Lakier nie tylko do paznokci od Renault

Renault wprowadza na rynek lakier do paznokci, którym można również zamaskować drobne, codzienne zarysowania na karoserii. Cztery kolory lakieru są dopasowane do gamy kolorystycznej modelu Twingo.

Twingo to prawdziwie miejskie auto – ciekawy wybór kobiet, które podążają za trendami w modzie i dbają o swój styl. To właśnie dla nich, marka Renault zastosowała filozofię Twingo w damskim dodatku do życia codziennego. „Renault Touch” dopełnia stylu i czyni łatwiejszym życie właścicieli aut.

Więcej o samochodowych i motocyklowych lakierach do paznokci przeczytasz na kasiafrendl.pl

Renault we współpracy z producentem kosmetyków De Blangy proponują oryginalny dodatek: Twingo Nail Polish. To lakier do paznokci dostępny w kolorach karoserii Twingo, czyli niebieskim pastelowym, czerwonym Flamme, czarnym Etoile i żółtym Eclair. Lakier pozwoli użytkowniczkom Twingo dopasować kolor paznokci do karoserii ich samochodu.

Podczas miejskich wyścigów z przeszkodami okazji do zarysowania lakieru samochodowego nie brakuje: rowery, skutery, wózki sklepowe oraz mistrzowie parkowania… Trudno jest zachować oryginalny blask lakieru, bez zarysowań. Na szczęście ten oryginalny lakier jest również podręcznym korektorem do maskowania rys na karoserii!!! Wystarczy kilka pociągnięć pędzelkiem i po rysie nie zostanie nawet najmniejszy ślad.

Twingo Nail Polish, to niewielki dodatek, z łatwością znajdzie miejsce w każdej damskiej torebce. Lakier do paznokci Twingo Nail Polish jest dostępny w sklepie internetowym Atelier Renault (http://shop.atelier.renault.com/fr/) w cenie 8,90 euro.

Najnowsze

Edyta Klim

Chorwacja – raj dla motocyklistów

Kręte, gładkie drogi przez góry, lasy i przy samiutkim Adriatyku – tym właśnie motocyklistów przyciąga Chorwacja.

Do Chorwacji wybraliśmy się dwoma motocyklami na początku czerwca i myślę, że to pora na taki wypad optymalna, podobnie jak wrzesień. Po pierwsze jest tam wtedy gorąco, ale nie upalnie (mieliśmy temperatury w okolicy 27 stopni). Po drugie nie ma jeszcze natłoku turystów na plażach i w każdym, turystycznie atrakcyjnym miejscu, a co za tym idzie – natrętnych sprzedawców i naganiaczy noclegowych. Po trzecie, na drogach jest luźniej, dzięki czemu można się cieszyć serpentynami, pokonywanymi we własnym tempie, a nie narzuconym przez sznur samochodów (kręte drogi skutecznie utrudniają wyprzedzanie).

Sam dojazd do Chorwacji jest świetną przygodą, gdy zdecydujemy się na pominięcie dróg płatnych. W Czechach możemy liczyć na ładne i kręte asfalty, a w Austrii – Neuwaldegger i Tullner to trasy, z których szczytu rozpościerała się piękna panorama na góry i Wiedeń. Szerokie, gładkie i kręte drogi o małym natężeniu ruchu – sama radość z jazdy motocyklem.

Wjechaliśmy do Chorwacji świetną drogą 35, jednak dopiero droga 23 była genialna! Kręta, równa, pełna podjazdów i zjazdów, otoczona cudnymi widokami. Na szczycie zatrzymaliśmy się na pauzę koło małego źródełka, skąd wielu kierowców czerpało wodę do picia. Przed nami było wciąż mnóstwo zakrętów i wiele opatrzonym moim ulubionym znakiem ostrzegawczym – „Serpentina”.

W połowie pokonywania kolejnej serpentyny, otworzyła się przede mną cudna panorama na Adriatyk, który zobaczyć mogłam pierwszy raz w życiu. Zaczęłam krzyczeć w kasku z radości i serce mało mi nie pękło, że nie mam gdzie się tam zatrzymać. Na szczęście udało się zawrócić, a jadąc pod górę jest tam mała zatoczka widokowa i mogliśmy zrobić sobie pierwsze zdjęcia z chorwackim wybrzeżem.

Oczywiście po dojechaniu do słynnej drogi numer 8, zwanej „Jadranką”, zachwyt nad podobnymi widokami był już nieustający! Droga wiedzie wzdłuż linii brzegowej Chorwacji, a my włączyliśmy się tam na wysokości miejscowości Senj. Ogromne wrażenie zrobiły na mnie bezludne, skalne wyspy na tle bezkresu Adriatyku. Im niżej zjeżdżaliśmy, tym więcej wybrzeży i wysp było już zamieszkałych.

Ta droga jest przepiękna nie tylko ze względu na widoki, ale i ilość zakrętów. Można nimi jechać do znudzenia, jeden zakręt w prawo wewnątrz lądu i zaraz w lewo na zewnątrz, na zmianę, wciąż i wciąż… A prawej stronie Adriatyk, a czasem wielkie przepaście. Mój współtowarzysz podróży się śmiał, że zawsze jadę bliżej środka jezdni zakręty w lewo i widać to było nawet po śladach na tylnej oponie Yamahy. Robiłam to jakoś odruchowo, broniąc się przed zbliżaniem się do tej bezkresnej przestrzeni.

Początkowo zatrzymywaliśmy się co chwilę, żeby robić zdjęcia, a potem już się nieco z tym pięknem oswoiliśmy i zatrzymywaliśmy się w miejscach wybitnie robiących wrażenie. Z czasem jednak było ich też mniej – ta górna część drogi 8 z Senj pozostała najcudowniejszym fragmentem naszej podróży. A droga 8 nie zawsze idzie wzdłuż wybrzeża i na chwilę znaleźliśmy się też w pięknych górach. Normalnie jakby ktoś je wyłożył równym zielonym dywanem.

Także, gdy zdecydujecie się na zjazd z ósemki w głąb lądu – to prawie zawsze traficie na górskie, wąskie i kręte drogi. Nas pod Zadarem złapał taki właśnie, przymusowy objazd z cudnymi górami w tle.

Drogi są tutaj w dobrym stanie, ale w co niektórych miastach jest taki jasny asfalt z dużą ilością kamyczków, jednak nie szorstki a bardzo śliski, jak lód! W czasie zatrzymania, stopy same nam odjeżdżały, więc nauczyliśmy się go odróżniać i wiedzieliśmy już, że trzeba zachować na nim ostrożność. W upale niebezpieczne też były takie łączenia pęknięć czarnym asfaltem. Po nagrzaniu asfaltu, najazd na tą linię powodował uślizg koła, profilaktycznie wszystkie więc omijaliśmy.

Chorwacja to też klimatowe miasteczka, wąskie, wilgotne uliczki i stare budownictwo. To nas urzekło w miasteczku Trogir, w którym zostaliśmy najdłużej. Odwiedziliśmy też historyczną część Splitu, Omis i Szybenik. Nasza wycieczka była szybka i objazdowa, ale warto zaplanować sobie także nieco więcej czasu na zwiedzanie.

Z Chorwacji wracaliśmy trasą nr 1, która też jest kręta, jednak zakręty te mają zawsze bardzo bezpieczny profil i nawet takie na 180 stopni, poprowadzone są na tak dużej powierzchni, że można śmiało i szybko je przejechać. To dawna, główna droga w Chorwacji, więc musiała być bezpieczniejsza, niż pozostałe i mieć dobrą nawierzchnię. Okolice jej są mocno teraz wyludnione, dużo walących się chałup i ruin, mało handlu i bardzo mało stacji benzynowych (warto o tym pamiętać i zatankować na początku!).

Widoki nie są tak powalające jak przy wybrzeżu, ale góry wzdłuż trasy i ciągnące się przez kilkanaście kilometrów jezioro, też zrobiły na nas wrażenie. Skręciliśmy w pierwszą drogę, która prowadziła w stronę jeziora i był to świetny pomysł, bo potem między wodą a drogą wyrosła wielka skarpa, i zjazdów do niej już nie było. Po chwili skończył nam się asfalt i lekkim szuterkiem dotarliśmy do przecudnego miejsca. Krystalicznie czystego jeziora, otoczonego górami, cichego i odludnego. 

Na koniec naszego wyjazdu odwiedziliśmy jeszcze Park Narodowy Jezior Plitwickich, który robi wielkie wrażenie, jest tam idealnie czysto, żadnych śmieci i zanieczyszczeń – woda krystaliczna! Natura w czystej postaci, a wśród niej drewniane deptaki, głównie bez barierek, którymi podążają turyści. Park składa się z kilku jezior położonych piętrowo, dzięki czemu woda przemieszcza się z najwyższego jeziora do niższych, tworząc bajeczne wodospady w skałach, kępach traw, a nawet na całej powierzchni lasu. Woda zmieniała swój kolor, ryby pływają blisko kładek, a wszystko, nawet na dnie – jest doskonale widoczne. Tutaj główną atrakcją są po prostu cuda natury!

Podczas swojego wyjazdu korzystaliśmy głównie z pól namiotowych. Witał nas i żegnał Camp Zagreb – całkiem przyjemne i czyste pole namiotowe z restauracją, położone nad jeziorkiem. Kolejne pole namiotowe Ninska Laguna w Nin było dość tanie, ale nie oferowało dobrych warunków, prysznice działały tylko na monety i to niezbyt sprawnie – od lat nie było tam żadnego remontu. Kolejne dwa pola namiotowe możemy polecić, a to Camping Rozac – czysty, zadbany, z dużą ilością kabin prysznicowych, otoczony z jednej strony plażą, a z drugiej zatoczką oraz malutki Autocamp Krvavica, położony blisko plaży i mariny. Całe pole jest podzielone na piętrowe placyki, rozdzielone kamiennymi murkami, a na każdym stolik i dwa krzesła. Łazienki nie za wielkie, ale czyste. Jest ogólnie na tym polu, jakiś taki sympatyczny klimat, że tylko tam mieliśmy ochotę zostać dłużej. Zrezygnowaliśmy natomiast z pola Basko Polje, bo mimo ładnej plaży, nie przekonało nas swoim położeniem i warunkami. Jeżeli chodzi o nocleg pod Plitwickimi Jeziorami z możliwością zostawienia bagażu – to sprawdziliśmy i polecamy Guesthouse Pavlicic (miejscowość Dreznik Grad).

 

Swoją wycieczkę postanowiliśmy zwieńczyć wizytą nad Balatonem. Jeżeli interesuje Was ten kierunek – to dokładną relację z tej wycieczki, dzień po dniu, znajdziecie na moim blogu: www.pamietnik-motocyklistki.pl .

 

 

Partnerzy wycieczki

Serdecznie dziękuję partnerom mojej wycieczki za zapewnienie pełnego komfortu w podróży! Yamaha Motor oraz dealerowi marki Motorland z Wrocławia za udostępnienie i przygotowanie do wyjazdu nowego motocykla MT-07, który zdobył moje serce swoją zwinnością i lekkością na krętych drogach. Test tutaj: https://www.motocaina.pl/artykul/plusy-i-minusy-podrozowania-motocyklem-typu-naked-test-yamahy-mt-07-23565.html

Modece Polska i wrocławskiemu salonowi marki za profesjonalną odzież: komplet Belastar i rękawice Air Ride, dzięki którym czułam się bezpiecznie i miałam pełen komfort termiczny w zróżnicowanych temperaturach. 

Testy tutaj: https://www.motocaina.pl/artykul/modeka-belastar-lady-test-damskiej-odziezy-motocyklowej-23612.html

https://www.motocaina.pl/artykul/modeka-air-ride-test-letnich-rekawic-motocyklowych-23650.html

Inter Motors i oddziałowi Inter Motors Dolny Śląsk za pełne wyposażenie do przewożenia bagażu: wygodne, trwałe i praktyczne sakwy boczne Oxford X50 i główna RT60. Test tutaj: https://www.motocaina.pl/artykul/test-torby-oxford-rt60-oraz-sakw-bocznych-oxford-x50-23669.html

Fuchs Silkolene za zestaw produktów do dbania o motocykl w podróży, z czego praktycznie codziennie korzystaliśmy z profesjonalnego spayu do łańcucha oraz podkładek pod stopkę motocykla.

Motocainie za olbrzymie wsparcie w przygotowaniach do wyjazdu i patronat medialny oraz bikesearch.pl za pomoc w przygotowaniach do wyjazdu. 
Dzięki Wam spełniło się moje marzenie, pokonałam swoje ograniczenia zdrowotne i świat zachwycił mnie swoim pięknem. To była cudowna przygoda, dziękuję!

 

Najnowsze

Gosia Rdest i Rafał Sonik w filmie Disney-Pixar – Auta 3

Rafał Sonik - pierwszy polski zdobywca pucharu dołączył do znakomitego teamu głosów w trzeciej odsłonie historii o legendzie sportu motorowego Zygzaku McQueenie, która właśnie wchodzi do polskich kin. Pojawi się w niej również Gosia Rdest.

W „Autach 3” usłyszymy najlepszy aktorsko-sportowo-dziennikarski skład, w który wchodzą m.in. aktorzy: Piotr Adamczyk, Antoni Pawlicki, Dorota Segda, Marian Opania i Daniel Olbrychski; rajdowcy: Gosia Rdest i Kuba Przygoński oraz dziennikarze Jarek Kuźniar i Włodzimierz Zientarski. Pierwszy polski zwycięzca Rajdu Dakar to nie tylko sportowiec, ale też przebojowy przedsiębiorca i filantrop, do listy dokonań może dopisać rolę Super Sonika, bo tak nazywa się jego bohater w „Autach 3”.

W najnowszej produkcji Disney-Pixar zobaczymy, jak Piotr Adamczyk powraca jako głos legendarnego „Zygzaka McQueena”, który był dotąd niepokonanym mistrzem wyścigów i pięciokrotnym zdobywcą Złotego Tłoka. Teraz jednak wszystko się zmienia. Zawodnicy nowej fali nie tylko podkopią jego pozycję na torze, ale też jego pewność siebie. Zygzak jednak nie odpuści i zrobi wszystko, aby ponownie zająć pole position.

„Auta 3” w kinach od 15 czerwca!

fragment filmu “Auta 3” z głosem Sonika

Zwiastun filmu

Najnowsze

Polski zespół zadebiutuje w motocyklowych mistrzostwach świata

Już w najbliższą sobotę w prestiżowych motocyklowych mistrzostwach świata FIM Endurance World Championship zadebiutuje polska ekipa Wójcik FHP YART Racing Team.

Podczas ośmiogodzinnego wyścigu na torze Slovakia Ring na Słowacji jej barwy reprezentować będą wielokrotni mistrzowie Polski; Marcin Walkowiak, Marek Szkopek i Bartek Wiczyński.

Choć zespół prowadzony przez Grzegorza Wójcika powstał dopiero rok temu, dziś jest już jednym z czołowych i największych w kraju, wystawiając aż siedmiu zawodników w motocyklowych mistrzostwach Polski WMMP i europejskich zmaganiach Alpe Adria. Podczas połączonych rund tych serii na torze w Poznaniu w maju jego reprezentanci wywalczyli w sumie aż pięć zwycięstw.

Na tym jednak nie kończą się aspiracje ubiegłorocznych mistrzów Polski klasy Superbike. Już w najbliższy weekend Wójcik FHP YART Racing Team zadebiutuje w mistrzostwach świata FIM EWC, na Słowacji wystawiając Marcina Walkowiaka, Marka Szkopka i Bartka Wiczyńskiego. Zawodnicy ci zmieniać się będą za kierownicą nowej Yamahy R1, przygotowanej przez słynnego austriackiego tunera i mistrza świata FIM EWC, YART, który jest także partnerem technicznym zespołu podczas rund WMMP i Alpe Adria. Wspominana trójka dosiądzie motocykla z numerem 77 i będzie jedynymi Polakami w stawce trzydziestu ekip, które wystawią łącznie dziewięćdziesięciu zawodników.

Cała trójka ma na swoim koncie nie tylko tytuły mistrzów Polski, ale także bogate doświadczenie zagraniczne. 26-letni, pochodzący z Poznania Marcin Walkowiak startował już w FIM EWC rok temu, rywalizując w 24-godzinnym wyścigu w Le Mans i 8-godzinnym w Oschersleben, a także punktując podczas 12-godzinnego wyścigu w Portimao. 31-letni, pochodzący z Dobrzykowa pod Płockiem, Marek Szkopek także startował już w Le Mans, trzy lata temu. 33-letni Bartek Wiczyński ze Skierniewic, aktualny lider mistrzostw Polski i Alpe Adria w klasie Superstock 1000, jeszcze rok temu startował z kolei w prestiżowych, międzynarodowych mistrzostwach IDM Superbike, a przed laty także w dwóch wyścigach długodystansowych.

Liczący blisko sześć kilometrów, szybki, szeroki i techniczny tor Slovakia Ring to nowość w kalendarzu FIM EWC. Obiekt leżący blisko Bratysławy doskonale znają jednak polscy motocykliści, którzy od kilku lat ścigają się tam regularnie podczas połączonych rund WMMP i Alpe Adria. Zawodnicy Wójcik FHP YART Racing Teamu testowali na Słowacji w połowie czerwca, a tuż przed rundą wezmą udział w dodatkowych, trwających dwa dni oficjalnych testach. Co więcej, w ten sam weekend co runda FIM EWC, na Slovakia Ringu odbędą się także wyścigi WMMP i Alpe Adria, dlatego polskich motocyklistów czeka mnóstwo pracy.

Wyścig MŚ FIM EWC wystartuje w sobotę, 24 czerwca, o godzinie 14 i potrwa osiem godzin. Bezpośrednie relacje z wyścigu na antenie Eurosportu 2, odpowiednio od 13:45 do 16:30 i od 18:00 do 21:40. Dzień później zawodnicy Wójcik FHP YART Racing Teamu zmierzą się w zmaganiach WMMP i Alpe Adria, w których Wiczyński prowadzi w klasie Superstock 1000, 16-letni Daniel Blin w klasie Stocksport 300, a Szymon Strankowski w Superstock 600.

Najnowsze

Co z tym ciśnieniem w oponach?

Coraz więcej aut ma system monitorujący ciśnienie w oponach - TPMS. Czy to zmienia podejście do serwisowania auta?

Producenci opon i eksperci motoryzacyjni od dawna rekomendują kierowcom systematyczne monitorowanie ciśnienia w oponach. To ważny aspekt, który przekłada się przede wszystkim na bezpieczeństwo, ale i realne oszczędności użytkowników. Mechanicy Premio zwracają jednak uwagę, że aż 2/3 kierowców utrzymuje niewłaściwy poziom ciśnienia w ogumieniu. Z pomocą może przyjść tutaj TPMS (Tire Pressure Monitoring System), czyli system monitorujący ciśnienie w oponach. W zależności od zamontowanego rozwiązania, jego rola polega na stałym sprawdzaniu czy w ogumieniu samochodu jest prawidłowe ciśnienie, bądź na wychwytywaniu różnicy jego poziomu. TPMS – podobnie jak każdy inny system – by właściwie spełniał swoją rolę musi być odpowiednio serwisowany, najlepiej w wyspecjalizowanych do tego warsztatach, takich jak na przykład serwisy Premio.

Zgodnie z rozporządzeniem Komisji Europejskiej ECE-R 64, od 01 listopada 2014 roku wszystkie nowe pojazdy sprzedawane na terenie krajów UE muszą być wyposażone fabrycznie w czujniki ciśnienia TPMS. W związku ze wzrostem sprzedaży nowych aut w Polsce, zwłaszcza w segmencie biznesowym, coraz więcej pojazdów w naszym kraju wyposażonych jest w system monitorujący ciśnienie w oponach. Jednocześnie w przepisach nie ma konkretnego wskazania jaki system powinien być zamontowany, dlatego na rynku można spotkać auta wyposażone w jeden z dwóch rodzajów mechanizmów – pośredni lub bezpośredni. Warto jednak zwrócić uwagę, że TPMS pośredni nie jest niezależnym systemem, a jedynie jedną z funkcji układów: ABS i ESP.

„System pośredni nie wymaga serwisowania, ponieważ nie korzysta z dodatkowych czujników i nie wykonuje pomiarów, lecz wylicza je na podstawie impulsów otrzymanych od ESP i ABS. W tym systemie mierzy się obroty kół.” – wyjaśnia Kacper Dukaczewski z serwisu AUTO-DUKAT Premio w Pruszkowie. „Koło z mniejszym ciśnieniem powietrza w oponie kręci się szybciej, co jest wykrywane dzięki czujnikom systemu ABS. Pośredni system TPMS odczytuje te informacje i jeśli po pewnym czasie wykryje różnicę, sygnalizuje zaburzenie kierowcy w postaci kontrolki nieprawidłowego ciśnienia w którejś z opon. System pośredni wymaga jedynie wprowadzenia dodatkowego oprogramowania wykorzystującego dane z układu ABS. Rozwiązanie to jest uznawane za tańsze i efektywniejsze, ale jego największym minusem jest brak dokładnych odczytów ciśnienia w oponie. Ponadto pomiar pośredni jest obarczony dużym błędem oraz opóźnieniem w działaniu.” – dodaje ekspert sieci Premio. 

Znacznie dokładniejszy jest system bezpośredni, który dostarcza zarówno precyzyjnego pomiary ciśnienia, jak i temperatury, jednak jego zasada działania jest bardziej złożona. W systemie bezpośrednim urządzenia do kontroli ciśnienia najczęściej umieszczone są w oponach przy zaworach powietrza. Każde z nich jest wyposażone w czujnik ciśnienia, nadajnik radiowy i własną baterię. Zebrane informacje są przesyłane drogą radiową do komputera pokładowego i wyświetlane na ekranie. Synchronizacja poszczególnych czujników z komputerem jest bardzo precyzyjna, dlatego w takiej sytuacji nie można dowolnie zamieniać kół miejscami w samochodzie, a po każdej zmianie ogumienia wymagane jest zresetowanie systemu i wczytania do niego nowych danych. W trakcie okresowej wymiany opon zalecane jest też dokonywanie przeglądu poszczególnych elementów systemu. „Czujnik składa się z dwóch podzespołów: plastikowej części ze zintegrowaną baterią oraz z zaworu – najczęściej aluminiowego lub gumowo-metalowego. Oba te elementy w przypadku usterki można jedynie wymienić na nowe. Same czujniki nie ulegają awariom, a ich wymiany na nowe dokonuje się po upływie około 5-8 lat, na tyle bowiem szacuje się wytrzymałość baterii zamontowanej w środku każdego z nich. Natychmiastowej wymiany wymagają natomiast czujniki uszkodzone podczas nieprofesjonalnej zmiany opon, w związku z czym należy pamiętać żeby ogumienie wyposażone w system TPMS serwisować jedynie w punktach posiadających odpowiedni sprzęt oraz przeszkolonych pracowników ” – powiedział Kacper Dukaczewski. Ekspert Premio radzi również, by w starszych pojazdach, zwłaszcza amerykańskich i francuskich marek, zwracać uwagę na stan zaworków aluminiowych czujnika, często bowiem dochodzi do ich utleniania. W niektórych przypadkach wystarczy wymienić zaworek, jednak niestety czasami jest potrzebna wymiana całego czujnika.

Zdarzają się też błędy systemowe. Jak je rozpoznać? „Jeśli na desce rozdzielczej zapali się kontrolka ciśnienia w oponach w pierwszej kolejności trzeba sprawdzić jego poziom, np. na stacji benzynowej czy u najbliższego wulkanizatora. Jeśli pomiar okaże się prawidłowy, to znaczy że coś dzieje się z systemem TPMS i należy jak najszybciej udać się do serwisu specjalizującego się w jego naprawie. Czasami pojawiają się też problemy z pompowaniem kół. Ich przyczyną są uszkodzone zawory  – im wcześniej je wymienimy, tym mniejsze poniesiemy koszty.” – wyjaśnia Mateusz Brzeziński z serwisu Premio MatMar w Warszawie. Kierowcy powinni też pamiętać, by w przypadku zakupu drugiego kompletu kół wyposażyć je w dodatkowy zestaw czujników i zaprogramować oraz skonfigurować z systemem.

„Serwisowanie systemu TPMS wymaga więcej uwagi podczas kontroli serwisowej, przestrzegania specjalnych procedur przy wymianie oraz odpowiednich narzędzi diagnostycznych do czujników ciśnienia. Tylko właściwie przeszkoleni fachowcy i przystosowane do tego serwisy są w stanie zapewnić prawidłową obsługę mechanizmu, bez ryzyka narażenia kierowcy na dodatkowe koszty, wynikające z niewłaściwego postępowania podczas konserwacji. To jest jeszcze bardziej istotne w przypadku opon typu run flat, które wymagają odpowiednich narzędzi” – wyjaśnił Tomasz Drzewiecki, dyrektor ds. rozwoju sieci detalicznej Premio Opony-Autoserwis na Czechy, Słowację, Polskę, Węgry i Ukrainę.

Posiadanie systemu TPMS przynosi wiele korzyści. Najważniejszą jest poprawa zachowania samochodu na drodze, skrócenie drogi hamowania, a co za tym idzie zwiększenie bezpieczeństwa na drodze. Oprócz tego, system pozwala wydłużyć żywotność opon oraz obniżyć zużycie paliwa, co korzystnie wpływa na środowisko naturalne.

Najnowsze