Edyta Klim

Najważniejsze to odważyć się i zacząć działać! Rozmowa z Martyną Kabzą.

Martyna Kabza i Edwina Kasprzak startują razem w cyklu MSP Rally Trophy (BMW E36 318ti). To ich debiutancki sezon, a już jest pozytywnym zaskoczeniem! Martyna opowiedziała nam o swojej rajdowej pasji i drodze do realizacji marzeń.

Kobiecy skład w BMW – gdzie Was można zobaczyć w akcji? Jesteś zadowolona z osiąganych wyników tego sezonu?

Tak! Aż za bardzo (śmiech). Startujemy w cyklu MSP Rally Trophy –  w rajdowym Pucharze Sudetów i jest to nasz debiutancki sezon. Aktualnie jesteśmy na prowadzeniu w klasie 9 (RWD do 2.0), co jest pozytywnym zaskoczeniem. Liczymy, że ukończymy ten sezon startów pomyślnie, a „pudło” będzie dodatkowym smaczkiem.

Jaką drogę musiałaś pokonać, żeby znaleźć się w tym miejscu?

Rozpoczęłam przygodę z motorsportem na Torze Poznań na tzw. Superoesach. Są to imprezy organizowane przez Rajdowego Mistrza Polski Tomasza Płaczka oraz Automobilklub Wielkopolski. Dzięki nim można realizować swoją rajdową pasję za niewielkie pieniądze. Tam stawiałam swoje pierwsze kroki za kierownicą Fiata Seicento. Następnie w 2020 roku przesiadłam się na auto tylnonapędowe BMW E36 318ti, co wylało mi kubeł zimnej wody na głowę! (śmiech) Auto jest bowiem bardzo wymagające dla początkujących kierowców, niemniej jednak uważam, że potrafi nauczyć wielu technik, które można wykorzystać nie tylko w rajdach, ale także na drodze.

Jaka jest historia tego samochodu? Był już przygotowany do startów? Dlaczego taki model wybrałaś?

Auto było zakupione przeze mnie jako cywilne, z myślą o tym, że będę budowała je od podstaw sama. I tak też się stało – we własnym zakresie, razem z moim narzeczonym, zajęliśmy się przygotowaniem auta do sportu. Sprawiło mi ogromną satysfakcję, gdy po raz pierwszy usiadłam w auto w pełni wyposażone rajdowo, pod względem wymogów bezpieczeństwa (żadnych przeróbek w silniku nie robiliśmy, ale z czasem na pewno się pojawią). Dlaczego BMW? To chyba najbardziej rozsądne cenowo auto do nauki jazdy tylnim napędem. Dlaczego compact? Bo zawsze najbardziej podobał mi się wizualnie, na przekór opiniom innych (śmiech).

Ten rozwój, spełnianie marzeń o ściganiu się –  to przyjemna bajka czy bardziej ciężka praca, okupiona wyrzeczeniami?

Jedno i drugie (śmiech). Zdecydowanie ciężka praca i to dosłownie, bo rozpoczynałam przygodę z motorsportem nie mając sponsorów. Od początku musiałam odkładać każdy, możliwy grosz na budowanie rajdówki i realizowanie swojej pasji. Ale pomimo kosztów i wyrzeczeń, związanych z tak drogim sportem, zaczęłam spełniać swoje marzenia, więc chyba jednak bajka! (śmiech)

Skąd Ci się wzięły te rajdy? Od początku wiedziałaś, że to coś dla Ciebie, czy był jakiś przełom, który Cię na tę drogę skierował?

Od dziecka o tym marzyłam. Gdy miałam 8 lat, tata zabrał mnie na słynny Rajd Elmot, gdzie pokazał mi rajdowy świat od strony kibica. To zdecydowanie on zaszczepił we mnie tę pasję. Jak byłam małą dziewczynką, to pokazywał mi słynną Michele Mouton oraz „Karotki” i wtedy już wiedziałam, że ja też tak chcę! Jak dorosłam to pojawiły się wątpliwości (jak to u kobiet) – czy ja na pewno potrafię? Czy mam na to pieniądze? Może się jednak nie uda? Przełomem było poznanie innych pasjonatek motorspostu, m.in. mojej teamowej koleżanki Kasi Sakowskiej, która konsekwentnie realizując swoje cele w Wyścigowych Mistrzostwach Polski – zdobyła tytuł mistrzowski! To dodało mi siły i odwagi do realizowania swoich własnych celów. Czyż to nie piękne? Kobiety górą!

Jak wspominasz własne początki w ściganiu?

Fatalnie! (śmiech) Podczas debiutanckiego rajdu – Walimska Zimówka spałam chyba 15 minut w ciągu nocy (takie nerwy!), a moje auto wydawało się być kompletnie nieprzygotowane, pod względem zawieszenia, na tamtejsze warunki. Myślę, że początki nie są łatwe, ale przecież z każdym startem zdobywam coraz większe doświadczenie, chociaż stres pozostaje na podobnym poziomie…

Kto Cię najbardziej wspiera w tej pasji (duchowo, fizycznie, finansowo)? Musisz myśleć o wszystkim od A do Z, przed rajdem i w jego czasie?

Duchowo i fizycznie wspiera mnie wiele osób, ale najbardziej mój narzeczony Tomek Płaczek Jr. Nie tylko wspiera i udziela rad, ale też dzieli się swoim doświadczeniem i… dodatkowo rywalizuje ze mną w tej samej klasie (śmiech). Też „beemką”, ale E36 coupé. Wspólnie zajmujemy się logistyką całego rajdu. Ja bardziej od strony planowania i organizacji, chociaż też biegam z oponami i podnośnikiem (śmiech). On zdecydowanie zarządza kwestiami mechaniczno-serwisowymi. Reasumując, wszystko robimy sami od A do Z. Finansowo posiadam wsparcie sponsora, który towarzyszy mi od samego początku startów. Dzięki DSV Road jest nam zdecydowanie łatwiej realizować swoje cele i rozwijać pasję. Dziękujemy! 

Jak na kobiety na rajdzie reagują inni zawodnicy? Można liczyć na ich wsparcie?

Rzeczywiście jest niewiele kobiet startujących w motorsporcie. W rajdowym świecie jednak odczułam pełne wsparcie wśród zawodników. Nie było sytuacji, w której ktoś potraktował nas z góry, bądź nie pomógł – wręcz przeciwnie. Mimo wszystko są sytuacje, w których kobiety są traktowane jak „atrakcja”, bo to stereotypowo męski sport. Czas to zmienić!

To jakbyś je zachęciła do „wzięcia kierownicy we własne ręce” i jazdy na czas?

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, żeby się odważyć i… zacząć działać! My kobiety często tak mamy, że za dużo rozmyślamy i analizujemy, czy na pewno powinnyśmy coś zrobić. Jeśli tylko są chęci, jest ta pasja, którą chcemy rozwijać i odrobina kasy – just do it! Jest wiele imprez amatorskich, od których warto zacząć i spróbować swoich możliwości. 

Jak Ci się współpracuje z kobietą w roli pilota? Z Edwiną Kasprzak stanowicie zgrany duet?

Zdecydowanie tak! Najlepiej! Uważam, że jesteśmy bardzo konsekwentne, bo z każdym rajdem poprawiamy swój sposób opisu trasy i komunikacji. Mam wrażenie, że dzięki naszej kobiecej skrupulatności, wspólnie widzimy więcej. Chociaż nie ukrywam, że czasem też czasem zdarzają się „zgrzyty” – obydwie jesteśmy zodiakalnymi baranami (śmiech). 

Jakie masz marzenia, związane z rajdami? Gdzie chciałabyś się widzieć za kilka lat?

Marzenia są ogromne – jak każdego z nas. Najbliższe, to chyba pomyślne ukończenie cyklu MSP i zdobycie kolejnych doświadczeń. Naturalnie największym marzeniem byłoby wystartowanie w Rajdowych Sam. Mistrzostwach Polski, po trasach słynnego Rajdu Elmot (obecnie Świdnickiego), ale czy to się uda? Czas pokaże…

Facebook: https://www.facebook.com/martyna.ka.9

Zostaw komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wszyskie pola są wymagane do wypełnienia.

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze