Jakim wzorem dla przyszłych kierowców są ich rodzice?

05 stycznia 2015
Tegoroczne badania przeprowadzone przez Goodyeara pokazują, że zdaniem instruktorów nauki jazdy polscy rodzice są słabo wyszkolonymi kierowcami, którzy nie dają swoim dzieciom odpowiednich przykładów podczas podróży samochodem.

Badanie pokazało, że dwie trzecie polskich instruktorów nauki jazdy (63%) uważa, że słabe umiejętności rodziców w zakresie prowadzenia auta mają negatywny wpływ na podejście młodych, początkujących kierowców do bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Wzór (nie)bezpiecznego kierowcy
Co więcej – to właśnie polscy instruktorzy najsilniej ze wszystkich badanych w Europie (aż 91%) apelują, by rodzice dawali swoim dzieciom lepszy przykład nie tylko własnymi umiejętnościami, ale przede wszystkim poprzez pokazywanie bezpiecznych zachowań na drodze. Poprzednie badanie Goodyeara wskazuje, że instruktorzy mają mocne podstawy do tak ostrej krytyki – wyniki ankiety z 2012 r. pokazały bowiem, iż przekraczanie dozwolonej prędkości jest najczęściej popełnianym błędem przez młodych kierowców (66%), co może być postrzegane jako odzwierciedlenie zachowania ich rodziców.  

„Rodzice mogą dawać dobry przykład lub pokazywać swoim zachowaniem, że przepisy są drugorzędne. Niestety bardzo często spotykam się z tym drugim, dlatego edukacja dzieci, młodzieży, ale również i dorosłych jest istotnym elementem w systemie bezpieczeństwa ruchu drogowego” – tłumaczy Łukasz Kucharski, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi i prezes Krajowego Stowarzyszenia Dyrektorów WORD.

Świadomy wybór autoszkoły
Bardzo interesująco, na tle pozostałych krajów objętych badaniem, prezentują się wyniki związane z wskazaniem głównych powodów wybrania konkretnego ośrodka nauki jazdy dla przyszłych młodych kierowców. W przeciwieństwie do rodziców m.in. z Niemiec, Austrii, czy Francji, tylko 28% ankietowanych z naszego kraju wskazało na najbardziej prozaiczny powód jakim jest bliskość samego ośrodka. Znacznie większą wagę przykładamy do kwalifikacji pracujących tam instruktorów (52%) i rekomendacji konkretnego ośrodka udzielonych przez rodzinę lub znajomych (42%).

„Cieszy mnie, że coraz więcej osób przy wyborze szkoły nauki jazdy zwraca uwagę na kwalifikacje pracujących tam instruktorów. Polecam również sprawdzać raporty prezentujące poziom zdawalności kursantów poszczególnych szkół” – dodaje Ł. Kucharski.

Mniejsza składka tylko dla przeszkolonych
Polscy rodzice niechętnie odnoszą się do idei wprowadzania obowiązkowych kursów doszkalających dla młodych kierowców, którzy już zdobyli prawo jazdy. Obok ankietowanych z Finlandii (32%) i Austrii (35%), wynik Polski (również 35%) jest jednym z najniższych w Europie. Warto zauważyć, że aprobata dla takiego rozwiązania wzrasta do 55% przy założeniu, iż ukończenie takiego szkolenia wiązałoby się z obniżeniem składki ubezpieczeniowej. Co ciekawe powiązanie szkolenia z wysokością składki przekonuje przede wszystkim osoby, które wcześniej wyraźnie sprzeciwiały się takiemu rozwiązaniu – ich liczba maleje z 47 do 23%, przy niewielkiej zmianie osób niezdecydowanych, których liczba spada z 23 do 18%.

„Polscy kierowcy często przed przystąpieniem do kursów doszkalających określają swoje umiejętności jako ‘bardzo dobre’ albo ‘dobre’. Tymczasem przy trudniejszych warunkach okazuje się, że nierzadko są one tylko przeciętne. To właśnie kursy doszkalające pozwalają polskim kierowcom dostrzec swoje rzeczywiste możliwości i elementy, które wymagają treningu i poprawy” – tłumaczy Ewa Odachowska, psycholog z Zakładu Psychologii Transportu i Fizjologii Instytutu Transportu Samochodowego w Warszawie.

Ufam, ale kontroluję
Polscy rodzice silnie popierają ideę wprowadzenia tzw. „czarnej skrzynki”, która pozwoliłaby im kontrolować prędkość, z jaką porusza się samochód dziecka oraz poznać jego styl jazdy (aż 72%). Urządzenie ma docelowo poprawić podejście początkujących kierowców do bezpieczeństwa ruchu drogowego. Mniej entuzjastyczni wobec tego pomysłu okazują się instruktorzy nauki jazdy, z których tylko połowa (52%) popiera wprowadzenie takiego rozwiązania.

„Już dziś można zaprogramować kluczyk i w ten sposób ograniczyć młodemu kierowcy prędkość maksymalną, poziom głośności systemu audio, a nawet unieruchomić silnik w przypadku braku zapiętych pasów bezpieczeństwa. Wciąż jednak nie doczekaliśmy się odpowiednich regulacji prawnych, dlatego tego typu rozwiązania, które mogłyby poprawić bezpieczeństwo, nie są dziś powszechnie dostępne” – tłumaczy Maciej Kalisz, prezes Fundacji "Jedź Bezpiecznie".

„Prawko” to nie koniec nauki
Wyniki badań pokazują, że system wielostopniowego przyznawania prawa jazdy cieszy się różnym poparciem w poszczególnych krajach, chociaż prawie połowa (42%) polskich rodziców i rodzimych instruktorów jazdy (48%) popiera ten pomysł. Warto w tym momencie zaznaczyć, że wynik rodziców odzwierciedla średnią europejską (również 42%), a wynik instruktorów jest do niej mocno zbliżony (52%).  

„Młodzi ludzie w przedziale wiekowym 18-24 lata mają często złudną pewność własnych umiejętności prowadzenia auta i przewidywania potencjalnych sytuacji drogowych. Prawo do korzystania z obowiązujących limitów prędkości lub przewożenia pasażerów powinno być stopniowane adekwatnie do zdobywanego doświadczenia. Wielostopniowy system przyznawania prawa jazdy jest zatem absolutnie zasadny” – tłumaczy Ryszard Fonżychowski, prezes Stowarzyszenia na Rzecz Poprawy Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego „Droga i Bezpieczeństwo”.

O badaniu
W 2014 r. ankieta została przeprowadzona przez Reputation Inc w imieniu Goodyeara, aby lepiej zrozumieć podejście rodziców do bezpieczeństwa ruchu drogowego, nauki jazdy oraz początkujących kierowców. Dane gromadzono w okresie od lipca  do sierpnia 2014 roku, przeprowadzając internetowe wywiady w językach poszczególnych krajów. Ankieta zawierała 35 pytań i została wysłana do rodziców z  19 krajów. W Polsce odpowiedziało na nią 307 osób.

    Komentarze

    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!