Odkryto karty RSMP

Znamy już listę zgłoszeń do pierwszej rundy mistrzostw Polski. Karty zostały odkryte - teraz musimy czekać na rozdanie drugie, czyli pierwsze odcinki specjalne.

 

W sumie zgłosiły się 42 załogi w RSMP. Z numerem 1 na trasy wyjedzie Michał Sołowow w Peugeocie 207 S2000. Drugi numer na drzwi naklei dwukrotny mistrz Polski Bryan Bouffier w Lancerze EVO IX, a tuż za nim Kajetan Kajetanowicz w Subaru. Kolejne EVO poprowadzi Michał Bębenek, a mocną stawkę aut S2000 uzupełnią Leszek Kuzaj, Tomasz Kuchar, Maciej Oleksowicz i Szymon Ruta.

Na prawym fotelu rajdówki Tomka Czopika usiądzie Magdalena Lukas, która pilotowała kilka lat temu Magdę Cieślik, tworząc niezapomniany duet „Karotki”. W sumie aż 17 aut zgłosiło się w najmocniejszych klasach. Urosła też w porównaniu z zeszłym rokiem A-7, na czele której stoi Maciej Lubiak w Clio R3. Zobaczymy także aż siedem Citroenów C2, a także kolejne siedem w klasach historycznych.

Rajd rusza w piątek, 15 maja, a zakończy się w sobotni wieczór. Zawodnicy mają do pokonania piętnaście odcinków specjalnych. W sobotę do zawodników walczących w RSMP dołączy Rajdowy Puchar Polski.

Najnowsze

Spełniając marzenia taty… Rozmowa z Beatą Bublewicz

Beata Bublewicz - posłanka na sejm RP, córka Mariana Bublewicza, wspaniałego człowieka i szanowanego sportowca. Odziedziczyła po nim uśmiech, pozytywne nastawienie do życia i dążenie do poprawiania świata. Zamieszczamy pierwszą część jej niezwykłej historii, w której opowiada nam o swojej działalności w sejmie oraz o programach dotyczących poprawy bezpieczeństwa na polskich drogach.

Spotkałyśmy się tuż po pierwszym dniu kongresu Europejskiej Partii Ludowej. Jak to się stało, że trafiłaś do świata polityki?

Beata wraz ze swoim ukochanym tatą Marianem Bublewiczem i kibicami
Z archiwum Beaty Bublewicz

– Właściwie większość spraw, które dzieją się w moim życiu zawodowym kiedyś omawiałam z moim tatą. Był takim rodzicem, który zawsze rozmawiał ze swoim dzieckiem poważnie. Czas mieliśmy dla siebie głównie wieczorem, gdy tato załatwił już swoje sprawy, ja kończyłam się uczyć. Pytał jakie są moje przemyślenia, co tam w szkole, jakie mam plany, czy marzenia. Kiedyś powiedział: „wiesz – ty mogłabyś być dobrym politykiem”. Sam był zafascynowany wszystkim, co się działo w Polsce po 1989 roku, tym bardziej, że zawsze uważał, że kiedyś będzie tutaj demokracja, że będzie normalnie. Plan był taki, że to albo on – jak zakończy swoją karierę sportową – zostanie politykiem, a ja będę mu pomagać, albo ja się tym zajmę. Od zawsze lubiłam działać społecznie, byłam w samorządzie szkolnym i chętnie angażowałam się w różne akcje. Kiedy wspólnie zaczęliśmy myśleć o polityce, tato zginął, a ja odłożyłam swoje plany na półkę. Zajęłam się prowadzeniem firmy, bo musiałam zarabiać na życie. Później wyszłam za mąż, urodziłam dziecko. Niebawem zdałam sobie sprawę, że to nie jest ta droga, którą chcę podążać. Bardzo kocham motoryzację, lubiłam prowadzić firmę z nią związaną, ale nie miałam do tego takiego serca, jakie powinnam mieć. Wtedy postanowiłam sprzedać przedsiębiorstwo, skończyć studia i poświęcić się polityce. Wkrótce postanowiłam wystartować w wyborach w 2005 roku. Nie mogłam żyć ze świadomością, że nie spróbowałam. Dostałam się do parlamentu i to z ostatniego miejsca na liście! To efekt ogromnego zaufania, jakim obdarzyli mnie ludzie. Moi konkurenci zarzucali, że udało się dzięki tacie. Uważam, że to wspaniała sprawa mieć takich rodziców, którzy nawet kiedy ich już nie ma na świecie, to ludzie dalej ciepło ich wspominają, a nawet dają szanse ich dzieciom na wykazanie się pracą na rzecz społeczeństwa. Jestem dumna z mojego taty i wdzięczna za to, że pozostawił mi po sobie to, co najcenniejsze – dobrą i piękną pamięć. Ważny jest też fakt, że mieszkańcy mojego regionu (woj. warmińsko-mazurskie) znali mnie także z prowadzonych wcześniej działań – założyłam w 2000 roku Fundację im. Mariana Bublewicza, która pomaga Zespołowi Szkół Ogólnokształcących Mistrzostwa Sportowego. Drugie wybory okazały się bardziej stresujące; to był dla mnie sprawdzian z tego, co udało mi się zrobić w trakcie poprzedniej, skróconej kadencji. Miałam już na swoim koncie stworzenie ogólnopolskiego programu pilotażowego „Przeciwdziałanie poprzez sport agresji i patologii wśród dzieci i młodzieży”, a także wiele konkretnych działań na rzecz różnych grup społecznych. Myślę, że miało to wpływ na fakt, że wyborcy zaufali mi po raz drugi i dzięki nim uzyskałam trzeci wynik w okręgu. To wielka radość dla mnie, ale jednocześnie ogromna odpowiedzialność, bo wiem, że ludzie pokładają we mnie nadzieje, a ja bardzo się staram by ich nie zawieźć .

Podczas pracy w sejmie
Z archiwum Beaty Bublewicz

Przed Tobą kolejne trudne miesiące związane z polityką.

 

– Tak, teraz zdecydowałam się kandydować do Parlamentu Europejskiego. Tam przecież decyduje się o tym, co jest teraz dla nas najważniejsze. Od kilku lat możemy realizować programy i projekty dotyczące wszystkich dziedzin życia – od dróg, przez akcje kulturalne, kończąc na fotelu dentystycznym. Żałuję tylko, że tak mało osób deklaruje udział w tych wyborach. Będę kandydować z trzeciego miejsca i zobaczymy – jeśli ponownie wyborcy postanowią powierzyć mi tak ważne zadanie, to będę je wypełniać najlepiej jak potrafię.


Wspomniałaś o programie dotyczącym agresji wśród dzieci, ale angażujesz się także w inne akcje.

– Przewodniczę Parlamentarnemu Zespołowi ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Wyznaczyliśmy sobie trzy główne obszary prac. Główny to działania zmierzające do bezpieczeństwa osób niechronionych, które są uczestnikami ruchu drogowego, czyli pieszych i rowerzystów. Skupiamy się na wspieraniu i kontroli projektów dotyczących wydzielenia osobnych miejsc dla nich, ciągów pieszych i rowerowych, by oddzielić je od ruchu samochodowego i zastosować tam, gdzie najczęściej zdarzają się wypadki. Modernizacja wszystkich dróg jednocześnie jest niestety niemożliwa. Nie mamy szansy stworzenia od ręki kilkuset kilometrów dróg rowerowych, ale krok za krokiem, wspierając działania samorządów oraz różnych instytucji, będziemy wdrażać rozwiązania proste, ale skuteczne.

Wiele podróżujesz, zatem widzisz, jaki jest naprawdę stan polskich dróg. Gdzie szukać przyczyn tak beznadziejnej sytuacji?

– W ubiegłym roku rząd oddał do użytku ponad trzysta kilometrów dróg, w tym prawie sto kilometrów to autostrady, reszta to drogi ekspresowe i obwodnice. To faktycznie nie jest dużo, jednak trzeba wziąć pod uwagę, że wszystkie poprzednie ekipy po macoszemu traktowały budowę dróg. Problem ten nabrzmiał jakieś trzy lata temu, kiedy przelała się czara goryczy i niezadowolenia społecznego. Od grudnia 2007 roku do kwietnia tego roku podpisane zostały umowy na 760 km dróg i autostrad, a kolejne są w trakcie akceptacji. W poprzedniej kadencji sejmu, był czas, że praktycznie przez rok nie podpisano żadnej umowy, miesiącami weryfikowano kontrakty doszukując się nieprawidłowości. Firmy budowlane odwoływały się, bo w efekcie kwestionowania umów nie znaleziono żadnych błedów. Podpisano oczywiście kolejne kontrakty, na wykonanie dokładnie tych samych odcinków dróg, ale już znacznie drożej, bo wzrosły koszty. Dłużej tak być nie mogło!

Z archiwum Beaty Bublewicz

Oprócz dziurawych dróg postrachem są także pijani kierowcy. Jakie są efekty Twoich działań przeciwstawiających się wsiadaniu za kierownicę po spożyciu alkoholu?

 

– W moim rodzinnym Olsztynie Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego w Polsce, należące do Global Road Safety Partnership (GRSP) wprowadziło pilotażowo we współpracy z samorządem i policją, program „Piłeś – nie jedź”. Jest to międzynarodowy projekt i koordynacja wielu działań jednocześnie – to wzmożone kontrole policji, badania ilościowe i jakościowe, szkolenia dotyczące odpowiedzialnej sprzedaży alkoholu w dyskotekach i pubach np. jeśli ktoś pije alkohol w pubie, to osoby pracujące w takim lokalu są specjalnie przeszkolone i powinny zasugerować mu zamówienie taksówki i zostawienie samochodu na parkingu lokalu. Łączy się to ze zmianą myślenia u osób sprzedających alkohol, że też są współodpowiedzialni za to, że ktoś pijący alkohol później wsiądzie za kierownicę – tu trzeba od razu działać! Każde uratowane życie to skarb, to kolejna rodzina, uratowana od tragedii utraty bliskiej osoby… nikomu nie trzeba tłumaczyć, że warto!

Co zatem może dać Unia Europejska polskim drogom?

– Unia już daje. Przede wszystkim środki na dofinansowanie ich budowy oraz możliwość wdrażania sprawdzonych, dobrych rozwiązań z zakresu BRD. Chcemy jako zespół parlamentarny ds. BRD, żeby celem polskiej prezydencji w UE była właśnie poprawa stanu bezpieczeństwa ruchu drogowego. Zajmujemy niestety drugie miejsce w UE, pod względem liczby zabitych na drogach (5.536 osób w 2007 r.). Rocznie straty Polski z tytułu wypadków drogowych wynoszą ok. 2 % produktu krajowego brutto (PKB)! Koszt społeczny jednej zabitej osoby to prawie 1 mln złotych, nie mówiąc o kosztach niepoliczalnych, bo związanych z tragedią, którą przeżywa rodzina ofiary. Musimy dążyć do tego, żeby zmniejszyć liczbę wypadków i ofiar. Jesteśmy postrzegani na świecie przez turystów jako kraj, po którym lepiej nie podróżować samochodem, bo to grozi śmiercią. Ambasady innych krajów ostrzegają swoich obywateli przybywających do Polski, że nasze drogi są bardzo niebezpieczne. Mój region (Warmia i Mazury), atrakcyjny, żyjący z turystyki i rolnictwa jest najgorzej skomunikowany w całej Europie. To granica UE, a jesteśmy najgorzej dostępni, a co gorsza – postrzegani jako niebezpieczni w ruchu drogowym. To naprawdę ważne, by zmienić przyczyny takiego myślenia i jednocześnie wizerunek naszego pięknego kraju.

Najnowsze

Dwie kobiety w korczyńskich wyścigach

Sezon Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski rozpoczął się imprezą w rezerwacie Prządki w okolicach Korczyny. Rozegrano tam dwie pierwsze eliminacje - jedna padła łupem Mariusza Steca, a podczas drugiego dnia najszybszy był Tomasz Mikołajczyk. Monika Zawodny i Ewa Wójtowicz także walczyły dzielnie na trasie wyścigu.

Podczas wyścigowego weekendu GSMP rozgrywane są dwie eliminacje. Mariusz Stec, zwycięzca pierwszej rundy w Korczynie, także drugiego dnia dawał z siebie wszystko, jednak z walki wyeliminowała go awaria jego Lancera EVO VI. Z okazji tej skorzystał Tomasz Mikołajczyk, który zgarnął 35 punktów do klasyfikacji generalnej. 11 oczek mniej wywiózł z Prządek Paweł Dytko, startujący Lancerem EVO X. Co ciekawe pierwsze siedem miejsc podczas I i II rundy w Korczynie zajmowały Lancery różnych ewolucji.

Dobrze poradziły sobie także kobiety na trasie pierwszego w sezonie wyścigu górskiego. Monika Zawodny w Peugeocie 106 Rally zajęła 33 miejsce, a Ewa Wójtowicz w Citroenie Saxo 41 pozycję w generalce.

Fot. monikazawodny.pl

– Do startów w sporcie motorowym skłania mnie przede wszystkim chęć rywalizacji i udowodnienia, że kobieta też potrafi – mówiła na mecie Korczyny Monika Zawodny. – Myślę, że strach jest jednak nieco większy niż u mężczyzn. Ciężko jest przełamać tę barierę i chyba mężczyznom wychodzi to znacznie lepiej. Staram się balansować na granicy, żeby nie przeholować i zdecydowanie mam jakieś wewnętrzne „ograniczniki”. Trasa w Korczynie jest jedną z moich ulubionych; uważam, że jest bardzo trudna i powinna się rozgrywać przynajmniej w połowie sezonu, kiedy wszyscy są już nieźle rozjeżdżeni. Jest jednocześnie szybka i niebezpieczna, trzeba chwilami ryzykować, żeby nadrobić niedobory mocy silnika.  Ciekawie wyglądała rywalizacja jedynych dwóch kobiet w tych wyścigach. Pokonałam swoją konkurentkę, ale tylko i wyłącznie dlatego, że jest to jej pierwszy start. Samochód kupiła od naszego kolegi, który jeździł w rajdach, więc sprzęt ma bardzo dobrze przygotowany. Jest to auto ze świetną skrzynią, dobrym zawieszeniem, z dużą mocą i przede wszystkim ze szperą, która bardzo dużo daje. Myślę, że jeżeli dziewczyna się nauczy jeździć, to będzie w stanie tutaj ostro namieszać – skwitowała Monika.

Debiutantka – Ewa Wójtowicz – tak podsumowała swoje zaangażowanie w sport motorowy:
– Wydaje mi się, że wyścigi górskie to nie jest typowo męska dyscyplina sportu. Każda kobieta, podobnie jak mężczyzna, lubi ryzyko. Jest tu przecież i adrenalina i przede wszystkim fajna zabawa. Szczerze powiedziawszy mój samochód jest jeszcze dla mnie jedną wielką tajemnicą, mam go dopiero cztery miesiące, a dwa pierwsze w ogóle nim nie jeździłam, bo był przygotowywany do zawodów. To mój pierwszy start w wyścigach górskich i jest naprawdę ciężko. Chce przejeździć cały sezon i mam nadzieję, że będzie dobrze.

 

Najnowsze

Sukces Polaków w Stambule

Michał Sołowow z Maciejem Baranem odnieśli pierwsze w karierze zwycięstwo w Rajdowych Mistrzostwach Europy. Istanbul Rally jest szczęśliwy dla Polaków - siedem lat temu triumfowali na tych trasach Janusz Kulig z Jarkiem Baranem.

 

Sołowow z Baranem w drodze po zwycięstwo
Fot. cersanitrally.pl

Michał Sołowow walczył do samego końca, choć przebita w połowie rajdu opona na pewno podniosła adrenalinę polskiej załodze. Strata kilkudziesięciu sekund wydawała się ciężka do odrobienia, jednak ekipa Cersanit Rally szybko odzyskiwała stracony czas. Po pierwszym dniu tracili do Luci Bettiego niespełna cztery sekundy. Podczas niedzielnego etapu na metę OS-13 nie dojechał najgroźniejszy rywal Polaków – Betti, który wydachował swojego Peugeota. Wygrana 10 z 15 odcinków specjalnych przyniosła Sołowowowi i Baranowi zwycięstwo w rajdzie i pierwsze miejsce w klasyfikacji do mistrzostw Europy.

Kolejną rundą RSME będzie impreza w Chorwacji rozgrywana w ostatni weekend maja.

Najnowsze

Filtr przeciwalergiczny w samochodzie

Wiosna w pełni, czyli nadszedł sezon na alergie i notoryczne kichanie za kierownicą. Zanieczyszczone powietrze dostając się do wnętrza samochodu może negatywnie wpływać na kierowcę, którego nieuwaga grozi wypadkiem. Czy filtr kabinowy montowany w samochodzie jest w stanie nas przed tym obronić?

fot. Bosch

Wiosna to czas wyjazdów za miasto, ale także początek okresu pylenia roślin. Badania wskazują, że co trzecia osoba mieszkająca w krajach Unii Europejskiej cierpi na alergię, a przecież niewielki wzrost stężenia pyłków w powietrzu wystarczy, by alergicy zaczęli kichać i łzawić.

Napad kichania za kierownicą jest nie tylko nieprzyjemny, ale to realne niebezpieczeństwo, bo spowalnia reakcję na zdarzenia na drodze. Naturalnym odruchem jest wtedy zamykanie oczu, co przy prędkości 80 km/h oznacza jazdę przez około 25 metrów z zamkniętymi powiekami.

Latem w powietrzu występuje większe stężenie ozonu, co obniża zdolność koncentracji za kierownicą. Dzieci cierpiące na alergie podczas podróży samochodem, szczególnie w okolicach pól i lasów, są rozdrażnione wskutek nasilenia objawów dodatkowo absorbując uwagę kierującego rodzica.

Jak pokazują badania, rokrocznie coraz większa liczba wypadków, szczególnie w okresie wiosennym i wakacyjnym jest powodowana przez kierowców z nasilonymi objawami alergii.

Dopływ powietrza zewnętrznego i spalin z pojazdów znajdujących się z przodu powoduje tzw. efekt tunelu, którego skutkiem jest sześć razy większe stężenie pyłków, ozonu i drobnych cząstek zanieczyszczeń wewnątrz pojazdu, niż na zewnątrz. Przyczynę reakcji alergicznych oraz złego samopoczucia kierowcy i pasażerów pomaga wyeliminować z powietrza prawidłowo działający filtr kabinowy; jego montaż może obniżyć ryzyko wpadku. Innym zaletą działania takiego filtra jest ochrona układu klimatyzacji przed wnikaniem pyłu i cząsteczek kurzu, co poprawia efektywność klimatyzatora oraz wydłuża jego okres eksploatacji. Świeże powietrze wewnątrz samochodu chroni przed zmęczeniem, a jego lepsza cyrkulacja zapobiega zaparowywaniu szyb.

fot. Bosch

Jak często wymieniać?
Filtr kabinowy powinno się wymieniać po przejechaniu 15 tys. km lub co najmniej raz w roku. Zwykle zastępuje się go nowym elementem podczas okresowego przeglądu technicznego samochodu. Sygnałami, które powinny nas skłonić do odwiedzenia serwisu jest parowanie szyb oraz zmniejszenie ilości powietrza tłoczonego przez dmuchawę. Wymiana jest potrzebna szczególnie po zakończeniu okresu zimowego, ponieważ kurz i wilgoć, pochłaniane przez filtr jesienią i zimą stanowią idealne podłoże dla rozwoju bakterii i grzybów, które pogarszają jakość powietrza wewnątrz pojazdu. Zablokowany filtr powoduje przeciążenie silnika dmuchawy, a w skrajnych przypadkach doprowadzi do jego przegrzania. Gdy poczujemy charakterystyczną, uciążliwą woń w kabinie z wymianą filtra nie należy zwlekać, gdyż nieprzyjemny zapach spowodowany jest rozwojem bakterii w warstwach filtrujących.

Dla kogo filtr?
Filtry kabinowe, zarówno standardowe jak i z węglem aktywnym dostępne są dla niemal wszystkich wersji pojazdów. Można je kupić w warsztatach i sklepach z częściami motoryzacyjnymi. Filtr standardowy zamontowany fabrycznie można bez problemu wymienić na filtr z węglem aktywnym.

Filtry te, poza działaniem przeciwalergicznym, umożliwiają jazdę z włączonym nawiewem lub klimatyzacją podczas przejazdu przez tunele lub w ulicznych korkach, czy pokonywaniu zapylonych nawierzchni szutrowych, kiedy stężenie zanieczyszczeń na zewnątrz jest bardzo duże. Jednocześnie są odporne na upały, mróz i wilgoć.

Więcej informacji i dodatkowe wskazówki dotyczące montażu filtra można znaleźć klikając tu. Wskazany serwis opisuje właściwości i działania filtrów kabinowych Bosch, a także przekazuje podstawowe informacje o różnych typach alergii, astmy i wskazówki dla osób nimi dotkniętych. Znajduje się tam także wykaz punktów, gdzie można dokonać zakupu filtrów i/lub ich wymiany.

Chcesz się dowiedzieć jak działa filtr kabinowy kliknij tu.

Najnowsze