Karolina Chojnacka

Pierwszeństwo pieszych na pasach. Jakie są obowiązki kierowców i pieszych?

Od 1 czerwca weszły w życie w życie nowe przepisy dla pieszych i kierowców. Jeden z wywołujących emocje i kontrowersje przepisów jest zapis dotyczący zwiększenia zakresu ochrony pieszego w rejonie przejścia dla pieszych. Wielu kierowców obawia się, że piesi będą wchodzić na jezdnię, nie patrząc czy nadjeżdża samochód.

Nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na pasach to wciąż główna przyczyna potrąceń pieszych z winy kierujących. W takich zdarzeniach poszkodowanymi zostają wyłącznie niechronieni uczestnicy ruchu drogowego. W ubiegłym roku na przejściach dla pieszych straciło życie 197 osób. Najgorzej jest na przejściach przez wielopasmowe jezdnie bez sygnalizacji świetlnej. Potrącenia pieszych, których przyczyną jest niedostosowanie prędkości, okazują się najtragiczniejsze w skutkach.

Bezpieczeństwo pieszych ma poprawić przepis, który wszedł w życie 1 czerwca br. Wprowadza on pierwszeństwo przed pojazdem dla pieszych wchodzących na pasy. Wcześniej pierwszeństwo mieli tylko piesi znajdujący się już na przejściu.

OBOWIĄZKI KIEROWCY PRZY PRZEJŚCIU DLA PIESZYCH

  1. Kierowca ma przede wszystkim obowiązek udzielić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu dla pieszych, a od 1 czerwca – również pieszemu wchodzącemu na to przejście.
  2. Zbliżając się do przejścia dla pieszych, kierujący pojazdem musi zachować szczególną ostrożność, a więc m.in. każdorazowo zredukować prędkość, tak aby móc swobodnie się zatrzymać, nie narażając na niebezpieczeństwo pieszego znajdującego się na tym przejściu albo na nie wchodzącego.
  3. Trzeba bacznie obserwować nie tylko samo przejście dla pieszych, lecz także jego okolicę, aby umożliwić bezpieczne skorzystanie z przejścia tym, którzy właśnie na nie wchodzą.
  4. Nie należy omijać bądź wymijać samochodu kierowcy ustępującego pierwszeństwa pieszemu. Nie wolno wtedy próbować zdążyć przed pieszym.
  5. W takiej sytuacji złym pomysłem jest też rozpoczynanie manewru wyprzedzania.
  6. Kierowca powinien pamiętać o kierowaniu się zasadą ograniczonego zaufania wobec innych uczestników ruchu, zwłaszcza widząc dziwne zachowanie pieszego czy innych kierujących w okolicach przejścia.
  7. Nie wolno parkować w pobliżu przejść dla pieszych. To znacznie ogranicza widoczność i naraża pieszego, ponieważ uniemożliwia bezpieczne skorzystanie z przejścia.

OBOWIĄZKI PIESZYCH PRZY PRZEKRACZANIU JEZDNI

Nowe obowiązki nałożone na kierowców nie zwalniają pieszych z ich powinności. Zgodnie z przepisami pieszy może wejść na jezdnię w miejscu dozwolonym, po wcześniejszym upewnieniu się, że jego wejście na jezdnię i jej opuszczenie nie utrudni ruchu drogowego. Wchodząc na jezdnię i przekraczając ją, pieszy musi bezwzględnie zachować szczególną ostrożność, co oznacza zwracanie uwagi na sygnały dawane przez kierowców i na sygnalizację świetlną oraz obserwowanie innych uczestników ruchu. Jezdnię należy przekraczać pewnym i równomiernym krokiem, bez wykonywania gwałtownych ruchów, zwalniania czy zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby.

CZEGO PIESZYM NIE WOLNO

  1. Pieszy nie może przechodzić przez jezdnię w miejscach o ograniczonej widoczności, na przykład w pobliżu zakrętów czy wierzchołków wzniesień, poza wyznaczonymi przejściami dla pieszych.
  2. Nie wolno przebiegać przez jezdnię, wchodzić bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych, nie można też wychodzić na jezdnię na przykład zza autobusu.
  3. Zabrania się pieszym, którzy wchodzą na jezdnię lub przekraczają ją (także na przejściu dla pieszych) korzystania m.in. z telefonu w sposób utrudniający obserwowanie sytuacji na jezdni czy przejściu dla pieszych.

Najnowsze

Paula Lazarek

6 samochodów, które możecie kupić wciąż w salonie a już zyskały miano współczesnych klasyków

Są takie auta, które nie muszą wcale się zestarzeć, by otrzymać miano klasycznego wozu. Tak zwane „współczesne klasyki” są dziś do kupienia u polskich dealerów i są to samochody, które w chwilę po wyjeździe z salonu mogą stać się częścią kolekcji.

Współczesne klasyki są z nami od lat. Nowe auta, o których wiadomo, że staną się cennymi  klasykami zazwyczaj rozchodzą się jak ciepłe bułeczki, choć nie jest to reguła. Czasami ich zakup  wymaga trochę odwagi, a czasami odstania swojego w długiej kolejce.

Zazwyczaj są to wersje  specjalne i limitowane. Często – choć nie zawsze – są mocne, szybkie i stanowią szczytowe  osiągnięcia inżynierów sportowych dywizji. We współczesnej ofercie producentów nie brakuje  „przyszłych klasyków”. A oto kilka z nich.  

Lexus LC 500 Convertible  

Prestiżowe coupe Lexusa doczekało się odmiany ze składanym dachem. Samochód zbudowany na bazie luksusowego, japońskiego grand tourera łączy dwa światy. Futurystyczny design i linie  zaczerpnięte wprost z konceptu, a z drugiej strony imponujący układ napędowy, którego sercem jest  silnik, będący dziś prawdziwą rzadkością. 5-litrowe, wolnossące V8 napędza wóz, który po  wyjeździe z salonu uświetni każdą kolekcję. Nie jest to jednak eksponat – inżynierowie Lexusa  zadbali o to, by właściwości jezdne nie odbiegały od tych, które znamy z Lexusa LC z zamkniętym  nadwoziem. Elektrycznie składany dach został precyzyjnie zaprojektowany i przetestowany by  bezawaryjnie służyć przez długie lata. Cena tego modelu startuje z poziomu 642 000 zł, co w tym  segmencie można uznać za bardzo sensowną propozycję.  

Ford Mustang Bullitt  

Limitowane wcielenie Forda Mustanga to drugi samochód w zestawieniu, który ma pod maską 5- litrowe V8. Wolnossący silnik ma jednak nieco inny charakter niż w Lexusie LC i nie pozostawia  złudzeń, że siedzimy w samochodzie zza wielkiej wody. Skrzynia biegów? W wersji Bullitt jest to  6-stopniowy, ręczny mechanizm z przełożeniami tak długimi, że na samej dwójce można  przemierzyć pół Polski. 460-konny silnik pozwala zostawić sporo gumy na asfalcie, a jego tylne koła chętnie rwą się do galopu. Odmiana Bullitt powstała na cześć kinowego hitu ze Steve’em  McQueenem w roli detektywa Franka Bullitta i dziś jest jeszcze dostępna u dealerów. Łatwo  przewidywać, że będzie lepiej trzymać wartość niż „zwykły” Mustang GT.  

Toyota GR Yaris  

Ten samochód pokazał niedowiarkom, że Toyota chętnie podejmuje odważne decyzje i w realizacji  śmiałych projektów przekracza oczekiwania. Koniec z nudnymi samochodami – to hasło ucieleśnia  Toyota GR Yaris, czyli 261-konny hot hatch z napędem na 4 koła, który na ulicy odwraca  spojrzenia każdego miłośnika motoryzacji.

Opracowany na bazie rajdowych doświadczeń GR Yaris  okazał się być tak dobry, że wszystkie egzemplarze przeznaczone na polski rynek sprzedały się na  pniu! Ci, którzy zarezerwowali swoją sztukę i czekali na nią w czasie przedsprzedaży, mają powody  do zadowolenia. Ceny ofertowe aut odebranych z salonu poszybowały, a GR Yaris, choć podczas  jazdy jest wręcz uzależniający, sprawdzi się także w roli lokaty kapitału. Sportowa Toyota w  oficjalnych cennikach startowała z poziomu 143 900 zł, dziś na portalach ogłoszeniowych trudno  znaleźć taki samochód w cenie niższej niż 170 000 zł.  

Alfa Romeo Giulia GTA  

Po paru latach rynkowej obecności Alfa Romeo napędzana silnikiem z genami Ferrari doczekała się wersji, która oddzieli pasjonatów od prawdziwych maniaków i… kolekcjonerów.

Chodzi o Giulię GTA, która nie tylko oddaje hołd dawnym modelom w wyścigowej specyfikacji, ale jest  prawdziwym autem torowym w ciele sedana z drogową homologacją. Widlasty silnik 2.9 bi-turbo  został wzmocniony i generuje teraz 540 KM. Napęd trafia na tylną oś, a odmiana GTAm została  dodatkowo odchudzona o 100 kg. Ten samochód bez wątpienia stanie się klasykiem, a cena  przekraczająca 800 000 zł sprawi, że inwestycja jest porównywalna z zakupem nieruchomości.  Ciekawe, czy w długim terminie stopa zwrotu okaże się podobna?  

BMW M5 CS  

Historia BMW z oznaczeniem CS zaczęła się już w latach 60. a skrót Club Sport od zawsze  oznaczał najlepsze osiągi i limitowaną produkcję. Najnowszym modelem, który zyskał to  zaszczytne oznaczenie jest BMW M5 CS, zaprezentowane na początku 2021 roku. Specjaliści z  dywizji M wzmocnili silnik o 35 KM. Jednostka 4.4 V8 osiąga teraz 635 KM, a nadwozie jest  lżejsze o 70 kg. Nowe M5 CS to jednak nie tylko osiągi (3 sekundy do setki i prędkość elektronicznie ograniczona do 305 km/h) ale i styl. Lakierowane na złoto felgi, subtelne karbonowe  dodatki a także… żółty kolor laserowych świateł, który przypomina historyczne, wyścigowe  modele BMW. Wersja CS kosztuje 849 900 zł, ale bez wątpienia zasługuje na miano przyszłego  klasyka.  

Renault Megane R.S. Trophy-R  

Francuskie samochody mają swoich zwolenników i przeciwników, ale nikt nie odmówi  trójkolorowym umiejętności robienia wyjątkowych hot hatchy. Od początku istnienia tego  segmentu napędzała go francusko-niemiecka walka o klienta, któremu marzy się niedrogi,  stosunkowo praktyczny samochód, który będzie oferował niezobowiązującą frajdę z jazdy. Cóż,  Renault Megane R.S. Trophy-R nie sposób nazwać praktycznym, bo nie ma on tylnej kanapy, a  oszczędności na wadze szukano zabiegami tak radykalnymi jak zastosowanie cieńszych szyb.  Faktem jest, że Trophy-R będzie nieszablonowym klasykiem. 300-konny silnik napędza przednią oś, a inżynierowie Renault Sport zrezygnowali z wielu elementów wyposażenia, by uczynić ten  samochód jak najlżejszym. Efektem tych wysiłków jest jeden z najbardziej ekstremalnych  przednionapędowych hot hatchy na ziemi. 

Najnowsze

Paula Lazarek

BMW i4 – ten elektryk do „setki” dojeżdża w zaledwie 3,9 sekundy!

BMW i4 zostanie wprowadzone na rynek w dwóch wariantach: BMW i4 M50 z napędem na wszystkie koła i zasięgiem do 510 km oraz BMW i4 eDrive40 z klasycznym napędem na tylne koła i zasięgiem do 590 km.

BMW i4 bazuje na modułowej architekturze pojazdu, którą od początku zaprojektowano z myślą o napędzie w pełni elektrycznym. Długi rozstaw osi i szeroki rozstaw kół. Zoptymalizowana pod względem masy i jednocześnie bardzo sztywna konstrukcja karoserii.

Charakterystyczne dla tego modelu rozpórki skrętne, aluminiowa płyta wzmacniająca i rama zawieszenia przedniego trwale połączone z obudową akumulatora wysokonapięciowego. Zoptymalizowane właściwości aerodynamiczne ze współczynnikiem CX na poziomie 0,24.

BMW i4 M50 jest również wyposażone w charakterystyczny dla tego modelu adaptacyjny układ jezdny M, adaptacyjny sportowy układ kierowniczy, sportowy układ hamulcowy M oraz opcjonalnie w obręcze kół M ze stopów lekkich w rozmiarze do 20 cali.

Przyspieszenie od zera do 100 km/h w 3,9 s. jest możliwe w BMW i4 eDrive40 o maksymalnym momencie obrotowym 430 Nm i przyspieszeniu 5,9 s.

pcja BMW IconicSounds Electric umożliwia integrację nowych wariantów dźwiękowych powstałych w wyniku współpracy z kompozytorem muzyki filmowej Hansem Zimmerem.

Opracowany specjalnie do BMW i4, umieszczony płasko i głęboko w podłodze pojazdu akumulator wysokonapięciowy o wyjątkowo niskiej wysokości ogniw wynoszącej 110 milimetrów. Środek ciężkości pojazdu o nawet 53 milimetrów niższy niż w BMW serii 3 Limuzyna. Pojemność energetyczna brutto: 83,9 kWh.

Zintegrowana jednostka ładująca umożliwia korzystanie ze stacji szybkiego ładowania prądem stałym o mocy do 200 kW. Pozwalają one w ciągu 10 minut zwiększyć zasięg nawet o 164 (BMW i4 eDrive40) lub 140 kilometrów (BMW i4 M50). BMW Charging ze specjalnymi taryfami dla publicznych stacji ładowania i stacji High Power Charging firmy IONITY.

BMW i4 można już zamawiać u dealerów. Ceny rozpoczynają się od 245 200 zł dla BMW i4 eDrive40 oraz od 289 900 zł dla BMW i4 M50

Najnowsze

Paula Lazarek

24h Nurburgring – wyścig dla wytrwałych. Gdzie można zobaczyć zmagania kierowców?

W najbliższy weekend 5-6 czerwca odbędzie się jeden z najważniejszych wyścigów długodystansowych na świecie - 24h Nurburgring.

Podobnie jak w latach poprzednich  rywalizację załóg na Nordschleife będzie można śledzić na żywo na antenie Motowizji. 

Od 1970 roku w “Zielonym Piekle”, jak swego czasu nazwał tor Nurburgring Nordschleife Jackie  Stewart, rywalizują setki załóg w najprzeróżniejszych możliwych samochodach. Trzon stawki stanowią  auta GT3, ale nie brakuje pojazdów pucharowych GT4 czy TCR.

W porównaniu do innych  długodystansowych klasyków w Spa i Le Mans, 24h Nurburgring nie ma ściśle zamkniętej listy  pojazdów, które mogą pojawić się na starcie. Z tego powodu na liście startowej możemy też trafić na tak  nietypowe samochody jak Dacia Logan czy Opel Manta z 1988, który powraca po rocznej przerwie  na start. 

Podobnie jak to było w ostatnich latach, polscy fani będą mieli komu kibicować. W BMW M6 GT3  z numerem 102 wystartuje Jakub Giermaziak, a za kierownicą Porsche 718 Caymana GTS w klasie  SP 4T ujrzymy Jacka Pydysa. Widzowie Motowizji mogą liczyć na prawie 10 godzin transmisji z polskim komentarzem.  Za mikrofonem pojawi się stałe trio, dobrze znane wszystkim miłośnikom wyścigów w Motowizji – Szymon Tworz, Michał Budziak oraz Krzysztof Woźniak.

Najnowsze

Wiózł na lawecie ciągnik siodłowy i chciał być najszybszy. Jednego nie przewidział

Podczas gdy samochody osobowe wybaczają naprawdę dużo błędów, to te ciężarowe wymagają znacznie więcej wyobraźni i rozsądku. Najgorzej jest w przypadku zestawów.

Kierowca tego ciągnika siodłowego ciągnącego lawetę z drugim ciągnikiem siodłowym, wpadł na pomysł wyprzedzenia tira. Czemu nie – przecież nikt nie powiedział, że nie można wyprzedzać takim zestawem, prawda? Rozsądek co prawda podpowiadałby daleko posuniętą ostrożność, ale co mu tam.

Jechał bez koła, wioząc 19 ton ładunku. Tłumaczył, że nowe koło będzie miał już za 100 km!

Sprawy nie ułatwił fakt, że rozpoczął manewr przed łukiem, a ciągnik ustawiony był na lawecie tyłem do kierunku jazdy. Większość masy przesunięta była więc na tył. Zaczęło się myszkowanie po drodze, a kierowca nie miał pojęcia jak temu zaradzić. Skończyło się widowiskowym wypadkiem.

Najnowsze