Hyundai i10 1.2 MPI 85 KM – pierwsze jazdy w krainie dojrzewających pomarańczy
W samym środku polskiej zimy uczestniczyłam w pierwszych jazdach najnowszym Hyundaiem i10. Co prawda w tym roku aura traktuje nas bardzo łagodnie, to jednak prezentacja odbyła się w łagodnym klimacie okolic Lizbony. Wszystko po to, by najlepiej zaprezentować walory małego Hyundaia.
Hyundai bardzo dba o każdy segment rynku, w którym uczestniczy, ponieważ bardzo wiele zainwestował, by dorównać europejskim i japońskim konkurentom. Jego trudna droga rozpoczęła się w latach 90-tych ubiegłego wieku, by dziś prezentować się klientom na całym świecie z podniesioną głową i konkurować, jak równy z równym. Tylko spójrzcie na niego. Odważne, mocne linie nadwozia, dynamicznie zaprojektowane reflektory i grill połączony z przednim zderzakiem zdają się krzyczeć: „Jestem nowoczesny, jestem ładny, jestem warty twoich pieniędzy!” Miejskie auto zaprojektowane zostało, tak, jak pozostałe modele, w europejskim studio projektowym Hyundaia w Russelsheim, w Niemczech. Samochód zwraca na siebie uwagę i z pewnością trafi w gusta europejskiego, młodego klienta. Segment najmniejszych pojazdów od kilku lat przechodzi poważną metamorfozę, i miejskie auta muszą być zadziorne, odważne stylistycznie, i atrakcyjne pod każdym względem. W wielu przypadkach będą bowiem pierwszym samochodem w życiu, a w rękach rodzin, najczęściej używanym na co dzień. Nowy Hyundai i10 jest najlepszym przykładem, że można stworzyć przebojowe auto miejskie. Niewielkie wymiary zewnętrzne pozwalają na wciśnięcie się w najmniejsze miejsca parkingowe, a ponadprzeciętna zwrotność ułatwi przedzieranie się przez zakorkowane dzielnice.
5-drzwiowe nadwozie mieści całkiem obszerne wnętrze. Bez problemu zmieszczą się tu 4 dorosłe osoby, a z przodu miejsca jest aż nad to, jak na tę kategorię. Siedzenia, co prawda mają ograniczoną możliwość regulacji, podobnie jak kierownica, którą ustawiać można jedynie na wysokość, ale są wygodne i wydaje się, że pozycja będzie optymalna dla większości Europejczyków, poza oczywiście skrajnymi przypadkami rodzin koszykarzy lub zapaśników. Auto zamówić można w wersji cztero- lub pięcioosobowej. Obydwie wersje, na tylnej kanapie oferują zaczepy IsoFix dla fotelików dziecięcych. Bagażnik ma pojemność 252 litrów i pomieści codzienne zakupy. Wystarczający także będzie dla młodszych kobiet, które chcą wybrać się z koleżankami na weekendowy wypad za miasto. Hyundai informuje, że próg załadunku bagażnika obniżony został, w stosunku do poprzednika, o 29 mm. Oznacza to, że jeśli przegapimy jeden, czy dwa treningi na siłowni, nic szczególnego się nie stanie.
Nowy Hyundai i10 musi nadążać za trendami w dziedzinie komunikacji. Na pokładzie, w zależności od wersji wyposażenia znaleźć się może komunikacja Bluetooth, Apple CarPlay, Android Auto, a także możliwość bezprzewodowego ładowania baterii telefonu. Ciekawostką jest system Bluelink, który umożliwia łączność z samochodem za pośrednictwem aplikacji. System pozwala użytkownikom m. in. wyszukiwać interesujące ich miejsca, a następnie wysyłać wyniki wyszukiwania bezpośrednio do nawigacji satelitarnej samochodu i ustawiać cel podróży jeszcze zanim wsiądą do samochodu. Silniki są 2. Pierwszym jest trzycylindrowy, wolnossący motor benzynowy o pojemności jednego litra i mocy 67 KM. Moim zdaniem, jako podstawowa jednostka nie powinna opuszczać miasta. Można zestawić ją z 5-biegową skrzynią manualną oraz zautomatyzowaną skrzynią, również 5-biegową. Ze względu na jego osiągi, rekomenduję opcję ze skrzynią manualną.
Drugą jednostką napędową jest ta, z którą spędziłam najwięcej czasu. To czterocylindrowy motor o pojemności 1,2 litra. Nie ma turbosprężarki i wydaje się, że to jego główna zaleta. Moc 84 koni mechanicznych rozwijana jest równomiernie, a silnik zdecydowanie lubi wysokie obroty. Z manualną skrzynią biegów (5-biegową), Hyundai i10 jest całkiem żwawym, radosnym autkiem, które rzeczywiście może dać młodemu człowiekowi wiele frajdy. Dodatkowo brzmi dobrze, a zmiana biegów to czysta przyjemność. Poszczególne przełożenia wchodzą niezwykle precyzyjnie i aż chce się operować drążkiem zmiany biegów. Motocaina.pl, to jednak portal dla kobiet, a my lubimy komfort. Większość czasu spędziłam więc za kierownicą samochodu wyposażonego w 5-biegową, zautomatyzowaną skrzynią biegów. Nie ukrywam, że i10, w porównaniu z „manualem”, stracił na wigorze i przyspieszenie do 100 km/h zbliża się niebezpiecznie do granicy 16 sekund, za którą rozpościera się wieczność. Komfort jazdy jest za to bajeczny i rekompensuje w pełni niedostatki sportowych wrażeń. A poza tym, komu w mieście potrzebne jest przyspieszanie do 100 km/h? Bałam się, że zmiana przełożeń będzie odczuwalna, jak w wielu tego typu konstrukcjach, ale Hyundai znów pokazał, że doskonale odrobił lekcje i gdybym nie przeczytała wcześniej danych technicznych, nie wiedziałabym, że to nie klasyczna skrzynia automatyczna.
Dodatkowym plusem posiadania skrzyni zautomatyzowanej, jest fakt, że podczas manewrowania w wąskich uliczkach Lizbony, mogłam skupić się na podziwianiu tego pięknego miasta. Nowy i10 jest bardzo zwrotny i poręczny, a kierownica pracuje niezwykle lekko. Daleko mu do precyzji prowadzenia i30N, ale to przecież samochód miejski. Jego zadaniem jest bycie poręcznym i łatwym w prowadzeniu i te walory fantastycznie zaprezentował zarówno w turystycznym Cascais, jak i malowniczym Belem. Zaskakująco dobrze radził sobie także na serpentynach, wijących się wzdłuż wybrzeża oceanu. Z pewnością zmieściłabym do niego przystojnego surfera wraz deską i kompletem pianek.
Hyundai i10 nie jest niestety samochodem tanim. Cennik otwiera kwota 42 100 złotych za auto z silnikiem 1.0 MPI i wersji wyposażenia Access. Aby nie nadużywać matującego pudru w okresie letnim, konieczne jest domówienie pakietu Cool&Sound, zawierającego klimatyzację manualną i system audio z możliwością sterowania w kierownicy. Koszt to 3900 złotych (1900 zł w promocji), ale wydaje się niezbędnym elementem na fakturze. Hyundai i10 w wersji wyposażenia Comfort oferuje znacznie więcej „ekstrasów”, a jego cena to 49 400 złotych. Podobne auto z silnikiem 1.2 MPI, jest odpowiednio droższe o 2500 złotych.
Na szczycie cennika znajdziecie i10 w wersji Premium z mocniejszą jednostką napędową i zautomatyzowaną skrzynią biegów za 67 300 złotych. Nie jest tanio, ale kamera cofania, podgrzewane fotele i kierownica, automatyczna klimatyzacja oraz bezkluczykowy dostęp do auta z pewnością docenicie, gdy zima jednak przypomni sobie o słowiańskim kraju nad Wisłą.
Hyundai kolejny raz udowodnił, że biorąc się za projektowanie samochodu, wkłada w to wszystkie siły. Miejski i10 z pewnością nie pozostanie niezauważony w takim mieście jak Warszawa, Poznań, czy Bydgoszcz. Jest nowoczesny, atrakcyjny i przebojowy. I jeśli doskonale radzi sobie na samym krańcu Europy, z pewnością nie gorzej poradzi sobie w samym jej sercu.
Na tak:
– dynamiczny wygląd
– wygodne wnętrze
– precyzyjna skrzynia biegów
– nieskomplikowany, dynamiczny silnik 1.2
Na nie:
– brak regulacji osiowej kierownicy
– wyraźny spadek dynamiki przy zautomatyzowanej skrzyni biegów
– wysoka cena zakupu
| Silnik | Wolnossący R4 |
| Pojemność skokowa | 1197 cm3 |
| Moc | 84 KM przy 6000 obr./min |
| Maksymalny moment obrotowy | 118 Nm przy 4200 obr./min |
| Skrzynia biegów | Manualna, 5-biegowa |
| Prędkość maksymalna | 171 km/h |
| Przyspieszenie 0-100 km/h | 12,6 s |
| Długość/szerokość/wysokość | 3670/1680/1480 mm |
Najnowsze
-
Test Alpine A290 GTS – świetny elektryk, ale czy rasowy hot hatch?
Alpine A290 GTS to samochód, który na pierwszy rzut oka robi dokładnie to, co powinien: przyciąga wzrok i sugeruje, że pod tą karoserią kryje się całkiem sporo sportowego charakteru. Bazuje na Renault 5, ale nie próbuje ukrywać, że chce być czymś więcej niż tylko jego “bardziej ekstrawagancką” odmianą. Jest szersze, mocniejsze, ma bardziej wyraziste detale […] -
TEST Renault Clio E-Tech. Niepozorny bohater codzienności
-
TEST Alpine A390 GT – Nauczy Cię wszystkich swoich sztuczek
-
Test Alfa Romeo Junior Elettrica. Włoski charakter nadal tu mieszka
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?
Zostaw komentarz: