Szef Stellantis zarabia 430 tys. zł dziennie! Pracownicy protestują, a on zwalnia kolejne osoby
Bycie prezesem koncernu, w którego skład wchodzi 14 marek samochodów, to naprawdę wysoka pozycja i która powinna wiązać się z odpowiednio sowitym wynagrodzeniem. Mimo to zarobki Carlosa Tavaresa budzą ogromne kontrowersje i trudno się temu dziwić.
Koncern Stellantis powstał z połączenia koncernów PSA (czyli Peugeota i Citroena, które całkiem niedawno wykupiły Opla) oraz FCA będącego połączeniem włoskiej i amerykańskiej motoryzacji (Fiat Chrysler Automobiles). Powstał w ten sposób gigant zrzeszający 14 marek samochodów, których sprzedaż daje mu 4. miejsce na świecie. Stellantis zatrudnia około 242 tys. osób w 130 krajach.
Stanie na czele takiej potęgi to ogromne wyzwanie, ale i wielkie przywileje. Oraz wynagrodzenie. Dyrektorem generalnym Stellantis jest Portugalczyk Carlos Tavares, którego roczne wynagrodzenie w połączeniu z premią za dobre wyniki finansowe oraz dochód z akcji, wyniosły 36,5 mln euro. Daje to zawrotną kwotę 100 tys. euro dziennie, czyli 431 tys. zł.
Kwoty niewyobrażalne i pozostające poza zasięgiem… także odpowiedników Tavaresa w konkurencyjnych koncernach. Nic zresztą dziwnego, skoro w ciągu roku jego zarobki zwiększyły się o 55 procent. Tak ogromna podwyżka to nie jedyna przyczyna kontrowersji wokół CEO Stellantisa.
Chociaż Tavares otrzymał sporą premię za dobre wyniki finansowe koncernu, nie znaczy to, że firma się rozwija. Wręcz przeciwnie – przeprowadza on właśnie jej restrukturyzację w ramach której ogranicza produkcję, rozwiązuje umowy z poddostawcami oraz zwalnia pracowników. Z naszego punktu widzenia najbardziej bolesne jest zwolnienie wszystkich 800 osób pracujących w fabryce silników FCA Powertrain w Bielsku Białej. 600 osób żegna się z pracą w Miluzie, a 2455 osób dostało wypowiedzenie w Detroit. Setki osób trafią na bruk także w dwóch innych fabrykach w USA.
Jest oficjalna decyzja – podniesiono limit prędkości na drodze ekspresowej
W branży jest wiedzą dość powszechną, że Carlos Tavares to mistrz cięcia kosztów, który nie cofa się przed żadnym działaniem, jeśli uważa, że pomoże to zwiększyć zyskowność firmy. Z punktu widzenia akcjonariuszy to dobrze i koncern przyniósł w minionym roku zysk większy o 11 procent rok do roku (w sumie 18,6 mld euro). Mimo to wśród akcjonariuszy pojawiają się wątpliwości, czy powinni zgodzić się na tak ogromne wynagrodzenie Taveresa. Zwłaszcza wobec protestów francuskich związków zawodowych, którym bardzo nie podobają się działania dyrektora generalnego.
Najnowsze
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?
Kiedy Mercedes zaprezentował elektryczną wersję G-Klasy, część fanów modelu niemal odruchowo ogłosiła to profanacją. Trudno się dziwić – mówimy przecież o samochodzie, który przez dekady budował swoją legendę na potężnych jednostkach spalinowych, surowym charakterze i terenowych możliwościach. Tymczasem dziś pod kultowym nadwoziem pracują wyłącznie silniki elektryczne. Czy jednak Mercedes G 580 EQ rzeczywiście zatracił swój […] -
Ubezpieczenie assistance – dlaczego to kluczowy element ochrony każdego kierowcy?
-
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
-
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
Zostaw komentarz: