Karolina Chojnacka

Bentley Bentayga S – najbardziej sportowa, ale wcale nie najszybsza wersja popularnego modelu

Bentley przedstawia czwartą wersję swojego najpopularniejszego modelu - Bentayga S. To najbardziej sportowa wersja Bentaygi, ale... tylko z wyglądu.

Po sportowych odmianach modeli oczekuje się imponujących osiągów. W przypadku Bentleya Bentayga S, fani motoryzacji mogą być zawiedzeni. Sportową wersję Bentaygi napędza czterolitrowy silnik V8 o mocy 542 KM i maksymalnym momencie obrotowym 770 Nm. Sprint do „setki” zajmuje wersji S 4,5 sekundy, a jej prędkość maksymalna to 290 km/h. A to oznacza dokładnie takie same osiągi, co w przypadku zwykłej wersji V8.

Bentley Bentayga S
Bentley Bentayga S, fot. materiały prasowe / Bentley

Najszybszą Bentaygą w gamie pozostaje więc wersja Speed z silnikiem W12, która od 0 do 100 km/h rozpędza się w 3,9 sekundy, a jej prędkość maksymalna to 306 km/h.

Bentley Bentayga S nie jest może najszybszy, ale być może będzie najlepiej prowadzić się podczas szybkiej jazdy w zakrętach. Bentley zapewnia, że w trybie Sport poprawiono wyczucie układu kierowniczego, ograniczono też przechylanie nadwozia w zakrętach – zawieszenie jest sztywniejsze o 15%.

Bentley Bentayga S
Bentley Bentayga S, fot. materiały prasowe / Bentley

Wizualnie Bentley Bentayga S z pewnością prezentuje się bardziej sportowo niż inne wersje w gamie. Najbardziej uwagę zwraca bardziej wydatny spojler z tyłu. Zestaw czarnych dodatków od przyciemnienia reflektorów, przez ramki wokół szyb, po czarne owalne końcówki wydechów dodaje całości sportowego charakteru.

Wewnątrz Bentleya Bentayga S dominuje alcantara, a sportową stylizację kabiny uzupełniają czerwone przeszycia poszczególnych elementów oraz znaczek S, przyklejony w dolnej części przednich drzwi.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Wodorowa Toyota Corolla ukończyła 24-godzinny wyścig na torze Fuji!

Toyota Corolla Sport napędzana wodorem z sukcesem ukończyła NAPAC Fuji Super TEC 24 Hour Race. Za jej kierownicą zasiadł między innymi prezes Toyota Motor Corporation, Akio Toyoda.

Wodorowa Toyota Corolla ukończyła NAPAC Fuji Super TEC 24 Hour Race.

Załogę samochodu, wystawionego przez ekipę Rookie Racing, stanowili Akio Toyoda, prezes Toyota Motor Corporation, Kamui Kobayashi, Hiroaki Ishiura, Takuto Iguchi, Takamitsu Matsui i Masahiro Sasaki.

Toyota Corolla Sport napędzana 1,6-litrowym, trzycylindrowym silnikiem turbo z GR Yarisa, zasilanym sprężonym wodorem, pokonała 358 okrążeń na torze Fuji Speedway. Wykonano 35 pit stopów, a tankowanie zajęło w sumie cztery godziny. Masahiro Sasaki uzyskał najlepszy czas okrążenia – 2.04,059.

Były kierowca Formuły 1, Kamui Kobayashi, opisując swoje wrażenia z jazdy wodorową Toyotą, powiedział:

Ścigałem się samochodami benzynowymi, hybrydowymi i elektrycznymi. Naprawdę chcę, aby to wodór był w przyszłości używany w sportach motorowych. Największym problemem związanym z samochodami elektrycznymi jest brak hałasu. Kiedy jechałem Formułą E, byłem w szoku słysząc wentylatory nad silnikiem elektrycznym. Ale ten samochód hałasuje. Naprawdę myślę, że ma przyszłość.

Akio Toyoda postanowił wykorzystać sporty motorowe jako platformę dla promocji samochodów napędzanych wodorem, które do tej pory nie cieszą się wśród kierowców zbytnią popularnością:

Celem jest po prostu osiągnięcie neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla. Odkąd wydaliśmy to oświadczenie, jako przewodniczący Japońskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów prosiłem rząd o podjęcie właściwych kroków i zwiększenie liczby opcji, neutralnych pod względem emisji dwutlenku węgla. Dzieje się tak, ponieważ jeśli wszystkie samochody będą zasilane bateriami, w Japonii utracimy milion miejsc pracy.

Mamy okazję zademonstrować jedną z tych alternatywnych opcji w sportach motorowych. Chcę powiedzieć światu, że istnieje opcja dla silników elektrycznych, aby stać się neutralnym pod względem emisji dwutlenku węgla.

Najnowsze

Paula Lazarek

Nissan Ariya debiutuje na ulicznym torze w Monako. Zobaczcie zdjęcia!

Nissan Ariya został po raz pierwszy pokazany publicznie podczas debiutanckiego przejazdu po kultowym torze ulicznym w Monako na malowniczej Riwierze Francuskiej.

Smukła i elegancka linia całkowicie elektrycznego crossovera coupé doskonale wpasowała się w stylowe ulice Monako. Ariya pokonała kilka okrążeń słynnego toru ulicznego, na którym rozgrywał się najnowszy elektryzujący pokaz umiejętności Nissana w Formule E.

Formuła E zawładnęła wyobraźnią ludzi na całym świecie i zwróciła uwagę na ekscytujące możliwości samochodów elektrycznych. Pierwszy pokaz modelu Ariya podczas wyścigu Formuły E na kultowym torze w Monako pokazuje globalnej publiczności, że emocje związane z bezemisyjnymi samochodami elektrycznymi mogą być doświadczeniem dostępnym dla każdego.

W tym sezonie zespół Nissana w Formule E wiąże swoją konkurencyjność w wyścigach z wielkoseryjnymi samochodami elektrycznymi. Dlatego nadał swoim bolidom określenia nawiązujące do elektrycznych modeli Nissana: nr 22 został nazwany Nissanem LEAF, a nr 23 – crossoverem coupé Ariya.

Najnowsze

Edyta Klim

Sandra i Fiona – wywiad w pauzie podróży dookoła świata

Sandra i Fiona z ADV Travelbug to spontaniczna para podróżniczek. Połączyła je miłość do siebie i do podróżowania motocyklem po świecie. Razem są silne, niezależne i nie do zatrzymania!

Podróżujesz po świecie, mieszkasz w różnych miejscach – wiesz już gdzie jest „Twoje miejsce na ziemi”? Znalazłaś już takie?

Sandra: Przeprowadziłam się do Londynu, gdy miałam 16 lat. Po studiach i 10-ciu latach pobytu tam, pracy w IT i finansach – miałam dość… Nie chciałam życia spędzić za biurkiem. Dlatego też zimą 2018 roku postanowiłam wynająć mieszkanie na AirBnB i podróżować po świecie. Dochód z wynajmu pozwalał mi na spłacanie kredytu bankowego i pomimo tego, co miesiąc zostawało mi wystarczająco dużo pieniędzy, by dalej podróżować.

Zrezygnowałam z dobrej pracy, dobrej pensji i fajnego stylu życia. Teraz częściej można mnie spotkać w tanich hotelach, w krajach trzeciego świata, kupującą uliczne jedzenie. Jednak nie mogłabym być bardziej szczęśliwa! Tak naprawdę nie wiem, gdzie jest „moje miejsce na ziemi”, ale wiem na pewno, że nie chciałabym wracać do Londynu. Nie przepadam też za życiem w Anglii, bo wolę cieplejsze klimaty. W głębi duszy uwielbiam być koczownikiem i obywatelem tego świata.

Kiedy motocykl zaczął znaczyć dla Ciebie coś więcej? Jaki był ten pierwszy, własny?

Pewnego dnia, moja była dziewczyna zaskoczyła mnie prezentem świątecznym – prawem jazdy na motocykl. Do tego momentu nigdy nie myślałam, że mogłabym jeździć na dużych motocyklach. Ale zakochałam się w nich od pierwszej chwili i nawet kupiłam mój pierwszy motocykl, Suzuki Gladius, jeszcze zanim uzyskałam prawo jazdy. Moja prawdziwa pasja do motocykli narodziła się wtedy, gdy odkryłam podróżowanie motocyklem. 

W 2018 roku kupiłam BMW F800GS, aby podróżować po USA z moją dziewczyną Fioną. Motocykl został w pełni dostosowany, aby pomieścić cały nasz bagaż i miał wszystkie akcesoria do jazdy w terenie. Żadna z nas wcześniej nie wyobrażała sobie podróżowania w ten sposób, ale zawsze chciałam wybrać się na wycieczkę po Stanach Zjednoczonych i motocykl wydawał mi się do tego celu idealny. Jednak, gdy tylko wsiadłyśmy na niego, to tak nam się to spodobało, że zdecydowałyśmy się jechać nim dalej, aż do krańca Ameryki Południowej. A zanim jeszcze tam dotarłyśmy (żeglując razem z motocyklem z Panamy do Kolumbii) zdecydowałyśmy się podróżować motocyklem po całym świecie!

I jak Wam idzie realizacja tak ambitnego planu?

Rok po rozpoczęciu podróży z Kanady do Kolumbii nadeszła pandemia. Nie przypuszczałyśmy, że jej skutki mogą tak wiele zmienić i zostawiłyśmy wszystko w Kolumbii. Po powrocie do Europy miałyśmy jednak szczęście, bo otrzymałyśmy wsparcie od firmy Triumph, która chciała nam pomóc w kontynuowaniu naszego podróżowania. Właśnie wypuścili na rynek swój nowy motocykl Adventure Tiger 900 Rally Pro i czułyśmy się naprawdę szczęśliwe, mogąc na nim zwiedzać Europę. Rok później nadal podróżujemy tylko po Europie, ale podczas kolejnej zimy wrócimy do Kolumbii, aby kontynuować nasze wielkie marzenia.

Zobacz także: ADV Travelbug, czyli Fiona i Sandra-razem przez świat

Poczułaś na własnej skórze (i kościach), że skutki wypadku na motocyklu bywają bolesne. Odzyskałaś pełnię zdrowia?

Tak, w pełni wyzdrowiałam, kości na szczęście się zrosły, ale z pewnością jeżdżę teraz ostrożniej. Do dziś jestem bardzo wdzięczna losowi, że nie pamiętam tego wypadku. Nie sądzę, żebym mogła wrócić na motocykl, po przeżyciu tak poważnego zderzenia, przy pełnej świadomości. Skutki wypadku są jeszcze dziś zauważalne. Jestem niewdzięcznym pasażerem, kiedy jadę z innymi kierowcami, szybko się stresuję, gdy oni nie trzymają się swojej strony pasa. 

Pełna rekonwalescencja zajęła mi około roku. Na początku wciąż miałam problemy ze wspinaniem się po stromych wzgórzach. Podczas naszej podróży po Gwatemali wspinaliśmy się 5 godzin na stromy wulkan, aby zobaczyć prawdziwą lawę. Tego dnia, kiedy dotarliśmy na szczyt i nie odczuwałam bólu, wiedziałam, że wyzdrowiałam na 100%.

Pojawienie się Fiony w Twoim życiu to nie był przypadek? Wiedziałaś od razu, że ona jest dla Ciebie?

Kiedy poznałam Fionę, wypowiedziałam już pracę i kupiłam motocykl w USA. Okazało się, że Fiona też lubiła podróżować i nie miała nic przeciwko rzuceniu pracy dla przygody. W rzeczywistości była główną siłą napędową, która zmieniła małą podróż przez USA – w podróż dookoła świata na motocyklu. Na drugiej randce rozmawiałyśmy już o tym, czy chce wyruszyć w świat i czy może sobie wyobrazić życie bez pracy. Fiona miała również dobrą pracę, jako kierownik ds. zdrowia i bezpieczeństwa w firmie budowlanej i tak jak ja, wynajęła swój dom, aby sfinansować nasze wspólne podróże.


Moje pierwsze spotkanie z Fioną było wyjątkowe, to nie była tylko kolejna randka. W końcu większość ludzi nie rozmawia o podróżowaniu dookoła świata podczas drugiej randki, nie mówiąc już o rezerwowaniu wspólnych wakacji. Mieszkamy dość daleko od siebie, Fiona przejechała 200 mil na nasze pierwsze spotkanie, dlatego zaproponowałam jej nocleg. A tak dobrze się nam rozmawiało, że w końcu została cztery dni. Na naszej pierwszej randce oglądałyśmy razem zachód słońca, a po obiedzie rozmawiałyśmy przez tyle godzin, że oglądałyśmy też wschód słońca… 

Fiona polubiła motocykle od razu?

Fiona już kilka razy jechała na motocyklu, wliczając w to naszą pierwszą randkę. Wiedziała, że ​​chciałaby jeździć motocyklem, ale nie mogła sobie wyobrazić, jak by wyglądało nasze podróżowanie w ten sposób. To wymaga bardzo selektywnego i minimalistycznego podejścia i różni się znacznie od podróżowania z plecakiem. Jednak obie zakochałyśmy się w tej formie podróżowania bardzo szybko.

Zobacz także: Powsigirki, czyli patchworkowa rodzina motocyklowa

Jak wygląda Wasze życie w podróży? Planujecie kolejne etapy jazdy dokładnie, czy spontanicznie jedziecie przed siebie, jak czasu macie dużo? 

Nigdy nie planujemy naszych etapów podróży z dużym wyprzedzeniem, choć doskonale wiemy jakie miejsca, w każdym kraju, chcemy koniecznie zobaczyć. Natomiast sposób, w jaki się tam dostaniemy jest zawsze planowany na bieżąco – „w biegu”. Nigdy też nie rezerwujemy z wyprzedzeniem żadnego zakwaterowania. Zwykle gdzieś docieramy, a potem wchodzimy do hoteli i pytamy o ceny. Mamy też możliwość sprawdzania noclegów na AirBnB lub Booking po przyjeździe, żeby skorzystać z opcji „last minute”.  
 
Należymy do osób spontanicznych. O ciekawych miejscach do zwiedzenia często słyszymy od okolicznych mieszkańców i wówczas nie mamy żadnego problemu, żeby zmienić kierunek jazdy. Dzieje się tak właściwie cały czas, a część z najpiękniejszych miejsc, które widziałyśmy, były właśnie odkryte, dzięki wskazówkom tubylców. Początkowo dałyśmy sobie dwa lata na jazdę z Alaski do Patagonii. Mając jednak większe plany z podróżą dookoła świata, wydłużyłyśmy ten okres do 5 lat. 

Jak się dzielicie zadaniami w podróży, kto się czym zajmuje?

Na ogół omawiamy wspólnie wszelkie ważne decyzje, które musimy podjąć i decydujemy. Generalnie ja najpierw wyszukuję najciekawsze miejsca do zobaczenia i zwiedzenia w krajach, przez które przejeżdżamy. Gdy mamy kuchnię do dyspozycji, to też zawsze dla nas gotuję. Fiona jest bardzo zorganizowana i przygotowana na wszystkie przejścia graniczne, a także odpowiada za nasze pieniądze, papierkową robotę i planowanie tras. Codziennie pakuje też nasze torby, ponieważ jest przekonana, że może to zrobić lepiej. Pomimo, że jest stosunkowo mała, to jest bardzo silna i zdolna do dźwignięcia ciężaru o wadze 110 kg. W związku z tym łatwo sobie wyobrazić, kto jest odpowiedzialny za podniesienie motocykla w razie potrzeby. Kiedy próbuję ja, to motocykl nie porusza się nawet o jeden centymetr (śmiech).
 
Robimy też wiele innych rzeczy. Generalnie ja piszę posty na blogach, podczas gdy Fiona edytuje nasze filmy na YouTube. Kiedy szukamy zakwaterowania online, zwykle korzystam z AirBnB, a ona przegląda możliwości noclegów na Booking. Jeśli chodzi o fotografię, prowadzenie drona i wideografię, to obie się tym pasjonujemy. Prowadzenie motocykla jest moim zadaniem, w związku z tym Fiona zdecydowanie robi mi więcej zdjęć na motocyklu, niż ja jej. 

Częściej śpicie w wynajętych pokojach czy w namiocie? Same gotujecie czy kupujecie posiłki?

Kiedy zaczynałyśmy naszą podróż, nigdy nie planowałyśmy robić biwakowania. Ale okazało się, że zakwaterowanie w USA było tak drogie, że przekraczało nasz budżet. W związku z tym, przeważnie korzystałyśmy tam z couchsurfing’u i w sumie zapłaciłyśmy tylko za 3 motele, podczas naszej trzymiesięcznej podróży. W Meksyku hotele były bardzo tanie, podobnie jak w Ameryce Środkowej, więc nie miałyśmy tam problemów tego typu. Pomimo wszystko, nadal czasami korzystamy z couchsurfing’u, aby mieć kontakt z tubylcami, co nam umożliwia lepszy wgląd w ich życie i kulturę. 

Sytuacja z powodu pandemii się zmieniła. Europa jest droga, a podróżując przez Niemcy i Austrię w szczycie sezonu, po prostu nie byłoby nas stać na noclegi w hotelach. Ten fakt zmusił nas do zredukowania naszego bagażu, żeby zmieścić sprzęt kempingowy, najlżejszy i najlepszy, jaki można było znaleźć na rynku. W tym roku będziemy kontynuować noclegi pod namiotem, również przez całą naszą podróż po Anglii i Szkocji. Mamy teraz małą kuchenkę i zamierzamy same gotować jak najczęściej, aby obniżyć koszty. Mam wrażenie, że będziemy dalej biwakować, nawet gdy wrócimy do krajów trzeciego świata. Fajnie jest mieć możliwość zrobienia sobie rano kawy i ugotowania czasami prostego posiłku. 

Czy wymarzona podróż przez USA spełniła Twoje oczekiwania? Było tak, jak się spodziewałaś?

Cała podróż była jeszcze piękniejsza, niż byłyśmy w stanie sobie wyobrazić. Ten kraj jest tak rozległy, że można jeździć godzinami, bez żadnego ruchu na drodze. Kaniony szczelinowe w Utah, formacje z czerwonego kamienia w Monument Valley i Park Narodowy White Sands – były naszymi ulubionymi atrakcjami.

Nie spodziewałam się, że będziemy jeździć w terenie, ale sprzedawca motocykla zaprosił nas na podstawowe szkolenie terenowe. Nauczyłam się wtedy jeździć po szutrze i wstawać na motocyklu – to był pierwszy krok do jazdy terenowej. Nie miałam pojęcia, że ​​Fiona i ja będziemy później przekraczać rzeki, przejeżdżać przez głęboki popiół wulkaniczny i przejeżdżać przez gwałtowne wody powodziowe w Meksyku. Nadal musimy się wiele nauczyć, aby stać się lepszymi kierowcami terenowymi, ale naprawdę to pokochałyśmy.

To, co nie poszło zgodnie z planem, to fakt, że chciałyśmy wjechać w głąb Alaski, ale jest to możliwe tylko w szczycie lata (lipiec/sierpień). Kiedy wjechałyśmy do Kanady w maju, było zbyt zimno i nie mogłyśmy nawet dotrzeć do tej części Kanady, którą chciałyśmy koniecznie zobaczyć. Byłyśmy również rozczarowane, że nasza wiza nie została odnowiona, po ponownym wjeździe do USA. Oznaczało to, że miałyśmy tylko kilka miesięcy na zwiedzanie Stanów Zjednoczonych. To ogromny kraj i jest w nim tyle piękna, że ​​chciałyśmy zostać dłużej. Jechałyśmy przez wiele godzin każdego dnia, żeby zobaczyć wszystko, co chciałyśmy, ale mimo to cała podróż była niesamowita, a wspomnienia niezapomniane!

Jakie macie dalsze plany podróżnicze?

Do końca października będziemy podróżować po Wielkiej Brytanii. Mamy nadzieję, że uda nam się dotrzeć z Land’s End (najbardziej wysuniętego na południe punktu Anglii) do John O’Groats (najbardziej wysuniętego na północ punktu w Szkocji). Przejedziemy również TET, czyli 400-milową trasą terenową, prowadzącą przez Anglię. Po powrocie z tego wyjazdu odwiedzę rodzinę w Polsce i wtedy wrócimy do Kolumbii, aby kontynuować naszą podróż dookoła świata.

Strona oficjalna: advtravelbug.com

Najnowsze

Paula Lazarek

Samochód po leasingu to źródło wiedzy dla hakerów?

Samochody poleasingowe i używane stanowią kopalnię wiedzy o naszym życiu prywatnym. Hakerzy mogą łatwo pozyskać numery telefonów, SMS, dane lokalizacyjne a ponad połowa kierowców nie ma pojęcia o tym zagrożeniu po sprzedaży auta.

– Samochody są coraz bardziej zaawansowane technologicznie i powiązane ze światem zewnętrznym. Funkcje, które kiedyś były dostępne tylko w luksusowych markach premium, są teraz dostępne praktycznie we wszystkich podstawowych samochodach miejskich. Funkcje te obejmują łączność Bluetooth do parowania telefonów komórkowych, nawigację GPS, hotspoty Wi-Fi, systemy unikania kolizji, zdalną diagnostykę i wiele innych. Dzięki tym możliwościom samochody szybko stają się bazami danych na kołach – zaznacza Wojciech Głażewski, dyrektor firmy Check Point Software Technologies w Polsce.

Skala zagrożenia utratą poufnych danych w przypadku samochodów z drugiej ręki lub poleasingowych jest przerażająca. Na polskim rynku co miesiąc pojawia się ok. 300 tysięcy ofert samochodów używanych.  Tymczasem zaledwie 1 na 10 właścicieli samochodów leasingowych oddaje pojazd usuwając zapamiętane dane z pamięci wewnętrznej auta. Znakomita większość używanych (3-4 letnich) aut, będących w ofercie na rynku wtórnym posiada w komputerze pokładowym informacje o książkach telefonicznych poprzednich właścicieli, destynacjach wprowadzonych podczas użytkowania, ulubionych wykonawcach i utworach czy treści wysyłanych wiadomości SMS – podkreśla Leszek Cieloch z European Security Group (ESG), członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Motoryzacyjnych (PSDM).

Największy rynek cyberbezpieczeństwa samochodowego w USA był wart 1,44 mld USD w 2018 roku i szacuje się, że urośnie w tempie 20 proc. rocznie do 2025 roku – oceniają eksperci firmy Grand View Research. Automatyzacja procesów i rosnąca popularność autonomicznych pojazdów zwiększa skalę zagrożeń dla rynku motoryzacyjnego i ryzyka naruszenia danych przez hakerów. Co ciekawe, najszybciej rosnącą kategorią rynku motoryzacyjnego ma być właśnie system informacyjno-rozrywkowy (Infotainment), odpowiedzialny za przechowywanie większości informacji z naszych urządzeń mobilnych, które podłączamy do auta.

Według raportu McKinsey & Company 2020 na temat Cyberbezpieczeństwa w motoryzacji, nowoczesne pojazdy zawierają około 150 elektronicznych jednostek sterujących i około 100 milionów linii kodu a wraz z pojawieniem się funkcji autonomicznej jazdy i tak zwanej komunikacji między pojazdami, liczba wierszy kodu może się potroić. Analitycy firmy McKinsey szacują, że całkowity rynek cyberbezpieczeństwa motoryzacyjnego wzrośnie z 4,9 mld USD w 2020 r. do 9,7 mld USD w 2030 r., co odpowiada rocznemu wzrostowi o ponad 7%.

Badanie McKinsey 2020 wykazało, że 37 procent kierowców zmieniłoby markę samochodu, aby osiągnąć poprawę w obszarze zastosowania większej ilości technologii, łączności, elektryfikacji i współdzielonej mobilności. W niektórych krajach odsetek konsumentów chętnych do zmiany marki w celu uzyskania lepszej łączności był jeszcze wyższy (na przykład 56% w Chinach). Podobnie 39 procent konsumentów było zainteresowanych odblokowaniem dodatkowych funkcji cyfrowych po zakupie pojazdu – liczba ta wzrasta do 47 procent w przypadku klientów segmentu premium.

Wraz z szybkim rozwojem zaawansowanych technologii, takich jak mobilny internet, duże zbiory danych, sztuczna inteligencja i przetwarzanie w chmurze, samochód stopniowo stał się nowym rodzajem inteligentnego środka transportu. Dzięki wzajemnym połączeniom i inteligencji samochód przekształca się z systemu zamkniętego w otwarty. Niemniej jednak zapewnia również więcej opcji technologicznych i dostępu do globalnej sieci – usług podatnych na ataki (zwłaszcza gdy dostęp do Internetu jest aktywowany). 

Naruszenie bezpieczeństwa samochodu skutkuje nie tylko stratami finansowymi, przejęciem kontroli, zagrożeniem dla bezpieczeństwa, ale także naruszeniem prywatności. Ta złożona połączona infrastruktura może wystawiać pojazdy na działanie szeregu wektorów. Uszkodzenie lub utrata wrażliwych danych w chmurze, awaria systemów, zasilania lub błędy w oprogramowaniu, przechwycenie informacji, takich jak zamykanie drzwi lub garażu, manipulowanie kontrolami pojazdu i fałszowanie / kradzież tożsamości to możliwe zagrożenia.

Oprócz samego wewnętrznego systemu Infotainment, coraz większym zagrożeniem stają się urządzenia mobilne będące kluczem i metodą sterowania wieloma kluczowymi funkcjami, takimi jak zamki, reflektory, system informacyjno-rozrywkowy, klimatyzacja, wycieraczki, klakson, a nawet ruch pojazdu. W ocenie ekspertów najbardziej narażone na ataki są systemy audio, nawigacyjne i telefoniczne. Aby chronić je i bardziej wrażliwe systemy, na każdym etapie łańcucha produkcyjnego, od oprogramowania po projektowanie sprzętu, podejmowane są środki bezpieczeństwa. 

Ponad połowa badanych kierowców w USA (55 procent, HSB Research) przyznało się do synchronizowania smartfonów lub innych urządzeń z systemem auta, nie mając pewności, jakie dane osobowe są przechowywane w systemie rozrywki ich samochodu. – Nasze samochody są bardziej połączone niż kiedykolwiek. Konsumentom trudno jest nadążyć za szybko rozwijającą się technologią pojazdów i zastanawiają się, czy ich prywatność i dane osobowe są chronione – twierdzi Timothy Zeilman, wiceprezes HSB, dostawcy usług i ubezpieczeń cybernetycznych.

Źródło: Analiza European Security Group i firmy Check Point Software Technologies.

Najnowsze