Edyta Klim

Brigitt Reuver – mistrzyni samochodowego portretu

Brigitt Reuter kocha sztukę i kocha samochody, dlatego postanowiła pracować na pełny etat jako artystka motoryzacyjna.

Brigitt Reuter ma 27 lat, studiowała psychologię społeczną i przez chwilę pracowała w biurze. Postanowiła jednak podążyć za swoimi marzeniami i otworzyć własną firmę, w której może rozwijać swoje pasje. Brigitt uwielbia malować i tworzyć obrazy niepowtarzalne o wysokiej jakości. Dlatego od płótna po ramę – u niej wszystko jest wykonane na zamówienie i ręcznie.

Artystka wyspecjalizowała się w malowaniu wszelkiego rodzaju samochodów – od nowoczesnych supersamochodów po legendarne klasyki. Oldtimery i youngtimery, samochody drogowe i wyścigowe. Brigitt najbardziej lubi pracować na zamówienie, kiedy może przenieść na obraz nie tylko wizję samochodu, ale i emocje osoby zlecającej, które się z nim wiążą.

Każdy obraz powstaje przez wiele godzin (zwykle 100-250), a w swojej pracy Brigitt łączy nowoczesne materiały z oldschoolowymi technikami, które nadają bardzo tradycyjnego charakteru jej obrazom. Jej styl jest hiperrealistyczny, nazywany też fotorealistycznym. Prace Brigitt charakteryzują się dbałością o najdrobniejsze szczegóły, zwłaszcza odbicia w elementach chromowanych. Wszystko na obrazie jest precyzyjnie proporcjonalne i nawet pozornie przypadkowe rozpryski farby w tle, są starannie zaplanowane po to, żeby podkreślić charakter samochodu.

Jak powstają jej dzieła możecie zobaczyć na filmach timelapse:

Świetnie wyglądają także portrety kierowców przez Brigitt wykonane:

Strona artystki: https://brigittreuver.com

Najnowsze

Pojazdu z oponami w tak fatalnym stanie jeszcze nie widzieliście

Samochody ciężarowe to narzędzia pracy i niektórzy przedsiębiorcy eksploatują je do granic możliwości, a napraw dokonują dopiero wtedy, kiedy jakiś element całkowicie się podda.

Jak długo można eksploatować opony? Aż bieżnik będzie miał 1,6 mm, jak przewidują przepisy? Może do całkowitego zdarcia bieżnika? Właściciel tego pojazdu uważa chyba, że do momentu, kiedy opona się całkowicie nie rozsypie i zsunie z felgi.

„Nie widzę tragedii” powiedział kierowca ciężarówki bez koła

Inspekcja Transportu Drogowego zatrzymała na drodze krajowej numer 51 pojazd z naczepą, który wracał z rozładunku do miejsca garażowania. Stan opon naczepy wprawił inspektorów w niemałe zdziwienie. Były one zużyte, z widocznymi stalowymi kordami. Tak fatalnych opon olsztyńska ITD dawno już nie widziała. Kierowca twierdził, że nie chciał wyjechać ciężarówką w takim stanie, ale przedsiębiorca zapewnił go, że będzie to już ostatnia jazda z tymi oponami.

Dwóch pijanych jechało skuterem z doczepionym wózkiem. Odczepił się

Inspektorzy wycofali niebezpieczny pojazd z ruchu i zatrzymali dowód rejestracyjny naczepy. A wobec przedsiębiorcy wszczęto postępowanie administracyjne zagrożone karą finansową.

Najnowsze

Kierowca Dacii chciał się wcisnąć między samochody, jak motocyklista? Nie wyszło

Zagadkowe zachowanie kierującego Dacią Sandero sprawiło, że uszkodził on przynajmniej trzy inne samochody.

Nagranie nie ma żadnego opisu, a komentarze pod nim są wyłączone, więc nie znamy żadnego kontekstu sytuacji. Wiemy tylko tyle ile widać na nagraniu.

Samochody wjechały w dystrybutory na stacji. Buchnęły płomienie!

Na poniższym wideo możecie zobaczyć, jak między poruszające się w korku samochody, wpada z impetem Dacia Sandero i zatrzymuje się na Kii Sportage. Wydaje się, że nikt nie został ranny, a uszkodzenia pojazdów to głównie wgniecenia i zarysowania.

Kolejny kierowca jedzie pod prąd. Woli ryzykować wypadek, niż zawrócić?

Co mogło doprowadzić do tej sytuacji? Czy kierowca Dacii zagapił się, nie zauważył korka i zbyt późno zahamował? A może stał już w korku, tylko wykonał manewr zwany „pomyleniem gazu z hamulcem”? Wbrew pozorom to prawdopodobne – zawróćcie uwagę, że w momencie kolizji w Sandero nie świecą się światła stopu. Kiedy przód auta podskakuje do góry, przednie koło się kręci, a po złapaniu kontaktu z asfaltem, obraca się w miejscu. Zupełnie jakby kierowca cały czas trzymał gaz w podłodze. Dopiero po chwili włącza się światło stopu.

Najnowsze

Rowerzysta celowo naraża się na niebezpieczne sytuacje, i dziwi się, że do nich dochodzi

Mowa oczywiście o naszym znajomym rowerzyście, który nie ustaje w swoich wysiłkach, prowokowania sytuacji, potencjalnie dla niego samego niebezpiecznych.

Oglądając perypetie tego rowerzysty, można odnieść wrażenie, że kiedyś w swoim życiu usłyszał o jednej zasadzie ruchu drogowego – rowerzysta może poruszać się po ulicy. Od tego czasu uważa, że jego rower jest identycznym środkiem transportu, co samochód lub motocykl. Dumnie ignorując wszystkich, którzy mówią mu, że to nie do końca tak i są jeszcze inne przepisy dotyczące rowerzystów.

Nasz znajomy rowerzysta znów psuje krew kierowcom. Ale tym razem ma rację!

Wśród nich jest przepis, mówiący o tym, że rowerzysta w razie braku drogi dla rowerów, może poruszać się chodnikiem, jeśli limit prędkości obowiązujący na ulicy, jest większy niż 50 km/h. Taki przepis w oczywisty sposób  ma dbać o bezpieczeństwo cyklistów, ale także kierowców.

Dwóch pijanych jechało skuterem z doczepionym wózkiem. Odczepił się

Na nagraniu nie widać, czy obok znajduje się droga dla rowerów. Z doświadczenia wiemy, że  gdyby nawet tam była, nasz znajomy rowerzysta by z niej nie korzystał. Ale jeśli nie było, to mógł jechać chodnikiem, ponieważ limit prędkości na tej drodze wynosi 70 km/h. Ale nasz znajomy rowerzysta woli jechać ulicą, a potem denerwować się na kierowców, którzy wyprzedzają go z dużą prędkością, albo z niedostatecznym odstępem. Całe zdarzenie tytułuje „Orientalne wyprzedzanie”, bo wiecie – jest taki błyskotliwie ironiczny.

Najnowsze

Żrący kwas wyciekał na drogę w czasie transportu!

Kontrola cysterny przewożącej kwas solny zakończyła się interwencją specjalistycznej jednostki ratownictwa chemicznego straży pożarnej. Łódzcy inspektorzy Inspekcji Transportu Drogowego stwierdzili wyciek niebezpiecznej substancji w trakcie kontroli prowadzonej na trasie S8.

Cysternę wypełnioną kwasem solnym przewoził litewski przewoźnik. Niebezpieczny ładunek transportowano z Polski do Litwy. Został zatrzymany do kontroli przez łódzką Inspekcję Transportu Drogowego na drodze S8 w Dąbrowie Wielkiej.

Samochody wjechały w dystrybutory na stacji. Buchnęły płomienie!

W trakcie prowadzonej kontroli inspektorzy zauważyli, że z zaworu cysterny wycieka żółto-zielona substancja o ostrym, drażniącym zapachu, która po zetknięciu z kostką brukową tworzyła pianę. Inspektorzy zawiadomili specjalistyczną jednostkę ratownictwa chemicznego straży pożarnej. Jednocześnie nakazali kierowcy przejazd w oddalone od innych ciężarówek miejsce, a miejsce wycieku zabezpieczyli.

Auto elektryczne kopie prądem? Tesla próbuje przejechać przez zalaną ulicę

Wezwani strażacy zneutralizowali wyciek oraz potwierdzili, że jest to niebezpieczna substancja żrąca. Kierowcy udało się zabezpieczyć zawór i zlikwidować powstałą nieszczelność. Nie wiemy czy został jakoś ukarany za nieostrożne przewożenie niebezpiecznej substancji, ani czy wcześniej wyciek nie stworzył jakiegoś zagrożenia.

Najnowsze