Nowe Audi Q8

Audi Q8 łączy w sobie czterodrzwiowe coupé z wszechstronnością dużego SUV’a. Bogato wyposażone, połączone z siecią i z możliwością jazdy off-road. Na rynkach europejskich Audi Q8 pojawi się w trzecim kwartale roku 2018.

Audi Q8 ma 4,99 m długości, 2 m szerokości i 1,71 m wysokości – SUV coupé, jest szerszy, ale jednocześnie krótszy i niższy niż siostrzane Audi Q7. Prawie 3 metry rozstawu osi sprawiają, że samochód ten oferuje przestronne wnętrze, bijące na głowę bezpośrednich konkurentów pod względem najważniejszych wymiarów, w tym długości wnętrza i miejsca nad głową. Na życzenie dostępny jest system trzech przesuwanych wzdłuż foteli z tyłu. Ze złożonymi oparciami z tyłu przestrzeń bagażowa kryjąca się pod potężną klapą bagażnika ma 1755 litrów.

Nowy wygląd rodziny Q: stylistyka zewnętrzna
Osłona chłodnicy Singleframe w ośmiokątnej stylistyce, prezentuje nowe oblicza rodziny pojazdów serii Q. Całość wygląda jakby opierała się o blistery quattro umieszczone powyżej nadkoli, w których mogą kryć się nawet 22-calowe koła. Wiele detali przywodzi na myśl stylistykę pierwszego Audi quattro. Spojler, listwy nadkoli, listwy drzwi i dyfuzor mają kontrastowe kolory.

Drogę przed samochodem oświetlają standardowe reflektory diodowe lub dostępne opcjonalnie reflektory diodowe HD Matrix LED. Światła tylne połączone są ze sobą wąskim, świetlnym pasmem. Podobnie jak to było w modelu Audi quattro, tłem dla tego pasma jest czarna powierzchnia. W Audi Q8 można aktywować różne funkcje świetlne i oglądać je stojąc na zewnątrz auta. Właściciel samochodu musi jedynie w tym celu pobrać na swego smartfona aplikację myAudi.

Sportowe odczucia z jazdy: zawieszenie i układ jezdny
Audi to quattro, a quattro to Audi. Czysto mechaniczny centralny dyferencjał standardowo przenosi moc silnika na oś przednią i tylną w stosunku 40:60. Jeśli zachodzi taka potrzeba, przekierowuje więcej momentu obrotowego na oś z lepszą trakcją. To, że Audi Q8 wyjeżdża poza utwardzone drogi, to zasługa 254 mm prześwitu, krótkich zwisów i systemu kontroli nachylenia. Zawieszenie z układem kontroli tłumienia jest w tym aucie standardem. Opcjonalnie, w zestawieniu z komfortowym lub sportowym zestrojeniem, Audi oferuje adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne z kontrolą tłumienia. W zależności od sytuacji drogowej lub od preferencji kierowcy, może ono podnieść całą karoserię o ok. 90 milimetrów.

Obok standardowego, progresywnego układu kierowniczego, zmieniającego przełożenie na bardziej bezpośrednie w zależności od kąta skrętu kierownicy, Audi oferuje również opcjonalny układ czterech kół skrętnych. Układ ten może przy małych prędkościach skręcić koła tylne pod kątem max. 5 stopni w kierunku przeciwnym do kierunku skrętu, co poprawia zwrotność samochodu. Może również skręcić je pod takim samym kątem w kierunku tym samym co kierunek skrętu pojazdu przy prędkościach wyższych. To z kolei wpływa na poprawę stabilności na drodze.

Wszystkie systemy jezdne są szczególnie wydajne dzięki nowej technice mild hybrid (MHEV). 48-woltowy podstawowy układ elektryczny zawiera dwa bardzo ważne moduły: akumulator litowo-jonowy oraz alternator-rozrusznik. Podczas hamowania system ten może odzyskać nawet 12 kW mocy i przekazać ją do akumulatora. Technika MHEV pozwala na długie fragmenty jazdy w trybie tzw. żeglowania, z wyłączonym silnikiem. W takiej sytuacji, system start-stop zaczyna działać przy prędkości 22 km/h.

Nowa klasa premium: wnętrze
Centralnym elementem wnętrza jest dotykowy, górny wyświetlacz systemu MMI touch response. Mający wygląd czarnego panelu ekran, gdy jest wyłączony idealnie zlewa się z również czarną powierzchnią otoczenia. W ciemnościach, opcjonalne oświetlenie konturowe wyznacza kontury linii stylistycznych wnętrza i podświetla trójwymiarowy, wycięty laserowo symbolczterech pierścieni ponad schowkiem na rękawiczki. Inne dostępne opcje dla wnętrza pojazdu, podkreślające jego elegancką atmosferę, to dopasowujące się do pasażera, wentylowane fotele konturowe z funkcją masażu, czterostrefowa automatyczna klimatyzacja oraz pakiet poprawiający jakość powietrza wewnątrz. Wszystkie wskaźniki wyświetlane są na ekranie w pełni cyfrowego kokpitu – Audi virtual cockpit. Na ekranie o przekątnej 12,3 cala wywołać można z poziomu kierownicy wielofunkcyjnej dwa widoki. Opcjonalna wersja plus oferuje widok trzeci – bardzo sportowy.

Najnowsze

Edyta Klim

Z Kenii dookoła świata!

Dos Kariuki i Joan Wamuyu to kenijska para motocyklistów, która ma zamiar wyruszyć 2 lipca w podróż dookoła świata! To pierwsza taka podróż w historii krajów afrykańskich.

Kenijska para ma ambitny plan: 7 kontynentów, 50 krajów, 110.000 km w 3 lata, na dwóch motocyklach. Cały pomysł powstał w ich głowach w 2016 roku, kiedy mieli już za sobą dłuższe, samotne wyprawy motocyklowe:

– Chcemy poznawać świat na własne oczy, tworzyć własne doświadczenia, cieszyć się obcymi krajami, kulturami i tradycjami. Chcemy również opowiedzieć światu o naszej ukochanej Kenii. Chcemy, aby ludzie usłyszeli historię Kenii od Kenii. Z tego powodu rezygnujemy z pracy, sprzedajemy swoje rzeczy, żegnamy się z naszymi rodzinami i przyjaciółmi na 3 lata, począwszy od 2 lipca 2018 roku – piszą na swojej stronie podróżnicy.

To pierwsi w historii motocykliści z krajów afrykańskich, którzy zdecydowali objechać świat na motocyklach. W tym celu porzucili pracę i sprzedali dobytek, a w Kenii pod opieką rodziny pozostawiają dwóch nastolatków. A to właśnie miłość do podróży i motywacja ze strony dzieci popchnęły realizację tego celu do przodu.

Para nie miała czasu na zorganizowanie sponsorów, ale wierzy, że w czasie podróży będzie mogła liczyć na jakieś wsparcie finansowe. Będą przecież takimi kenijskimi ambasadorami w krajach całego świata i z pewnością ich podróż nie pozostanie niezauważona.

Strona wyprawy to: http://throttleadventures.com

 

Najnowsze

Joanna Szymków-Matuszewska

Nissan Leaf – pierwsza jazda drugą generacją

Tegoroczna wiosna zaskoczyła nas piękną aurą i…premierą drugiej generacji elektryka wypuszczonego przez Nissana. Na polskich ulicach nie doświadczamy zbyt częstego widoku modelu Leaf, więc nie zdążyła się nam opatrzeć jeszcze pierwsza generacja, a już wychodzi kolejna. Choć w tym wypadku samo słowo „już” jest mocno nie na miejscu - od premiery pierwszej generacji tego modelu minęło 8 lat!

O ile sylwetka pierwszego elektryka Nissana budziła skrajne emocje – albo miał on swoich gorących zwolenników, albo zagorzałych przeciwników – o tyle druga generacja tego modelu raczy nas naprawdę przyjemną, zgrabną i nowoczesną linią nadwozia. Wygląd jednak to nie wszystko – nowy Leaf charakteryzuje się też doskonałą aerodynamiką ze współczynnikiem oporu (Cx) wynoszącym 0,28. Znajdziemy tu elementy charakterystyczne dla marki – są to m.in. reflektory w kształcie bumerangu i przód z motywem litery V. Użyte zaś w tym modelu niebieskie detale, mają podkreślić ekologiczny i bezemisyjny charakter samochodu.

Można wybieraś spośród 10 kolorów nadwozia, a dla tych bardziej wymagających i lubiących się wyróżniać, dostępna jest wersja dwukolorowa, z nadwoziem w kolorze białym perłowym i czarnym metalizowanym dachem oraz lusterkami.

We wnętrzu także dominują niebieskie wstawki, podświetlenia zegarów i przeszycia foteli, przypominające nam o tym, że jedziemy elektrykiem. Pomimo dość zachowawczej deski rozdzielczej – liczba przycisków została ograniczona do niezbędnego minimum, a jedyne elementy wprowadzające ducha nowoczesności do kokpitu to 7-calowy ekran z systemem multimedialnym i dżojstik do zmiany trybów jazdy. Całość wnętrza świetnie się ze sobą komponuje i tworzy przyjemny dla oka design. Materiały użyte do wykończenia są dobrej jakości i przede wszystkim bardzo dobrze spasowane, co cieszy nie tylko oko, ale też i ucho. W końcu przy tak cichym samochodzie niezbyt dobre wrażenie robiłyby jakiekolwiek trzaski pochodzące z samego wnętrza… Jedynym mankamentem w środku są… fotele. Niestety brak jest jakiegokolwiek trzymania bocznego, fotele są wygodne, ale szerokie, co przy jazdach testowych po krętych, warmińskich drogach, powodowało dyskomfort kierowcy. 

Z tyłu pasażerowie będą się czuć komfortowo – jest dużo miejsca, nawet wyższym osobom będzie wygodnie i znajdą miejsce na nogi. Dodatkowo zarówno przedni, jak i tylny rząd siedzeń został wyposażony w funkcję podgrzewania foteli. Przyciski do podgrzewania tylnych siedzisk zostały zainstalowane w sposób bardzo pomysłowy i nie rzucający się w oczy – na wewnętrznych bokach przednich siedzeń. Nawet w takich detalach znajdziemy minimalizm połączony z klasyką.

Na podróżujących czeka też dość spory bagażnik o pojemności 400 litrów, który po złożeniu tylnej kanapy można powiększyć do 1176 litrów.

Jednak to, co jest niewątpliwie największym plusem nowej generacji Leafa, to jego dynamika i nowy, wydłużony zasięg. Elektryczny zespół napędowy w drugiej generacji auta osiąga 150 KM mocy i 320 Nm momentu obrotowego, co przekłada się na przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 7,9 s i jest jednym z najlepszych wyników w tym segmencie. Samochód ma zasięg 378 km. Dla wszystkich fanów motoryzacji nieprzekonanych do elektryków: podczas jazdy dynamika Leafa naprawdę robi wrażenie i daje ogrom przyjemności z jazdy. Pamiętać trzeba, że w przeciwieństwie do pojazdów wyposażonych w silniki spalinowe, silnik elektryczny jedzie z pełną energią już od samego startu. Różnica ta jest wyraźnie odczuwalna i można tym samochodem się fajnie „pobawić”. Oczywiście jest przy tym jedno „ale”… Przy szybszej jeździe szybciej zużywa się nam bateria. Podany zasięg zmniejsza się więc w mgnieniu oka.

Właściwości jezdne Leafa drugiej generacji są naprawdę godne uznania. Leaf ma świetnie zestrojone zawieszenie, które dobrze wybiera wszelkie nierówności, ale nie jest przy tym zbyt miękkie i pozwala na precyzyjne utrzymanie obranego toru jazdy. Brawa dla Nissana za znalezienie złotego środka.

Samochód jest wyposażony w szereg najnowocześniejszych systemów bezpieczeństwa, m.in. system rozpoznawania znaków drogowych oraz ostrzeżenie o pojeździe w martwym polu są dostępne standardowo od wersji Visia, podobnie jak inteligentny system hamowania awaryjnego z rozpoznawaniem pieszych i rowerzystów oraz ostrzeżenie o niezamierzonej zmianie pasa ruchu. Największą innowacją jest jednak system ProPilot, który ma wspomagać kierowcę podczas jazdy. Producent deklaruje, że można z niego korzystać podczas jazdy jednym pasem autostrady, zarówno podczas poruszania się z wysoką prędkością, jak i przy dużym natężeniu ruchu. Kierowca może uruchomić system równie łatwo, jak tradycyjny tempomat, ustawiając żądaną prędkość jazdy i odległość od poprzedzającego pojazdu. Korzystając z radaru i kamery system dostosuje prędkość do pojazdu znajdującego się z przodu oraz będzie utrzymywał pojazd na środku pasa ruchu. Z technologii można również korzystać podczas jazdy w korku, dzięki czemu codzienne dojazdy staną się bardziej komfortowe i mniej męczące. Niestety w warunkach, w których odbywały się nasze pierwsze jazdy, możliwości do przetestowania tego systemu mieliśmy znikome.

I wszystko byłoby pięknie, gdyby jednak nie fakt, że pomimo powiększenia zasięgu baterii w nowym Leafie, dalej nie współgra on z dostępnym na terenie Polski systemem ładowania elektrycznych pojazdów. Nowy Leaf został wyprodukowany z myślą, że nie będzie jedynie samochodem typowo miejskim, ale będzie też służył swojemu użytkownikowi w wojażach poza miasto. Co istotne, Leaf nowej generacji ma ku temu wszelkie niezbędne parametry. Aby zminimalizować ryzyko zbyt szybkiego rozładowania baterii został wprowadzony nawet specjalny system wspomagający jej regenerację w trakcie jazdy. Poza znanym już trybem B – trybem rekuperacji energii, załączanym dżojstikiem do zmiany trybów jazdy, w nowym Leafie wprowadzono również system e-Pedal. Ten z kolei, po odpuszczeniu pedału gazu, powoduje wyhamowanie pojazdu aż do jego zatrzymania. Dzięki temu ruszanie, zwiększanie i zmniejszanie prędkości oraz zatrzymywanie jest możliwe przy użyciu wyłącznie pedału przyspieszenia i pomaga wyeliminować użycie pedału hamulca. Przy zastosowaniu tego systemu, regeneracja baterii następuje znacznie szybciej i wyraźniej niż w przypadku trybu B. Jedna uwaga – system e-Pedal wymaga przyzwyczajenia i wcześniejszego wyczucia w warunkach bezpiecznych, bo wyhamowywanie po zdjęciu nogi z pedału gazu następuje dość gwałtownie i początkowo może zaskoczyć. Hamowanie w tym trybie jest jednak w pełni bezpieczne dla pozostałych użytkowników drogi, bo nawet bez wciskania pedału hamulca zapalają się nam tylne światła STOP.

Czy jednak te wszystkie zabiegi wystarczą, żeby swobodnie i spontanicznie móc wybrać się w podróż z Warszawy nad morze? Pewnie jest to do zrealizowania po wcześniejszej analizie wszystkich, dostępnych po drodze stacji ładowania pojazdów, jednak nadal kwestia zasięgu i dostępności ładowarek może powodować pewien dyskomfort u kierowcy nowego Leafa. Podróżowanie po polskich miastach i okolicach będzie na ten moment z pewnością dużo przyjemniejsze. To już jednak nie jest wina samego producenta, a naszego przystosowania się do elektromobilności, a to temat na zupełnie odrębną dyskusję.

Nowa generacja Leafa z pewnością znajdzie swoich fanów, jeśli nie w Polsce, to na pewno poza naszymi granicami. Jego dynamika, design, parametry wnętrza i bagażnika oraz dość rozsądna cena w zestawieniu z konkurencją elektryków (podstawowa wersja modelu to koszt 140 021 zł, a cena egzemplarza testowego w wersji Tekna, z wyposażeniem dodatkowym to 180 121 zł) daje mu na wstępie dość dużą przewagę. Po pierwszych jazdach nowy Leaf może przekonać do siebie nawet sceptyków elektromobilności, a to już duży sukces. Osobiście cieszyłabym się widząc wokół więcej takich samochodów, jednak obawiam się, że przed nami jeszcze długa droga do tego czasu.

Najnowsze

Elimen E-VN1 – pierwszy polski ultralekki samochód elektryczny

Elimen E-VN1 to pierwszy samochód elektryczny oparty o strukturę kompozytową, w całości zaprojektowany i wyprodukowany w Polsce. Dzięki innowacyjnej polskiej myśli technologicznej jest lekki, ekonomiczny i ekologiczny. Ma też bardzo szerokie zastosowanie dla logistyki.

Elimen E-VN1 to samochód elektryczny typu van, którego płyta podłogowa oraz większość konstrukcji nadwozia wykonane zostały z ultralekkich kompozytów. Dzięki temu jest wytrzymały, a przy tym znacząco lżejszy od klasycznych pojazdów w swojej klasie. W wersji podstawowej waży jedynie ok. 600 kg. Dodatkowo, jako pojazd elektryczny jest tani w eksploatacji. Koszt przejechania nim 100 km oscyluje w granicach 7 PLN, czyli tyle, ile trzeba zapłacić za prąd niezbędny do naładowania baterii. Jego zasięg na jednym ładowaniu wynosi od 100 do 300 km.

– Na dłuższych trasach kierowca może korzystać z ładowarki pokładowej lub szybkiej ładowarki zewnętrznej, która w niecałe 30 minut pozwala naładować baterię od zera do poziomu 80-proc. – mówi Przemysław Rozmysłowicz, współtwórca marki Elimen. – Wystarczy, że będzie miał dostęp do gniazda o napięciu 230V – dodaje.

Samochód jest przy tym pojemny. Przestrzeń ładunkowa to ponad 4m3, w której można przewozić do 800 kg ciężaru. Dostęp do niej, w zależności od konfiguracji, znajduje się w centralnej bądź centralnej i tylnej części pojazdu. Szerokie dojścia o wymiarach 1480×2050 (środek) oraz 1000×2170 (tył) mogą być zamykane automatyczną szybką roletą.

E-VN1 w wersji podstawowej wyposażony jest w nowoczesne technologie takie jak: GPS, komputer pokładowy z telemetrią układu baterii, zdalną diagnostyką, możliwość zdalnego ograniczania prędkości oraz system nawigacji oparty na Google Maps. Komputer samochodu można podłączyć do systemu informatycznego klienta i systemów zarządzania flotą. Kierowca dysponuje innowacyjnym systemem kamer bocznych, kamerą cofania i lusterkami bocznymi z ekranem LCD, które zintegrowane są ze słupkiem bocznym. Elimen pozwala kierującemu na sterowanie blokadą dyferencjału bezpośrednio z kabiny, co znacząco zwiększa możliwości pojazdu w okresie zimowym bądź trudnych warunkach terenowych. Dodatkowo, pneumatyczne zawieszenie e-vana zintegrowane z konstrukcją kompozytowej płyty podłogowej zapewnia wysoki komfort jazdy oraz umożliwia regulację wysokości pojazdu.

Samochód napędzany jest zaprojektowanym i wyprodukowanym w Polsce bezszczotkowym silnikiem w technologii BLDC o mocy 14,9 kW. Układ szybkiego ładowania oraz wszystkie systemy elektroniki pokładowej, w tym komputer główny i komputer sterujący baterii, również zostały zaprojektowane i wykonane w naszym kraju.

– Tym, co pozytywnie wyróżnia E-VN1, jest uniwersalna platforma, na której został zbudowany. Dzięki temu możemy dostosować go praktycznie dla dowolnego biznesu od usług kurierskich i dostawczych, poprzez przedsiębiorstwa komunalne, food trucki, a nawet jako karawan dla firm pogrzebowych. Dużym zainteresowaniem cieszy się również wśród właścicieli nowoczesnych gospodarstw rolnych – podsumowuje Przemysław Rozmysłowicz.

Oficjalna premiera Elimena E-VN1 miała miejsce 5 czerwca podczas II Międzynarodowego Forum Energetyka i Środowisko EKOZAKOPANE 2018. Pierwsze zamówienia na samochody będzie można składać od września br. Rozwój marki Elimen wspiera Assay, firma zajmującą się doradztwem biznesowym i inwestowaniem w startupy m.in. w obszarze ekologicznych rozwiązań dla transportu.

Najnowsze

Okulary dla kierowców – czy warto je mieć?

Dobrego kierowcę cechuje nie tylko świetna koordynacja oraz opanowanie techniki jazdy, ale przede wszystkim spostrzegawczość i dobra jakość widzenia. Niestety wielu kierowców bagatelizuje swoje problemy ze wzrokiem, a niekiedy nawet nie zdaje sobie sprawy z ich występowania.

Czy współcześnie zaburzenia widzenia blokują nam możliwość odpowiedzialnego kierowania pojazdami? Odpowiada Tomasz Leszczyński, optyk i optometrysta oraz ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej.

Co grozi kierowcy?
W Polsce każdy kursant podczas przygotowań do egzaminu na prawo jazdy musi przejść badania ostrości wzroku, dzięki którym weryfikowana jest jedynie jakość jego widzenia, a nie ewentualne problemy wzrokowe. Obecnie kolejne badanie jest wymagane tylko w przypadku wymiany prawa jazdy po upływie jego terminu ważności, a w świetle prawa to kierowca sam decyduje o swojej kondycji psychofizycznej, jeśli przeszedł pozytywnie wcześniejsze testy (częstsze badania wzroku dotyczą jedynie kierowców zawodowych). Jeśli w chwili zdawania egzaminu borykamy się z wadą wzroku, musimy do prowadzenia pojazdu używać okularów z soczewkami o odpowiedniej mocy korekcyjnej. Czy to jednak wystarczy?

 – W teorii, w kontekście widzenia, jesteśmy zobligowani przez ustawodawcę wyłącznie do pozytywnego przejścia badania wzroku przed przystąpieniem do egzaminu na prawo jazdy i zastosowania odpowiedniej korekcji, jeśli to konieczne – komentuje Tomasz Leszczyński, optyk i optometrysta oraz ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej. – W praktyce, jeśli posiadamy wadę wzroku, ta w ciągu lat zwykle się zmienia, dlatego powinniśmy regularnie się badać. Co może zrobić kierujący pojazdem z wadą wzroku, aby dodatkowo zwiększyć bezpieczeństwo prowadzenia pojazdu? Warto zainteresować się okularami ze specjalnymi filtrami dla kierowców, które poprawią nasze kompetencje za tzw. „kółkiem”. Zanim rozwiniemy dyskusję o rozwiązaniach, warto uświadomić sobie, że badanie podczas kursu przygotowującego nas do przyszłej jazdy nie powinno zwalniać nas także z późniejszej profilaktyki i regularnych badań. Kierując pojazdem jesteśmy odpowiedzialni za swoje zdrowie, jak i za bezpieczeństwo innych uczestników ruchu. Nawet przy małych zmianach w widzeniu powinniśmy reagować i nawiązywać kontakt z optykiem. Ponadto, z biegiem lat mogą uwidaczniać się u nas problemy ze wzrokiem, których wcześniej nie uświadczyliśmy. Musimy sobie uświadomić, iż pojawianie się wady wzroku nie następuje z dnia na dzień, lecz jest powolnym procesem – co usypia naszą czujność. Słaby wzrok to postrzeganie zagrożeń z opóźnieniem, to wolniejsza reakcja na bodźce. Każda sekunda podczas jazdy, to nawet parędziesiąt metrów pokonanych pojazdem, które mogą decydować nierzadko o życiu innego uczestnika ruchu. Często też występującą wadą, szczególnie uciążliwą dla kierowców, jest tzw. „kurza ślepota”, której objawami jest gorsze widzenie po zmierzchu. Jednorazowego badania wzroku nie powinniśmy traktować jako wyznacznika na całe życie – dodaje.

 „Szkła” dla kierowców
Szczególną porą, „wymagającą” od kierowcy skupienia i uwagi jest wieczór czy noc. Rozszerzane źrenice wpływają na „uwypuklenie” naszych wad i widzimy mniej ostro. Wtedy też światła nadjeżdżających samochodów czy sygnalizacji świetlnej mogę nas oślepiać. Nawet jeśli nie zmagamy się z wadą wzroku, oślepienie podczas jazdy może skutkować niebezpieczną sytuacją drogową.

Podstawowym zadaniem optyka w kontakcie z klientem jest przeprowadzenie szczegółowego wywiadu i zaproponowanie rozwiązania jak najbardziej zbieżnego z jego oczekiwaniami i potrzebami. Jeśli opiszemy swoje problemy z widzeniem podczas jazdy samochodem, profesjonalista będzie w stanie nam pomóc. Jednym z popularnych rozwiązań są szkła korekcyjne dedykowane kierowcom do jazdy nocą, które znacznie redukują odblaski, a także zwiększają kontrast widzenia. Odblaski oślepiające kierowcę są przede wszystkim uciążliwe po zmroku, dlatego warto zaopatrzyć się w okulary do jazdy po zachodzie słońca nawet, jeśli nie posiadamy problemów z widzeniem za dnia – możemy skorzystać z okularów z soczewkami bez mocy korekcyjnej, czyli tzw. „zerówkami”. Światło latarni czy nadjeżdżających z naprzeciwka samochodów może „rozszczepić” się przechodząc przez przednią szybę naszego pojazdu, tym samym chwilowo pozbawiając nas kontroli nad śledzeniem sytuacji na drodze. Utrata koncentracji i brak możliwości dostrzeżenia potencjalnych zagrożeń nawet przez kilka sekund mogą doprowadzić do kolizji czy wypadku. Natomiast jeśli czujemy dyskomfort w czasie jazdy także w dzień, optyk prawdopodobnie zaproponuje nam jeszcze bardziej zaawansowane rozwiązanie – soczewki przeznaczone do jazdy samochodem, które pod wpływem promieni UV w dzień barwią się niemal do koloru „szkieł” przeciwsłonecznych i tym samym ochronią nasz wzrok przed promieniami słonecznymi, a po zmroku wracają do przezroczystej barwy, niwelując tym samym wszelkie niebezpieczne dla kierowcy odblaski świetlne występujące po zmroku – dodaje Tomasz Leszczyński.

Kierunek: optyk
Jeśli chcemy być pewni dobrej kondycji naszego wzroku, zawsze wybierajmy sprawdzone punkty sprzedaży okularów. Często na straganach, stacjach paliw czy w marketach znajdziemy tańsze odpowiedniki okularów korekcyjnych czy słonecznych, jednak nigdy nie możemy być pewni jakości ich wykonania, zastosowanych filtrów, a w przypadku tzw. „zerówek” faktycznego braku mocy korekcyjnej. Słaba jakość wykonania soczewek często wiąże się z niepożądanym załamaniem światła, które wywołuje sztucznie astygmatyzm, utrudniając nam widzenie. Nie bójmy się spytać wybranego przez nas optyka o jego kompetencje oraz udokumentowanie jakości proponowanych nam rozwiązań. Ponadto, profesjonalnego optyka poznamy po tym, że faktycznie będzie potrafił dobrać dla nas najlepsze rozwiązanie na bazie wywiadu, a nie jedynie szybko sprzedać jakiekolwiek szkła i oprawki. Wizyta u optyka nie powinna przebiegać szybko i pobieżnie – ostrzega Tomasz Leszczyński.

Więcej informacji na temat wad wzroku, sposobów ich korekcji oraz specjalistycznych badań można znaleźć w filmach edukacyjnych Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej, zrealizowanych pod merytorycznym patronatem Wydziału Fizyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, z udziałem optyków, optometrystów i okulistów. Materiały dostępne są pod adresem: http://www.krio.org.pl/filmy-edukacyjne

Najnowsze