Kobiece kino drogi. Filmy

Rzadko można trafić na kobiece filmy drogi. Równie niełatwo trafić na fajną, charakterystyczną scenę, której bohaterką jest zwykła, przeciętna kobieta za kierownicą. Są jednak wyjątki. Prezentujemy kilka przykładów.

Thelma i Louise – film Ridleya Scotta z 1991 roku. Thelma (Geena Davis) jest spokojną, wycofaną gospodynią domową, żyjącą w ciągłym strachu przed mężem przemocowcem. Louise (Susan Sarandon) to silna, niezależna kobieta, walcząca z demonami przeszłości. Razem wyjeżdżają na weekend w góry w należącym do Louise Fordzie Thunderbirdzie z 1966 roku. Wyprawa jednak szybko przeradza się w koszmar, kiedy Louise zabija mężczyznę, który próbował zgwałcić Thelmę na parkingu.

„Thelma i Louise” zachwyciło krytyków (sześć nominacji do Oscara i jedna statuetka za scenariusz) i zdobyło sobie niezwykłą popularność w środowisku feministycznym jako alegoria kobiecej walki o niezależność, prawo do samostanowienia, wolności i poszanowania. To również, a może nawet przede wszystkim, piękna historia o kobiecej przyjaźni i absolutnym zaufaniu. Ostatnia scena stała się symbolem i przeszła do historii kina.

Chłopaki na bok – ostatni film Herberta Rossa, z 1995 roku. Bohaterkami są trzy kobiety: Jane (Whoopi Goldberg), piosenkarka, która pragnie rozpocząć nowe życie po bolesnym rozstaniu z partnerką, Holly (Drew Barrymore), oczekująca dziecka swojego brutalnego chłopaka, i Robin (Mary-Louise Parker), agentka nieruchomości, która właśnie się dowiedziała, że jest zarażona wirusem HIV. Robin umieszcza w gazecie ogłoszenie, że poszukuje towarzyszki samochodowej wyprawy do Kalifornii. Przypadkiem trafia na Jane i obie kobiety jadą z Nowego Jorku do Pittsburgha, by odwiedzić przyjaciółkę Jane, Holly. Trafiają akurat w sam środek bójki między Holly a jej chłopakiem Nickiem. Interwencja przyjaciółek kończy się tragicznie – Nick ginie. Trzy kobiety formują coś na kształt aliansu, który z czasem przerodzi się w głęboką przyjaźń, chociaż nie bez komplikacji. W dużej mierze film o odwadze: do pokonywania przeciwności losu, zaczynania od nowa, stawiania czoła nieuniknionemu, godzenia się z sobą samym.

Bonneville – komediodramat z 2006 roku w reżyserii Christophera N. Rowleya. Niestety, nie dorównuje dwóm poprzednim, ponieważ gra na ckliwych, sentymentalnych i płaskich nutach. Ma jednak swoje momenty i na pewno jest wart uwagi ze względu na obsadę.

Kiedy mąż Arvilli (Jessica Lange), Joe, umiera, kobieta pragnie, zgodnie z jego wolą, rozrzucić prochy. Jednak córka Joego z pierwszego małżeństwa stanowczo się temu sprzeciwia i szantażuje macochę, nakłaniając ją do urządzenia Joemu porządnego pogrzebu. Pokonana, Arvilla w towarzystwie przyjaciółek, Margene (Kathy Bates), nauczycielki, która właśnie straciła pracę, ponieważ zachęcała uczniów do stosowania antykoncepcji, i pobożnej mormonki Carol (Joan Allen) wsiada za kierownicę Pontiaka Bonneville z 1966 roku i rusza do Salt Lake City. Po drodze jednak postanawia odwiedzić miejsce, gdzie spędziła z mężem miesiąc miodowy. Część prochów wysypuje się przypadkowo i Arvilla uznaje to za znak. Postanawia dotrzymać słowa i rozrzucić prochy kolejno we wszystkich miejscach, które z Joem odwiedzili podczas 20 lat małżeństwa. Tak rozpoczyna się podróż,  która poprowadzi kobiety przez park narodowy Bryce Canyon, Skull Valley, rezerwat Lake Powell, Las Vegas i Palm Springs.

Smażone zielone pomidory – przepiękna scena z Kathy Bates za kierownicą Forda. Jej bohaterka jest może „starsza”, ale za to „lepiej ubezpieczona”. Przyznajcie się, ile razy miałyście ochotę zrobić podobnie?

Speed – film akcji z 1994 roku w reżyserii Jana de Bonta. W głównej roli żeńskiej Sandra Bullock jako Annie Porter, której właśnie odebrano prawo jazdy za notoryczne przekraczanie prędkości. Cóż, nic nie dzieje się przypadkowo, ponieważ wskutek splotu okoliczności Annie musi usiąść za kierownicą autobusu. Jeżeli zejdzie poniżej 50 mil na godzinę, wybuchnie bomba. W tle mięśnie Keanu Reevesa i demoniczny plan Dennisa Hoppera.

Dzikość serca – Lula (Laura Dern) w żywiołowym proteście przeciwko monotonii stacji radiowych.

Najnowsze

Gdy zderzenie jest nieuniknione…

Wśród wielu kierowców można spotkać się z opinią, że w przypadku sytuacji awaryjnej – uderzenia w potencjalną przeszkodę (drzewo czy inny samochód), należy uderzyć bokiem auta. Nic bardziej mylnego!

W każdym aucie istnieją strefy zgniotu, znajdujące się w przedniej części samochodu. Strefy te mają za zadanie wydłużyć czas hamowania i zadziałać jak amortyzator. W momencie uderzenia, specjalnie skonstruowany przód samochodu ulega odkształceniu, pochłaniając energię kinetyczną. Jeżeli więc ma dojść do zderzenia, bezpieczniej jest uderzyć przodem auta, dzięki czemu kierowca i pasażerowie pojazdu maja szanse uratować swoje życie i odnieść mniejsze obrażenia. Podczas zderzenia czołowego, o nasze zdrowie i bezpieczeństwo zatroszczą się pasy z napinaczami pirotechnicznymi i poduszki bezpieczeństwa, które zadziałają w około 0,03 sekundy po zderzeniu.

W przypadku, kiedy mówimy o niebezpiecznych sytuacjach na drodze, w których zderzenie jest nieuniknione, warto zwrócić uwagę na fakt, że znajdujące się z przodu elementy budowy jak chłodnica, silnik, przegroda, deska rozdzielcza dodatkowo zabezpieczają podróżujących w momencie zderzenia, pochłaniając energię kinetyczną.

fot. ŠKODA

Zdarzają się oczywiście sytuacje, kiedy nie od nas zależy, którą częścią auta uderzymy w przeszkodę, niemniej inżynierowie i konstruktorzy samochodów dokładają wszelkich starań, żeby zniwelować skutki także bocznej kolizji. Oprócz karoserii, montowane są też wzmocnienia w drzwiach, poduszki boczne, kurtyny boczne oraz specjalne konstrukcje foteli, które mają za zadanie ochronę kierowcy i pasażerów.

Kupując auto najczęściej zwracamy uwagę na jego wygląd zewnętrzny, zapominając o tym, że to pod karoserią ukryte jest wszystko to, co sprawia, że w testach zderzeniowych samochód uzyskuje od jednej do pięciu gwiazdek, których liczba określa poziom bezpieczeństwa kierowcy i pasażerów pojazdu. Im ta liczba wyższa, tym bezpieczniejsze auto według ekspertów NCAP.

Podsumowując, jeżeli dochodzi do wypadku samochodowego, starajmy się uderzać w przeszkodę przodem samochodu. Istnieje wówczas duża szansa, że wyjdziemy z tej sytuacji bez uszczerbku na zdrowiu. Podejmując decyzję o zakupie samochodu, zwróćmy uwagę na to, jakie elementy bezpieczeństwa gwarantuje nam producent i wybierzmy taki, który gwarantuje nam go jak najwięcej. Pamiętajmy jednak, że nic nie zastąpi wyobraźni kierowcy, dlatego sami bądźmy uważni na drodze i zdejmijmy nogę z gazu.

 

Źródło: Szkoła Auto ŠKODA

 

 

Najnowsze

Auris Touring Sports – powrót kompaktowego kombi Toyoty

Można już składać zamówienia na nową Toyotę Auris Touring Sports, czyli odmianę kombi  kompaktowego modelu, którego druga generacja zadebiutowała w Europie na początku 2013 roku. Nowy model będzie dostępny w polskich salonach od lipca.

Auris Touring Sports jest jedynym w Europie kompaktowym kombi, oferującym klientom możliwość wyboru pełnego napędu hybrydowego. Wnętrze Aurisa Touring Sports wyróżnia się dużymi rozmiarami i możliwościami przewozowymi. W wersji hybrydowej akumulatory zostały umieszczone pod tylną kanapą, pozwalając na wykorzystanie pełnej przestrzeni ładunkowej o identycznych rozmiarach jak w wersjach z tradycyjnymi silnikami benzynowymi i Diesla.
Auris Touring Sports jest o 285 mm dłuższy od wersji hatchback, przy tym samym rozstawie osi 2600 mm i średnicy zawracania 10,4 metra. Większa długość całkowita samochodu pozwoliła powiększyć bagażnik. Jego standardowa pojemność wynosi 530 litrów. Po złożeniu tylnych siedzeń rośnie do 1658 litrów, przy długości przedziału bagażowego 2047 mm i maksymalnej szerokości 1452 mm. Krawędź załadunku bagażnika jest dodatkowo umieszczona aż o 10 cm niżej niż w Aurise hatchback.
Oprócz rozmiarów bagażnika, o jego funkcjonalności deycyduje podwójna podłoga, podwójna roleta, system Easy Flat, pozwalający jednym ruchem położyć oparcie tylnych foteli, siatka na bagaże, haczyki na torby czy gniazdo 12V. Auris Touring Sports jest także wyposażony w zintegrowane, aluminiowe relingi dachowe i opcjonalny dach panoramiczny o długości 1553 mm i szerokości 960 mm.

Toyot Auris Touring Sports
fot. Toyota

Nadwozie ma zwiększoną sztywność i niżej położony środek ciężkości. Obniżona została także pozycja za kierownicą, a sam układ kierowniczy ma bardziej dynamiczną charakterystykę. Za komfort wszystkich pasażerów odpowiada przeprojektowane, wielowahaczowe zawieszenie tylne oraz większe wyciszenie kabiny.
Auris Touring Sports jest dostępny z tymi samymi silnikami co odmiana hatchback: benzynowymi 1.33 Dual VVT-i o mocy 99 KM, 1.6 Valvematic o mocy 132 KM, oraz Dieslami 1.4 D-4D o mocy 90 KM i 2.0 D-4D o mocy 124 KM. Oferowany jest także pełny napęd hybrydowy Toyota Hybrid Synergy Drive, o mocy 136 KM, przyspieszeniu od 0 do 100 km/h w czasie 10.9 sekundy, oraz prędkości maksymalnej 180 km/h. W wersji hybrydowej samochód ma emisję CO2 na poziomie zaledwie 85 g/km. Nowością w Aurisie Touring Sports w wersji hybrydowej jest możliwość holowania przyczepy o masie do 345 kg. Jest to pierwszy samochód hybrydowy Toyoty, który dysponuje taką funkcjonalnością.

Najnowsze

Babcia i jej małoletni szofer

Szykuje się zakrapiana impreza, zamierzasz wypić, więc starasz się zadbać o to, by znalazł się ktoś trzeźwy, kto cię odwiezie. Brenda Byrd postąpiła podobnie. Niezbyt roztropnie jednak posadziła za kierownicą... 10-letniego wnuka.

Rzecz miała miejsce w Kenner, w Luizjanie. Brenda i jej przyjaciółka wesoło świętowały we wtorkowy wieczór, nie wylewając za kołnierz. Kiedy przyszedł moment powrotu do domu, za kierownicą usiadł jedyny trzeźwy w towarzystwie – 10-letni wnuk Brendy.

Brenda Byrd i jej przyjaciółka
fot. materiały prasowe

Zdumieni sąsiedzi wypatrzyli na ulicy SUV-a, który poruszał się podejrzanie wolno i zygzakami, i zaniepokojeni wezwali policję. Obie kobiety zostały aresztowane. Wnuczęta Byrd są obecnie w domu zastępczym.

Najnowsze

Tammy Allen, kolekcjonerka rzadkich samochodów

Najwcześniejsze wspomnienia Tammy Allen dotyczą samochodów. Jej ojciec kupował nowy model średnio co dwa lata, sam go dopieszczał i usprawniał. Samochodowe wojaże wzdłuż i wszerz Stanów Zjednoczonych zapoczątkowały miłość, która trwa do dzisiaj.

Wśród pojazdów, które przewijały się przez garaż Allenów, był Ford z 1954, Oldsmobile i Chevy z 1957 oraz Mercury z 1960 roku. Pierwszy samochód na własność Tammy otrzymała po ukończeniu 16. roku życia. Był to czarny Ford Mustang z 1976 roku, należący do drugiej generacji Mustangów. Lee Iacocca – wówczas prezes Forda – określał go mianem „klejnociku”.

Tammy Allen
fot. Allen Unique Cars

Pierwszy model kolekcjonerski trafił w ręce Tammy w latach 80., był to wiśniowy Jaguar z 1960 roku. Tym samym spełniła jedno ze swoich motoryzacyjnych marzeń, ponieważ zawsze darzyła Jaguary wielką estymą, zarówno za drapieżny wygląd, jak i „zmysłowy” dźwięk silnika.

fot. Allen Unique Cars


Tammy Allen przerodziła się z miłośniczki motoryzacji w kolekcjonerkę rzadkich samochodów dzięki niezwykłemu prezentowi, który otrzymała od taty. Armaretta z 1988 roku to auto tak rzadko spotykane, że trudno znaleźć o nim konkretniejsze informacje. Między 1985 a 1988 powstało ich zaledwie około trzydziestu. Wtedy Tammy zrozumiała, że patrzy na dzieło sztuki, na czyste piękno zaklęte w formę samochodu. Tak właśnie wyglądał początek założonego przez nią muzeum, znanego jako „Allen Unique Autos”.

Fragment ekspozycji
fot. Allen Unique Cars

Obecnie znajduje się w nim ponad 80 samochodów. Kryterium, którym kieruje się Tammy, jest jedno – wyjątkowość. Wśród eksponatów znajdziemy Forda T z 1913 roku, Cadillac z 1938, Chevy Camaro z 1969, Mustanga z 1966 należącego niegdyś do Sonny’ego i Cher czy Rolls-Royce’a Nicolasa Cage’a. Wszystkie Tammy wypatrzyła i upolowała sama. W branży jest znana ze znakomitego wyczucia i bystrego oka.

Prywatnie serce Tammy podbił Dodge Viper.

Najnowsze