Konkurs dla fanów Formuły 1. Odpowiedz na pytanie i wygraj książkę o legendarnym kierowcy wyścigowym! [LISTA ZWYCIĘZCÓW]

W tym tygodniu startuje, długo wyczekiwany, nowy sezon Formuły 1. Mamy dla was specjalny konkurs, w którym możecie wygrać fantastyczne książki.

Fani Formuły 1 już zacierają ręce. Czy Mercedes dalej będzie dominował? Czy Lewis Hamilton dalej będzie śrubował rekordy? Czy Ferrari się odrodzi? To tylko niektóre z pytań, które zadają sobie entuzjaści F1 na całym świecie.

My chciałybyśmy zabrać Was w podróż do przeszłości i zapoznać Was z człowiekiem, bez którego współczesna Formuła 1 nie byłaby taka sama, Nikim Laudą. Trzykrotny mistrz świata, jeden z najlepszych kierowców w historii Formuły 1, prawdziwa legenda torów wyścigowych. Dzięki biografii pióra Maurice’a Hamiltona każdy z nas ma szansę poznać bliżej historię niezwykłego Austriaka.

Konkurs dla fanów Formuły 1. Odpowiedz na pytanie i wygraj książkę o legendarnym kierowcy wyścigowym!

Kierowcą wyścigowym został wbrew woli ojca. Upór popłacał, bo wdarł się do światowej czołówki lotem błyskawicy, zapisując się w historii jako jeden z najlepszych zawodników, jakich widziała królowa motorsportu. Trzykrotny mistrz świata, który po tytuły sięgał w barwach legendarnych zespołów: Ferrari i McLarena. Triumfator 25 Grand Prix, którego gigantyczne doświadczenie stajnie wykorzystywały jeszcze długo po zakończeniu przez niego wyścigowej kariery. Niki Lauda stał się wzorem dla kolejnych pokoleń kierowców, między innymi Nico Rosberga, który nazywa go swoją inspiracją. Sukcesy odnosił nie tylko na torze, ale i w biznesie, choć historię jednego z jego najsłynniejszych interesów znaczy wypadek samolotu należących do niego linii lotniczych, w którym życie straciły 223 osoby. Oto kierowca naznaczony. Namaszczony przez opatrzność do tworzenia wielkich rzeczy, oszpecony przez szatana, który w 1976 roku próbował odebrać mu życie. 

Konkurs dla fanów Formuły 1. Odpowiedz na pytanie i wygraj książkę o legendarnym kierowcy wyścigowym!

Przeczytaj: „Niki Lauda. Naznaczony” – historia człowieka, który stał się legendą za życia [RECENZJA KSIĄŻKI]

Jeśli chcecie poznać szczegółowo jego losy to zapraszamy do konkursu, w którym możecie wygrać aż 3 egzemplarze książek o Nikim Laudzie. Jak można wygrać książkę?

Wystarczy odpowiedzieć na pytanie: „Który zawodnik ze świata Formuły 1 najbardziej Cię inspiruje i dlaczego?” i przesłać odpowiedź na redakcja@motocaina.pl . 

Nasze Jury Konkursowe wybierze trzy najciekawsze odpowiedzi. Konkurs trwa od 24.03.2021 r. do 31.03.2021 r. do godziny 23.59. 

Ogłoszenie zwycięzców konkursu nastąpi 01.04 2021 r. (Pssst… to nie żart 🙂 ) Wysyłka nagród konkursowych do 5.04.2021 r. 

Konkurs dla fanów Formuły 1. Odpowiedz na pytanie i wygraj książkę o legendarnym kierowcy wyścigowym!

REGULAMIN KONKURSU

regulamin-konkursowy.pdf

 

——————-

AKTUALIZACJA WYNIKÓW

Jury konkursowe wybrało poniższe odpowiedzi konkursowe. Ze zwycięzcami skontaktujemy się emailowo. 

ODPOWIEDŹ 1 Lewis Hamilton, który w 1995 roku jako chłopiec podszedł do Rona Dennisa,  szefa drużyny McLaren i powiedział mu jedno zdanie – chcę dla Ciebie jeździć, na co ten odpowiedział zdawkowym uśmiechem. Nikt by nie pomyślał, że już 3 lata później Lewis został przyjęty do programu wsparcia dla młodych kierowców McLaren Mercedes – Benz. Bardzo szybko zaczął zdobywać trofea –  British Formula Renault, European Formula Three, GP2 championship. 12 lat później od wypowiedzenia krótkiego zdania był już kierowcą Formuły Jeden. Co w naszym monokulturowym kraju ma niewielkie znaczenie, patrząc w szerszym kontekście znaczenie ma. Lewis jest mulatem.Od małego patrzono na niego przez palce, nazywając za jego plecami pierwszym czarnym kierowcą Formuły jeden. Musiało być mu nieraz przykro. Musiało go to boleć. Spotkał się w swoim życiu z niejednoznacznymi sytuacjami. Ale nie przeszkodziło mu stać się tym, kim jest. Jednym z najlepszych, najbardziej utytułowanych kierowców w historii, którą pisze dalej.



ODPOWIEDŹ 2 Mój wybór to Robert Kubica. Człowiek, który całe swoje życie poświęcił dla tego sportu. Kiedy jego koledzy przychodzili na treningi – jazdy, odliczali czas do końca… Robert dopiero zaczynał. Od zawsze chciał być najlepszy, ćwiczył więcej mocniej. Dla niego nawet warunki atmosferyczne nie miały znaczenia. Wiedział, że jeżeli ma być najlepszy to musi ćwiczyć, poświęcić się w całości. Takiej postawy często brakuje, ludzie wymagają, że świat obdaruje ich nagrodami bez ich wkładu. Godne podziwu jest to, że Robert pomimo niepowodzeń – wypadku, walczy dalej. Chce być dobry, poświęcił się swojej pasji i zrobił z niej sposób na życie. Życzę aby każdy z nas miał w sobie tyle samozaparcia i woli do walki jak on. Pozdrawiam 🙂


ODPOWIEDŹ 3  Wspaniały zawodnik Sir Stirling Craufurd Moss jest dla mnie osobiście najbardziej inspirującą postacią w świeci Formuły 1. W kwietniu minie rok, od śmierci tego wielkiego człowieka. Łatwo jest wybierać oficjalnych mistrzów i rozpisywać się o ich wynikach, ale czasami należy się skupić na zawodniku, który może nie osiągnął szczytu Olimpu, nie jest tym pierwszym, ale po przez swoją pracę, ogromny talent, determinację, starał się jak najlepiej jeździć, walczyć, być w grze, mimo wszystko. Fakt – nigdy nie zdobył mistrza Formuły 1. Nie zrażał się, trenował i dostarczał kibicom ogromnych wrażeń. Pamiętajmy, że Jego młodość, działalność zawodowa, przypadała na lata, gdzie nowoczesna technika (komputery itp.) były w powijakach. Dla sportowca liczy się złoto olimpijskie, to zwieńczenie kariery osobistej – mistrzostwo. Pan Moss otarł się o wyżyny. Jest dla mnie bliski, ponieważ ukazał przez swoje życie, pasję, że mimo „niepowodzeń” (brak najważniejszego tytułu w F1), nie zrażał się i ciężko pracował. To dobry przykład dla każdego z nas – należy starać się, walczyć, nie poddawać się, żyć. Mimo zakończenia kariery, związanej z poważnym wypadkiem i jego następstwami, nadal startował, już na luzie (ostatni raz w wieku 81 lat). Ten odważny, utlenowany, wybitny człowiek, na zawsze zapisał się na łamach historii, jak też w ludzkich sercach. Zwykłość też należy docenić, bo mistrzostwo, piedestał, to nie wszystko – liczy się całość życia. Nie ma Go już wśród nas, to wielka szkoda. Sir Stirling uzdolnieniami, manierami przewyższał wielu, jest bohaterem, na którym możemy się wzorować, inspirować. Dość dawno temu Herodot stwierdził: „Całe nasze życie to działanie i pasja. Unikając zaangażowania w działania i pasje naszych czasów, ryzykujemy, że w ogóle nie zaznamy życia”. Sir Stirling Craufurd Moss zaznał życie, przeżył je pięknie na 100%.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Robert Kubica o startach w wyścigach długodystansowych: „To nowe wyzwanie, ale też ekscytująca przygoda”

W nadchodzącym sezonie Robert Kubica będzie regularnie ścigał się w najbardziej prestiżowych i rozpoznawalnych wyścigach długodystansowych. Polak pojedzie między innymi w European Le Mans Series, 24-godzinnym Le Mans czy niemieckim cyklu VLN. Polski kierowca połączy te starty z pełnieniem obowiązków rezerwowego kierowcy Alfa Romeo Racing Orlen.

European Le Mans Series to jedna z najbardziej prestiżowych serii wyścigowych samochodów prototypowych w Europie, składająca się z sześciu rund odbywających się na europejskich torach Formuły 1 – w Hiszpanii, Austrii, Francji, Belgii oraz Portugalii. W ELMS Kubica będzie reprezentował belgijski zespół WRT, startując w najwyższej kategorii LMP2. VLN – czyli Nürburgring Langstrecken Serie – to niemiecki cykl wyścigów organizowany na jednym z najtrudniejszych i najbardziej wymagających torów na świecie. Wisienką na torcie będzie start w 24-godzinnym wyścigu Le Mans.

{{ gallery(3243) }}

Przeczytaj też: Bolid Alfy Romeo zaprezentowany w Warszawie! Zobaczcie zdjęcia!

Robert Kubica wyznał:

Jestem kierowcą, dla którego rywalizacja na torze z najlepszymi jest największą życiową pasją. Dlatego start w wybranych wyścigach VLN oraz całej serii European Le Mans Series traktuję nie tylko jako nowe wyzwanie, ale także jako ekscytującą przygodę. W swojej karierze do tej pory skupiałem się głównie na wyścigach sprinterskich. Starty na długich dystansach wymagają zupełnie innego podejścia – pracy zespołowej i świetnego przygotowania fizycznego. Jestem w pełni skoncentrowany na tym, żeby jak najlepiej przygotować się do sezonu i dostarczyć moim kibicom wielu sportowych emocji i radości.

Przeczytaj też: Robert Kubica jako pierwszy jeździł nowym bolidem Alfy Romeo

To będzie pierwszy pełny sezon startów Polaka w wyścigach długodystansowych. Do tej pory zawodnik ma za sobą epizod w 24-godzinnych zmaganiach na torze w Dubaju oraz treningi na słynnym Daytona International Speedway.

Najnowsze

Joanna Szymków-Matuszewska

Mercedes GLB 250 4MATIC – test – opinia, wrażenia z jazdy, wyposażenie i cena

Mocno upraszczając preferencje motoryzacyjne, można podzielić kierowców na tych, którzy od małego chcą mieć duży samochód i na tych, którzy sercem pozostają niemal do końca fanami kompaktów czy przeróżnych ich odmian, ale ich pesel i kręgosłupy podpowiadają, że lepszym i wygodniejszym wyborem będzie SUV. Tak czy inaczej, duża część z nas - kierowców, prędzej czy później ląduje w SUV-ie.

Miłośnicy nadwozi SUV w ostatnich latach zostali mocno docenieni przez różne koncerny, które prześcigają się w tworzeniu SUV-ów miejskich, bardziej terenowych, bardziej z klasą czy bardziej surowych, mniejszych lub większych, a nawet SUV-ów bardziej sportowych, nawiązujących do coupé. Idąc za potrzebami użytkowników, Mercedes również przygotował pełną ofertę pojazdów z nadwoziem typu SUV – od GLA począwszy, którego raczej należałoby uznać za crossovera niż prawowitego SUV-a, przez GLB zbudowanego na tej samej płycie podłogowej, ale jednak już przestronniejszego i traktowanego przez to jako najmniejszy SUV Mercedesa, po GLC, GLE aż do olbrzymich wręcz rozmiarów GLS.

Mercedes GLB 250 4MATIC – test – wygląd

Na pierwszy rzut oka nadwozie GLB raczej nie powala – jest kanciaste, dość masywne i nie ma w sobie tej delikatności i subtelności właściwej dla GLC. Przez to też już z daleka sprawia on wrażenie dość potężnego samochodu. Na tym tle dość nieproporcjonalnie wygląda niewielki i wizualnie dość lekki diamentowy grill, charakterystyczny dla linii wyposażenia AMG oraz równie nieduże reflektory przednie. Widząc jedynie przód tego samochodu wydawać by się mogło, że mam do czynienia z całkiem subtelnym nadwoziem, co trochę jest oderwane nie tylko od rzeczywistych rozmiarów tego samochodu, jak i jego charakteru, który delikatny w żadnym razie nie jest. O tej dość surowej charakterystyce GLB stanowią choćby poprowadzone przez całą długość nadwozia plastikowe nakładki, czy tylny zderzak o stylistyce AMG z osłoną w błyszczącej czerni. Jednak co ciekawe, nakładki montowane na drzwiach nie mają na celu tylko podkreślenia SUV-owatego charakteru GLB, ale spełniają też dość istotną funkcję przedłużenia drzwi, co chroni progi przed wszelkimi zanieczyszczeniami. W końcu charakterystyka tego modelu już z daleka mówi nam, że nie jest to SUV z gatunku tych miejskich, a raczej funkcjonalny samochód, który chce odkrywać coraz to nowe rejony i zróżnicowane tereny. Połączenie tego charakteru z dość kanciastą, ale jednak mimo wszystko elegancką linią nadwozia sprawia, że im dłużej patrzymy na GLB, tym bardziej się ono nam podoba.

Mercedes-Benz GLB 250 4MATIC

Mercedes GLB 250 4MATIC – test – wnętrze

Samo wnętrze GLB jest odrobinę terenowe – o tym przypomną nam krótkie uchwyty w drzwiach, przywodzące na myśl bardziej offroadera niż SUV-a z gwiazdą na przedzie. Jednak przede wszystkim jest bardzo eleganckie i nowoczesne, nawiązujące do wnętrz innych modeli Mercedesa. Testowany przez nas model miał czerwone obszycia na fotelach czy sportowej kierownicy, obszytej skórą nappa, liczne, aluminiowe wstawki we wnętrzu pojazdu, a uchwyty w drzwiach czy podświetlane wloty powietrza dodawały charakteru i tak już bardzo ciekawemu wnętrzu. Kabina GLB jest w pełni dopracowana i nawet regulator głośności czy przełącznik trybów jazdy są bardzo efektowne i dodają oryginalności. Przede wszystkim jednak wszystko jest w zasięgu ręki kierowcy i choć na początku ilość pokręteł i przycisków może przerażać, to już po kilku dniach użytkowania pojazdu przyzwyczaicie się i obsługa Mercedesa będzie dla was intuicyjna. Zawsze też możecie skorzystać z systemu MBUX, który jest sterowany także głosowo. Miła pani nie tylko pomoże wam obsłużyć prowadzony przez was pojazd, ale też powie wam jaka jest aktualnie pogoda, albo rozbawi was rozmową podczas stania w korkach.

Mercedes-Benz GLB 250 4MATIC

Cyfrowe zegary i wyświetlacz systemu multimedialnego mają świetną jakość i umieszczone są pod wspólną taflą szkła. Kierowca ma do dyspozycji liczne możliwości personalizacji zegarów, jak i ustawienia dotyczące danych, które mają być aktualnie wyświetlane. I tak możemy na przykład mieć w danym momencie podgląd na kąt nachylenia pojazdu, kompas czy na rozdział przeniesienia napędu. Liczne możliwości personalizacji to jednak nie tylko możliwość ustawienia wyświetlanych danych, czy wyglądu zegarów, ale też liczne, najróżniejsze możliwości ustawienia oświetlenia nastrojowego we wnętrzu pojazdu. Jeśli nie będziecie potrafili wybrać jednego koloru z tych wielu oferowanych, zawsze możecie wybrać opcję losowej zmiany kolorów.

Mercedes GLB 250 4MATIC – test – silnik

Sercem naszego testowej wersji 250 jest dwulitrowy, benzynowy, turbodoładowany silnik, generujący moc 224 KM i moment obrotowy 350 Nm, zespolony z ośmiostopniową, automatyczną skrzynią biegów. Jest to najmocniejszy z gamy silników benzynowych, oczywiście poza serią AMG, gdzie do dyspozycji mamy też dwulitrową benzynę, ale już o mocy 306 KM i momencie 400 Nm. I w naszej ocenie jest to silnik, który idealnie pasuje do tego modelu i jego wagi (1670 kg) oraz gabarytów.

Tym bardziej zaskoczyło mnie, że Mercedes, trochę wbrew panującym trendom, postawił na dość szeroką gamę silników wysokoprężnych, które w najsłabszej wersji oferują nam 115 KM. O ile do jazdy miejskiej i podmiejskiej taki silnik nam w zupełności wystarczy, to jak będziecie chcieli wybrać się w dalszą podróż z załadowanym po brzegi bagażnikiem, dynamicznie już z całą pewnością nie będzie. Jedynym plusem takiego rozwiązania będzie zapewne cena, ale skoro i tak mierzymy wysoko wybierając jedną z gwiazd, to lepiej już wybrać taką, która nas nie zawiedzie i dostarczy nam sporo radości z jazdy. A takim właśnie wyborem z całą pewnością będzie wersja silnikowa 250 4MATIC, a więc z napędem na cztery koła, który idealnie dopełnia całość tego właśnie SUV-a.

Mercedes-Benz GLB 250 4MATIC

Mercedes GLB 250 4MATIC – test – wrażenia z jazdy

Musicie wiedzieć, że jeśli chcecie ujarzmić GLB i zrobić z niego jedynie auto do miasta, to będzie to pomyłka i lepiej wybrać na ten cel zupełnie inny model. GLB wręcz rwie się do pokonywania trudnych odcinków drogowych czy jazdy w terenie i przychodzi mu to bez najmniejszego trudu, a to między innymi właśnie zasługa zastosowanego w nim napędu 4MATIC. I nie bójcie się o to, że nie będzie wam komfortowo podczas odkrywania lokalnych dróg czy ukrytych terenów leśnych. Ten problem Mercedes rozwiązał z kolei instalując w GLB (jako opcję) adaptacyjne zawieszenie. Wystarczy ustawić tryb offroad i nagle wszystkie dziury i nierówności magicznie się wygładzają, a wy suniecie niemal jak po asfalcie.

A jeśli już mowa o adaptacyjnym zawieszeniu, to jest to według mnie konieczny element konfiguracji GLB, jeśli rozważacie jego zakup. To właśnie dzięki niemu odczuwamy największe różnice w prowadzeniu po zmianie przez nas trybów jazdy. W trybie Sport bardzo wyraźnie się ono usztywnia, co pozwala nam na naprawdę przewidywalne i bardzo zwinne pokonywanie zakrętów, nawet tych ciasnych. Jednak lepiej nie wyjeżdżajcie w tym trybie na nierówności, bo przyjemnie nie będzie. Tu za to poratuje nas tryb komfort w idealny na autostrady, ale nie próbujcie w tym trybie gwałtownie skręcać, bo będą odczuwalne delikatne przechyły.

Testowany przez nas samochód był dynamiczny, elastyczny i nawet zapakowany po brzegi zachowywał się żwawo, bez żadnych deficytów mocy. A musicie wiedzieć, że przejechałam nim około 2000 kilometrów po różnych drogach – krajowych, ekspresowych, autostradach, ale też drogach lokalnych. W żadnych okolicznościach przez ten czas ten samochód mnie nie rozczarował – kiedy chciałam przyspieszyć, robił to na zawołanie, bez jakiegokolwiek sygnału ociężałości. Również i skrzynia biegów działała sprawnie redukując biegi i współpracując ze mną, bez zbędnych zawieszeń, które dość często zdarzały się w starszych konstrukcjach.

Mercedes GLB 250 4MATIC – test – bagażnik

GLB to funkcjonalność, a o tym stanowi też w dużej mierze pojemność i budowa bagażnika. Oferuje on 570 litrów, a otwór załadunkowy jest szeroki i wygodny do wkładania nawet dużych gabarytów. Jednak co ciekawe, pojemność bagażnika w GLB to o 20 litrów więcej, niż w GLC. Dla rodziny jeżdżącej dość często na wypady poza miasto, zdecydowanie polecam pod względem pakowności GLB. Tak samo zresztą jak i dla większych, siedmioosobowych rodzin, bowiem jedną z opcji GLB (dopłata 5 tys. zł) jest możliwość wyposażenia go w trzeci rząd siedzeń. Co prawda siedzenia te będą raczej wykorzystywane przez dzieci, bo producent podaje, że komfortowo mogą tam zasiąść osoby do 168 cm wzrostu, no i na nogi też nie będzie zbyt wiele miejsca, to jednak warto wiedzieć, że taka opcja jest i mając liczną rodzinę, nie musicie rezygnować z wyboru właśnie tego „gwiazdorskiego” modelu.

Mercedes-Benz GLB 250 4MATIC

Ogromnym plusem GLB, też w porównaniu do GLC jest to, że jest on wewnątrz o wiele bardziej przestronny. Tę przestrzeń czuć już jak tylko zajrzycie do środka, a tym bardziej zasiadając we wnętrzu tego modelu. Na tylnej kanapie pasażerowie będą się czuć bardzo komfortowo, nawet ci wyżsi, bo znajdzie się miejsce dla nich i nad głową i na nogi. Można się nawet pokusić o wyprostowanie nóg, bo przednie fotele są zamontowane trochę wyżej, co daje nam dodatkową przestrzeń. Sama tylna kanapa jest przedzielona podłokietnikiem z uchwytami na napoje, ale co najważniejsze – jest przesuwna, dzięki czemu możemy regulować pojemność załadunkową bagażnika, lub odpowiednio zwiększyć komfort podróżujących z nami osób.

Mercedes GLB 250 4MATIC – test – cena

GLB nie jest autem, którym się zachwycicie od razu jak go zobaczycie. To samochód, który wymaga czasu, żeby obdarzyć go uczuciem. Jednak gdy poznacie się bliżej, zaczniecie doceniać jego zalety i przestaniecie zwracać uwagę na niedoskonałości. GLB mimo, że już SUV, to prowadzi się niemal jak klasa A – gdy trzeba jest zwinny i szybki, jednak ma coś więcej – olbrzymi komfort i przestronność wnętrza. Posiadanie GLB może przynosić sporo przyjemności – z użytkowania, ale przede wszystkim z samej jazdy, w której w ogóle nie czuje się gabarytów tego pojazdu. Bazowa cena za model GLB 250 4MATIC w wysokości 193 400 zł, jest w pełni adekwatna do przyjemności, jaką w zamian dostaniemy.

Na plus:
+ właściwości jezdne
+ pojemność bagażnika
+ przestronne i eleganckie wnętrze

Na minus:
– słabe wyciszenie i hałas związany z ustawieniem szyby czołowej
– brak prowadnic na roletę w bagażniku

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Od dziś kupisz Teslę za bitcoiny. Sensacyjny tweet Elona Muska!

Elon Musk poinformował na swoim Twitterze, że od dziś można kupować samochody Tesli za bitcoiny. Czy w ten sposób podbije notowania Tesli i kryptowaluty?

W lutym informowałyśmy, że Tesla ogłosiła, że będzie akceptować bitcoiny jako formę płatności za swoje samochody „w najbliższej przyszłości”. Ta „najbliższa przyszłość” to dziś.

Przeczytaj też: Niedługo będzie można kupić Teslę za bitcoiny

Elon Musk, poinformował rano na swoim Twitterze, że sympatycy kryptowalut mogą już dokonywać zakupu pojazdów elektrycznych przy wykorzystaniu bitcoina:

Możesz już kupić Teslę za bitcoina.

Możesz już kupić Teslę za bitcoina

Chwilę później, Musk napisał, że bitcoiny pozyskane przez spółkę nie będą wymieniane na walutę tradycyjną, tylko zwiększą jej rezerwy kryptowalutowe:

Tesla korzysta tylko z wewnętrznego i otwartego oprogramowania i obsługuje bezpośrednio węzły Bitcoin. Bitcoin zapłacony Tesli zostanie zatrzymany jako bitcoin, a nie zamieniony na walutę fiducjarną.

Za pomocą kryptowaluty można teraz kupić modele z szerokiej gamy samochodów elektrycznych producenta (między innymi Model S, Model Y, Model 3 i Model X).

Na razie płatność bitcoinami jest dostępna jedynie w USA, ale producent już pracuje nad tym, by również klienci spoza Stanów Zjednoczonych jeszcze w tym roku mogli dokonywać zakupów kryptowalutą.

Przeczytaj też: Tesla na autopilocie wjechała w policyjny radiowóz

Jak poinformował portal Comparic, news ten sprawił, że bitcoin rósł o prawie 900 dolarów, zyskując 1,6% i testując poziom 55,55 tysięcy dolarów, będący sesyjnym szczytem.

{{ gallery(3181) }}

Tesla jest świadoma niebezpieczeństwa związanego z inwestowaniem w cyfrową walutę, taką jak bitcoin, nazywając ją „wysoce niestabilną”. Cena bitcoina może się zmieniać w przyszłości i potencjalnie spaść poniżej ceny zapłaconej za niego przez Teslę, co może doprowadzić do utraty znacznej ilości pieniędzy przez producenta na transakcji, gdy nadejdzie czas na sprzedaż bitcoinów.

Najnowsze

Paula Lazarek

Masz już cyfrowe prawo jazdy? Ponad milion Polaków korzysta już z tego rozwiązania

Minister ds. cyfryzacji w KPRM Marek Zagórski napisał na swoim profilu na Twitterze, że już ponad milion kierowców korzysta z mPrawa Jazdy w aplikacji mObywatel. Dlaczego warto z tego skorzystać?

Marek Zagóski przekonuje, że warto mieć aplikację mObywatel, ponieważ możemy swobodnie korzystać z mPrawa Jazdy w aplikacji, ale także z licznika punktów karnych, e-recept, jak z zaświadczeń o szczepieniu przeciw COVID-19.

Czytaj: Dowód rejestracyjny i OC można już „wozić” w smartfonie

Minister zapowiedział, że w najbliższym czasie do aplikacji mObywatel zostaną dodane kolejne dokumenty. Niestety, narazie nie wiadomo jakie.  mPrawo jazdy to elektroniczny dokument, który jest dostępny dla kierowców od 5.12.2020 r. Aby uruchomić aplikację trzeba mieć aktywny profil zaufany. 

Zobacz: Nadchodzą zmiany w przepisach dla kierowców – ułatwienia dot. praw jazdy, kart pojazdu czy rejestracji samochodu

Wiadomo już, że w marcu ukaże się nowa wersja mObywatela na smartfony z systemami Android i iOS, która będzie zawierała istotne zmiany. Po aktualizacji nowy wzór dokumentu mObywatel ma jeszcze bardziej chronić prywatność użytkowników. 

Na elektronicznym blankiecie znajdą się wyłącznie podstawowe informacje. Szczegółowe dane będą umieszczone niżej, czyli pod dokumentem. Nowy wzór wyraźnie wskazywać będzie aktualny status dokumentu. Ułatwi to szybką, wizualną weryfikację jego ważności. – czytamy na stronach Wydziału Promocji Polityki Cyfrowej KPRM.

Najnowsze