Syndrom dnia następnego? Nie siadaj za kierownicą!
Nadciąga kolejny karnawałowy weekend, podczas którego część z nas wypije alkohol. Wiadomo, że pod wpływem nie prowadzimy. Ale nie jest to już tak oczywiste, gdy chodzi o dzień następny...
| Zanim wsiądziesz za kółko po imprezie alkoholowej, zastanów się czy jesteś w stanie prowadzić. |
![]() |
Nie tylko spożycie alkoholu ma zgubny wpływ na osobę, która wsiada za kierownicę. Również czynniki takie jak przyjmowane leki, niewyspanie a także „niewyleczony” kac nie są bez znaczenia, kiedy siadamy za kółkiem.
| Jak stanowi prawo i jakie są konsekwencje prowadzenia pod wpływem alkoholu – kliknij tu. |
Naukowcy z University of the West z Wielkiej Brytanii przeprowadzili badania i doszli do wniosku, że kierowanie pojazdem na kacu może mieć równie tragiczne skutki, co jazda po pijanemu. Kac to kiepskie samopoczucie, zmęczenie, zawroty głowy, ogólne osłabienie organizmu, problemy żołądkowe, senność i nadwrażliwość na bodźce. Reakcje ulegają spowolnieniu, nawala koncentracja, popełnia się błędy, a jazda po prostej staje się prawdziwym wyzwaniem. Ale żarty na bok. To poważny problem, z którym trzeba walczyć podobnie jak z pijanymi kierowcami. Niestety regeneracja nie u każdego przebiega szybko i po zakrapianej nocy, trzeba swoje odczekać, a trzeźwość w takim stanie jest pozorna.
Na uniwersytecie w Utrechcie w Holandii, wolontariusze wzięli udział w eksperymencie – była to godzinna symulacja jazdy samochodem po spożyciu dziesięciu drinków z alkoholem. Osoby uczestniczące w zadaniu były poddane testowi, kiedy poziom alkoholu w ich krwi był równy zeru. Wyniki były podobne do tych z Anglii – rozkojarzenie, trudności ze skupieniem się, błędy na drodze.
Jazda z syndromem dnia następnego jest niebezpieczna. Nic nie jest ważniejsze niż ludzkie życie i zdrowie, więc zanim znowu wsiądziecie do auta po imprezie, upewnijcie się, że wasze samopoczucie jest dobre i że możecie swobodnie prowadzić.
Najnowsze
-
Test Alpine A110 R Turini – ostatni benzynowy sprint
Przypatrzcie się porządnie i zapamiętajcie ten widok. Alpine A110 R to jedna z ostatnich okazji, by doświadczyć prawdziwej sportowej motoryzacji pachnącej benzyną, a nie kablem do ładowarki. W odmianie R – tej najbardziej radykalnej – Alpine nie udaje, że chce być grzeczne. To auto powstało z myślą o torze, a miasto traktuje raczej jak scenerię […] -
BMW Group Polska w 2025 roku: rekordy sprzedaży i zapowiedź dużych zmian
-
Test Ford Mustang Mach-E Rally – rajdowa stylówka czy coś więcej?
-
Test Mercedes-AMG E 53 Hybrid 4MATIC+. Czy ta hybryda boli?
-
-10°C i niemy diesel na parkingu. Winne są nie świece, a ten zapomniany element

Zostaw komentarz: