Partner w życiu i biznesie – kobiecy test Fiata Doblo

Zasadniczo lepiej nie mieszać życia prywatnego z zawodowym. Zasadniczo... Jednym to wychodzi, innym nie. Niestety nie ma gotowej recepty na sukces na tym właśnie polu. A może jednak jest? Wszak to kwestia partnera. Fiat Doblo może sie okazać świetnym wyborem.

fot. E. Grynhoff

Życie wspólczesnych  kobiet już dawno przestało ograniczać się jedynie do prowadzenia domu, wychowywania dzieci, prania, prasowania i gotowania, nie tylko niedzielnych obiadów. My, kobiety, rozpoczęłyśmy prawdziwie intensywne życie zawodowe. Wiele z nas nadal spędza 8 godzin w biurach, uczy w szkołach, leczy ludzi, sprzedaje w sklepie. Są i takie, które prowadzą własny interes. A mobilność w biznesie to rzecz istotna, by nie powiedzieć niezbędna. Typowe niegdyś męskie zawody nie mają już przed nami tajemnic i z wielkim powodzeniem są przez nas uprawiane. W związku z tym musimy pokonywać coraz dłuższe trasy, wiele godzin spędzać za kółkiem; wszak nie jesteśmy już jedynie pasażerkami aut naszych ojców, braci, mężów, czy kochanków. Kierownicę wzięłyśmy w swoje ręce – ręce zdecydowane i odpowiedzialne. Coraz częściej  samochód staje się naszym biurem, a gdy trzeba i prawdziwym „specem” od zadań specjalnych. W aucie zaczynamy spedzać sporą część naszego życia, prywatnego i zawodowego. Tym bardziej dokonując wyboru odpowiedniego dla nas pojazdu, stajemy się dość wybrednym klientem. I bardzo dobrze. Liczy się dla nas nie tylko kolor nadwozia, ale też komfort jazdy, funkcjonalność i jakże męsko brzmiące „osiągi”. Producenci aut muszą się nieźle „nagimnastykować” aby sprostać naszym wymaganiom. Bywa, że rozważając zakup samochodu jesteśmy zmuszone do wyboru auta dostawczego. Wówczas na twarzy pojawia się wiele mówiący grymas, daleki od przejawu euforii i pełni szczęscia…

fot. Fiat
fot. Fiat

bo…
dostawczak jest brzydki, toporny i można  w nim tylko stracić… kobiecość. Ale tak było dawno temu. Wreszcie nadeszła era  aut dostawczych, które oprócz tego, że są funkcjonalne, to i nawet urok swój mają. Daleko szukać nie trzeba. Fiat Doblo – jeden z najpopularniejszych modeli dostawczych temperamentnych Włochów, zmienia wreszcie swoje oblicze. Ten produkowany od 2000 roku dostawczak przez wiele lat przegrywał walkę z nowocześniejszymi i ciekawszymi konkurentami. Do czasu. Sytuacja ta powinna się diamteralnie zmienić wraz z nadejściem odświeżonego Doblo w nowym wcieleniu, które może z powodzeniem po godzinach pracy odgrywać rolę auta rodzinnego, choć włoski koncern  jasno rozdzielił funkcje samochodu, dokonując zdecydowanego podziału na model osobowy i użytkowy (cargo). Co ciekawe, nowe Doblo oferowane jest w 7 różnych konfiguracjach nadwozia. Auto, którego głównym atutem jest przestrzeń, spokojnie pomieści całą rodzinę i sporą ilość bagażu oraz zapewni podróż w dość komfortowych warunkach. Jednym słowem – zaprojektowany tak, aby przy maksymalnym wykorzystaniu wnętrza spełnić wymogi funkcjonalności i wygody.

fot. Fiat

Zatrzymajmy się na moment przy praktyczności owego modelu. Auto zbudowano na nowej płycie podłogowej zyskując w ten sposób największy w swojej klasie rozstaw osi (2755 mm); warto zaznaczyć, że o 190 mm większy od poprzedniej generacji. W tym przypadku dodatkowe centymetry nikomu nie psują humoru, a wręcz przeciwnie. Wybierając wersję osobową Doblo Family mamy możliwość pomieszczenia nawet 7 osób za sprawą trzeciego rzędu siedzeń. Dzięki tej dwumiejscowej, wyjmowanej i składanej kanapie możemy wykorzystać przestrzeń Fiata Doblo zgodnie z naszymi potrzebami.

Konfiguracja 5 foteli też ma swoje zalety. Główną jest satysfakcjonująca pojemność bagażnika – to aż 790 litrów. W tej konkurencji Fiat triumfuje. Wynik jego konkurentów to: Renault Kangoo 650 l, Peugeot Partner 625 l, VW Caddy 750l. Nic dodać, nic ująć.  Projektanci faktycznie wzięli sobie do serca praktyczność tego auta i poszaleli z ilością schowków. Zagospodarowany został niemal każdy centymetr Doblo. Rzeczy, które chcemy mieć pod ręką można schować na wygodnej półce pod sufitem. Atutem nowego modelu Fiata jest również możliwość praktycznie dowolnego aranżowania przestrzeni wnętrza, poprzez składanie i odwracanie foteli. Zastosowanie  przesuwnych drzwi też ułatwia życie. Trudno  w tym miejscu nie wspomnieć o opcjach jakie dla tego samochodu przewidział producent – jest dostępny w kilku odmianach nadwoziowych. Może być furgonem, chłodnią, skrzynią, a nawet kamperem. To kolejny triumf Doblo nad konkurencją, która nie śpi.

fot. Fiat

Liczy się pierwsze wrażenie
Patrząc na nową generację tego modelu można dostrzec wyraźny sentyment projektantów z Centro Stile Fiat do stylu poprzednika. Zmianie uległy nieco kształy auta, stając się bardziej krągłe i obłe. Tym sposobem sylwetka starciła swoją kanciastość i wygląd pudełka, na całe szczęście. Na  pękatą i dość masywną maskę,  głęboko zachodzą duże,  zaokrąglone  reflektory. Przód jest zdecydowanie zdominowany przez sporych gabarytów grill. Ogromna powierzchnia przedniej szyby i bocznych szyb potęguje poczucie przestronności i jasności wnętrza kabiny. Przyjemnym dla oka jest również widok wielkiej przeszklonej tylnej klapy bagażnika z umieszczonymi w pionowym układzie tylnymi reflektorami. Myślę jednak, że warto, aby w przyszłości projektanci poświęcili nieco więcej uwagi tyłowi nadwozia i w kolejnej generacji na dobre pozbyli się wszelkich kantów na rzecz apetycznych krągłości. Ogólnie całość sprawia wrażenie solidnego i dającego poczucie bezpieczeństwa pojazdu, a o to chyba w tym przypadku chodziło. 

fot. Fiat

Zagłębiając się…
Choć nowe Doblo jest autem przeznaczonym także do zadań specjalnych, styliści pomyśleli o stworzeniu klimatu przytulności wnętrza na miarę aut prawdziwie osobowych. Dobrane połączenia kolorystyczne, materiały, okładziny mogą rzeczywiście wpłynąć na przyjemne odczucia podczas jazdy. Dodam, że w ofercie pojawiły się 4 wersje kolorystyczne desek rozdzielczych oraz paleta 7 wzorów tapicerki. Niestety, jak to w Fiacie,  nie zabrakło twardych i nieprzyjemnych w dotyku plastików, które po przejechaniu odpowiednio dużej ilości kilometrów, mogą wydawać irytujące odgłosy. Wewnątrz brakuje też  dbałości o szczegóły i swoistej finezji, która nie jest obca innym producentom. Na pewno można potwierdzić fakt funkcjonalności wnętrza Doblo. W środku odkryjemy również kilka inteligentnych rozwiązań. Jednym z nich jest Blue&Me – TomTom, który jest zintegrowanym systemem multimedialnym pozwalającym na bezpieczne (podczas jazdy) korzystanie z telefonu komórkowego oraz nawigacji. Wystarczy zaistalować go na desce rozdzielczej i obsługiwać głosowo lub za pomocą przycisków znajdujących się na kierownicy.

fot. Fiat

Zaletą Fiata jest również wysoko umieszczona dźwignia zmiany biegów, której położenie dodatkowo zwiększa przestrzeń dla kierowcy i pasażera. Poza ulepszonym nadwoziem oraz dopracowanym w większym stopniu wnętrzem nowego Doblo, jedną z istotnych zalet auta jest jego zawieszenie. To element, który został przekonstruowany w nowym modelu. Zawieszenie Bi-link daje możliwość ustawiania różnych kalibracji poszczególnych jego elementów, w zależności od wybranego wariantu. Czy i jak to wielowahaczowe zawieszenie będzie się sprawdzało,  przekonamy się dopiero po kilku latach użytkowania nowego modelu Fiata. Jedno jest pewne, że wpływa ono na komfort prowadzenia Doblo. Dla tych wszystkich, którym bliska sercu jest kwestia ekologii, zapewne dobrą wiadomością będzie  fakt, że wszystkie wersje Dynamic i Emotion z homologacją osobową wyposażono seryjnie w system Start&Stop. System ten steruje automatycznym wyłączaniem silnika na czas postoju, aby nastepnie ponownie go uruchomić gdy zechcemy ruszyć. Fiat przygotował rownież przyjazną dla środowiska gamę silników.  Dla Doblo Cargo zaproponowano silnik benzynowy 1.4 o mocy 95 KM i trzy silniki turbodiesel: 1.3 Multijet o mocy 90 KM drugiej generacji, 1.6 Multijet 105 KM oraz 2.0 Multijet 135 KM. Dla wersji osobowej przygotowano 4 jednostki : jeden  benzynowy o mocy 95 KM i trzy wysokoprężne Multijet o mocy 90, 105 i 135 KM. 

Solidny, funkcjonalny, dający poczucie bezpieczeństwa, praktyczny, całkiem zgrabny i dobrze zaprojektowany… może z takim partnerem warto zaryzykować w życiu i w biznesie…

Najnowsze

Uzależniona od rajdów – rozmowa z Ewą Manasterską

Rajdy są jak narkotyk, wciągają i uzależniają, a potem to już ciężko się bez nich obejść - o rajdowym uzależnieniu opowiada Ewa Manasterska, fotograf i redaktor prowadząca rajdowej telewizji internetowej.

fot. z archiwum E. Manasterskiej

Na Twojej stronie galerie rajdowe mają swój początek w 2006 roku, czy to również początek rajdowego fotografowania?
Moja przygoda z rajdami rozpoczęła się jeszcze przed 2006 rokiem, kiedy to zaczęłam jeździć na rajdy jako kibic, jednak moje pierwsze zdjęcia rajdowe pochodzą właśnie z tego okresu. Wyjazdy te traktowałam jako przygodę i nawet do głowy by mi nie przyszło, że tak szybko mogę się w ten sport zaangażować. Oczywiście wiedziałam, że coś się zmienia w mojej codzienności, ale wtedy nie byłam  jeszcze świadoma tego, że najzwyczajniej w świecie połknęłam rajdowego bakcyla. Każdy kto w mniejszym lub w większym stopniu ma do czynienia z tym sportem wie, że rajdy są jak narkotyk, wciągają i uzależniają, a potem to już ciężko się bez nich obejść.

Rajdowy fotograf nie ma łatwego zadania, to ciężka praca w terenie?
Uciążliwe warunki pogodowe nie są w stanie mnie zniechęcić – nie obce mi  jest robienie zdjęć podczas meczącego upału, w strugach ulewnego deszczu, czy też podczas trzaskającego mrozu, kiedy to palce u rąk odmawiają posłuszeństwa. Nie przeraża mnie również perspektywa pokonywania znacznej ilości kilometrów, przemieszczanie się z miejsca na miejsce, aby obejrzeć rajd z różnych ujęć. Taplanie się w błocie, chodzenie po krzakach i rowach – nic nadzwyczajnego, bo przecież najważniejsza jest dobra miejscówka, dobre ujecie, które potem wynagrodzi mi wszystko. A że czasem bywa to niebezpieczne – cóż w tym sporcie nie ma miejsca na strach, jest miejsce tylko na adrenalinę. Warunki tak naprawdę nie mają znaczenia, ważne żeby tam być, poczuć ten niepowtarzalny klimat. Dlatego też, niejednokrotnie mimo ogromnego zmęczenia jakie odczuwam  po powrocie do domu, nie zniechęcam się, wręcz przeciwnie, to jak doładowanie turbo – coś co dodaje mi powera. 

fot. z archiwum E. Manasterskiej

Jakie emocje wzbudzają w Tobie rajdy? 
Tego typu imprezy, jak i też zwykłe „ściganie się wokół trzepaka”, są dla mnie ogromnym przeżyciem. Zwykle po ok. 3- 4 tygodni  przerwy zaczynam odczuwać głód rajdowych wrażeń i dlatego staram się w miarę możliwości jak najszybciej go zaspokoić. Gdy z jakichś powodów nie jestem w stanie zaliczyć kolejnej rundy RSMP, czy też wziąć udziału w jakiejkolwiek imprezie z tej dziedziny sportu, nie ukrywam, że jest mi przykro. Jednak  na pewno nie dramatyzuję, mówię sobie – na wszystko jest czas, a absencję rekompensuję sobie poprzez późniejsze przeglądanie galerii z danego rajdu jak i też chłonąc tematyczne newsy. Czuję wtedy, że w pewnym sensie w tym uczestniczę, choć w  sposób inny… 

Czyli nastąpiło u Ciebie coś w rodzaju skrzywienia na punkcie rajdów? 
Chyba tak, zamiast babskich czasopism w domu walają się kolejne wydania magazynu WRC, na pulpicie komórki rajdówka, na wygaszaczu zdjęcie Kuliga, ulubiony program to TVN Turbo, w zakładkach przeglądarki same rajdowe portale (no  może jeszcze linki do ulubionych kawałków muzycznych, bo muzyka to kolejna  pasja, na punkcie której mam „hopla”).

Pierwsza była pasja fotograficzna, czy rajdowa?
Fotografia interesowała mnie już wcześniej, ale od tej drugiej strony. Tak na prawdę fascynacja tą dziedziną zaczęła się od rajdów, a pierwsze swoje zdjęcie rajdowe zrobiłam aparatem telefonicznym. W początkowym okresie wyjazdy na podbój oesów były jeszcze sporadyczne, niezbyt częste. Niełatwo mi było bowiem pogodzić swoje zainteresowania z życiem rodzinnym. Ponieważ jestem mamą, opiekę nad synkiem musiałam cedować z kolei na swoją mamę, która na początku niechętnie przyglądała się moim poczynaniom. Nie rozumiała, co może być ciekawego w fotografowaniu „pierdzących aut”. Dziś jej spojrzenie jest zupełnie inne,  przyzwyczaiła się do mojej pasji, szanuje mój wybór, a nawet jest ze mnie dumna! Całokształt mojej pracy można zobaczyć na mojej stronie internetowej www.manasterska.com.pl, jak i też na wielu portalach, z którymi współpracuję m.in. autoklub.pl, rallynews.pl, rajdy.hoga.pl, rallyonline.pl, wrumwrum.pl, toprally.pl,  www.v10.pl oraz motorsportmaxxx.pl, który jest mi szczególnie bliski. 

 

fot. z archiwum E. Manasterskiej

Zostałaś prezenterką internetowych relacji rajdowych TV Rally, jak do tego doszło i jak Ci idzie w nowej roli?
Oh, dzięki, że nazywasz mnie prezenterką, choć ja się nią jeszcze nie czuję, ale faktycznie, pod koniec zeszłego roku zaproponowano mi objęcie roli – redaktor prowadzącej w nowej rajdowej telewizji TV Rally. To zupełnie nowy projekt. Do udziału w nim zaprosiła mnie grupa ludzi od dawna związana z rajdami i ich obsługą medialną. Propozycja ta była dla mnie, nie ukrywam, zaskoczeniem, nie mniej jednak postanowiłam podjąć się tej roli i mam nadzieję sprostać temu wyzwaniu. Myślę, że trochę za wcześnie jeszcze aby mówić tu o konkretnych planach, bo jak na razie wchodzę dopiero w tę rolę. Nie mniej jednak udział w tym przedsięwzięciu jest dla mnie, nie tyle przygodą, co mam nadzieję drogą do kolejnych satysfakcjonujących momentów w moim rajdowym życiu. Nie ukrywam, że trema jeszcze jest duża, to ogromna praca nad sobą jak i bardzo trudne zadanie. Dotąd  kwestia rajdów od kuchni jakby mnie nie dotyczyła.  Jako fotograf, nie musiałam się aż tak w to wgłębiać. Są jednak w moim otoczeniu osoby, których wiedza w dziedzinie rajdów poparta jest dużym doświadczeniem, więc w razie jakichkolwiek pytań zwracam się do nich. Chciałabym im serdecznie podziękować, a szczególnie jednej osobie, która nierzadko wykazuje anielską cierpliwość wobec mojego podobno zbyt „romantycznego” podejścia do tematyki rajdowej. Dziękuję!   

Jakie są założenia i plany rozwojowe TV Rally?
Założeniem TV Rally jest kompleksowa obsługa informacyjna imprez samochodowych i jak najszybsze przekazanie kibicom tego, co dzieje się np. na rajdzie poprzez TV. Tu zainteresuje Was na pewno to, że mają być relacje niemal live, wspomagane przez radio rajdowe przekazujące hot newsy, wyniki i inne ciekawostki w czasie rzeczywistym. Planowany jest też działający w parku serwisowym punkt informacji kibica, który ma być ciekawą alternatywą dla tych, którzy nie będą mogli śledzić zmagań zawodników bezpośrednio na trasie. Myślę, że zapowiada się ciekawe i nowatorskie przedsięwzięcie w polskich rajdach.

 

fot. z archiwum E. Manasterskiej

Jesteś dobrym kierowcą, a może próbowałaś startować jako kierowca czy pilot?
Nie wiem czy jestem dobrym kierowcą, bo nie umiem sama tego ocenić. Na rajdach ocena kierowcy jest o tyle prostsza, bo możliwa jest w kontekście osiąganych wyników. Na drodze publicznej liczą się już inne umiejętności. Jakiś czas temu miałam dość poważną kolizję drogową, skończyło się to mandatem i punktami karnymi, ale wnioski zostały wyciągnięte. Dziś jeżdżę  rozważniej i panuję nad emocjami, co jednak nie przeszkadza mi poruszać się autem zdecydowanie, a czasem z odrobiną dynamiki, ale na pewno nie zamierzam udowadniać facetom, że jestem lepsza w strzelaniu ze sprzęgła, czy paleniu gumy na światłach. Co do startów, to raczej nie zmierzam w tym kierunku, dobrze się czuję w swojej dziedzinie i w niej się chcę spełniać. Parę razy zdarzyło mi się usiąść towarzysko na miejscu pilota, bardzo fajne przeżycie i super zabawa! Były też i poważniejsze plany, ale póki co na planach się tylko skończyło. Niewykluczone jednak, że jeszcze kiedyś do nich wrócę. 

Jak się czujesz w tym wydawało by się męskim sporcie, jak jesteś traktowana?
Wiadomo, że rajdy to raczej sport zarezerwowany dla płci męskiej, nie mniej jednak Panie coraz częściej  zaczynają pojawiać się na rajdowych oesach, nie tylko w roli kibica. Są świetnymi kierowcami,  pilotami, fotografami itp. i mimo, że doskonale sobie radzą w tym męskim świecie, ciągle budzą jeszcze zdziwienie i niedowierzanie. Generalnie traktowana jestem dobrze, po kumpelsku, nie zauważyłam wobec siebie przejawów dyskryminacji. Myślę, że koledzy zdążyli się już do mojego widoku przyzwyczaić, a  moja osoba stała się dla nich już w pewnym sensie elementem tego rajdowego „pejzażu”. Czasem tylko kibice patrzą na mnie ze zdziwieniem, a nowo poznane osoby okazują zaskoczenie moim wyborem, jednak szybko przechodzą z tym do porządku dziennego. 

 

fot. z archiwum E. Manasterskiej

Jaki rajdowy moment w życiu był dla Ciebie najbardziej satysfakcjonujący?
W moim rajdowym życiu było wiele satysfakcjonujących chwil. Jednym z tych momentów było wykonanie zdjęć Loebowi, który od dawna jest moim rajdowym idolem. Założyłam sobie, że kiedyś to zrobię i tak też się stało. Było to o tyle trudne do zrealizowania, gdyż wiązało się z wyjazdem na którąś z rund MŚ. O dziwo, udało się mi się to wykonać i to w dość krótkim czasie – w zeszłym roku podczas prezentacji na Karowej, na kilka dni przed Rajdem Polski. Nie tylko zrobiłam pamiątkowe zdjęcia Sebastienowi, ale i też wymieniłam z nim przyjazny uścisk dłoni. Niewątpliwie był to moment dla mnie ogromnie satysfakcjonujący. Myślę, że czeka mnie jeszcze wiele takich chwil,  kto wie może nawet towarzyska przejażdżka z „Mr. Hollywood” na prawym fotelu?. To byłby na pewno wielki moment moim życiu! Ciekawe czy mi się to uda? 

Jakie masz plany na przyszłość, te z rajdami związane?
Fotografia rajdowa, to moje hobby, to moja prywatna biblioteka wspomnień, to dziedzina, w której czuję się naprawdę dobrze. To co upubliczniam, jest tylko graficzną częścią tego, co czuję w związku z każdym zdjęciem, z którego jestem dumna. Dlatego zamierzam cały czas doskonalić swoje umiejętności. Na pewno też chciałabym zaliczyć w końcu jakąś eliminację MŚ, gdyż nie miałam dotąd tej okazji. Może to być przepiękny Rajd Szwecji albo też Rajd Hiszpanii czy Meksyku, obojętnie, jakąkolwiek rundę zaliczę, będę zachwycona! 

Najnowsze

Zmiana opon nie wpływa na bezpieczeństwo?!

Prawie 25% polskich kierowców albo nie zmienia opon zimowych na letnie lub - jeśli je zmienia - uważa, że i tak nie ma to wpływu na bezpieczeństwo jazdy. To wyniki najnowszej sondy, którą Szkoła Jazdy Renault przeprowadziła na 40 tys. internautów.

fot. Motocaina

Na pytanie – „Czy wymieniasz opony z zimowych na letnie?” – odpowiedzi „nie” udzieliło 15% osób.
Z tej grupy 9% twierdzi, że jest to zbyt kosztowne, a 6% – że nie ma to wpływu na bezpieczeństwo jazdy. Są też i tacy, którzy choć wymieniają opony, uważają, że nie ma to wpływu na bezpieczeństwo jazdy – tak odpowiedziało 9% uczestników sondy. 

– Opony to jedyny element bezpośrednio łączący samochód z nawierzchnią drogi, więc ich stan ma bardzo istotny wpływ na bezpieczeństwo podróżnych – mówi Zbigniew Weseli, dyrektor Szkoły Jazdy Renault. – Wymiana opon zimowych na letnie to jedna z podstawowych czynności jakie powinien wykonać kierowca, przygotowując auto do nowego sezonu – dodaje. 

Choć przepisy Prawa o ruchu drogowym nie zakazują jazdy na oponach zimowych latem, należy podkreślić, że takie opony istotnie pogarszają właściwości jezdne samochodu podczas wysokich temperatur. Wynika to z różnic w strukturze, która w oponach zimowych charakteryzuje się m.in. dużymi kostkami bieżnika i licznymi lamelkami: wąskimi, głębokimi rowkami w bieżniku, które mają na celu zwiększenie przyczepności opony. Opony zimowe użytkowane latem mają gorsze wyniki w testach hamowania. Dodatkowo są one wykonane z bardziej miękkiej mieszanki gumy niż opony letnie, przez co znacznie szybciej się zużywają, są bardziej podatne na uszkodzenia i obniżają precyzję prowadzenia samochodu.

Wymieniając opony na letnie należy pamiętać, żeby spełniały one określone parametry. Minimalna wysokość bieżnika powinna wynosić 1,6 mm – poniżej tej granicy opony nie nadają się do użytkowania. Opony powinny mieć też odpowiednie ciśnienie, korygowane regularnie, przynajmniej raz w miesiącu, do poziomu zalecanego przez producenta auta. 

W sondzie przeprowadzonej przez Szkołę Jazdy Renault wzięło udział ponad 40 tysięcy internautów.

Najnowsze

Szkolenia motocyklowe z Hondą

Honda we współpracy z Motocyklową Szkołą Jazdy ProMotor, organizuje szkolenia bezpiecznej jazdy na motocyklach Honda. Projekt nosi nazwę „Honda ProMotor" i jest jednym z elementów strategii „Fun & Safety".

fot. Honda

Honda postawiła sobie za cel, aby motocykliści czuli się bezpiecznie na swoich pojazdach i dzięki temu czerpali pełną radość z ich użytkowania, dlatego też we współpracy z Motocyklową Szkołą Jazdy ProMotor, organizuje szkolenia bezpiecznej jazdy. 

Program „Honda ProMotor” obejmuje:

– szkolenie kandydatów na kierowców, w zakresie uzyskania uprawnień kategorii A1 i A

– podnoszenie kwalifikacji kierowców posiadających prawo jazdy kat. A, poprzez szkolenia praktyczne i teoretyczne

– indywidualne treningi doskonalenia jazdy

– treningi dla grup, doskonalące jazdę w bezpiecznych warunkach na zamkniętym obiekcie

– przygotowanie do sportu amatorskiego

fot. Honda

– podnoszenie świadomości z zakresu mechaniki motocyklowej, mającej bezpośredni wpływ na bezpieczną jazdę (budowa motocykla, ustawienia geometrii, teoria dynamiki jazdy, itp.)

– testowanie nowych technologii Hondy promujących bezpieczeństwo na drogach, np. C-ABS

– ćwiczenia na symulatorze jazdy Riding Trainer

– porady z zakresu prawa o ruchu drogowym 

Szkolenia „Honda ProMotor” mają na celu podniesienie świadomości kierowców w zakresie bezpiecznej jazdy motocyklem, poprawę poziomu bezpieczeństwa motocyklistów na drogach publicznych oraz poprawę wizerunku motocyklisty w świadomości społeczeństwa, jako odpowiedzialnego i równoprawnego uczestnika ruchu drogowego.

Najnowsze

Motocyklowe niedziele na stacjach BP

W kwietniu i maju fani jednośladów spotkają się na stacjach BP podczas imprez „Motocyklowa Niedziela na stacjach BP". W ubiegłym roku na stacje, na których odbywała się impreza, przyjechało w sumie około 2000 motocykli. W tym roku organizatorzy chcą pobić rekord.

Spotkania miłośników motocykli na stacjach BP odbędą się na wybranych stacjach BP w godzinach 11-18: 

25.04 Poznań, ul. Szwajcarska 1

09.05 Warszawa, ul. Powstańców Śląskich 122

16.05 Katowice, ul. Górnośląska 40

23.05 Wieliczka, ul. Krakowska 14 B (przy wyjeździe z Krakowa)

30.05 Gdynia, ul. Hutnicza 15A 

Jednym z niezwykle ważnych elementów tegorocznej „Motocyklowej Niedzieli na stacjach BP” jest akcja pod hasłem „Motocykliści Mogą Więcej – I Ty możesz uratować życie”, organizowana przy współpracy z Fundacją DKMS Polska. Fundacja DKMS Polska istnieje od ponad roku i zarejestrowała już prawie 35.000 dawców, stając się największą bazą dawców komórek macierzystych w Polsce. 

fot. BP

– W Polsce co 1,5 godziny ktoś dowiaduje się, że zachorował na białaczkę. Co drugi chory na białaczkę nie znajduje dawcy – mówi Dorota Adamska, PR Manager BP Polska. – Każdy kto pojawi się w czasie imprezy na naszej stacji, będzie mógł się zarejestrować jako potencjalny dawca szpiku kostnego, w bazie Fundacji DKMS Polska. Wystarczy 10 minut, aby wypełnić formularz rejestracyjny i oddać materiał genetyczny do badania. Jeśli okaże się, że nasz kod genetyczny zgadza się z kodem genetycznym chorego, wtedy dochodzi do przeszczepu. Jest jednak podstawowy warunek – trzeba być zdrowym. 

Ważnym aspektem organizowanego przez BP i Castrol cyklu „Motocyklowa Niedziela” jest dyskusja na temat bezpieczeństwa motocyklistów na polskich drogach. Podczas Motocyklowych Niedziel promowane będzie aktywnie bezpieczeństwo drogowe.  Organizatorzy imprez pragną zwrócić uwagę na obecność motocyklistów na  drogach oraz  konieczność wzmożonej ostrożności  kierowców. Wszyscy zainteresowani będą mieli możliwość nabycia cennych umiejętności oraz poszerzenia wiedzy z zakresu odpowiedzialnej jazdy. 

„Motocyklowa Niedziela” to też możliwość spotkania się właścicieli motocykli i miłośników dwóch kółek z profesjonalistami z branży motocyklowej, podróżnikami, ratownikami oraz przedstawicielami policji. 

Motocykliści to ważni dla BP i Castrola klienci: w toaletach znajdują się takie udogodnienia jak półka na kask, w sklepie można nabyć czasopisma motocyklowe, a właściciele jednośladów regularnie korzystają z myjni bezdotykowej. Na stacjach BP motocykliści znajdą też szeroką gamę olejów Castrol do motocykli. 

Program „Motocyklowych Niedziel”
Doskonalenie techniki jazdy, prezentacje motocykli, akcesoriów i mody motocyklowej, jazdy testowe, pokazy kaskaderskie, dla spragnionych przygód – relacje z wypraw motocyklowych, opowieści podróżników i pokazy zdjęć, a dla pasjonatów motocyklowej rozrywki elektronicznej – kioski Xbox – te i wiele innych atrakcji czekają na wszystkich miłośników przygody i fanów motocykli. 

Stunt Show
Podczas imprez odbędą się pokazy jazdy na motocyklu w wykonaniu czołowego polskiego zawodnika reprezentującego stunt, a także wyścigi motocyklowe – Adriana Paska, który znalazł się w złotej trójce zwycięzców najważniejszych krajowych zawodów. Adrian startuje również w zawodach międzynarodowych. Drugim zawodnikiem będzie Młody 125. Oprócz możliwości zobaczenia ekscytujących pokazów, uczestnicy będą mogli dowiedzieć się, na czym  polega stunt, jak nazywają się poszczególne triki oraz jak zawodnicy dbają o bezpieczeństwo w trakcie uprawiania tego sportu. 

Bezpłatna hamownia
Wszyscy zainteresowani będą mogli bezpłatnie skorzystać z hamowni motocyklowej i sprawdzić moc swojej maszyny. Po wykonaniu analizy diagnostycznej, każdy otrzyma wykres przedstawiający charakterystykę pracy silnika. 

Kursy pierwszej pomocy
Wykwalifikowani ratownicy motocyklowi z Fundacji R2 zaprezentują, jedyny w Polsce, fabryczny motocykl-karetkę oraz pokażą, jak udzielić pierwszej pomocy i jak postępować na miejscu wypadku. Odpowiedzą także na wszelkie, nurtujące motocyklistów, pytania dotyczące zasad udzielania pierwszej pomocy. 

Przedstawiciele policji opowiedzą, jak bezpiecznie jeździć motocyklem i udzielą porad prawnych dotyczących przepisów ruchu drogowego. 

Custom Bikes
BP nagradza pasjonatów – organizatorzy szczególne zaproszenie na „Motocyklową Niedzielę” kierują do wszystkich właścicieli motocykli customowych. W każdym z miast, w których odbywa się „Motocyklowa Niedziela”, na posiadaczy pięciu najciekawszych motocykli customowych czekają niespodzianki.  

„Motocyklowa Niedziela” na stacjach BP to cykl 5 imprez na wybranych stacjach BP. Podczas niedzielnych spotkań wspomniane stacje będą zamknięte dla samochodów.

Najnowsze