Kupujesz samochód? Pomyśl najpierw o kosztach
Czy zawsze samochód z silnikiem wysokoprężnym będzie tańszy w utrzymaniu niż jego benzynowy odpowiednik? Jak stawka ubezpieczeniowa zmienia się w zależności od tego, jaki silnik napędza nasz pojazd?
![]() |
|
fot. Motocaina
|
Zwykle sądzimy, że silnik diesla będzie dla nas tańszy w eksploatacji. Prawda jednak może być inna. Zakup samochodu z jednostką wysokoprężną praktycznie zawsze wiąże się z wyższym kosztem, niekiedy nawet o kilkanaście tysięcy złotych. Ceny większości części zamiennych wypadają na też na niekorzyść tego motoru. Zagłębiając temat okazuje się, że koszty napraw i serwisowania także wyciągną z naszych portfeli więcej złotówek. A na koniec finansowego deseru otrzymamy wyższą stawkę ubezpieczeniową. Dlaczego? Jak tłumaczy Magdalena Karczemna, specjalista ds. ubezpieczeń z ubezpieczenie.pl „… w przypadku samochodów z nowoczesnym silnikiem wysokoprężnym jedynie paliwo daje szansę oszczędzania. Droższe są części zamienne, wyższy koszt zakupu oraz większa pojemność silnika – to wszystko ma swoje przełożenie na wysokość składek ubezpieczeniowych OC i AC. W razie uszkodzenia lub kradzieży takiego samochodu firmy ubezpieczeniowe muszą wypłacić nam wyższe odszkodowanie. Zatem nie powinien dziwić fakt stosowania wyższych składek za dieslowskie silniki.”
Przykład:
Składki ubezpieczeniowe różnią się w zależności od:
1. Pojemności silnika – jest jednym z podstawowych czynników branych pod uwagę przy wyliczaniu składki OC, co też zwiększa stawkę za motory wysokoprężne.
![]() |
|
fot. Motocaina
|
2. Sumy ubezpieczenia – samochody z silnikiem typu diesel mają wyższą wartość rynkową, więc przy ubezpieczeniu AC (wartość pojazdu jest jednym z podstawowych wyznaczników składki podstawowej) zapłacimy więcej. Np. Citroen C1 HDI jest warty 28443 zł, natomiast benzynowy – 24957 zł. I właśnie ta różnica wpływa na wyższy rachunek za ubezpieczenie. A różnice w cenie zakupu (wartości) mogą być znacznie większe. W przypadku np. nowej Hondy Civic (1.8 i-VTEC vs 2.2 i-CTDi) wynosi ponad 20 000 zł na niekorzyść dieslowskiego silnika. To bardzo dużo. Zdaniem Magdaleny Karczemnej „…praktycznie zawsze diesel będzie droższy przy zakupie polisy ubezpieczeniowej. Odwrotność nastąpi jedynie w przypadku, gdy to silnik benzynowy będzie droższy. Ale to już występuje jedynie w segmentach typu Premium, w których luksusowe samochody mają np. turbodoładowane silniki benzynowe o mocach sięgających kilkuset koni mechanicznych. Wówczas one są po prostu droższe i jeszcze bardziej zaawansowane technologicznie niż diesle „.
Ceny ropy, a benzyny
Ze względu na coraz większy popyt na paliwo ON, różnica w cenie między nim a E95 coraz bardziej wydłuża okres zwrotu wyższych kosztów zakupu. I to pod warunkiem, że nasze roczne przebiegi będą na odpowiednio wysokim poziomie. Dla np. bardzo popularnych w Polsce modeli jak: Skoda Octavia czy Fiat Panda – koszt zakupu dieslowskiego motoru zwróci się dopiero po 2,5 roku, przy założeniu, że przemierzymy dystans 40 tys. km w ciągu roku. I mówimy tu o samych kosztach paliwa, nie uwzględniając kosztów serwisowania, częstych przeglądów czy ceny części itp. Realnie oceniając faktyczne koszty przejechania jednego kilometra są dla nas opłacalne tylko w przypadku dużych i ciężkich aut (limuzyny, SUV, terenowe, duże vany) natomiast w pozostałych segmentach – paradoksalnie samochód z silnikiem benzynowym okazuje się tańszy dla przeciętnego użytkownika, a droższego diesel’a kupuje się jedynie dla jego właściwości w postaci wysokiego momentu obrotowego i elastyczności pracy silnika.
Może nie bez kozery Amerykanie i Brytyjczycy uważają, że diesel w niedużych autach osobowych jest pomyłką – a jak to mawia słynny dziennikarz Jeremy Clarkson z Top Gear – „ diesel jest paliwem szatana”. Pewnie już dawno przeliczyli, że wcale nie jest tak oszczędnie, jeśli weźmiemy pod uwagę realny koszt przejechania kilometra.
Najnowsze
-
Test Alpine A290 GTS – świetny elektryk, ale czy rasowy hot hatch?
Alpine A290 GTS to samochód, który na pierwszy rzut oka robi dokładnie to, co powinien: przyciąga wzrok i sugeruje, że pod tą karoserią kryje się całkiem sporo sportowego charakteru. Bazuje na Renault 5, ale nie próbuje ukrywać, że chce być czymś więcej niż tylko jego “bardziej ekstrawagancką” odmianą. Jest szersze, mocniejsze, ma bardziej wyraziste detale […] -
TEST Renault Clio E-Tech. Niepozorny bohater codzienności
-
TEST Alpine A390 GT – Nauczy Cię wszystkich swoich sztuczek
-
Test Alfa Romeo Junior Elettrica. Włoski charakter nadal tu mieszka
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?


Zostaw komentarz: