funkcjonariusze wykorzystali taką możliwość ok. 3 tys. razy.

Dziennik Gazeta Prawna donosi, że w zeszłym roku policja odebrała ponad 55,4 tys. dokumentów kierowcom, którzy prowadzili samochód na podwójnym gazie lub pod wpływem środków odurzających. 

Od początku tego roku policjanci zatrzymali prawo jazdy ok. 3 tys. kierowcom w ramach „uzasadnionego podejrzenia, że kierowca popełnił przestępstwo lub wykroczenie, za które może być orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów”. 

Jak pokazują jasno statystyki, „uzasadnione podejrzenie” policjantów nie pokrywa się z decyzjami sądów, które zwykle nie przychylają się do takich wniosków. Według statystyk tylko kilka procent wniosków policji jest podtrzymywanych przez sąd. Prawdopodobnie podczas oceny wykroczenia funkcjonariusze mają na względzie chęć poprawy statystyk, z których są rozliczani. Na szczęście finalnie to nie funkcjonariusz drogówki jest sędzią na drodze.

Kilka lat temu liczba zatrzymywanych praw jazdy nie przekraczała tysiąca. Sytuacja nabrała rozpędu w momencie, gdy w połowie 2014 roku komendant główny policji zachęcił swoich podwładnych do szerszego korzystania z uprawnień. Na efekty nie trzeba było długo czekać, ponieważ już miesiąc później zatrzymano rekordową liczbę dokumentów. W 2015 roku zmieniono przepisy, które pozwoliły zastosować taki środek również wobec osób, które przekroczyły maksymalną prędkość w terenie zabudowanym o 50 km/h. 

Niestety żaden z tych ruchów nie poprawił w ostatnich latach bezpieczeństwa na drogach.

Najnowsze

Dagmara Kowalczyk i Popławski startowali Jeepem na rajdzie „Mutt”

Załoga TVN Turbo Dagmara Kowalczyk i Roman Popławski, z sukcesem ukończyła przeprawowy rajd "Mutt" Gliwice. W długi, majowy weekend załogi rywalizowały na Odcinkach Specjalnych wyznaczonych na poligonie w Gliwicach i pobliskiej kopalni piasku "Kotlarnia".

Dagmara Kowalczyk, kierowca: Już samo zdobycie mety tego przeprawowego klasyka to wygrana. W tym roku jeździliśmy w sumie prawie 22 godziny, był etap nocny i dwa dzienne. Tylko jednego dnia mieliśmy do zdobycie aż 48 pieczątek, długość trasy wyniosła 80km! To oczywiście kilometry ciężkiego terenu – grząskiego błota, piachów, trawersów, ostrych podjazdów i zjazdów, na których nasz Jeep prawie wbijał się przodem w ziemię. Ani jedna ze startujących załóg, nie była w stanie zmieścić się w 8-godzinnym limicie czasu i pokonać całego etapu. Rajd „Mutt” od zawsze był ekstremalnym sprawdzianem wytrzymałości ludzi i maszyn. W tym roku, na 17 edycji potwierdziła się opinia – tu jest jazda „do bólu”.

Roman Popławski, pilot: To mój trzeci „Mutt”, drugi przejechany wspólnie z Dagmarą. Dwa dni po jego zakończeniu zadaję sobie pytanie – dlaczego ciągle jestem tak potwornie zmęczony?  Odpowiedź jest prosta. To bardzo długi rajd na terenach, które tylko z pozoru wyglądają niewinnie. Organizatorzy zjeździli te miejsca setki razy i wiedzą jak najlepiej wykorzystać potencjał 700 hektarowej kopalni piasku. Zawsze przed rajdem powtarzają – „Mutt” uczy pokory. I my dostaliśmy bolesną lekcję, gdy do mety zostało dosłownie kilkadziesiąt metrów. Na ostrym, piaszczystym podjeździe z silnika wyciągarki buchnęły kłęby dymu. Ostatniej „prostej” nie udało ukończyć się w limicie czasu.

Poza tym Jeep przejechał praktycznie bez awarii, a hydrauliczny układ kierowniczy sprawdził się w 150-ciu procentach. Kręcenia było tak dużo, że nawet najtwardsi zawodnicy mieli problem z brakiem siły w rękach. Patrząc na innych, zmordowanych kierowców, nasze piąte miejsce w najcięższej klasie pokazuję ogromną siłę i determinację kobiety za kierownicą. Dla mnie wyczerpująca przygoda i najprzyjemniejszy sposób na zrzucenie tysięcy kalorii.

Załoga TVN Turbo Kowalczyk-Popławski zajęła 5 miejsce w klasie „Sport”, klasyfikującej samochody najmocniej zmodyfikowane, z mechanicznymi oraz elektrycznymi wyciągarkami.

Najnowsze

Polska laureatka Toyota Dream Car Art Contest

Trzy lata temu 15-letnia wówczas Aleksandra Szendzielorz została laureatką międzynarodowego etapu konkursu Toyota Dream Car Art Contest. Ten sukces zainspirował ją, aby zbudować własny pojazd i pomóc babci mającej trudności z chodzeniem. Tak marzenia stają się rzeczywistością.

Toyota co roku organizuje międzynarodowy konkurs plastyczny „Toyota Dream Car Art Contest”. Od 2006 roku do siedziby firmy w Japonii przysyłane są najlepsze prace dzieci biorących udział w konkursie. To prawdziwa kopalnia pomysłów i jednocześnie źródło wiedzy o tym, co jest ważne dla twórczych, uzdolnionych młodych ludzi, którzy za dekadę lub dwie zaczną wnosić swój wkład w światową gospodarkę i jednocześnie prowadzić samochody. W ubiegłorocznej edycji konkursu udział wzięło 875 tys. młodych artystów z 81 krajów świata.

Aleksandra Szendzielorz startowała w konkursie dwukrotnie: w 2012 została jednym z finalistów (90 najlepszych prac z całego świata). W 2013, ponownie jako laureatka polskiej części konkursu, stanęła do rywalizacji międzynarodowej i znalazła się w gronie zwycięzców. W nagrodę razem z obydwojgiem rodziców została zaproszona do Japonii. Oprócz talentu plastycznego jurorzy docenili u Oli wartości wspólne z filozofią Toyoty i konsekwentne dążenie do celu. Dla dziewczynki konkurs był impulsem do tego, by zacząć wcielać swoje teoretyczne pomysły w życie; pierwszym krokiem do realizacji marzeń.

Jej praca przedstawiała samochód sterowany myślami, mający pomagać w codziennym życiu osobom niepełnosprawnym. Ola, dziś 18-latka, wraz z grupą przyjaciół postanowiła zbudować pojazd, który ułatwi poruszanie się jej babci, mającej kłopoty z chodzeniem. Niewielki skuter jest napędzany silnikiem elektrycznym i powstał z używanych części oraz przedmiotów codziennego użytku.

Toyota doceniła osiągnięcie Oli i jej przyjaciół, które wymagało dużych umiejętności oraz determinacji. Japoński koncern przygotował filmowy reportaż o polskiej młodej graficzce, jej pasji oraz o powstaniu pojazdu. Widzowie mają okazję obserwować styl pracy dziewczynki, jej zamiłowanie do obcowania z naturą i ciepłe relacje z bliskimi.

Najnowsze

Po 10 minutach jazdy rozbił McLarena 650S

To pewnie najkrótsza i najdroższa przejażdżka w życiu pewnego Brytyjczyka z Essex. Wystarczyło 10 minut żeby rozbił zupełnie nowy egzemplarz McLarena 650S o przydrożne drzewo.

Kilka dni temu pisaliśmy o nowożeńcach, którzy rozbili Ferrari 458 Spider i przez chwilę nieuwagi najpiękniejszy dzień w życiu może stać się koszmarem, po którym zostanie srogi rachunek do zapłacenia. 

Podobnie musiał czuć się mieszkaniec Essex, któremu dostarczono nowiutki egzemplarz McLarena 650S. Najpierw cieszył się samochodem pijąc szampana w ogrodzie, a kilkanaście minut później sąsiedzi widzieli wymarzony samochód z rozbitym przodem o przydrożne drzewo, a tuż za nim skoszone znaki drogowe. 

Za dwumiejscowe coupe z Woking trzeba zapłacić co najmniej 1,2 mln zł. Zatem naprawa nie będzie należeć do najtańszych, szczególnie że nadwozie tego modelu jest wykonane z drogiego i lekkiego włókna węglowego. Dzięki temu samochód waży zaledwie 1,4 tony. 

McLaren 650S to dość wymagająca zabawka. Auto jest wyposażone w silnik V8 o pojemności 3,8 lira o maksymalnej mocy 641 KM. Auto rozpędza się do 300 km/h.

Najnowsze