Molly Taylor zwycięża rajd Val d’Orcia we Włoszech

Miniony weekend okazał się bardzo udany dla Molly Taylor podczas Ronde della Val d'Orcia, włoskiego szutrowego rajdu w sercu Toskanii.

Długość przejazdu liczyła sobie 11 kilometrów, a zawodnicy pokonywali ją czterokrotnie. W rajdzie zgłooszonych zostało 114 załóg i startowały one w różnych kategoriach: WRC, S2000, S1600.

Seb Marshall – dotychczasowy pilot Molly – tym razem nie dyktował zawodniczce. Zastapił go Włoch Giacomo Ciucci, dla którego jazda z Molly była pierwszym anglojęzycznym doświadczeniem tego typu.

Konkurując z 44 startującymi załogami w autach 4WD, Molly i Giacomo pokazali wysoki poziom i ustanowili najwyższy czas w samochodzie 2WD, zajmując ostatecznie pierwszą lokatę w klasie!

– Pierwsza część odcinka była mglista i warunki jakie tam panowały mogły zmylić niejednego kierowcę – byliśmy bardzo zaskoczeni, że udało nam się zrobić to w najkrótszym czasie. Giacomo wykonał kawał dobrej roboty, szybko zaadaptował się do warunków, jakie mieliśmi, a wydawanie poleceń po angielsku robił po raz pierwszy. Nie przewidzieliśmy jednak, że temperatura wzrośnie tak bardzo. Okazało się to przy przejeżdżaniu drugiej pętli, a my wybraliśmy złe opony, więc na metę dojechaliśmy w strasznym stanie. Trochę nas to zmartwiło, bo jednak straciliśmy chwilę czasu, ale dwa ostatnie odcinki poprawiły nam humory. To był wspaniały weekend i dobry trening przed Rally GB. A samochód jest w świetnej kondycji. Cała moja ekipa bardzo ciężko pracowała, więc dedykuję im ten sukces w podziękowaniu za pomoc. Dziękuję też Giacomo Ciucci za super dobrze wykonaną pracę. To był weekend pełen radości, włoscy organizatorzy byli przesympatyczni i bardzo ciepło nas tu przyjęli. Cieszę się, że mogłam uczestniczyć w tym wydarzeniu – opowiada Molly Taylor.

Molly Taylor, zawodniczka United Business ukończyła rajd z pierwszą lokatą w klasie R3T, drugą w klasie 2WD i plasuje się na 12 pozycji w generalce. Po sukcesie we Włoszech, Molly Taylor będzie zmagać się w Wales Rally GB, aby utrzymać pozycję liderki po zwycięstwie, jakie odniosła w ERC Ladies Trophy podczas Rajdowych Mistrzostw Europy 2013 – o czym pisałyśmy tutaj.

Molly Taylor podczas rajdu Ronde Della Val d’Orcia we Włoszech
fot. z archiwum zawodniczki

Najnowsze

Twój telefon może zabić – film Fundacji Jednym Śladem

Dziś bez telefonu nie potrafimy wyjść z domu, nie wyobrażamy sobie pracy i po prostu życia bez niego - stanowi on jednak nie lada zagrożenie na drodze.

Niewątpliwie telefon jest doskonałym narzędziem dzisiejszych czasów – ale ten właśnie ukochany gadżet, często bywa sprawcą nieszczęść niejednego… z nas. Używany w czasie prowadzenia pojazdu, niejednokrotnie doprowadza do najgorszego – śmierci kogoś nam bliskiego.

Fundacja Jednym Śladem wyprodukowała spot, który dedykuje każdemu, kto będąc za kierownicą pojazdu, korzysta z telefonu.

Pamiętaj – Twój telefon może zabić – używaj go z głową, nie z rękoma!

Najnowsze

Motocyklem, autobusem, ciężarówką – pasja uzależnia! Rozmawiamy z Magdaleną Pondel

Tak uniwersalnej osoby jak Magda jeszcze nie spotkałyśmy. Oto nasza rozmowa.

Co sądzi Magdalena Pondel o nowych egzaminach na prawo jazdy kat. A – okiem instruktorki – czytaj tutaj.

 

Magda, jesteś trochę takim motoryzacyjnym człowiekiem renesansu. Jesteś kierowcą i instruktorem w zakresie kategorii A, B, BE, C, CE oraz instruktorem techniki jazdy a od jakiegoś czasu zawodowo zajmujesz się prowadzeniem autobusu miejskiego po krakowskich ulicach. Skąd w Tobie taka miłość, bo miłością chyba taki stan rzeczy nazwać można, do motoryzacji?
Na początku fascynowały mnie ciężarówki. Niestety, ze względu na brak doświadczenia, wiek i płeć nikt nie chciał dać mi szansy. Odpuściłam, zajęłam się nauką jazdy i doszkalaniem. W międzyczasie zrodził mi się w głowie pomysł, żeby w sezonie letnim pilotować wycieczki po Europie a jednocześnie siedzieć za kierownicą autobusu turystycznego. Poczyniłam, więc odpowiednie kroki w tym kierunku – zrobiłam uprawnienia pilota wycieczek i prawo jazdy kategorii D. Wciąż jednak nie mogłam rozstać się z motocyklami – cieszyło mnie uczenie jazdy innych i zarażanie tych ludzi pasją. Jednak z coraz większą zazdrością patrzyłam na dziewczyny, które jeździły autobusami po krakowskich ulicach.

O pani Joli Bartnik kierowcy autobusu MZA z Warszawy – pisałyśmy wcześniej tu.

Co sprawiło, że zdecydowałaś się pracować jako kierowca autobusu?
Poczułam, że muszę coś w swoim życiu zmienić, miałam potrzebę robienia czegoś nowego. Powrócił pomysł jeżdżenia dużymi samochodami. Poszłam któregoś dnia do kierownika zajezdni autobusowej i z pełnym przekonaniem powiedziałam, że powinien mnie zatrudnić. Nie wiem, czy przekonała go moja pewność siebie czy ciekawość jak sobie poradzę, ale dał mi szansę, za co jestem mu bardzo wdzięczna.

Jak to jest zamieszkać w autobusie? Dwie projektantki to wiedzą – czytaj tutaj.

Obserwujemy, że autobusy i tramwaje prowadzi coraz więcej kobiet. W krajach Zachodu to nie dziwi, u nas ciągle jeszcze robimy wielkie oczy.
Tramwajami w Krakowie zawsze jeździło wiele kobiet. Ten widok nikogo nigdy nie dziwił. Pierwsza kobieta za kierownicą autobusu pojawiła się dopiero kilka lat temu. Uważam, że dziewczyny jeżdżą bardzo dobrze – bezpiecznie, płynnie, delikatnie. Zajmują także wysokie miejsca w corocznych konkursach organizowanych przez Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne – o czymś to świadczy.

Magdalena Pondel – kierowca autobusu, instruktorka nauki jazdy motocyklem.
fot. z archiwum Magdaleny Pondel

Co sprawia Ci najwięcej trudności a co najwięcej satysfakcji?
Przez pierwsze dwa tygodnie jeździsz z patronem – doświadczonym kierowcą, którego zadaniem jest odpowiednio cię przygotować. Najtrudniejszy był pierwszy samodzielny dzień. Nie ma już obok ciebie nikogo, kto może ci w każdej chwili pomóc. Wsiadasz za kierownicę przegubowego autobusu, wartego pewnie z milion złotych, w środku mnóstwo ludzi. Trzeba szybko opanować stres i cały czas mieć świadomość, że w twoich rękach jest bezpieczeństwo tych ludzi. Na szczęście tylko pierwszych kilka dni było stresujące. Najważniejsze – robię to, co lubię, a jeśli pojawiają się jakieś problemy zawsze znajdzie się jakiś życzliwy kolega, który mi pomoże. Poza tym, przestałam się już pewnymi rzeczami przejmować. Czasem coś się dzieje i nie masz na to wpływu, więc po co się denerwować? Każdego dnia pracujesz w innych godzinach, jeździsz gdzieś indziej, spotykasz różnych ludzi, masz inny autobus, przytrafiają ci się różne sytuacje – każdy dzień jest inny, nie ma monotonii w tej pracy. To jest fajne.

O Patrycji Johlson –  kierowcy ciężarówki i współwłaścicielce firmy transportowej Transport Ciężki Johlson&Johlson – pisałyśmy tu.

Nieprzyjemne sytuacje?
Czasem się zdarzają. Najczęściej są to pretensje pasażerów o to, że autobus jest spóźniony lub wcale nie przyjechał. Ale czy to nasza wina, że autobus stoi w korku, albo ma awarię? Rozumiem, że ktoś jest zły, bo stoi na przystanku, marznie i nie może dojechać w konkretne miejsce na czas, ale uważam, że to nieeleganckie, aby wyładowywać swoją złość i frustrację na kierowcy. Poza tym, nikt z tych osób nie pomyśli, że my w tym czasie tracimy swoją przerwę i możliwość odpoczynku, która nam się należy. Przykładowo: kilka dni temu na trasie zepsuł mi się autobus. Miejsce kiepskie, bo ulica jednokierunkowa, więc szybko nadjechało kolejnych kilka autobusów, które trzeba było potem stamtąd jakoś wycofać, samochody osobowe. I pretensje – że jeździmy starymi autobusami, które nieustannie się psują (a to akurat był kilkuletni mercedes), że jestem bezmyślna, bo zatrzymałam autobus na środku ulicy, uniemożliwiając przejazd innym (no tak, powinnam już kilka minut wcześniej poszukać miejsca parkingowego i przewidzieć, że nastąpi awaria) i nie poinformowałam nadjeżdżających kierowców o utrudnieniach w ruchu (pech chciał, że nie miałam przy sobie tego dnia rakiet sygnalizacyjnych, aby je wypuścić w powietrze i zawiadomić wszystkich dookoła, że mamy awarię i potrzebujemy pomocy ). Co ciekawe, większość osób wysiadła z mojego autobusu i przesiadła się do tego, który stał za mną – i nie mógł przejechać. A ja – skończyłam pracę dwie godziny później, niż powinnam.

O Ani Czubak – kierowcy ciężarówki, która podróżuje po świecie pisałyśmy tutaj.

U nas panuje takie przeświadczenie, że wszystko jest winą kierowcy. A to złe podejście. Masz sposób na awanturujących się pasażerów?
Nie można dać się sprowokować! Wdawanie się w jakiekolwiek dyskusje zazwyczaj po prostu nie ma sensu. Stres i zdenerwowanie to wróg kierowcy. Pasażerowie też powinni o tym pamiętać.

Na co dzień pracujesz z mężczyznami. Jak traktują Cię inni kierowcy autobusów?
Kobieta za kierownicą autobusu nadal wzbudza ogromną ciekawość i zainteresowanie – zarówno wśród kolegów z pracy jak i pasażerów. To zrozumiałe, jest nas mało a zawód ten jeszcze do niedawna zarezerwowany był wyłącznie dla mężczyzn. Nastawienie panów do kobiet za kierownicą autobusu jest w większości bardzo pozytywne.

O pani Marzenie Biały – kierowcy autobusu z Warszawy – przeczytasz tu.

Jaki jest najtrudniejszy manewr takim dużym pojazdem? Czy duże prowadzi się trudniej?
Według mnie, prowadzenie autobusu to wyższa szkoła jazdy. Po pierwsze – wieziemy ludzi, a nie ładunek. Prowadzenie takiego pojazdu wymaga więc dużej płynności jazdy. Należy pamiętać też o gabarytach. Do wykonywania wielu manewrów trzeba mieć po prostu odpowiednio więcej miejsca. Niestety, pozostali kierowcy często o tym zapominają. Przykładowo: skręcający przegubowy autobus często musi zająć dwa pasy, w tym czasie pole widzenia kierowcy podczas wykonywania takiego manewru jest bardzo ograniczone. Skręcając w lewo niewiele można dostrzec z prawej strony tyłu pojazdu, i na odwrót. Jeżeli kierowca samochodu osobowego podjedzie zbyt blisko, może w takiej sytuacji dojść do kolizji. Inny przykład: najczęstszy błąd kierowców samochodów osobowych to zajeżdżanie drogi. Wjeżdżanie tuż przed autobus i zmuszanie kierowcy do gwałtownego hamowania to całkowity brak wyobraźni! Droga hamowania takiego pojazdu jest znacznie dłuższa, niż samochodu osobowego, bo przecież ważący kilka ton autobus nie zatrzyma się nagle w miejscu, więc prawdopodobieństwo uderzenia w tył tego pojazdu jest bardzo duże. Ponadto, kierowca autobusu prędzej zdecyduje się uszkodzić inny pojazd, niż nagle i gwałtownie zahamować, ponieważ mogłoby się to skończyć poważnymi obrażeniami pasażerów. Niestety, nie tylko kierowcy nie zwracają uwagi na autobusy – to także piesi i rowerzyści. Mam czasem wrażenie, że piesi doskonale znają tylko jeden przepis kodeksu ruchu drogowego – pieszy znajdujący się na przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem, ale całkowicie zapominają o tym, że „zabrania się wchodzenia na jezdnię bezpośrednio  przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych”. Generalnie, piesi są wszędzie, nie zwracają uwagi na to, że przechodzą przez ulicę w miejscach, w których nie wolno im tego robić, w miejscach, w których widoczność jest bardzo ograniczona, często wbiegają nagle i tuż pod nadjeżdżający pojazd. Podobnie jest z rowerzystami – uważam, że jeżeli ktoś zdobywa się na odwagę i jedzie na rowerze po alejach, jednej z najbardziej ruchliwych ulic w Krakowie, to powinien jechać pasem do tego przeznaczonym – tym pasem nie jest bus pas! Czasami nie da się w żaden sposób takiej osoby wyprzedzić, więc autobus jedzie sobie za takim rowerzystą z prędkością 10 km/h, za nim jedzie kolejnych kilka autobusów…

„Kobieta za kierownicą autobusu nadal wzbudza ogromną ciekawość i zainteresowanie” – uważa Magdalena Pondel.
fot. z archiwum Magdaleny Pondel

Spośród wszystkich pojazdów, na które masz uprawnienia, który jest Twoim ulubionym?
Motocykl zawsze był na pierwszym miejscu. Choć niewątpliwie depczą mu po piętach te większe pojazdy. Każdy z nich ma swój urok. I z jednym i z drugim cały czas mam do czynienia zawodowo i z żadnego nie zamierzam rezygnować. Najważniejsze, to robić w życiu to, co się lubi, wtedy daje to najwięcej satysfakcji. Mnie jak na razie udaje się podążać w wyznaczonym przez siebie kierunku.

Jakie są Twoje motoryzacyjne marzenia? Czy są jeszcze jakieś pojazdy, którymi chciałabyś pojeździć. Ja bardzo chciałbym kiedyś pojeździć samolotem po pasie startowym. Ciekawa jestem, czy masz podobnie szalony pomysł.
A wiesz, że tak! Ale nie tyle pojeździć, co polatać. Może kiedyś. Trzeba w swoje plany i marzenia mocno wierzyć, wtedy jest duże prawdopodobieństwo, że uda się je zrealizować. Mam kilka pomysłów na przyszłość, niestety, niektórymi nie mogę się teraz głośno pochwalić – wolę nie zapeszać! Na pewno jest jeszcze kilka miejsc, w które chciałabym pojechać na motocyklu. Dla mnie najlepiej spędzony czas, to podróżowanie na motocyklu, choć zawsze marzyłam po cichu, żeby przejechać się kiedyś po Australii za kierownicą ciężarówki.

Najnowsze

Klaudia Podkalicka piąta w Żagań Master Race

W ubiegły weekend odbyła się ostatnia runda Rajdowych Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych. Rajdówka załogi Klaudia Podkalicka i Piotr Binaś nie wytrzymała tempa i stanęła na ostatnim odcinku.

W Żagań Master Race startowała również druga kobieta, Dominika Odojewska, pilotująca Zbigniewa Jasiewicza w Jeepie Wranglerze – załoga wygrała OS3. Trzecia pilotką była Magdalena Duhanik – Persson, dyktująca z prawego fotela BMW GRP Marcinowi Łukaszewskiemu. Na starcie pojawiła się również czeska pilotka Kristina Pelikanova, jadąca z Pavel’em Jakusevem w Nissanie Patrolu.

Wypowiedzi załogi Podkalicka / Binaś przed rajdem przeczytasz tutaj.

Niestety tym razem, mimo świetnego tempa jazdy podczas całego rajdu, załodze Klaudii nie udało się dojechać do mety ostatniego odcinka. Zarówno kierowca jak i pilot są – mimo rozczarowującego finiszu – bardzo zadowoleni. Ekipa nie dojechania do mety ostatniego OS’u, ale ukończyła rajd na 5. pozycji w klasie i 12. w generalce.

Klaudia podkalicka podczas rajdu Żagań Master Race.
fot. Michał Zbikowski

Klaudia Podkalicka
– To był piekielnie szybki weekend rajdowy. Tempo, jakie udało się krećić z Piotrem było bardzo dobre. Czasy jakie uzyskaliśmy na poszczególnych oesach dają wiele do myślenia konkurencji. Robiliśmy wszystko co w naszej mocy aby dowieść pudło na zakończenie sezonu. Niestety auto nie wytrzymało tego napięcia. Pojawił się problem z przegrzewaniem silnika. To nas zatrzymało na 22 kilometrze niedzielnej próby. (…) Musimy pracować, dużo trenować! Doświadczenie, jakie zdobywamy w trakcie tak trudnych rajdów Cross – Country buduje zespół. Jesteśmy silniejsi! Kłopoty, które mogą się pojawić – niektórych burzą, nas budują!

Relacja między mną, a Piotrem jest doskonała. Uzupełniamy się na trasie, w strefie serwisowej. Załoga pracująca nad tym, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik potwierdza swoje zaangażowanie i profesjonalizm. Niestety czasami nie mamy na to wpływu. Rajd Żagań Master Race to pokazał. Jest wiele przemyśleń… walczyliśmy z problemem technicznym od drugiego odcinka, eliminowaliśmy wszystkie kłopoty, jednak ten kluczowy był zbyt poważny. Czasu na takie naprawy w trakcie rywalizacji nie było. Pojechaliśmy wszystko! Międzyczasy na OS4 były wyjątkowo dobre! Teraz czas na podsumowanie, przygotowanie się do kolejnych startów… Nie odkładamy kasków.

Wam, drodzy kibice – dziękuję serdecznie, że jesteście ze mną. To jest najmocniejszy argument aby realizować to co kocham. Dowiozę dla Was to upragnione zwycięstwo.

Piotr Binaś
fot. Michał Zbikowski

Piotr Binaś
– Kolejny start z Klaudią tylko mi potwierdził z jak szybką dziewczyną mam do czynienia! Odnajduje się perfekcyjnie na trudnych odcinkach rajdowych. Szybkość, opanowanie oraz kontrolowanie tego co robi wzbudza ogromny podziw. Myślę, że ten sezon wyścigowy w pucharze VWCC złamał jakiekolwiek bariery szybkościowe u Klaudii. Jak wszystko się układa, nie ma problemu technicznego – Klaudia zawsze robi czasy powyżej oczekiwań konkurencji. Jestem przekonany, że jako zespół wzbudzamy ogromny szacunek. Nie przyjeżdżamy po to aby sobie pojeździć. Jestem na rajdzie aby osiągać szczyty. Oczywiście możemy mówić, dlaczego nie dojechaliśmy do mety, co się stało…Tak, auto padło na ostatnim odcinku, ale tylko z tego powodu, że byliśmy wyjątkowo szybcy i problem z autem od drugiego odcinka to zakończył na OS4. Zespół zrobił wszystko aby go wyeliminować. Niestety, są sytuacje, na które wpływu już nie mieliśmy. Podsumowując, jesteśmy bardzo zadowoleni i myślimy już w tym momencie tylko o kolejnych startach. Dziękuję Klaudia, jesteś świetnym kierowcą i jazda z Tobą to ogromny zaszczyt.

Życzymy załodze udanych kolejnych startów!

Załoga Klaudia Podkalicka i Piotr Binaś w rajdowym Mitsubishi Pajero podczas Żagań Master Race.
fot. Michał Zbikowski

Najnowsze

Jak mierzyć ciśnienie w oponach – 7 porad

Opona to jedyne miejsce kontaktu samochodu z nawierzchnią, dlatego ma olbrzymi wpływ na bezpieczeństwo jazdy. Odpowiednie ciśnienie w oponach zapewnia właściwe właściwą przyczepność oraz stabilność prowadzenia pojazdu, ale jak je zmierzyć?

Spadek ciśnienia w oponie jest zjawiskiem naturalnym i w związku z tym należy dokonywać regularnych pomiarów ciśnienia.

Jak zmierzyć ciśnienie w oponach?

  1. Ciśnienie w oponach należy sprawdzać przynajmniej raz w miesiącu i przed każdą dłuższą podróżą.
  2. Zalecane wartości ciśnień znajdują się w instrukcji obsługi pojazdu, na słupku bocznym, po wewnętrznej stronie drzwi, na wlewie paliwa lub w schowku.
  3. Ciśnienie trzeba sprawdzać „na zimno”, tzn. co najmniej po godzinie od momentu zatrzymania lub po przejechaniu 2-3 kilometrów przy niewielkiej prędkości.
  4. Kiedy opony są rozgrzane, do rekomendowanych wartości ciśnień należy dodać 0,3 atmosfery w każdej oponie.
  5. Do jazdy na autostradzie oraz przy dużym obciążeniu należy stosować maksymalne zalecane wartości ciśnień lub w razie braku zaleceń producenta podnieść ciśnienie w oponach o 0,3 atmosfery w każdej oponie.
  6. Trzeba pamiętać o napompowaniu koła zapasowego – do wartości 2,5 atmosfer.
  7. Gdy ciągnie się przyczepę, należy podnieść ciśnienie tylnych opon samochodu o 0,4 atmosfery na zimno w stosunku do ciśnienia „użytkowego”.

Jak wygląda jazda na oponach o zbyt małym ciśnieniu?

Najlepiej po raz pierwszy zmierzyć ciśnienie pod okiem fachowców. Do środy (30 października) można bezpłatnie zmierzyć poziom ciśnienia w oponach oraz stan bieżnika. Pomiary prowadzone są na 30 stacjach Statoil we wszystkich województwach w kraju w godzinach od 11:00 do 20:00.

Wszyscy kierowcy, którzy zbadają ciśnienie w oponach w ramach akcji „Ciśnienie pod kontrolą” Michelin, mogą wziąć udział w konkursie dotyczącym bezpieczeństwa jazdy, w którym do wygrania są bony paliwowe Statoil oraz komplety opon zimowych Michelin!

Lista stacji Statoil, na których można wziąć udział w akcji Michelin „Ciśnienie pod kontrolą”:

Lp.

Miasto

Adres

1

Białystok

ul. Słonecznikowa 2

2

Bydgoszcz

ul. Wojska Polskiego 20D

3

Częstochowa

Al. Wyzwolenia 1

4

Gdańsk

ul. Marynarki Polskiej 93

5

Gorzów Wielkopolski

ul. Piłsudskiego 12

6

Kielce

ul. Źródłowa 14

7

Kielce

ul. Warszawska 182

8

Kraków

ul. Armii Krajowej 10

9

Lublin

Al. Kraśnicka 3

10

Lublin

Al. Tysiąclecia 12

11

Łódź

Al. Wyszyńskiego 27

12

Łódź

ul. Prądzyńskiego 1-3

13

Olsztyn

ul. Lubelska 10A

14

Olsztyn

ul. Leonharda 9

15

Olsztyn

ul. Śliwy 2

16

Olsztyn

ul. Pstrowskiego 10

17

Opole

ul. Sosnkowskiego 18

18

Poznań

ul. Bobrzańska 21

19

Rzeszów

Al. Rejtana 18

20

Szczecin

ul. Gryfińska 60

21

Warszawa

ul. Gen. Fieldorfa/Jugosłowiańska

22

Warszawa

ul. Puławska 274

23

Warszawa

ul. Puławska 86

24

Warszawa

Al. Rodowicza „Anody” 6

25

Warszawa

ul. Ochocza 2

26

Warszawa

ul. Powstańców Śląskich 90

27

Warszawa

Al. Krakowska 269

28

Warszawa

ul. Kondratowicza 49

29

Wrocław

ul. Braniborska 84

30

Wrocław

ul. Sucha 15C

Najnowsze